NADZWYCZAJNY WYSYP DURNIÓW

Nie macie czasami wrażenia, że zbyt dużo durniów mamy dookoła? Kolejne osoby przewijające się przed słynną już komisją w aferze Rywina to już cały festiwal durniów. Raz mają świetną pamięć, raz nijakiej, raz żartują, raz niby coś serio. W ogóle mam wrażenie, że stężenie durniów wzrasta. Niby kicham na to, ale miejsce durniów jest gdzie indziej, nie na scenie publicznej. Jak odprawić durniów – z ekranów TV, ze szpalt gazet, z głośników radiowych? Ma ktoś jakiś patent?

Czeka nas długa droga – raz, przepędzenia całej watahy durniów, która zawładnęła sferą publiczną, a dwa, mozolnego wychowywania normalnych ludzi. Nie geniuszy, bo geniusze się geniuszami rodzą, ale zwykle normalnych ludzi. Normalnych, dla których normą będzie prawda, sprawiedliwość, uczciwość, rzetelność, pracowitość, serdeczność i życzliwość.

Żebyś patrząc w ekran nie myślał: Co on znowu kombinuje?, ale miał pewność: Ten człowiek mówi prawdę. Na razie mamy pewność taką przy transmisjach z Watykanu. Ale ja chciałbym mieć taką pewność słuchając debaty sejmowej.

Jedno jest pewne: upominajmy dzieci, kiedy kłamią i przeklinają, rozmawiajmy z młodymi o wolności i odpowiedzialności, przypominajmy, że jest Bóg, który za dobre wynagradza a za złe karze. Róbmy dobre, normalne rzeczy. To jest wielka batalia o człowieka. Do wygrania.

Itinerarium

NADEJDZIE WIATR

Wewnątrz nas jest żywe i niemal niewyczerpane źródło energii, pomysłów, siły, nadziei i dobra.

Nie mów, że ludzie są do niczego, że zawodzą, że ranią, oszukują i zajmują się tylko sobą. Kiedy tak mówisz, paradoksalnie kreślisz autoportret.

Poza tym, miarą sensu życia jest zdolność obudzenia niewyczerpanych mocy, które są właśnie w tobie. Nawet jeżeli czasem czujesz się jak dolina wyschłych kości, to przecież nadejdzie wiatr, duch, który je ożywi.

 

Itinerarium

ŚWIAT TO TY

Gdzie ważą się losy świata? W rękach Busha? Putina? Kofi Annana, szefa ONZ?

2000 lat temu był Cezar August, królowie, hierarchowie i potęgi. A losy świata i historii zawisły od decyzji jednej nastolatki z Nazaretu.

Gdzie ważą się losy świata dziś? W tobie. W twoim sercu i w twoich dzisiejszych decyzjach.

 

Itinerarium

WITAMY KONSTRUKTORÓW

Myślisz, że życie jest już jakoś zbudowane. Błąd. Świat jest nadal w stanie konstrukcji początkowej. Ba, więcej! Nawet jeszcze nie wiemy jak ma wyglądać całe dzieło, jakie etapy nas czekają i co jest najważniejsze.

Wiadomo tylko jedno – ty jesteś za to dzieło odpowiedzialny.

 

Itinerarium

CZERNIEJÓW – NA PRZEDMIEŚCIACH LUBLINA

Czytaj to twardo do końca. Choćbyś  potem nie mógł jeść i źle spał. Czytaj do końca.

Polska Agencja Prasowa, niedziela 21 września 2003: 44-letni Andrzej K., ojciec pięciorga noworodków, których zwłoki znaleziono 20 sierpnia w beczce z kiszoną kapustą w Czerniejowie na Lubelszczyźnie, został aresztowany pod zarzutem udziału w zabójstwie dzieci.

To działo i dzieje się kilka kilometrów ode mnie. Nie mogę tego zrozumieć. Ale to moja sprawa. To twoja sprawa.

Polska Agencja Prasowa niedziela 21 września 2003: Odkryte 20 sierpnia zwłoki noworodków, czterech chłopców i dziewczynki, były przechowywane w plastykowych torbach w beczce z kwaszoną kapustą w piwnicy domu rodziny K. w Czerniejowie.

Czytałem wczoraj w Ewangelii. Ty też to może słyszałeś. To słowa Jezusa: Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje.

Polska Agencja Prasowa niedziela 21 września 2003: Badania DNA wykazały, że rodzicami znalezionych noworodków są gospodarze domu Jolanta i Andrzej K. Na podstawie wyników m.in. sekcji zwłok, prokuratura przyjęła założenie, że dzieci urodziły się normalnie i zaraz po urodzeniu zostały zamordowane. Zbrodnie te zaistniały pomiędzy 1992 r. a 2003 r. Zwłoki prawdopodobnie były zamrażane.

Idziemy do szkoły, do pracy. Pijemy kawę. To nasza sprawa.

Polska Agencja Prasowa niedziela 21 września 2003: Rok wcześniej w Czerniejowie znaleziono zwłoki noworodka podrzucone pod miejscowy kościół. Matka dziecka nie została ustalona.

Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje.

 

Itinerarium

MASZ BYĆ OSTATNIM

kazanie na niedzielę 21 września AD 2003

Ewangelia bywa bardzo prosta, jeżeli nie chcemy robić uników. Tak jak dziś: masz być ostatnim, służyć innym, interesować się losem dzieci. I dalej: mówić prawdę, nie być chciwym na pieniądze, walczyć o czystość serca, pomagać innym rezygnując ze swojego czasu i dzieląc się tym co masz, pocieszać zgnębionych i bronić krzywdzonych. Słowem: kochać.

To jest proste i jasne. A my mędrkujemy: jak to wszystko wcielić w życie?

 

Itinerarium

SAM JESTEŚ ODPOWIEDZIĄ

W głębi nas samych ukryte jest jakieś podstawowe doświadczenie życia i rozumienie świata. Niestety, nie umiejąc schodzić do własnej głębi, często posługujemy się zapożyczonym obrazem – często zresztą padamy ofiarą manipulacji. Wielu ludziom – po to, aby zdobyć nasze pieniądze – zależy na tym, abyśmy przyjęli wizję życia i świata, która sprzyja ich interesom.

Żadna reklama nie troszczy się o twoje dobro. Ten, kto wydaje pieniądze na reklamę, chce twoich pieniędzy, a nie twojego dobra. Twojego dobra chcą tylko ci, którzy cię kochają. Nie kocha cię żaden twórca reklam i reklamodawca.

Jaki jest sens życia? Co warto w życiu robić? Dokąd zmierza świat? Odpowiedzi na wszystkie te pytania masz w sobie. Sam jesteś odpowiedzią na wszystkie najważniejsze pytania.

 

Itinerarium

ZŁÓŻ WIZYTĘ SOBIE SAMEMU

Wędrowanie w głębię siebie samego ma wiele sensów. Pod warunkiem, że się uwierzy w możliwość takiej wędrówki i że nauczymy się jak to robić. Wielu z nas pozostaje na mieliznach życia na własne życzenie. I wtedy rodzi się przekonanie o miałkości życia i narastająca niechęć do tworzenia własnego życia. Gotowiśmy skwitować: Cóż, życie już takie (byle jakie) jest!

Mieszkańcy nizin mogą całe życie mówić, że perspektywa życia jest dość płaska. Chyba, że doświadczą krajobrazu z pagórkami, wyżynami i górami. Potrzebne jest doświadczenie.

Jakie sensy kryją się w głębiach nas samych? Po pierwsze tam możemy odnaleźć wreszcie siebie. I prawdę o nas samych, często silnie skrywaną pod maskami ról, jakie odgrywamy na co dzień. Nasze głębie są pełne niespodzianek. Tymczasem mamy skłonność do szukania daleko poza nami. Największe bogactwo jest jednak w nas samych. I największy skarb, jaki możemy znaleźć – my sami!

Kiedy ostatni raz odwiedzałeś siebie samego, tam w głębi?

 

Itinerarium

REQUIEM DLA NIEWIERZĄCYCH

Wierzyć. Najważniejsza sprawa a przynajmniej jedna z najważniejszych. I jak w przypadku innych spraw najważniejszych – niedoceniana.

Wydaje się, że są ważniejsze sprawy: co włożyć do garnka, jak związać koniec z końcem, jak dzieci uchronić od zła, skąd wziąć dodatkowe fundusze na kolejne wydatki. Co tam wierzyć, żyć trzeba jakoś.

Pomyłka! Wierzyć znaczy właśnie ustalić co jest możliwe a co nie. Ateizm zaczyna się wraz z ustaleniem, że coś jest niemożliwe. Wierzyć znaczy ustalać na nowo co warto robić, czym się zająć w pierwszym rzędzie, co w diabły rzucić, komu nagadać żeby mu w pięty poszło a kogo wspierać mięśniami i sercem.

Wierzyć to znaczy ustalić horyzont rzeczywistości, możliwej do zagospodarowania albo już albo wkrótce. Kto wierzy ma do czynienia z życiem i nieustannie poszerza jego granice. Kto nie wierzy sieje śmierć sobie i tym, z którymi graniczy.

Wierzysz – żyjesz, coraz bardziej i bardziej. Nie wierzysz – umierasz, coraz bardziej i bardziej.

 

Itinerarium

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO ERRATY

Dobra książka – wie to każdy autor i wydawca – wymaga wielu korekt, poprawek i adjustacji, zanim stanie się dziełem dokonanym i udanym. Nie ma natychmiastowych i zarazem genialnych dzieł.

W pracy nad własnym życiem należy uwzględnić także nieustanną konieczność poprawiania i korekty, bez zżymania się na to, że od razu nie jesteśmy prymusami i geniuszami. Podobnie jak w przypadku książek, tak i w życiu, potrzebna jest errata, która zawiera skorowidz naszych błędów, zaniedbań, pomyłek, przeoczeń, niestaranności i nieuwagi.

Stąd spokojnie przyjmuj krytyczne uwagi, napomnienia i oceny. Mądra taktyka życiowa polega na obróceniu ich na dobro, którym jest dzieło pod tytułem ŻYCIE. Wszelka krytyka jest Bożym błogosławieństwem, jeżeli potraktujemy ją jako wezwanie do korekty naszego opus vitae. A nasi krytycy będą mieli satysfakcję, gdy zamiast “Odczep się”, usłyszą od nas “Dziękuję Ci, to trafne spostrzeżenie”. Oni będą mieli satysfakcję idealnych poprawiaczy, ty – zysk w postaci materiału do korekty.

Widzisz, nawet nie wiedziałeś jak to dobrze, że cię tak często krytykują.

 

Itinerarium