KONWERSACJE ZBYTECZNE

Taka mądra rada życiowa płynie z dzisiejszej Ewangelii (Mk 11, 27-33) – nie dyskutować z głupimi i przewrotnymi. Niestety tyle czasu marnuje się na zbędne gadanie, tyle stron papieru idzie na bezładne dysputy o niczym, podobnie z falami eteru, a najgorzej chyba jest na ekranach telewizorów.

Wobec Jezusa próbowano zastosować intrygę, osłabić moc Jego posłannictwa, jakoś podważyć autorytet. Stąd pytanie: Jakim prawem to czynisz? W gruncie rzeczy, nie jest ważne czy ma się jakieś specjalne prerogatywy do sensownego i dobrego działania, ważne jest to, że to działanie jest słuszne, owocne i mądre. A jak cię ktoś pyta, jakim prawem to czynisz, czemu się wtrącasz (przecież to nie twoja sprawa), po co się tym zajmujesz – nawet nie podejmuj dyskusji, bo twoje dzieło, czyn, słowo, świadczą o racji twojego postępowania. Nigdy zaś jakieś specjalne uprawnienia czy delegacje płynące od jakichś notabli czy struktur.

Musisz robić swoje, nie czekając, aż ktoś wyda ci certyfikat do pełnienia dobra czy miłości. Nie musi być ci po drodze ze wszystkimi, a zwłaszcza z przewrotnymi i małostkowymi głupcami.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

GIEWONTEM W BAŁTYK ?

Trudno jest żyć według wiary. Jezus, w imię takiej drogi, powodował usychanie nieurodzajnych drzew figowych i rewoltę w obyczajach świątynnych, a obiecywał, że my – żyjąc według wiary – będziemy miotać góry w morze, niczym kamyki w dziecięcej zabawie w puszczanie kaczek na tafli jeziora. Jezus sam, na szczęście (?), nie zaprezentował takiego rzutu górą w morze (por. Mk 11,11-25, dziś w Ewangelii).

Oczywiście, świat na wiele lepszy się nie zmieni wskutek rzucania górami do Bałtyku czy Morza Martwego, wywracania stołów i ławek czy usychania fig. Pilniejsze rzeczy są do zrobienia.

Co mam na myśli, pisząc o życiu według wiary? W świetle dzisiejszej Ewangelii – ale i całej Ewangelii – chodzi o swoistą „aktywację mocy”. Bo masz taką moc w sobie. Moc przekonywania, moc wyobraźni, moc uczuć i nade wszystko moc działania, czynu, sprawczości. Masz w sobie moc o wiele większą niż ta, z której korzystasz. W gruncie rzeczy zarówno twoja wyobraźnia, uczucia jak i zdolność działania (oddziaływania) są zwykle używane w trybie jałowym (jak w przypadku samochodu na jałowym biegu).

Różnica między życiem zwykłym (?) a życiem według wiary polega na stopniu wykorzystania mocy, które w nas tkwią. Ma się rozumieć, nie do rzucania Giewontem.

Itinerarium , , , , , , , , ,

TY MONSTRANCJA

Kazanie na Boże Ciało 26 maja 2005

Poniesiemy dziś monstrancje w procesjach. Na znak wiary, że Jezus jest żywy, że jednoczy się z nami w komunii świętej.

Tę prawdę trzeba wyznawać. I głosić.

Na nic jednak nasze obnoszenie monstrancji, jeżeli sam nie jestem monstrancją, objawieniem Jezusa w każdym słowie, czynie i myśli. Kiedy nie objawiasz miłości Boga, życie jest na nic, jest przędzeniem smutku i woalu rozpaczy.

Jezus nie ma innej monstrancji, jak twoje ciało, twoje myśli i słowa.

Itinerarium , , , , , , , ,

ODA DO SYNÓW ZEBEDEUSZA

Służyć komuś to akurat byśmy nie chcieli. Nie widzimy w tym sensu. I rzeczywiście, perspektywa sama w sobie nie jest nęcąca. Trzeba – aby służyć – tracić czas, pieniądze, siły i zdrowie. To wszystko możemy tracić dla kogoś w trzech sytuacjach:
– gdy jesteśmy niezbyt zdrowi na umyśle i tak akurat nas natchnęło
– gdy zapłacą nam sowitą kasę
– kiedy kochamy

W Ewangelii (dziś: Mk 10, 32-45) służba jest ukazywana jako owoc miłości. Kto kocha, gotów jest służyć, dawać czas, pieniądze i siły, wszystko.

Kochać to służyć (przede wszystkim). Daleko od tej ewangelicznej wizji do dzisiejszych, potocznych konotacji miłości. Jak samemu przeobrażać życie w służbę? Czy wystarczy, że służąc naśladujemy Chrystusa? A jakie szczęście kryje się za postawą służby? Co zyskujesz, gdy służysz? Dlaczego warto służyć? Jak znasz odpowiedzi na te pytania, sam zrealizujesz się w służbie i mądrze dzieci nauczysz.

Dwie ważne uwagi. Do służby (tej z miłości) nigdy i niczym nie wolno zmuszać ani przekupywać. Właściwie to jest tak, że ktoś może się jedynie tym od ciebie zarazić. Postawa służby udziela się, nawet szkoda jej uczyć słowami. Jeśli ktoś patrzy na twoją służbę i widzi, że jesteś szczęśliwy, będzie to robił także.
I druga rzecz, służba jest dojrzałą wiarą, chrześcijaństwem spełnionym. Bez niej, nasze przekonania pozostają ideologią.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

NAJSILNIEJSZA WIĘŹ SERCA

Opuścić wszystko. Dom, pole. Nawet ludzi – matkę, ojca, siostry i braci, nawet dzieci. Trudno uwierzyć, że można otrzymać coś więcej poza bliskością ludzi i więzami, jakie z nimi zbudowaliśmy, jakimś kawałkiem ziemi i domem na niej stojącym, naszym domem. Obietnica Jezusa – otrzymasz stokroć więcej teraz i jeszcze życie wieczne w czasie przyszłym – jest mglista, niepewna i mało przekonująca. Ale – z drugiej strony – jest niepokojąca, bo jeśli (jeśli!) rzeczywiście to stokroć jest realne…

Kim jesteś Jezu, że wzywasz do opuszczania najbliższych, by pójść za Tobą? Mogę, oczywiście, interpretować dzisiejsze słowa z Ewangelii (Mk 10, 28-31), reinterpretować je, osłabiać sens wezwania, doszukując się w nich metafory i niedosłowności, wedle zasady: „Autor miał na myśli to i tamto”.

Jak mocna jest ta moja więź z Tobą, Jezu? I jakie inne więzi są na równi mocne, może mocniejsze? I ile, i co (i czy zaraz?) jestem w stanie zrobić w moim życiu – „ z powodu Ciebie i Ewangelii”? Jeżeli wszystko, to znaczy, że ta więź jest żywa i twórcza. I mam prawo kłaść Ewangelię na biurku i czytać ją, jako słowo niosące światło. Bez jasnej odpowiedzi na „tak”, na „wszystko”, jestem tylko pięknoduchem, podniecającym swoje myśli niezwykłymi tekstami z Biblii. Więc co, tak naprawdę jest najsilniejszą więzią mojego serca?

Itinerarium , , , , , , ,

Bogactwo dla ciebie od rana

Ewangelia, tak jak dzisiejsza (Mk 10,17-27), przedziwnie naprowadza nas na odkrycie wielkiego bogactwa, życiowego trofeum i zdobycie skarbu.

Nakręcamy się jednak możliwością dotknięcia czegoś, wzięcia do ręki, przestawienia. Dom da się otworzyć i zamknąć kluczem, mały kluczyk w stacyjce uruchamia dużego mercedesa, miniaturowa plastikowa karta płatnicza otwiera wejście na pokład samolotu. To jest życie, masz wszystko, czego chcesz.

Potem, jak w to uwierzysz, to już tylko goń, jak pies z wywieszonym jęzorem, od jednej rzeczy do drugiej, całe swoje siedemdziesiąt lat.

Bóg chce dać więcej, ale nie na zasadzie posiadania. On chce dać wszystko, ale tak byś się stał częścią wielkiego i urzekającego bogactwa całego kosmosu. Kiedy wyjdziesz rano, tak jak teraz, wiosennie, zakosztujesz bogactwa chłodu, jego głębi i rześkości, setek dźwięków ptasiej opery. To wszystko jest częścią ciebie i ty jesteś częścią tego wszystkiego. Możesz, niestety, tego nie zaznać, bo nie otworzysz nigdy oczu przed świtem. Albo czas wieczoru, kiedy stajesz się częścią zmroku, i tylko dla ciebie hymny składają słowiki. To dla ciebie wszystko.

Te wielkie skarby Bóg otworzył dziś już o czwartej trzydzieści, wraz z pierwszym promieniem słońca, a odsłona nocna zacznie się o dwudziestej trzydzieści sześć, gdy zakróluje – w całej pełni, ostatniej tej wiosny – twój brat księżyc.

Itinerarium , , , , , , , ,

O TRÓJCY

kazanie na Uroczystość Trójcy Świętej
niedziela 22 maja 2005

Jeśli Bóg jest Miłością, to nie dziwi ani fakt Trójcy Świętej ani jedność Ojca, Syna I Ducha. W miłości wszystko jest możliwe i pewne. Dzięki miłości Troje jest Jedno.

I taka też nasza droga. Przez miłość, która jednoczy na podobieństwo samego Boga. Trójjedynego. Im bardziej starasz się kochać, tym bardziej odwzorowujesz istotę samego Boga. Bez miłości ani Boga nie liźniemy ani człowieka nie poznamy. A po to sami jesteśmy ludźmi i ludzi na drodze życia mamy, aby zakosztować tego, co Boże.

Itinerarium , , , , , ,

ŻONY ZBAWIENNE

O żonach dziś w Ewangelii. Żeby nie oddalać. Nie porzucać, ani żon, ani mężów. Nic lepszego od Boga nie dostajemy niż te drugie połowy. Tak właśnie się zbawiamy.

Itinerarium , , , , , ,

GOSPEL COFFEE

Cała ewangelia podpowiada jak pić kawę i zbliżyć się do Boga. No, może prawie cała. Ciekawe, co wyczytałeś w dzisiejszej.

Miejcie sól w sobie i zachowujcie pokój między sobą. To z Ewangelii na dziś (Mk 9,41-50). Wcześniej dużo o tym, by nie gorszyć.

Ale całe przesłanie sprowadza się do proklamacji przyjaźni i miłości, jako nowego sposobu odnoszenia się do ludzi. Pokój, jako nieagresywne, pełne dobroci nastawienie do ludzi, jest novum ewangelicznego orędzia. Normalnie (czyli – jak to w życiu), o coś walczymy, kogoś musimy pokonać, zdobyć, czasem z użyciem silnych środków (dokopać, obgadać, zaszkodzić). A Chrystus mówi o przyjaźni i miłości, bo są one imionami pokoju.

I teraz, co najbardziej zaskakujące, wiedz, że przyjaźń jest przedszkolem świętości. Kto umie się przyjaźnić z ludźmi, czynić ich braćmi (bliźnimi, bliskimi), ten wchodzi na drogę świętości. Zaraz go porwie też miłość, która jest przyjaźnią bez granic. A to już jest nieskończoność, Bóg. A zaczyna się ta droga tak prosto, od kawy wspólnej, serdecznego uśmiechu, powstrzymania rozchlapanego jęzora, paru miłych esemesów lub milczącego słuchania opowieści o zwykłych sprawach.

Itinerarium , , , , , ,

KAZANIE NA 85 URODZINY JANA PAWŁA

Nagle musisz pomyśleć o tym, że możesz – powinieneś? – być świętym. SUBITO SANTO, Święty od zaraz – wykrzyczane pod adresem odchodzącego Jana Pawła II – każe nam pomyśleć, że podstawowym dziedzictwem papieskim jest świętość.

Powinieneś być świętym. Od zaraz. Tymczasem ty jesteś „Święty – Nigdy”. W najlepszym przypadku – „Święty – Kiedyś” (oby jak najpóźniej) czy „Święty – Jutro”.

Powinieneś być świętym. To nie oznacza czegokolwiek wyjątkowego. Tylko tyle, że wreszcie powinieneś być sobą.

Itinerarium , , , , ,