PRÓBA LOTU

Granice, jakie zakreślasz sobie w relacji do drugiej osoby, są więzieniem. Najpierw otwierasz wszystkie pasy startowe, przestrzeń nie do ogarnięcia, potem jednak włączają się wszystkie systemy alarmowe – A GDYBY, JEDNAK, Z DRUGIEJ STRONY, BYĆ MOŻE. Nadajesz charakter tej relacji. Przeważnie zakwaszony egoistycznym lękiem, ograniczeniami form i treści (wiadomo, co i z kim wypada) oraz perspektywą z jakimś końcem.
Jak daleko Bóg (który stał się człowiekiem!), chciał iść w przyjaźni z tobą? Do końca? Właśnie – bez końca. Tu jest nauka przyjaźni i miłości. Bez końca! Lot, który zawsze zaczyna się w określonym czasie i przestrzeni, ale trwać może bez końca. Nie warto byłoby kochać i być dla ludzi, jeżeli nie powiesz im: Wszystko jest możliwe.

Itinerarium , , , , , , , , ,

SZLEMIK W TOWARZYSTWIE PANA BOGA

Gdybyś był bardziej otwarty, na to, co niespodziewane, Bóg byłby twoim nieustannym sąsiadem. Nie opuszczałbyś Go przy kawie, obiedzie z przyjaciółmi i licytowaniu szlemika w kwartecie brydżowym.
Co więcej, odkryłbyś niebo, przy tobie, za tobą i w tobie. A otwierając usta do Ojca, który jest w niebie, mówiłbyś najcichszym szeptem, bo wprost w ucho Ojca.

Gdybyś był bardziej otwarty, na to, co niespodziewane, już dzisiaj.

Itinerarium , , , , , ,

TYLKO TU

Za mało wnikliwie patrzysz wokół siebie. Za dużo wymagasz od tego, co leży poza tobą. Hołdujesz złudzeniom, że Gdzieś jest to, czego pragniesz i szukasz. To Gdzieś odsuwa cię od najpiękniejszych skarbów, które masz pod ręką. Bo nosisz je w sobie. Albo przynoszą ci je ludzie, których minąłeś wczoraj – nieobdarowany – i miniesz dzisiaj. To Gdzieś powoduje, że gonisz z miejsca na miejsce, owszem łapiesz atrakcje (z których nic nie masz, chyba, że staniesz na licytacji próżności), zmieniasz współrzędne geograficzne, ale nie zdobywasz najważniejszego, bo jest ono zawsze Tu, a nie Gdzieś. Tu, w tobie, obok ciebie, w twarzy, która jest Cudownym Obrazem, cudowniejszym niż te koronowane na całym świecie.

Tu masz wszystko – Bóg bliżej niż myślisz, najważniejszy człowiek, upragniona głębia bliskości, miłość i prawda. To wszystko jest tu. Za mało wnikliwie patrzysz w siebie i wokół siebie.

Itinerarium , , , , , , , ,

PERŁA

Kazanie na niedzielę 24 lipca 2005

Sieć. Perła. Królestwo. Tyle zła wokół.

Czasem trzeba rzucić wszystko, żeby perłę zdobyć. I wyjąć z sieci najlepsze ryby, porzucając drobnicę. Koluchy i ukleje.

Tylko ty jesteś odpowiedzialny za ten nasz świat. Za Królestwo Boga. Każdy Twój wybór jest ważny.

Itinerarium , , , , , ,

PROSTE NAJTRUDNIEJSZE

Proste bywa najtrudniejsze. Bóg? Zawsze można znaleźć coś przeciwko. Człowiek? Och, słabych stron na poczekaniu znajdziemy wiele. Życie? Tyle okropieństw! Miłość? Nie trudno o pomyłkę!

Ale proste jest najbardziej prawdziwe. Tylko Bóg, tylko ty, tylko życie. I tylko miłość. Reszta to dodatek. Wybrać to, co najprostsze. I wygrać.

Itinerarium , , , , , , ,

OBY NASZE KROWY MLEKO DAŁY

Nie możemy uciekać od świata. Wszystko jest dziś bliskie. Bomby w Londynie słychać i u nas. Nie ma podziału na problemy ICH i NASZE. Wszystkie są nasze. Im prędzej zrozumiemy, że jest tylko jeden świat, nasz świat, bez podziału na pierwszy, drugi i trzeci, tym prędzej zorganizujemy siły i energie potrzebne do skutecznego przemieniania świata. Do niedawna całej naszej (?) zachodniej cywilizacji zdawało się, że tzw. reszta świata jest do zdobycia, a w najlżejszej wersji do zwiedzania, jako zbiór tajemniczych ziem i zjawisk. Kolonializm terytorialny zastąpiony został ekonomicznym i kulturowym. Z punktu widzenia tzw. reszty świata, tzw. nasza cywilizacja jest łupem do zdobycia i najeźdźcą do pokonania.

W którymś ze wspomnień z okresu II wojny światowej, przeczytałem, że największym problemem dla mieszkańców jednej z wiosek było to, że samoloty niemieckie, a potem rosyjskie, płoszyły krowy na łąkach. Mawiali wówczas: „Ech, ta przeklęta wojna! Krowy się płoszą i mleka mniej dają!”. Niecałe piętnaście kilometrów dalej Niemcy dokonywali eksterminacji żydowskiego getta, a sygnały o tym co dzień docierały do chłopów. Zawsze mamy tendencję do uciekania w jeden wymiar realności – tego, co w zasięgu naszego wzroku. I zawsze martwimy się tylko o własne krowy.

Może tylko Bóg potrafi nosić w swoim nieskończonym sercu każdy ból i każde cierpienie niewinne? Ale przecież – od czasu do czasu – modlimy się: „Uczyń serca nasze według serca swego”.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

ZAPISKI Z DROGI

Wiele ważnych tras naszego życia to wspólne ścieżki. Marszruta na cztery nogi, na tupot wielu stóp. Ludzie dołączają się do nas z przyjaźni, bezinteresownej chęci bycia razem, z racji interesów i wielkich biznesów, wloką się z nami bo sami nie wiedzą gdzie, jak i po co iść. Czasem zdarza się koleś-pijawka, jakiś słodki wampir (jak masz dobrą grupę krwi), czasem jakiś baran, którego trzeba odholować bezpiecznie do zagrody. Bywa, że na kwadrans olśni cię, że to miłość jest spoiwem, które łączy cię z tym, co obok drepce.

Pytaj ludzi, dokąd idą, czemu idą z tobą. Za kim idziesz ty i czy nie pora skręcić. Czy tam jest to, co wymarzyłeś i czego szukasz. Uciekaj od wszystkich, którzy chcą iść tylko na spacer. I zabieraj na ramiona każdego, kto nie wierzy w koniec wspólnej drogi.

Itinerarium , , , , , , , , ,

DOBRE OWOCE ZAWSZE

Wkrótce Światowe Dni Młodzieży, w niemieckiej Kolonii. Bodaj w Rzymie, w 2000r., Jan Paweł II mówił o nieskończonym źródle młodości, jakim jest Chrystus. W psalmie 1 jest taka fraza, która mówi o człowieku szczęśliwym, podobnym do drzewa, rosnącego nad życiodajnym potokiem, którego liście nie więdną i które stale owocuje.

W czym tkwi tajemnica tej żywotności drzewa? I człowieka podobnego doń? To kwestia korzeni. Zakorzenienia. Czerpania soków. Zdrowych. Tego, co się wie, co się myśli, co się czyta, z kim się rozmawia, co się ogląda i jak się człek mierzy ze światem. W co jesteś wkorzeniony? Do czego wracasz, czym się karmisz?

Jest taka gleba, ziemia, podłoże, z którego czerpać możesz najlepsze soki i dzięki którym stale możesz owocować. Inaczej – znów fraza z psalmu 1 – wiatr rozwieje cię jak plewę.

Itinerarium , , , , , ,

MONIKA KAROLINA MOŻE ANNA TEŻ

Kto się nie wyrwie z potoku zdarzeń, który co dzień porywa nas ku przyszłości, reżyserując niemal każdą chwilę życia, ten nie zasmakuje ani wolności ani krzty uroku życia.

Staję dziś i nie rozumiem. Monika Suchocka. Karolina Glueck. Może Anna Brandt też. Londyńskie metro, inny świat, inny grób. Nawet nie wiemy czy cierpiały czy odeszły natychmiast, bezboleśnie. To prawda, nosimy zawsze śmierć przy sobie, nic bliższego nie mamy. Ale czemu ktoś przerywa życie dziewcząt, ludzi, odpala ślepą bombę, sieje śmierć.

Nie żyjemy po to, by ginąć niewinnie. Stoję i nie rozumiem. Biorę książkę. Różaniec. Piję herbatę. Nie rozumiem. I nie chcę się pogodzić.

Itinerarium , , , , , , , ,

LIGA OCHRONY SENSU

Nihilizm, jak zapewne większość czytelników Itinerarium wie, to teoria głosząca – w dużym uproszczeniu – że wszystko jest bardzo względne, stąd nic nie ma wartości ani sensu. Czasy intensywnego wyznawania nihilizmu mamy dawno (100 lat) za sobą, gorzej, że wyroiło się dziś wielu zagorzałych praktyków, którzy – często za pomocą osiągnięć najnowszej techniki – urzeczywistniają program XIX-wiecznych myślicieli.

Informują mnie znajomi, żebym wpadł na grilla. Tak, bez okazji, żeby pogadać, zjeść karkówkę zarumienioną płomieniami brykietów, napić się piwa, pożartować. Wszystko jest przygotowane – pan domu przytachał brykiety i wzbogacił jakowyś browar, pani domu namarynowała mięsiwa i skomponowała sałatkę ze świeżych warzyw. Są taborety, muzyczka z discmana, działka za miastem z altanką, syn może nawet po grillu (i po północy) odwieźć. Wszystko jest przygotowane. Oprócz sensu. Nikt nie przygotowuje się do rozmowy, nie myśli co powie i co chciałby usłyszeć. Tego się nie przygotowuje, w przeciwieństwie do mięsiw, to „pójdzie samo”. I idzie. Głupie plotki, obmowy tych, których się nie zaprosiło, kiepskie dowcipy (kiepściejące w miarę wzrostu poziomu piwa w organizmie), paplanina nie zaprawiona choćby krztą wysiłku, międlenie jęzorem o niczym (nihil), przelewanie pustego w próżne (z przewagą próżnego, nawet w puszkach po browarach). Praktyka nihilizmu.

Dobrze, jeśli można się wyrwać pod jakimś pozorem – każdy pozór jest wskazany w takiej sytuacji. Żeby to jednak choć chroniło od zarazy nihilizmu towarzyskiego! Nawet jak nie jesteś na nihilistycznym grillu, to i tak ktoś ze znajomych uszczęśliwi cię telefonem (albo esemesem) – „Słuchaj jak fajnie! Piwko, muzyczka, rumiane kiełbaski! Szkoda, że cię nie ma!”. Kończysz dialog via telefon, pewien, że to koniec z nihilizmem. Nazajutrz otwierasz skrzynkę z mailami. I co? A tu porcja fotek z nihilistycznej imprezki! Bo jakże, być na grillu i nie strzelić kilku zdjęć?! To trzeba udokumentować! Więc patrzysz na ruszt, brykiet, karkówkę, rozplotkowane i podpite gęby znajomych. Jedyna ulga – dobrze, że mnie tam nie było.

Nihilizm towarzyski, praktyczny, ma zatem kilka faz. Raz zdarzeniową. NIC (nihil) się nie zdarza. Ale zaraz o tym NIC trzeba zakomunikować światu (jak psycholog wytłumaczy tę natychmiastową chęć telefonowania i esemesowania?), a potem to NIC należy zdokumentować (zdjęcia z cyfrówki, komórki, albo filmiki z kamer). Na nic zdają się postulaty: Nie rób! A jak już ktoś zrobił – nie idź! Jak już poszedłeś, nie dzwoń i nie esemesuj! Jak już poszedłeś i zadzwoniłeś nie wysyłaj fotek!

Piszę to wszystko po to, aby przypomnieć, że każda strata czasu, nawet umajona techniką, jest diabelską sztuczką pogrążania nas w nihilizmie. Zwabieni pozorną przyjemnością, dajemy się ponieść bezwysiłkowemu prądowi zdarzeń i gadulstwa. Stąd krok, aby duch nihilizmu wtargnął w całe nasze życie. Dawniejsza teologia zalecała – jako niezbędny warunek wzrostu duchowego – unikanie okazji do grzechu. Ja w imię troski o jedyność i piękno życia, zalecam unikanie bezmyślnej fajności. Nieznośna lekkość bytu (vide: Kundera Milan) zawsze będzie czyhać na męstwo bycia (Paul Tillich). Zapraszam do Ligi Ochrony Sensu.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,