PRZY BUŁCE Z MASŁEM

Jestem przekonany, że tylko w nas samych są największe przeszkody przed bliskością z Bogiem. W rzeczywistości do nikogo tak blisko nie mamy jak do Żywego Boga, w którym przecież „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,28).

Może nastąpić jednak poczucie oddalenia przez proces porównywania się z innymi. Jakże blisko Boga był św. Jan od Krzyża, ale przecież miał za sobą mistyczną „Drogę na Górę Karmel”, która mogą iść nieliczni. Podobnie z drogą „Twierdzy wewnętrznej”, obmyśloną i głoszoną przez św. Teresę (Wielką). Niemniej piękna, ale trudna i pewnie za trudna, jest „droga miłości”, realizowana przez św. Teresę, tym razem „Małą”.

Święty Jan Chrzciciel był wielki, Jezus to potwierdza, ale nawet nie doradza by nakładać odzienie z sierści wielbłądziej i żywić się jedynie szarańczą i miodem, na wzór proroka z pustyni. „Najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on”. Owszem w oczach ludzkich Jan Chrzciciel pozostanie postacią pomnikową i wielką. Ty jednak masz swoją drogę zbawienia. I papież, ten i poprzedni, i wszyscy święci, z Matką Teresą, Szymonem Słupnikiem, Ignacym Loyolą, są tylko znakami. Słuchając ich, czytając, poznając, musisz iść swoją drogą.

Jedzie z tobą porannym autobusem, gdy udajesz się do szkoły, na uczelnię, do pracy. Przysiada się, gdy nalewasz herbatę i smarujesz bułkę masłem. Dyskretnie jest obok jak dzwonisz i wysyłasz smsa. Przysłuchuje się jak na przerwie komentujesz oceny profesora. I widzi jak na kanapie łapiesz drzemkę. Kiedy idziesz spać, On jeszcze poczuwa. Twój Bóg jest blisko.

Nigdy jednak nie wejdzie tam, gdzie nie będzie twojego zaproszenia – „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną” (Ap 3,20).

LITURGIA SŁOWA

(Iz 41,13-20)
Ja, Pan, twój Bóg, ująłem cię za prawicę mówiąc ci: Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą. Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam – wyrocznia Pana – odkupicielem twoim – Święty Izraela. Oto Ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów: ty zmłócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w drobną sieczkę; ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz się w Panu, chlubić się będziesz w Świętym Izraela. Nędzni i biedni szukają wody, i nie ma! Ich język wysechł już z pragnienia. Ja, Pan, wysłucham ich, nie opuszczę ich Ja, Bóg Izraela. Każę wytrysnąć strumieniom na nagich wzgórzach i źródłom wód pośrodku nizin. Zamienię pustynię na pojezierze, a wyschniętą ziemię na wodotryski. Na pustyni zasadzę cedry, akacje, mirty i oliwki; rozkrzewię na pustkowiu cyprysy, wiązy i bukszpan obok siebie. Ażeby widzieli i poznali, rozważyli i pojęli wszyscy, że ręka Pańska to uczyniła, że Święty Izraela tego dokonał.

(Ps 145,1.9-13)
REFREN: Pan jest łagodny i bardzo łaskawy

Będę Ciebie wielbił, Boże mój i Królu,
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Aby synom ludzkim oznajmić Twoją potęgę
i wspaniałość chwały Twojego królestwa.
Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków,
przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie.

(Iz 45,8)
Niebiosa, spuśćcie sprawiedliwego jak rosę, niech jak deszcz spłynie z obłoków, niech się otworzy ziemia i zrodzi Zbawiciela.

(Mt 11,11-15)
Jezus powiedział do tłumów: Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha!

Itinerarium , , , , , , , , , ,

NIKT NIE JEST SAMOTNĄ WYSPĄ ALBO SPOJRZENIE NA GWIAZDY

Przyznajmy szczerze, każdy z nas bywa w sytuacji, że jest mu ciężko, że odczuwa zmęczenie, utrudzenie. O takich ludziach mówi dziś Jezus w Ewangelii. I tu z chęcią powiemy, że Jezus trafia w sedno opisu naszej kondycji.

Niemniej prawdziwym jest marzenie, żeby znaleźć takie źródło mocy i odnowy, żeby brykać wedle wzoru zarysowanego przez Izajasza: iść bez znużenia, biegać bez zmęczenia, mieć zawsze energię i niewyczerpany wigor czy krzepę, o której wspomina Jezus.

Zgadzamy się z dwoma rzeczami – jesteśmy zmęczonymi ludźmi i marzymy o szybkiej i skutecznej, szczęśliwej odnowie. I teraz dochodzimy do rzeczy najważniejszej – jak to osiągnąć? Jezus podaje receptę dość prostą, aż drażniącą.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię – no tak spodziewać by się można było czegoś bardziej konkretnego. Przyjść do Jezusa, to znaczy co? Otóż, chcę uniknąć banalnej odpowiedzi – pójdź do kościoła, przyjmij komunię, wyspowiadaj się, odmów koronkę albo różaniec, wstań na szóstą rano na Roraty. To się może nasuwać jako odpowiedź, dość poprawna teologicznie i zgodna z tradycją odpowiedzi na podobne pytania („Jak mam przyjść do Jezusa?”)

Jak ja idę do Jezusa, kiedy odczuwam przygniatające zmęczenie i obciążenie? Owszem, idę do kościoła. Ale sam, siadam albo klękam, zamykam najczęściej oczy. Staram się nic nie mówić, bo On i tak wie wszystko. Staram się słuchać, dostrzec swoje uczucia, pragnienia, przyglądać swoim myślom, tym głębszym, które na co dzień nie wchodzą w pole świadomości.

To zabrzmi może paradoksalnie, ale aby „przyjść do Jezusa” idę do ludzi. Mogę posłuchać czym żyją, mogę opowiedzieć swoje obciążenie i trud.

Dalej, „pójść do Jezusa”, oznacza dla mnie często to, o czym mówi dziś Izajasz: Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te gwiazdy? – Ten, który w szykach prowadzi ich wojsko, wszystkie je woła po imieniu.

A czasem to „pójść do Jezusa” oznacza dla mnie otworzenie „Nikt nie jest samotna wyspą” i lektura już wiele razy czytanych stronic. Tomasz Merton – dziś mija 40 lat od jego śmierci – jak mało kto umiał pokazać, że do Żywego Boga mamy tylko krok.

On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą.

I to jest spełnione marzenie, choć bardzo różnie się do tego dochodzi. Warto, abyś znalazł swoją drogę.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 40,25-31)
Z kimże byście mogli Mnie porównać, tak, żeby Mi dorównał? – mówi Święty. Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te gwiazdy? – Ten, który w szykach prowadzi ich wojsko, wszystkie je woła po imieniu. Spod takiej potęgi i olbrzymiej siły nikt się nie uchyli. Czemu mówisz, Jakubie, i ty, Izraelu, powtarzasz: Zakryta jest moja droga przed Panem i prawo me przed Bogiem przeoczone? Czy nie wiesz tego? Czyś nie słyszał? Pan – to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą.

(Ps 103,1-4.8.10)
Chwal i błogosław, duszo moja, Pana

Błogosław duszo moja, Pana
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław duszo moja, Pana
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

On odpuszcza wszystkie twoje winy
i uleczy wszystkie choroby,
On twoje życie ratuje od zguby,
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Miłosierny jest Pan i łaskawy,
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów
ani według win naszych nam nie odpłaca.

Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić, błogosławieni, którzy są gotowi wyjść Mu na spotkanie.

(Mt 11,28-30)
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

LUDZIE ŚMIECI

Cywilizacja nasza produkuje olbrzymie ilości szkodliwego dwutlenku węgla, co jest obecnie głośno dyskutowanym problemem. Podobnie jest ze śmieciami i odpadkami, które stanowią równie poważne zagrożenie. Stąd popularność różnych inicjatyw ekologicznych i niezliczonych konferencji, na których debatuje się o skutkach obecnej sytuacji i ewentualnych sposobach radzenia sobie.

Równocześnie, co już nie jest powodem do większego larum, cywilizacja nasza produkuje – przepraszam za dosadność – coraz większą ilość śmieci ludzkich. Nie użyłbym tego określenia wobec kogokolwiek z ludzi, o których myślę, ale porównanie nasuwa się z ogromną mocą.

Zapewne każdy z nas widuje jak nie codziennie, to często takich ludzi. Zaczepiają o parę groszy na chleb, choć w istocie na tanie wino. Mijamy ich śpiących na ławce, z jakimś tobołkiem obok. A gdyby ktoś z was odwiedził jedną z ogrzewalni dla bezdomnych, okazałoby się, że jest ich więcej niż przypuszczamy.

Ludzkie śmieci. Bez domu, bez stałego utrzymania, opieki, kontaktu z lekarzem. Z roku na rok, co stwierdzam z zaskoczeniem, takich ludzi – bezdomnych, włóczęgów, kloszardów – jest coraz więcej, przynajmniej w Lublinie. Podobnie, niestety, jest także z ulicami niektórych dzielnic, gdzie coraz więcej dzieci, dla których jest to dom. Tam się uczą najważniejszego – życia, z papierosem, piwem, coraz częściej z jakimś narkotykiem. Najgorszy jest widok tych najmniejszych, zwykle źle ubranych, niedomytych, ze strachem w oczach.

Dwa znane mi ośrodki wychowawcze dla młodzieży, wciąż nie narzekają na podopiecznych. Ich historie są niemal identyczne – ojciec pije, w domu horror, zaczyna się ucieczka w jakieś podłe towarzystwo, gdzie trochę cieplej (w sensie ludzkich odruchów). Na dalszy plan schodzi szkoła, zaczynają się wagary, kradzieże, napady. Potem kurator, wreszcie ośrodek. Ośrodek, z którego wychodzi się gorszym, bo w każdym spotkamy kumulację negatywnych postaw i zachowań.

Wkrótce niedaleko od Lublina powstanie kolejne, nowe więzienie („o standardach europejskich” – jak rekomendował mi jeden z dyrektorów), a w perspektywie wykorzystanie miejsc w tym zakładzie jest już zaplanowane, na pewno nie będzie świecił pustkami.

Jeśli do tego dodam statystyki (przynajmniej z Lubelszczyzny), z których wynika, że wciąż rośnie liczba dzieci, którym potrzebne są albo rodziny zastępcze albo adopcyjne, to obraz jest niewesoły.

Tak sobie myślę, że te wszystkie ogrzewalnie i schroniska dla bezdomnych, ośrodki wychowawcze, poprawczaki, więzienia, to swoiste wysypiska ludzkich odpadów i w jakimś sensie kosze na ludzkie śmieci.

Są to dzieci, młodzież i ludzie dorośli niepotrzebni, odłączeni, przeważnie nieużyteczni ( w sensie rozwoju społeczeństwa), zbędni i praktycznie straceni. Ludzkie śmieci.

Czytam jednak słowo nadziei w dzisiejszej Ewangelii: Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych.

Taka jest logika Boża. O żadnym z tych „zabłąkanych”, o nieładnie pachnącym bezdomnym, o niedomytym dziecku na ulicy, o więźniu alkoholiku, o dziewczynie z przesadnym makijażu w ośrodku (nie)poprawczym, nie zapomina Bóg. Bo każda z tych istot w oczach Bożych jest tą zbłąkaną owcą, dla której warto zostawić całą porządną resztę. W oczach ludzkich, jest problemem, marginesem, po prostu śmieciem.

Gdzie za parę dni, w czasie świątecznym, Bogu będzie najbliżej?

LITURGIA SŁOWA

(Iz 40,1-11)
Pocieszcie, pocieszcie mój lud! mówi wasz Bóg. Przemawiajcie do serca Jeruzalem i wołajcie do niego, że czas jego służby się skończył, że nieprawość jego odpokutowana, bo odebrało z ręki Pana karę w dwójnasób za wszystkie swe grzechy, Głos się rozlega: Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu! Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą; równiną niechaj się staną urwiska, a strome zbocza niziną gładką. Wtedy się chwała Pańska objawi, razem ją wszelkie ciało zobaczy, bo usta Pańskie to powiedziały. Głos się odzywa: Wołaj! – I rzekłem: Co mam wołać? – Wszelkie ciało to jakby trawa, a cały wdzięk jego jest niby kwiat polny. Trawa usycha, więdnie kwiat, gdy na nie wiatr Pana powieje. Prawdziwie, trawą jest naród. Trawa usycha, więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki. Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny w Syjonie! Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem! Podnieś głos, nie bój się! Powiedz miastom judzkim: Oto wasz Bóg! Oto Pan Bóg przychodzi z mocą i ramię Jego dzierży władzę. Oto Jego nagroda z Nim idzie i przed Nim Jego zapłata. Podobnie jak pasterz pasie On swą trzodę, gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie.

(Ps 96,1-3.10-13)
REFREN: Oto nasz Pan Bóg przyjdzie z wielką mocą

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
śpiewaj Panu ziemio cała.
Śpiewajcie Panu, sławcie Jego imię,
każdego dnia głoście Jego zbawienie.

Głoście Jego chwałę wśród wszystkich narodów,
rozgłaszajcie cuda pośród wszystkich ludów.
Głoście wśród ludów, że Pan jest królem,
będzie sprawiedliwie sądził wszystkie ludy.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli,
niech szumi morze i wszystko, co je napełnia.
Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie,
niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości.

Przed obliczem Pana, który już się zbliża,
który już się zbliża, by sądzić ziemię,
On będzie sądził świat sprawiedliwie,
a lud według swej prawdy.

Blisko jest dzień Pana, oto przyjdzie, aby nas zbawić.

(Mt 18,12-14)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

DA SIĘ NAPRAWIĆ

kazanie na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia
Najświętszej Maryi Panny
poniedziałek 8 grudnia 2008

Zasadniczo nie ma rzeczy nieodwracalnych, jeśli wchodzimy we współpracę z Bogiem. W ludzkim pojmowaniu spraw i rzeczy wciąż czegoś dokonujemy jako „koniec”.

Złamane? Nie da się naprawić. Koniec. Pęknięte? Koniec, trzeba wyrzucić. Stłuczone? Koniec, skorupy na śmietnik. Rozdarte? Koniec, nie da się skleić, złączyć.

Łamiesz listewkę. Pęka nitka. Tłucze się filiżanka. Rozdziera płótno. Ileż my znamy takich skończonych wydarzeń. Koniec. Na nic.

Dzisiejsza liturgia słowa objawia jednak mentalność Boga. To, co przedstawia pierwsze czytanie, upadek w Raju, zdaje się być historią skończoną, grzech, utrata bliskości Boga. Koniec, most zburzony, Bóg zostaje tam, u Siebie, człowiek idzie do siebie. Zdarzenie Niepokalanego Poczęcia Marii, które dziś uroczyście wspominamy, objawia jednak prawdę, że wszystko, nawet z pozoru najbardziej nieodwracalne historie, mogą się odmienić. Niepokalane Poczęcie jest początkiem powrotu, powrotu Boga do człowieka. Po to, aby na nowo ustanowić bliskość i jedność, zerwaną przez naiwność człowieka.

Cokolwiek byś w życiu spartaczył, zepsuł, zniszczył, zhańbił, zerwał, skończył i zrujnował, we współpracy z Bogiem możesz odmienić. I to jest jedno z najpiękniejszych przesłań Adwentu. Wszystko możesz naprawić.

LITURGIA SŁOWA

(Rdz 3,9-15.20)
Gdy Adam zjadł owoc z drzewa zakazanego, Pan Bóg zawołał na biego i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę.

(Ps 98,1-4)
REFREN: Śpiewajcie Panu, bo uczynił cuda

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica
i święte ramię Jego.

Pan okazał swoje zbawienie,
na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją
dla domu Izraela.

Ujrzały wszystkie krańce ziemi
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio,
cieszcie się, weselcie i grajcie.

(Ef 1,3-6.11-12)
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa; który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich – w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym. W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu – my, którzyśmy już przedtem nadzieję złożyli w Chrystusie.

(Łk 1,28)
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami.

(Łk 1,26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

GADANIE DO NIEPRZEMAKALNYCH

kazanie na II Niedzielę Adwentu
7 grudnia AD 2008

Jan mówił, wołał. Wielu usłyszało w Jego głosie coś więcej niż same słowa. To coś więcej sprawiało, że prosili o chrzest, nawracali się i prostowali ścieżki swojego życia.

Czy tylko dlatego, że Jan był ekscentryczny – nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym? Pewnie, że i dziś różni magicy i dziwacy potrafią przykuć naszą uwagę (zwłaszcza dzięki TV), ale raczej nie nawracamy się przy ich wołaniach. Ba, obawiam się, że nawet wręcz przeciwnie. Coś więcej było w głosie Jana, choć słowa były ludzkie i zrozumiałe dla słuchaczy.

Wiele razy, Bóg – który stał się człowiekiem i mieszka pośród nas – przemówi dziś do ciebie. Będzie chciał przekazać swoje światło, czułość, wezwanie do nowego życia.

Jesteśmy jednak nieprzemakalni. Powiemy – „Znowu moja droga – żono! – marudzisz”. Albo – „Mój drogi, powtarzasz się już po raz nie wiem który” (słodsza wersja uodpornionej żony). Machniemy ręką na prośby rodziców – kto jak kto, ale Pan Bóg to przez gderające mamusie i tatusiów nie mówi. Będziemy opędzać się przed pytaniami dzieci, pewni jak zwykle, że dzieci przesadzają i chodzi im zupełnie o co innego. Wróciwszy z kościoła nawet jednego zdania z kazania nie pamiętamy – „Ksiądz tam swoje mówił…”

Bóg ludzkim głosem co dzień do ciebie ma jakąś sprawę. Ludzkim? Tak, bo jakby w „swoim ojczystym” przemówił, to byś narzekał, że nie po naszemu. I jeszcze – po Wcieleniu Bóg zna już tylko jeden język. Ten sam, co ty.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 40,1-5.9-11)
Pocieszcie, pocieszcie mój lud!
mówi wasz Bóg.
Przemawiajcie do serca Jeruzalem
i wołajcie do niego,
że czas jego służby się skończył,
że nieprawość jego odpokutowana,
bo odebrało z ręki Pana karę w dwójnasób
za wszystkie swe grzechy,
Głos się rozlega:
Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni,
wyrównajcie na pustkowiu
gościniec naszemu Bogu!
Niech się podniosą wszystkie doliny,
a wszystkie góry i wzgórza obniżą;
równiną niechaj się staną urwiska,
a strome zbocza niziną gładką.
Wtedy się chwała Pańska objawi,
razem ją wszelkie ciało zobaczy,
bo usta Pańskie to powiedziały.
Wstąpże na wysoką górę,
zwiastunko dobrej nowiny w Syjonie!
Podnieś mocno twój głos,
zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się!
Powiedz miastom judzkim:
Oto wasz Bóg!
Oto Pan Bóg przychodzi z mocą
i ramię Jego dzierży władzę.
Oto Jego nagroda z Nim idzie
i przed Nim Jego zapłata.
Podobnie jak pasterz pasie On swą trzodę,
gromadzi ją swoim ramieniem,
jagnięta nosi na swej piersi,
owce karmiące prowadzi łagodnie.

(Ps 85,9-14)
Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie

Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie dla tych, którzy się Go boją,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Spotkają się ze sobą łaska i wierność,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Pan sam obdarzy szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim będzie kroczyć sprawiedliwość,
a śladami Jego kroków zbawienie.

(2 P 3,8-14)
Umiłowani, niech to jedno nie będzie dla was tajne, że jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy – bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka – ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia. Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański, w którym niebo ze świstem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią, a ziemia i dzieła na niej zostaną znalezione. Skoro to wszystko w ten sposób ulegnie zagładzie, to jakimi winniście być wy w świętym postępowaniu i pobożności, gdy oczekujecie i staracie się przyśpieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo zapalone pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią. Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość. Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby /On/ was zastał bez plamy i skazy – w pokoju,

(Łk 3,4.6)
Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

(Mk 1,1-8)
Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak jest napisane u proroka Izajasza: Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki. Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając /przy tym/ swe grzechy. Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym.

Itinerarium , , , , , ,

Laurka dla jubilata

Niektórzy na pewno myślą, że mam skrzywienie i w kruchcie na okrągło piszę to samo. Czyli czepiam się RM. Nie przeczę – mam, ale akurat tego skrzywienia nie chciałbym prostować. Bo parę innych to i owszem.

Niestety, właśnie to skrzywienie, którego za nic nie chcę się pozbyć, bardzo drażni niektórych czytelników. Wczoraj dostałem list od jednego ze świętoduchowców: „Obecność pańskich tekstów na stronie jest po prostu irytująca. Zniechęca mnie pan do pomocy drugiemu człowiekowi. (…) I nie tylko ja tak myślę.”.

Wprawdzie nie rozumiem, jak kruchta może zniechęcić do pomocy drugiemu człowiekowi, ale postanowiłem zrobić zirytowanym prezent na Mikołaja i zamiast znowu się czepiać, napisać coś miłego. Tym bardziej, że RM właśnie świętuje 17. urodziny.

Ponieważ nie potrafię ułożyć stosownej laurki, posłużę się cytatem z listu, pięknie wyłuszczającym zasługi jubilata, który: „walczy z aborcja, eutanazją, związkami pedalskimi, wynarodowieniem, wyprzedażą majątku narodowego i ogólnie pojętym lewactwem”.

Spoza kruchty , , , , , , , ,

FILOZOFIA ROZRZUTNOŚCI

Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Na Świętego Mikołaja lepszej dewizy nie ma.

Co masz dawać? To, co otrzymałeś darmo. Co otrzymałeś darmo?

Życie masz za darmo, dawaj je tak rozrzutnie jak umiesz. Zdrowie, też gratis od Pana Boga, nie żałuj, nie skąp. Za darmo masz piękny głos, nie mrucz tylko w sypialni. Niech słyszą, może Boga usłyszą. To śpiewaj, jak najczęściej, każdemu i prawie wszędzie.

Za darmo masz w ciepłych oczach ukojenie, idź do cierpiących, zalęknionych, patrz, wpatruj się, ślij ciepło i ukojenie.

Za darmo masz czułość w ramionach, przygarniaj, obejmuj, stopisz samotność i pustkę.

A nie po dajesz to, co darmo otrzymałeś, żeby jakiś nakaz wypełnić. Tylko po to, aby by ci się serce w samo serce Boga zamieniło. Bóg najbliżej nas, gdy dajemy, zupełnie darmo.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 30,19-21.23-26)
To mówi Pan Bóg, Święty Izraela: Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie będziesz gorzko płakał. Rychło okaże ci On łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci. Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: To jest droga, idźcie nią!, gdybyś zboczył na prawo lub na lewo. On użyczy deszczu na twoje zboże, którym obsiejesz rolę, a chleb z urodzajów gleby będzie soczysty i pożywny. Twoja trzoda będzie się pasła w owym czasie na rozległych łąkach. Woły i osły obrabiające rolę żreć będą paszę dobrze przyprawioną, która została przewiana opałką i siedlaczką. Przyjdzie do tego, iż po wszystkich wysokich górach i po wszystkich wzniesionych pagórkach znajdą się strumienie płynących wód na czas wielkiej rzezi, gdy upadną warownie. Wówczas światło księżyca będzie jak światło słoneczne, a światło słońca stanie się siedmiokrotne, jakby światło siedmiu dni – w dniu, gdy Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach.

(Ps 147,1-2.3-4.5-6)
REFREN: Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu

Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu,
słodko jest Go wychwalać.
Pan buduje Jeruzalem,
gromadzi rozproszonych z Izraela.

On leczy złamanych na duchu
i przewiązuje im rany.
On liczy wszystkie gwiazdy
i każdej nadaje imię.

Nasz Pan jest wielki i potężny,
a Jego mądrość niewypowiedziana.
Pan dźwiga pokornych,
karki grzeszników zgina do ziemi.

(Iz 33,22)
Pan naszym sędzią, Pan naszym prawodawcą, Pan naszym królem, On nas zbawi.

(Mt 9,35-10,1.6-8)
Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!

Itinerarium , , , , , , , ,

KRZYK SZCĘŚLIWCÓW

Szczęśliwcy z dzisiejszej Ewangelii wołali głośno. Chyba to był powód ich sukcesu. Darli się, podnieśli głos, krzyczeli. Naprawdę myślę, że to w głównej mierze przywróciło im wzrok. Wrzeszczeli w najważniejszej dla nich sprawie.

Byli niewidomi, może dlatego łatwiej było im krzyczeć i wołać. Nie wiem czy tak de facto jest, ale pewnie brak czy wada jednego zmysłu może wywoływać większą aktywność w innych sferach.

Krzyczymy i my. Zwykle wtedy, gdy emocje są bardzo podgrzane, wysokie, nie wytrzymujemy. I wtedy ktoś obrywa od nas serią naszych przekleństw, bluzgów, oskarżeń, złości.

Krzyczymy, gdy poziom alkoholu we krwi osłabia na tyle samokontrolę, że jest nam wszystko jedno, sączą się brednie i w nocy i we dnie. Nawet arie gotowiśmy śpiewać, co tam, jesteśmy królami, wódka daje gardłu moc i polot słowu.

Krzyczymy na stadionach, gdzie dobrzy to nasi, a tamci to hołota. Krzyczymy na wiecach, mając szefów partii za bogów.

W najważniejszych sprawach naszego życia mówimy szeptem, cichutko, niemrawo i bez przekonania. Mówimy cichutko: „Kocham cię”, szepczemy różaniec, niemrawo komunikujemy „Zależy mi na tobie” i bez przekonania machamy ręka poddając się „A niech tam…”

Czy Bóg lepiej słyszy nasz krzyk? Nie bój się krzyczeć, podnosić głos i wołać głośno do Boga. Nie, żeby lepiej słyszał gdy głośniej wyrażamy nasze pragnienia i nadzieje. Krzyk dodaje nam wiary, nawet ją mnoży i zwielokrotnia. Tak samo potęguje miłość i rozgrzewa nadzieję.

Tam, gdzie ci zależy, krzycz, wołaj głośno. Zdobędziesz czego pragniesz.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 29,17-24)
To mówi Pan Bóg: Czyż nie w krótkim już czasie Liban zamieni się w ogród, a ogród za bór zostanie uznany? W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widzieć. Pokorni wzmogą swą radość w Panu, i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie, i wycięci będą wszyscy, co za złem gonią: którzy słowem przywodzą drugiego do grzechu, którzy w bramie stawiają sidła na sędziów i odprawiają sprawiedliwego z niczym. Dlatego tak mówi Pan, Bóg domu Jakuba, który odkupił Abrahama: Odtąd Jakub nie będzie się rumienił ani oblicze jego już nie przyblednie, bo gdy ujrzy swe dzieci, dzieło mych rąk, wśród siebie, ogłosi imię moje jako święte. Wtedy czcić będą Świętego Jakubowego i z bojaźnią szanować Boga Izraela. Duchem zbłąkani poznają mądrość, a szemrzący zdobędą pouczenie.

(Ps 27,1.4.13-14)
REFREN: Pan moim światłem i zbawieniem moim

Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia,
przed kim miałbym czuć trwogę?

O jedno tylko proszę Pana, o to zabiegam,
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu
przez wszystkie dni życia,
Abym kosztował słodyczy Pana,
stale się radował Jego świątynią.

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

Oto nasz Pan przyjdzie z mocą i oświeci oczy sług swoich.

(Mt 9,27-31)
Gdy Jezus przychodził, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: Wierzycie, że mogę to uczynić? Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się stanie! I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

SZYKUJ SIĘ NA NAWAŁNICĘ

W ostatnim czasie byłem i jestem świadkiem tego, co Ewangelia nazywa „budowaniem domu na piasku”. Różne sytuacje, z którymi zetknąłem się, były aż nadto dobitną ilustracją kruchości ludzkich projektów, opartych, jak myślę, na nietrwałych fundamentach.

Z kolei rzadziej, ale za to niezwykle głęboko, przeżywam sytuacje, w których widziałem „budowanie domu na skale”, sytuacje niezwykle zaskakujące.

Jeden ze znajomych księży, już w zasadzie byłych księży, głosił zasadę, że jeżeli znajdzie się w sytuacji gdy więcej zarobi na rozwożeniu pizzy niźli w pracy w parafii, rozstanie się z funkcją kapłańską. Nie wiem ile teraz zarabia dostawca pizzy, ale ten człowiek zrezygnował niedawno z kapłaństwa.

Towarzyszyłem dziewczynie, która poznała narzeczonego dzięki jednemu z portali, reklamującemu się jako katolicki portal dla poszukujących życiowego partnera. Relacja rozpadła się na miesiąc przed ślubem, bo niedoszły narzeczony doszedł do wniosku, że „Pan objawił mu, że powinien iść inną drogą”. Co z tego, że zamówiony był lokal, wysłane zaproszenia, ustalony kościół na ślub? „Pan objawił inaczej…”

Przytaczam przykłady najbardziej „religijne”, jakby rażąco sprzeczne z Ewangelią, choć powstrzymuję się od ostatecznych ocen.

Z drugiej strony („dom na skale”) znam osobę, która przez 18 godzin na dobę karmi się dzięki pompie infuzyjnej (w żywieniu pozajelitowym) i nie rezygnuje z osiągnięcia swojego życiowego celu, jakim jest ukończenie studiów. Ma na to tylko 6 godzin dziennie (albo i mniej), kiedy odłącza się od pompy.

Zadaję sobie pytanie – czy jest możliwa sytuacja, że powiem sobie: „Daj sobie spokój z kapłaństwem, to już bez sensu”? Kiedy mógłbym coś takiego pomyśleć i zrobić? A kiedy mogłabyś powiedzieć sobie – pomyśleć a potem zrobić – „Daj sobie spokój z tym gościem, masz lepsze perspektywy”, albo „Odejdź już od tej baby, same zgryzoty z nią”. Podobnie – „Mam już dość tej harówy, ludzie żyją sobie lepiej bez takiej męczarni”, „Rzucam te studia, to przekracza moje możliwości”, „Wynoś się bachorze z domu, dość mam twojego pijaństwa i awantur”.

Mądrość czytanej dziś Ewangelii polega na tym, że w każdym przypadku – domu na skale i domu na piasku – słyszymy zapowiedź: „spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom”. Deszcz, wichry, potoki i nawałnice przyjdą na każdego z nas. Nawet się nie módl o to, by cię ominęły, bo nie ominą.

Jakie są szanse, że twój dom ocaleje? Jakie, że ocaleje mój?

LITURGIA SŁOWA

(Iz 26-1-6)
W ów dzień śpiewać będą tę pieśń w Ziemi Judzkiej: Miasto mamy potężne; On jako środek ocalenia sprawił mury i przedmurze. Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą! Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło: podepcą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich.

(Ps 118,1.8-9.19-21.25-27)
REFREN: Błogosławiony, idący od Pana

Wysławiajcie Pana, bo jest dobry,
bo łaska Jego trwa na wieki.
Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w człowieku.
Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w książętach.

Otwórzcie mi bramy sprawiedliwości,
wejdę przez nie i podziękuję Panu.
Oto jest brama Pana,
przez nią wejdą sprawiedliwi.
Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał
i stałeś się moim Zbawcą.

O Panie, Ty nas wybaw,
o Panie, daj nam pomyślność.
Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie,
błogosławimy was z Pańskiego domu.
Pan jest Bogiem
i daje nam światło.

(Iz 55, 6)
Szukajcie Pana, gdy Go można znaleźć, wzywajcie Go, gdy jest blisko.

(Mt 7,21.24-27)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

NIEBO W GĘBIE

To będzie bardzo osobiste wspomnienie, ale nieuchronnie nawiedza mnie ono przy lekturze tekstów takich, jakie dziś znajdziemy w liturgii. Zresztą sądzę, że każdy z nas ma podobne wspomnienia, może trochę odmienne w detalach.

We wczesnym dzieciństwie jedną z uwielbianych przez mnie (i moich rówieśników) potraw była kromka chleba umoczona w wodzie (zimnej) i pocukrzona – tzn. posypana cukrem. Po taką kromkę wpadało się pomiędzy zabawą w „Zorro”, a wykonywaniem jakichś prac. Pamiętam, że wbiegaliśmy czasem do kuchni, zziajani i zgłodniali, od progu wołając „Babciu, chleba z cukrem!”. Na to zawsze mogliśmy liczyć, bo przecież dorośli, zajęci naprawdę ciężką pracą, nie marnowali wówczas czasu na przygotowywanie podwieczorków. Taka kromka chleba, umoczona wprost w wiadrze z zimną wodą (tę wodę musiałem zwykle wcześniej ze studni przynieść do domu) i pocukrzona przez Babcię (Babcia miała najlepszą miarę w cukrzeniu, my, dzieci, psuliśmy kromki nadmiarem białego cudu), była naprawdę jak niebo w gębie. Czasem zdarzało się dostać kromkę rarytas – Babcia maczała chleb w mleku albo śmietanie. To już było siódme niebo w gębie! Absolutna biała rozkosz, smakołyk królewski! Ileż czasu trzeba było wówczas poświęcić na oblizywanie każdego palca, na którym przylepiła się śmietana!

Pamiętam też ile radości dawało nam skubanie wiosennego szczawiu, który znienacka wyrastał na pastwiskach i łączkach koło domu. To był pierwsza zielenina, którą za darmo można było zrywać i smakować. Nieco później podskubać dawało się szczypior, sałatę i rzodkiewkę, już w ogródku. Potem pamiętam, jak w nagrodę za dobrze wykonaną pracę, w lecie, Babcia przynosiła wędzoną słoninę z pierwszymi kiszonymi ogórkami. Co za uczta! Ale równie wdzięcznie wspominam pierwsze lata studiów, kiedy tygodniami podstawowy składnik menu na śniadania i kolacje stanowił smalec przywożony z domu.

Czytam dziś o wspaniałej uczcie, jaką Bóg gotuje swoim dzieciom, czytam jak Jezus zadbał o głodny tłum, „żeby kto nie zasłabł w drodze”. Więc kiedy czytam te zdania, to cała historia mojego życia potwierdza prawdę i piękno tych słów. Jakże mógłbym przez chwilę wątpić w istnienie albo bliskość Boga, kiedy dostawałem od Niego cudowne kromki z wodą i cukrem, z mlekiem i cukrem, pachnący szczaw wiosenny, wędzoną słoninę z ogórkiem albo pyszny smalec? Jakże mógłbym nie być wdzięczny temu bliskiemu Bogu, który „stół dla mnie zastawiał” i zastawia? To przecież On „otwiera rękę i karmi każdego z nas do syta”.

Jakżeż mógłbym nie wierzyć, że On mieszka pośród nas, że troszczy się i zabiega o mnie? Jakżeż mógłby wątpić ktokolwiek z nas, którzy zasiądziemy dziś do śniadania, wchłoniemy gorącą zupę czy wieczorem napijemy się piwa z przyjaciółmi?

LITURGIA SŁOWA

(Iz 25,6-10a)
W owym dniu: Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł. I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.

(Ps 23, 1-2a. 2b-3. 4. 5. 6)
REFREN: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana

Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
a kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.

Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić, błogosławieni, którzy są gotowi wyjść Mu na spotkanie.

(Mt 15,29-37)
Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze. Na to rzekli Mu uczniowie: Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba żeby nakarmić takie mnóstwo? Jezus zapytał ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem i parę rybek. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,