GŁĘBIEJ ŻYCIE

kazanie na beatyfikację ks. Jerzego Popiełuszki
niedziela 6 czerwca 2010

Jednym uchem słucham wieści z Warszawy, gdzie dziś następuje beatyfikacja ks. Jerzego, drugim łowię informacje o wodzie, która przelewa się przez wały w Tarnobrzegu, Sandomierzu, na Mazowszu i w bliskim Wilkowie.

O księdzu Jerzym mówi się i pisze, że oddał życie za prawdę, za wolność, za wiarę. Pewnie w każdym z tych stwierdzeń jest jakiś sens. Myślę jednak, że ks. Jerzy oddał życie, bo wierzył w żywego Chrystusa. Nie oddaje się życia nawet za najwznioślejsze idee, za to oddaje się je, jeżeli kochamy kogoś i miłość do niego wymaga poświęcenia czegoś, nawet życia. Więc myślę, że ks. Jerzy mocno kochał Chrystusa, wierzył w Niego i żył nadzieją zmartwychwstania. Totalna wiara i totalna miłość.

Do księdza Jerzego i do Jana Pawła II modlę się o nadzieję dla powodzian. Obydwaj zainteresowani są dobrem Polski i Polaków. Nieswojo się czuję, gdy słyszę, że wiele osób dobrze się bawi mimo powodzi. Wiem, że nie możemy zatamować wody, która niszczy domy, gospodarstwa, sady, uprawy i pola. Ale jest mi smutno i nie umiem cieszyć się i skierować uwagi na jakieś weselsze sprawy.

Powódź, beatyfikacja ks. Jerzego, wcześniej Smoleńsk, to wszystko skłania do myślenia o zasadniczych rzeczach naszego życia. Nadaje życiu powagę. I zmusza do rewizji spojrzenia na sens życia. Nawet jeżeli nie wszystko jest logiczne i jasne.

W takich chwilach modlitwa splata się z nadzieją, miłością i wiarą. Mimo, że życie toczy się dalej, trzeba je znacznie poważniej i głębiej przeżywać.

LITURGIA SŁOWA

(1 Krl 17,17-24)
Po tych wydarzeniach zachorował syn tej kobiety, będącej głową rodziny. Niebawem jego choroba tak bardzo się wzmogła, że przestał oddychać. Wówczas powiedziała ona Eliaszowi: Czego ty, mężu Boży, chcesz ode mnie? Czy po to przyszedłeś do mnie, aby mi przypomnieć moją winę i przyprawić o śmierć mego syna? Na to Eliasz jej odpowiedział: Daj mi twego syna! Następnie, wziąwszy go z jej łona, zaniósł go do górnej izby, gdzie sam mieszkał, i położył go na swoim łóżku. Potem wzywając Pana, rzekł: O Panie, Boże mój! Czy nawet na wdowę, u której zamieszkałem, sprowadzasz nieszczęście, dopuszczając śmierć jej syna? Później trzykrotnie rozciągnął się nad dzieckiem i znów wzywając Pana rzekł: O Panie, Boże mój! Błagam cię, niech dusza tego dziecka wróci do niego! Pan zaś wysłuchał wołania Eliasza, gdyż dusza dziecka powróciła do niego, a ono ożyło. Wówczas Eliasz wziął dziecko i zniósł z górnej izby tego domu, i zaraz oddał je matce. Następnie Eliasz rzekł: Patrz, syn twój żyje! A wtedy ta kobieta powiedziała do Eliasza: Teraz już wiem, że naprawdę jesteś mężem Bożym i słowo Pańskie w twoich ustach jest prawdą.

(Ps 30,2-6b.11-12a.13b)
REFREN: Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, Boże mój, do Ciebie wołałem, a Tyś mnie uzdrowił,
Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o Jego świętości!
Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną,
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament.
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

(Ga 1,11-19)
Oświadczam więc wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelią nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus. Słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości o judaizm przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków. Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku. Następnie, trzy lata później, udałem się do Jerozolimy dla zapoznania się z Kefasem, zatrzymując się u niego /tylko/ piętnaście dni. Spośród zaś innych, którzy należą do grona Apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego.

Wielki prorok powstał między nami i Bóg nawiedził lud swój.

(Łk 7,11-17)
Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli – i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

Itinerarium , , , , , , , ,

Kolejka

Padać nie przestaje, ludzie tracą wszystko, w ciągu kilkunastu sekund rozpadają się domy. Gdzie indziej trzęsienia ziemi, tajfuny, albo koszmarna susza i ludzie umierają z pragnienia. Co raz rozbija się jakiś samolot. Każdego dnia w Polsce 20 osób ginie na drogach a kilkaset dowiaduje się że ma raka.

Powinniśmy się przyzwyczaić, przecież tak było zawsze. A za każdym razem skóra cierpnie na nowo.

I czekamy na swoją kolej, ciesząc się, że tym razem to jeszcze nie my.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , , , , ,

LEŚNY DZBAN W KLASYCE WIN

Głosowanie, czyli wola „ludu”, to obecnie najlepsza forma ustalania co jest dobre i ważne. Demokracja pozwala – poprzez „głos większości” – uznać od dziś, że klasyką muzyki nie jest już Chopin czy Beethoven, ale twórczość pani (panny?) Dody i pana Wiśniewskiego Michała.

Podobnie w kanonie malarstwa murale i graffiti mogą wyrugować van Gogha i Botticellego. Demokratyczne wybory wśród mieszkańców przedmieść mogą zdetronizować wina ze szczepu Shiraz na rzecz „Komandosa” lub „Leśnego Dzbana”.

Wyłączanie myślenia oraz zwykłe niedouczenie są w znacznej mierze przyczyną kryzysu, jaki przechodzi przez świat. Końca kryzysu nie widać – który kraj następny po Grecji?

Najgorzej, że demokracja ufna w swą nieomylność wcale nie widzi niebezpieczeństwa. Co mi po tym, że zgodnie z regułami demokratycznymi na ważne stanowisko zostanie wybrany idiota, nieuk albo kompletna ciapa? A tak dzieje się coraz częściej. Ze zdumieniem odnotowuję głosy, że w wielu ważnych miejscach zasiadają ludzie niekompetentni, ale nic się nie da zrobić, bo demokracja.

Naprawdę, są rzeczy piękne i brzydkie, mądre i głupie, dobre i złe, prawdziwe i fałszywe, wcale nie trzeba tego przegłosowywać. Trzeba poznać je i nauczyć się, niekiedy trzeba pomyśleć, rozumować i zastanowić się. Głosować potrafi każdy głupi.

Itinerarium , , , , , , , ,

NIEŚMIAŁOŚĆ

Bóg jest bardzo nieśmiały. Nie wiem czy to dobre słowo, ale na pewno coś z nieśmiałości ma w sobie Bóg.

I to na nasze czasy, żartem mówiąc, niedobra forma promocji, bo brylują krzykliwi, aroganccy i głośni. Bóg, w swojej skromności i nieśmiałości, wybrał dziewczynę z Nazaretu na Matkę Swojego Syna. Jezus, nie odgrywał roli herosa, ale pracował jako cieśla, pasterz owiec, zbieracz winogron i rybak.

Dlatego dla poszukujących Go, proponuję chadzać zarośniętymi ścieżkami, wdrapywać się na niewielkie pagórki, pić zwykłą czarną herbatę i wsłuchiwać się w rzadkie frazy spokojnych ludzi.

I poniedziałkowy poranek, poza wszystkimi świętami, uroczystościami i fetami, jest najlepszym czasem Bożych wizyt. Piątkowy poranek także.

Itinerarium , , , ,

Z JEGO CIAŁA I MY

kazanie na Uroczystość Bożego Ciała
czwartek 3 czerwca 2010

Ciałem Boga, jesteśmy my, wspólnota wierzących w Jezusa Chrystusa. Nawet każdy z nas jest zjednoczony z Chrystusem, a być może niektórzy mogą powiedzieć (za św. Pawłem), „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”.

Dzisiejsze Święto, bardzo piękne, każe nam szukać Boga w każdym wymiarze życia. Aby Go znaleźć, zanurzamy się w modlitwie, która staje się w pewnej chwili dziełem samego Ducha. Przyjmujemy „ciało Chrystusa” w komunii, aby dokonywała się przemiana nas w Niego.

Ciałem Chrystusa, wciąż myślę, że najbardziej zaniedbanym, są ubodzy, głodni, chorzy, uchodźcy, więźniowie, wszyscy ci, z którymi chciał się utożsamić Chrystus (Mateusz, 25).

Ciałem Chrystusa jest nawet w istotnym sensie cały Kosmos, bo przecież „w Nim wszystko zostało stworzone” (Kolosan, 1). Dlatego każdy, kto głębiej czyta i rozumie mowę Wszechświata, znajduje drogę do zjednoczenia z Chrystusem.

I jest Chrystus tajemniczo, ale realnie i pewnie, obecny w tym Drugim, jeżeli zaryzykujesz całkowitą miłość wobec niego. Wreszcie my sami, przeznaczeni do życia wiecznego, nosimy w sobie Boże podobieństwo i jesteśmy Bożymi dziećmi, a dzieci noszą też i ciała rodziców w sobie, zatem Boże Ciało także.

LITURGIA SŁOWA

(Rdz 14,18-20)
W owych dniach: Melchizedek zaś, król Szalemu, wyniósł chleb i wino; a [ponieważ] był on kapłanem Boga Najwyższego, błogosławił Abrama, mówiąc: Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi! Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który w twe ręce wydał twoich wrogów! Abram dał mu dziesiątą część ze wszystkiego.

(Ps 110,1-4)
REFREN: (por. 4b) Jesteś kapłanem tak jak Melchizedek.

Rzekł Pan do Pana mego: „Siądź po mojej prawicy,
aż uczynię Twych wrogów podnóżkiem stóp Twoich”.
Pan rozciągnie moc Twego berła z Syjonu:
„Panuj wśród Twych nieprzyjaciół.

Przy Tobie panowanie w dniu Twojego triumfu,
w blasku świętości,
z łona jutrzenki zrodziłem Cię jak rosę”.
Pan przysiągł i nie będzie żałował:
„Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka”.

(1 Kor 11,23-26)
Ja otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę! Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę! Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie.

(J 6,51)
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.

(Łk 9,11b-17)
Jezus opowiadał rzeszom o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu mówiąc: Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie znajdą schronienie i żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu. Lecz On rzekł do nich: Wy dajcie im jeść! Oni odpowiedzieli: Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i nakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi. Było bowiem około pięciu tysięcy mężczyzn. Wtedy rzekł do swych uczniów: Każcie im rozsiąść się gromadami mniej więcej po pięćdziesięciu! Uczynili tak i rozmieścili wszystkich. A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi. Jedli i nasycili się wszyscy, i zebrano jeszcze dwanaście koszów ułomków, które im zostały.

Itinerarium , , , , , , , , ,

SKŁADANE ZWIERCIADŁA NA POWODZI

Przy całkowicie poważnej pracy, jaką teraz intensywnie prowadzimy na zatopionym Powiślu w okolicach Wilkowa (patrz www.duch.lublin.pl Aktualności), zdarzają się jednak historie zabawne.

Rozmawiam z panią odpowiedzialną za rozdział pomocy poszkodowanym, w skrócie nazywanych „zalanymi”.

– Proszę księdza, nie jest tak łatwo z wyglądu twarzy rozpoznać czy ktoś jest zalany czy nie jest…

Natychmiast pomyślałem sobie, że jednak czasem dość łatwo rozróżnić…

Ktoś dzwoni, do jednego z naszych bardzo oddanych wolontariuszy, z nazwiskiem kojarzonym z butami, i pyta:

– Ty, Chodak, ponoć możesz załatwić gumiaki na powódź?
– W życiu! Ja tylko chodaki!

Główny koordynator akcji pomocy powodzianom całkiem serio referował, że w jednej wsi odkrył „cztery potencjalne panie, potrzebujące pomocy”. Okazało się jednak, że panie są jak najbardziej aktualne, a potencjalnie jest ich cztery albo pięć.

Jedna z wolontariuszek patrząc na drelichowy kombinezon, konieczny przy sprzątaniu szlamu z mieszkań, pyta drugą:

– Nie sądzisz, że ten kostium jest trochę za duży na mnie? I czy tam, na tej powodzi, jest jakaś przebieralnia?

Po niedzieli planujemy zabierać na akcję pomocy składane zwierciadła, żeby panie, bądź co bądź sprzątaczki, mogły się obejrzeć nim ruszą do dzieła.

Grupa misyjna przygotowuje na najbliższy weekend „Noc z Afryką”, świetną rzecz promującą pomoc dla Czarnego Lądu. I ktoś dzwoni do firmy z jakąś prośbą i tłumaczy:

– Chodzi mi o „Noc z Afryką…”
– Noc za friko?! – dziwi się pan w słuchawce.

Kilka dni temu, przy okazji świętoduskiego odpustu, sam zawiadomiłem wiernych, że na koniec w geście błogosławieństwa… „włożymy wam głowy na ręce”. Na szczęście powstrzymaliśmy się od tej oryginalnej formy błogosławieństwa i wkładaliśmy jednak ręce na głowy wiernych.

A wiele lat temu sam byłem oburzony na niczym nie wytłumaczalną promocję Dani w kościele. Przysłuchiwałem się pięknej pieśni „Pobłogosław Jezu drogi…” i zawsze słyszałem: „Z Danii duszę Ci niesiemy, by nas serce Twe kochało”. A co z Norwegią, Szwecją i Finlandią? Dlaczego Dania jest tak uprzywilejowana? Dużo później domyśliłem się, że „w dani duszę ci niesiemy…”
Kiedy potrafimy się śmiać, z samych siebie, ż życia, z wpadek, kontekstów i pomyłek, jest jakoś bardziej po Bożemu, prawda?

Itinerarium , , , , , , ,

ZIELONYM DO GÓRY

Zachwycam się ostatnio wszelkimi zieleniami, które wybujałe i soczyste, rozpanoszyły się na drzewach, trawnikach, łąkach, a nawet w maleńkich przerwach na betonowych podwórkach.

Znawcy od zdrowych oczu radzą, by jak najczęściej dawać im odpoczynek spoglądając długo na zielenie. Kto wie czy nie jest to najzdrowszy kolor. Nie tylko nadzieja kryje się w zieleni, ale także jakaś pełnia, wielkie natężenie życia i najgłębszy spokój.

Mnie urzeka w zieleniach jeszcze bezmierność, harmonia i miękkość, tak różna od chropowatości asfaltu, betonu, kamienia i metalu. W starym kawale o milicjantach (poprzednicy dzielnych naszych policjantów), facet idzie obok wysokiego muru, zza którego słyszy miarową komendę: „Zielonym do góry! Zielonym do góry!”. Zaciekawiony zagląda przez szparę w murze i widzi, że milicjanci na komendę dowódcy … sadzą drzewka! Zielenie to radość, choć bez konieczności złośliwych komentarzy.

Nie wiem czemu, ale zielenie kojarzą mi się także z Duchem Świętym, choć żaden ze znanych mi symboli Ducha, z zielenią nie ma nic wspólnego – ogień, woda, gołąbek czy promienie. Może działa tu proste przełożenie: Duch, życie, zieleń. I jeszcze stara piosenka Bułata Okudżawy: „Panie Zielonooki…”. To ostatnie skojarzenie wydaje mi się nawet wielce trafne, jeśli Bóg ma jakiś kolor oczu, to stawiam na zielony!

I pewnie to jest powód, dla którego zieleń jest niezbitym dowodem na bardzo bliską obecność Boga.

Itinerarium , , , , , , , , ,

PYŁ

Cicho, bezszelestnie nawet, osnuwa się na nas pył samotności. Pył znad Islandii zakłócił komunikację lotniczą w niemal połowie świata.

Pył samotności zasnuwa nas podobnie. I chyba samotność bardziej niż cokolwiek innego jest wyznacznikiem naszych czasów. Owszem, siedzimy godzinami na „Naszej Klasie”, Facebooku, Skypie i innych „gronach”, telefonujemy, esemesujemy. Niedługo będzie tak, że każdy zatopi się w muzyce swojego laptopa, plecami siedząc obok realnych ludzi. Rzut oka z wysokiej perspektywy – miliony ludzi w sieci, małe punkciki, uwięzione przy miniaturowych komputerach, połączone więzią Internetu, ale nieobecne dla siebie.

Wszystko może zamienić się w nierzeczywistość, po co nam prawda o życiu, ludziach. Po co kontemplacja piękna, trudne budowanie dobra i miłość wierna aż po śmierć.

Dobrze, jeśli dziś, na koniec miesiąca, masz z kim pogadać o sensie życia, mądrych wierszach, „Uczcie” Platona. Dobrze, jak wiesz gdzie pójść na długi spacer i gdzie pojechać, aby popatrzyć na wyjątkowo piękny obraz. Dobrze, jak masz swoją ulubioną łąkę z dywanami kwiatów, dla których akurat nadszedł czas euforii. Dobrze, jak masz psalm, który cię zaniesie od razu blisko Boga, może to litania albo akt strzelisty.

Przed ponurą epidemią samotności bronią nas ludzie, szukający prawdy, dobra, miłości, sensu, piękna. I Bóg, który sam jest i Prawdą, i Dobrem, i Pięknem, i Miłością.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

O TRÓJCY

kazanie na Niedzielę Trójcy Świętej
30 maja 2010

Bez miłości ani jak do Trójcy Świętej nie podchodź. Bo to absurd, w najlepszym razie sprzeczność i paradoks.

Ponieważ jednak miłość wszystkiemu wierzy – jak czytamy – uwierzy i w Trójcę, i w czworo i pięcioro. We wszystko.

Zaczyna się jednak od oderwania od siebie, to takie trudne. Każda miłość odrywa nas boleśnie od bożka, którym czynimy samych siebie. A jak pokochamy Jednego Człowieka, wszystko jest możliwe.

LITURGIA SŁOWA

(Prz 8,22-31)
To mówi mądrość Boża: Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała. Przed oceanem istnieć zaczęłam, przed źródłami pełnymi wody; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zaczęłam istnieć; nim ziemię i pola uczynił – początek pyłu na ziemi. Gdy niebo umacniał, z Nim byłam gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim, igrając na okręgu ziemi, znajdując radość przy synach ludzkich.

(Ps 8,4-9)
REFREN: Jak jest przedziwne imię Twoje, Panie

Gdy patrzę na Twoje niebo, dzieło palców Twoich,
na księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził:
czym jest człowiek, że o nim pamiętasz,
czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego?

Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów,
uwieńczyłeś go czcią i chwałą.
Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich,
wszystko złożyłeś pod jego stopy:

Owce i bydło wszelakie,
i dzikie zwierzęta,
ptaki niebieskie i ryby morskie,
wszystko, co szlaki mórz przemierza.

(Rz 5,1-5)
Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś – nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.

(Ap 1,8)
Chwała Ojcu i Synowi, i Dychowi Świętemu, Bogu, który jest i który był, i który przychodzi.

(J 16,12-15)
Jezus powiedział swoim uczniom: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.

Itinerarium , , , , , , ,

Spoko

Pamiętam swoje wielkie rozczarowanie i wściekłość, gdy 20 lat temu Tadeusz Mazowiecki przegrał nie tylko z Lechem Wałęsą, ale i ze Stanem Tymińskim. I żal, gdy w 1995 roku Lecha Wałęsę o włos wyprzedził Aleksander Kwaśniewski. Podobnie się czułem, gdy w 2005 roku Lech Kaczyński pokonał Donalda Tuska.

Ale myślę sobie tak: czy gdyby w 1990 roku wygrał Tadeusz Mazowiecki, w 1995 Lech Wałęsa a w 2005 Donald Tusk – Polska byłaby lepsza? I czy ja byłbym bardziej szczęśliwy?

A ponieważ na oba pytania odpowiadam „nie” – o wynik wyborów jestem spokojny. Ale głosować trzeba.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , , , , , , ,