Strona o Bogu i życiu dla niewierzących, wierzących, wątpiących, poszukujących, tych, którym się wydaje, że wierzą i tych, którym się wydaje, że nie wierzą. Ks.Mieczysław Puzewicz
Był przyjacielem trzech narodów jednocześnie, jest mało znany w Ukrainie, jeszcze mniej w Polsce, może najmniej w Izraelu. Osiemdziesiąt lat temu, 25 marca 1944 r., w niemieckim obozie na Majdanku (w Lublinie) zginął ks. Emilian Kowcz, od 2001 r. męczennik i błogosławiony Kościoła Greckokatolickiego.
Wiele lat służył w Przemyślanach, na wschód od Lwowa. Polaków i Żydów bronił tam przed ukraińskimi chuliganami, którzy rabowali mienie pierwszych po wejściu Niemców do miasta (1941). Z kolei Ukraińców i Żydów ochraniał przed Niemcami i wywózkami do obozów. Ochrzcił blisko 2 000 Żydów, wielu z nich ratując w ten sposób życie. Nie skorzystał z możliwości wydostania się z obozu na Majdanku, pojechał tam ze swoimi owcami, żydowskimi i ukraińskimi.
W jednym z grypsów przemyconych do rodziny pisał z obozu:
„Poza niebem, to jedyne miejsce, w którym pragnę pozostać. Jestem tu jedynym kapłanem. Tutaj widzę Boga – Boga, który jest jeden dla nas wszystkich, bez względu na nasze religijne odmienności”. Pomnik bł. ks. Emiliana znajduje się tuż obok obozu na Majdanku (zdjęcie).
Przywołuję tę postać, bo może być orędownikiem ukraińsko -polskiej przyjaźni, bardzo nam dzisiaj potrzebnej a nadwyrężanej przez szereg nieporozumień. Osobę i dzieło ks. Kowcza odkrywa dopiero w Lublinie wielu ukraińskich uchodźców, oprócz pomnika mamy tu rondo jego imienia. Byłoby wspaniale, gdybyśmy wzywali go wspólnie, Ukraińcy i Polacy, jako patrona jedności między ludźmi i narodami. I zróbmy to dzisiaj.
Na drugim zdjęciu widzicie grupkę spośród wielu uczestników rekolekcji dla osób bezdomnych i ubogich, które prowadzę od wczoraj. Poszliśmy wieczorem pomodlić się w miejscu mordu na żydowskich sierotach dokonanych przez Niemców (patrz poprzedni wpis). Pamięć o okrutnych wydarzeniach z przeszłości budzi solidarność i nadzieję, że zbudujemy bardziej braterską przyszłość, wolną od wojen, przemocy i nienawiści.
Він був другом трьох народів водночас і мало відомий в Україні, ще менше – в Польщі, і, можливо, найменше – в Ізраїлі. Вісімдесят років тому, 25 березня 1944 року, у німецькому таборі Майданек (Люблін) загинув о. Еміліан Ковч, мученик і блаженний Греко-Католицької Церкви з 2001 року.
Він багато років служив у Перемишлянах, на схід від Львова. Там він захищав поляків і євреїв від українських хуліганів, які грабували майно перших після вступу німців до міста (1941). У свою чергу, він захищав українців і євреїв від німців і депортацій до таборів. Він охрестив майже 2 000 євреїв, врятувавши багатьом з них життя. Він не скористався можливістю втекти з табору Майданек; він пішов туди зі своїми вівцями, єврейськими та українськими.
В одному з таємних послань, переданих родині, він писав з табору:
“Поза небесами, це єдине місце, де я хочу залишитися. Я тут єдиний священик. Тут я бачу Бога – Бога, який є один для всіх нас, незалежно від наших релігійних відмінностей”. Пам’ятник блаженному о. Еміліану знаходиться поруч з табором Майданек (на фото).
Я згадую цю постать, тому що він міг би бути адвокатом українсько-польської дружби, яка сьогодні дуже потрібна, але яка напружена через низку непорозумінь. Особа і діяльність отця Ковча лише відкривається для багатьох українських біженців у Любліні; окрім пам’ятника, ми маємо тут кільцеве перехрестя, назване його ім’ям. Було б чудово, якби ми разом, українці і поляки, звернулися до нього як до покровителя єдності між людьми і народами. І зробимо це сьогодні.
На другому фото ви бачите групу серед багатьох учасників реколекцій для бездомних і бідних, які я відучора проводжу. Ми пішли ввечері молитися на місце вбивства єврейських сиріт німцями (див. попередній запис). Пам’ять про жорстокі події минулого надихає на солідарність і надію, що ми побудуємо більш братерське майбутнє, вільне від воєн, насильства і ненависті.
Mamy w tradycji rzymskiej Niedzielę Męki Pańskiej, czyli Palmową, wspominamy niewinnie skazanego i ukrzyżowanego Chrystusa.
W tym roku ten dzień zbiega się dokładnie z 82-gą rocznicą okrutnego mordu dokonanego przez Niemców na żydowskich sierotach z lubelskiej ochronki. Pełny opis tej historii znajdziecie dalej.
Męka Chrystusa wraca w historii poprzez śmierć niewinnych ludzi, tych zabitych w piątek w Moskwie także.
Męka Chrystusa nie jest końcem Jego losu, wiemy, że prowadziła do zwycięstwa nad śmiercią i nowego, wiecznego życia. To daje nam nadzieję, że ostatecznie wszystkie niewinne śmierci i cierpienia obrócone zostaną na szczęśliwą wieczność.
Wracam do historii sprzed ponad 80 lat. Wszystko zaczęło się we wtorek 24 marca 1942 r. przed południem, pod gmach ochronki żydowskiej na Starym Mieście w Lublinie podjechały dwie ciężarówki, esesmani zapędzili do nich ponad 100 żydowskich sierot, zabronili im nawet wziąć cukierki, do dzieci ochotniczo dołączyły trzy wychowawczynie. Niemcy zdecydowali się na zamordowanie tych niewinnych dzieci na zasadzie eksperymentu – zobaczymy, jakie będą reakcje, wiemy, że nie było żadnych, m.in. dlatego, że skutecznie próbowano ten mord ukryć.
Dzieci wywieziono do wsi Tatary, teraz jest to dzielnica Lublina. Tam była wówczas kopalnia piasku, zatem doły były już gotowe. Starsze z dzieci pijani esesmani oraz policjanci zabijali strzałami z pistoletów, na młodsze wystarczały silne ciosy pałkami. Po egzekucji dół zasypano, ale – wedle relacji niektórych świadków – jeszcze do północy słychać było wydobywające się z dołów jęki dogorywających dzieci. Ten bestialski mord pozbawił życie ponad 100 dzieci, nikt nie zna ich imion ani nazwisk, zachowało się jedynie imię jednej dziewczynki – Donia. Wspomniany dramat zapoczątkował serię innych mordów, które ostatecznie pochłonęły życie blisko 2 mln Żydów z terenu niemieckiego Generalnego Gubernatorstwa oraz Okręgu Białostockiego (wg nomenklatury okupanta). Zainicjowane zostały przez Odilo Globocnika dowódcę SS i Policji w dystrykcie lubelskim.
Od czterech lat nasze dwa Stowarzyszenia – Centrum Wolontariatu i Solidarności Globalnej – sąsiadują z miejscem tamtej zbrodni. Dlatego dwa lata temu podjęliśmy decyzje, aby przywrócić pamięć o tragicznej śmierci niewinnych żydowskich dzieci. Otworzyliśmy Okno Życia, Ukraińsko – Polskie Okno Życia. Dlaczego takie? W naszym Centrum Powitalnym, do którego przylega Okno Życia, przyjęliśmy od początku wojny kilkaset ukraińskich dzieci, szukających wraz ze swoimi matkami bezpiecznego miejsca w Lublinie.
Oknu nadaliśmy imię Donia, to jedyne znane imię spośród zamordowanych dzieci, znamy jej imię, nie wiemy ile miała lat.
Zamordowane przez Niemców żydowskie dzieci nie znalazły 80 lat temu żadnego Okna Życia. Mordowane obecnie przez rosyjskie rakiety i bomby ukraińskie dziewczynki i chłopcy też takich okien nie mają. W pobliżu naszego Okna codziennie przechodziły i przechodzą ukraińskie dzieci, które wraz z matkami uciekły przed zbrodniami Putina. Polska, Lublin, ul. Gospodarcza 2, jest ich Oknem Życia.
Маємо, за римською традицією, Страсну неділю, або Вербну неділю, вшановуючи пам’ять невинно засудженого і розп’ятого Христа.
Цього року цей день точно збігається з 82-ми роковинами жорстокого вбивства німцями єврейських сиріт з люблінського сиротинця. Повний опис цієї історії ви знайдете далі.
Страсті Христові повертаються в історію через смерті невинних людей, вбитих у п’ятницю в Москві також.
Страсті Христові – це не кінець Його долі, ми знаємо, що вони привели до перемоги над смертю і нового, вічного життя. Це дає нам надію, що врешті-решт всі невинні смерті і страждання будуть перетворені на щасливу вічність.
Повертаюся до історії більш ніж 80-річної давнини. Все почалося у вівторок, 24 березня 1942 року, перед полуднем перед будівлею єврейського сиротинця в Старому місті Любліна під’їхали дві вантажівки, в які есесівці зігнали понад 100 єврейських сиріт, заборонивши їм навіть брати цукерки; три жінки-виховательки зголосилися приєднатися до дітей. Німці вирішили вбити цих невинних дітей в якості експерименту – подивимося, якою буде реакція, ми знаємо, що її не було, не в останню чергу тому, що була успішна спроба приховати це вбивство.
Дітей вивезли в село Татари, тепер це район Любліна. У той час там була піщана копальня, тож ями були вже готові. П’яні есесівці та поліцаї вбили старших дітей пострілами з пістолетів, а молодшим вистачило сильних ударів кийками. Після страти ями засипали, але – за свідченнями деяких очевидців – стогони вмираючих дітей все ще можна було почути з ям до півночі. Це звіряче вбивство забрало життя понад 100 дітей; ніхто не знає їхніх імен, збереглося лише ім’я однієї дівчинки – Доні. Вищезгадана драма започаткувала серію інших вбивств, які зрештою забрали життя майже 2 мільйонів євреїв з німецької генерал-губернаторства та Білостоцького дистрикту (за номенклатурою окупанта). Їх ініціював Оділо Глобочнік, командир СС і поліції в Люблінському окрузі.
Протягом останніх чотирьох років дві наші асоціації – “Волонтерський центр” та “Глобальна солідарність” – знаходяться поруч з місцем цього злочину. Тому два роки тому ми прийняли рішення повернути пам’ять про трагічну загибель невинних єврейських дітей. Ми відкрили “Вікно життя”, українсько-польське “Вікно життя”. Чому саме так? У нашому Центрі гостинності, до якого прилягає “Вікно життя”, від початку війни ми прийняли кілька сотень українських дітей, які разом зі своїми матерями шукали безпечного місця в Любліні.
Ми дали Вікну ім’я Доня, це єдине відоме ім’я серед вбитих дітей, ми знаємо її ім’я, ми не знаємо, скільки їй було років.
Єврейські діти, вбиті німцями 80 років тому, не знайшли “Вікна життя”. Не мають такого вікна і українські дівчатка та хлопчики, яких зараз вбивають російські ракети та бомби. Біля нашого “Вікна” щодня проходили і проходять українські діти, які разом з матерями тікали від злочинів Путіна. Польща, Люблін, вул. Господарча 2 – це їхнє Вікно життя.
Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według Świętego Marka
Jezus przed Piłatem
E.
Wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cały Sanhedryn powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. Piłat zapytał Go:
I.
Czy Ty jesteś Królem żydowskim?
E.
Odpowiedział mu:
+
Tak, Ja nim jestem.
E.
Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat ponownie Go zapytał:
I.
Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają.
E.
Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.
Jezus odrzucony przez swój naród
E.
Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy popełnili zabójstwo w czasie rozruchów. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze dla nich czynił. Piłat im odpowiedział:
I.
Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla żydowskiego?
E.
Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść. Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał:
I.
Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem żydowskim?
E.
Odpowiedzieli mu krzykiem:
T.
Ukrzyżuj Go!
E.
Piłat odparł:
I.
A cóż złego uczynił?
E.
Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli:
T.
Ukrzyżuj Go!
E.
Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.
Król wyszydzony
E.
Żołnierze zaprowadzili Go do wnętrza pałacu, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać:
T.
Witaj, Królu żydowski!
E.
Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając, oddawali Mu hołd. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty.
Droga krzyżowa
E.
Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który idąc z pola, tamtędy przechodził, przymusili, żeby niósł Jego krzyż. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki.
Ukrzyżowanie
E.
Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.
Wyszydzenie na krzyżu
E.
Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc:
T.
Ejże, Ty, który burzysz przybytek i w trzy dni go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!
E.
Podobnie arcykapłani, drwiąc między sobą wraz z uczonymi w Piśmie, mówili:
T.
Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy zobaczyli i uwierzyli.
E.
Lżyli Go także ci, którzy z Nim byli ukrzyżowani.
Zgon Jezusa
E.
A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem:
+
Eloí, Eloí, lemá sabachtháni?
E.
To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili:
T.
Patrz, woła Eliasza.
E.
Ktoś pobiegł i nasyciwszy gąbkę octem, umieścił na trzcinie i dawał Mu pić, mówiąc:
I.
Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć z krzyża.
E.
Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.
Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie
Po zgonie Jezusa
E.
A zasłona przybytku rozdarła się na dwoje, z góry na dół. Setnik zaś, który stał naprzeciw Niego, widząc, że w ten sposób wyzionął ducha, rzekł:
Zamach terrorystyczny w Moskwie i dziesiątki ofiar śmiertelnych, to wydarzenie z wczorajszego wieczoru poruszyło cały świat. W liczbach zamach ten nie jest czymś szokującym, Anders Breivik zastrzelił 77 osób w Norwegii, w ataku na World Trade Center zginęło blisko 3 000 ludzi.
Nie wiem jakie konsekwencje pociągnie za sobą ten mord. Szanując rozpacz rodzin zabitych, wyrażę jednak nadzieję, że uświadomimy sobie – o co apeluję od dawna – że żyjemy w absolutnie przełomowych czasach, groźnych i niepewnych. Najgorzej, że nie widać na razie żadnego przysłowiowego światełka w tunelu, raczej napięcia kumulują się.
Oczywiście nie oznacza to, że nie możemy nic zrobić. Zmiana na lepsze zaczyna się od zmiany siebie samego. Od tego, że jesteśmy bardziej życzliwi dla siebie, wyrozumiali, współczujący, serdeczni i współpracujący. W dominującym dziś paradygmacie za normę uznawana jest agresja (w przypadku Rosji ale i w innych, ta słowna przeszła w zbrojną), zawistna konkurencja (wszelkie chwyty dozwolone aby wygrać), kult sukcesu (kosztem siebie i drugich) i zimna kalkulacja przeliczana na zysk. To przenika także w nasze myślenie, odczuwanie i działanie. Ale na to mamy wpływ, to możemy zrobić, przemieniać, od dziś. I tak końcówka Wielkiego Postu właśnie do tej najgłębszej przemiany wzywa nas. Niech nam się uda.
Bardzo dziękuję, Bóg zapłać, za wszystkie Wasze ofiary na śniadanie wielkanocne z ubogimi, samotnymi i bezdomnymi w Lublinie. Gdyby ktoś jeszcze chciał wesprzeć to dzieło, przypominam numer konta:
Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu w Lublinie
ul. Gospodarcza 2
20- 217 Lublin
Bank PKO S.A. V oddział w Lublinie
nr konta: 64 1240 1503 1111 0000 1753 2101
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe Wielkanoc
Теракт у Москві та десятки людських жертв – ця подія вчора ввечері сколихнула весь світ. У цифрах ця атака не є чимось шокуючим, Андерс Брейвік застрелив 77 людей у Норвегії, майже 3 000 людей загинули під час нападу на Всесвітній торговий центр.
Я не знаю, які наслідки матиме це вбивство. Поважаючи відчай сімей загиблих, я все ж висловлю надію, що ми усвідомимо – і я вже давно до цього закликаю – що ми живемо в абсолютно переломні часи, небезпечні і невизначені. Найгірше те, що світла в кінці тунелю поки що не видно, а навпаки, накопичується напруга.
Звичайно, це не означає, що ми можемо нічого не робити. Зміни на краще починаються зі зміни нас самих. З того, щоб бути добрішими один до одного, розуміючими, співчутливими, гостинними і готовими до співпраці. У домінуючій сьогодні парадигмі нормою вважається агресія (у випадку з Росією, але і в інших країнах вербальна агресія переросла у збройну), заздрісна конкуренція (будь-які засоби для перемоги), культ успіху (за рахунок себе та інших) і холодний розрахунок, розрахований на вигоду. Це також пронизує наше мислення, почуття і дії. Але це те, на що ми можемо вплинути, це те, що ми можемо зробити, трансформувати, починаючи з сьогоднішнього дня. І тому кінець Великого посту закликає нас саме до цієї найглибшої трансформації. Нехай нам це вдасться.
Щиро дякуємо, нехай Господь благословить, за всі ваші пожертви на Великодній сніданок з бідними, самотніми та бездомними в Любліні. Якщо хтось ще бажає підтримати цю роботу, нагадую номер рахунку:
Na chwilę wracam do wczorajszego apelu o wsparcie wielkanocnego śniadania w Lublinie, dla osób bezdomnych, ubogich, samotnych, zagubionych uchodźców. Dzięki Waszej hojności już kilkunastu z nich ma zapewniony dobry świąteczny posiłek.
Moje koleżanki z wolontariatu, które o wiele lepiej niż ja znają się na gastronomii, obliczyły, że takie śniadanie, obfite, wyjątkowe i smakowite, kosztować będzie 57 zł od osoby. Stąd moja prośba, jeśli możecie ufundować takie śniadanie dla jednej lub kilku osób, to proszę o przekazanie odpowiedniej sumy na niżej podany numer konta. Każdemu, kto nas wesprze, już teraz bardzo dziękuję i Bóg zapłać.
Apelując o wsparcie, odwołuję się do proroctwa Izajasza, który w imieniu Boga oznajmia o jaki post Mu chodzi – Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków.
I przypomnienie z Ewangelii: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść…”
Tu można wspierać wspomniane śniadanie wielkanocne:
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe Wielkanoc
Повертаюся на мить до вчорашнього заклику підтримати великодній сніданок у Любліні для бездомних, бідних, самотніх, загублених біженців. Завдяки вашій щедрості, десяток з них вже отримали повноцінну пасхальну трапезу.
Мої колеги-волонтери, які знаються на кейтерингу набагато більше за мене, підрахували, що такий ситний, унікальний і смачний сніданок обійдеться в 57 злотих на людину. Звідси моє прохання, якщо ви можете профінансувати такий сніданок для однієї або декількох осіб, будь ласка, пожертвуйте відповідну суму на номер рахунку, вказаний нижче. Всім, хто нас підтримає, велике спасибі і Боже благословення.
Звертаючись за підтримкою, я посилаюся на пророцтво Ісаї, який від імені Бога заявляє, який піст Він має на увазі: “Чи це піст, який я визнаю, день, в який людина умертвляє себе? Чи не цей піст я обираю, щоб розірвати кайдани зла?
щоб розірвати кайдани зла,
розірвати узи неволі,
пригноблених випустити на волю
і розбити всяке ярмо;
поділитися хлібом своїм з голодними,
бідних мандрівників до дому поверніть,
одягайте нагих, кого бачите.
і не відвертайтеся від своїх ближніх.
І нагадування з Євангелія: “Я був голодний, і ви дали Мені їсти…”.
Тут ви можете підтримати згаданий великодній сніданок:
Bardzo dziękuję i serdecznie wszystkich pozdrawiam.
Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu w Lublinie
ul. Gospodarcza 2
20- 217 Lublin
Bank PKO S.A. V oddział w Lublinie
nr konta: 64 1240 1503 1111 0000 1753 2101
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe Wielkanoc
Chcielibyśmy, aby był żurek, biała kiełbasa i inne wielkanocne przysmaki. Przygotowujemy śniadanie w sam dzień Wielkanocy dla Naszych. A Nasi to osoby bezdomne, samotne, bardzo ubogie, czasem po odbytej karze i zagubieni uchodźcy. Będziemy mieli ich przy stołach w liczbie bliskiej 100 osób.
Moje koleżanki z wolontariatu, które o wiele lepiej niż ja znają się na gastronomii, obliczyły, że takie śniadanie, obfite, wyjątkowe i smakowite, kosztować będzie 57 zł od osoby. Stąd moja prośba, jeśli możecie ufundować takie śniadanie dla jednej lub kilku osób, to proszę o przekazanie odpowiedniej sumy na niżej podany numer konta. Każdemu, kto nas wesprze, już teraz bardzo dziękuję i Bóg zapłać.
Dla tych z Was, którzy żyją w Lublinie lub blisko, mam alternatywną prośbę, można po prostu zakupić coś wielkanocnego albo jeszcze lepiej samodzielnie ugotować/usmażyć/upiec i podrzucić do naszej siedziby – ul. Gospodarcza 2 (Tatary), w czwartek (28 marca) lub piątek (29 marca). Niczego nie zmarnujemy, za każdy dar będziemy wdzięczni, jeszcze bardziej ci, którym przekażemy Wasze specjały.
A jeżeli ktoś z Was chce się z nami pomodlić i pomyśleć nad tym, jak szukać Żywego Boga, zapraszam na Rekolekcje wielkopostne
24 – 25 – 26 marca 2024
Niedziela Palmowa – Poniedziałek – Wtorek
Godzina – 17:00
Kościół dolny w parafii Matki Bożej Królowej Polski
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe Wielkanoc
Bardzo dziękuję i serdecznie wszystkich pozdrawiam.
Хочемо, щоб був кислий суп, біла ковбаса та інші великодні смаколики. Ми готуємо сніданок у самий день Великодня для Наших. А Наші – це бездомні, самотні, дуже бідні, іноді відбули покарання і загублені біженці. Їх буде за столами близько 100 осіб.
Мої колеги-волонтери, які набагато краще за мене знаються на кейтерингу, підрахували, що такий сніданок, рясний, унікальний і смачний, коштуватиме 57 фунтів стерлінгів на людину. Звідси моє прохання, якщо ви можете профінансувати такий сніданок для однієї або декількох осіб, будь ласка, пожертвуйте відповідну суму на номер рахунку, вказаний нижче. Всім, хто підтримає нас, велике спасибі і нехай Бог благословить.
Для тих з вас, хто живе в Любліні або поблизу нього, маю альтернативне прохання: ви можете просто купити щось великоднє, а ще краще приготувати/посмажити/спекти це самостійно і занести в наш головний офіс – вул. Господарочка, 2 (Татарська), в четвер (28 березня) або п’ятницю (29 березня). Ми нічого не втратимо і будемо вдячні за кожну пожертву, а ще більше – тим, кому передамо ваші страви.
А якщо хтось із вас хотів би помолитися разом з нами і подумати над тим, як шукати Живого Бога, запрошую на Великопосні реколекції
24 – 25 – 26 березня 2024 року
Вербна неділя – понеділок – вівторок
Час – 17.00 год.
Нижній костел в парафії Матері Божої Королеви Польщі
Люблін вул. Господарча 7
Ось номер рахунку:
Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu w Lublinie
ul. Gospodarcza 2
20- 217 Lublin
Bank PKO S.A. V oddział w Lublinie
nr konta: 64 1240 1503 1111 0000 1753 2101
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe Wielkanoc
Propaganda rosyjska święci dziś – w środę 20 marca – duży sukces, myślę o blokadach traktorzystów w całej Polsce. Wskutek blokad na granicy tracą ukraińskie i polskie firmy (te nasze więcej), wniosek – komu jest na rękę ich osłabianie? Moskwie na pewno.
Stałem kilka razy na drogach zablokowanych przez protestujących, słuchałem co o organizatorach mówią kierowcy, ani razu nie słyszałem sympatii. Nie neguję postulatów strajkujących, nie znam się na ich treści, to pozostawiam bieglejszym ekspertom. Jest mi jednak ogromnie przykro z powodu formy protestów, która szkodzi Polsce i Ukrainie.
Wspominam od czasu do czasu tutaj, że w końcu XVIII wieku rosyjska caryca Katarzyna II bardzo sprytnie wykorzystała nasze narodowe kłótnie i podziały, dokonując rozbiorów i wymazując polskie państwo z mapy Europy. Teraz brzydka dywagacja – czy jeśliby dziś popłynęła z Moskwy obietnica korzystnego dla strajkujących spełnienia ich postulatów, to nie zostałaby przyjęta? Nie mam pewności, że zostałaby odrzucona. Przed rozbiorami prominentna część polskich elit skrzętnie skorzystała z tzw. pomocy Kremla.
Ze smutkiem patrzę na czerwoną mapę Polski, takim kolorem oznaczone są miejsca blokad. Czerwonym kolorem, który źle mi się kojarzy.
Codziennie modlę się za moją Ojczyznę, także za walczącą Ukrainę. Jak umiem mnożę dobro, staram się łączyć ludzi. Na wielkie rzeczy nie mam dużego wpływu, jednak robię, co mogę, aby było więcej solidarności i pokoju.
святкує сьогодні, в середу 20 березня, великий успіх, згадаймо хоча б блокаду трактористів по всій
по всій Польщі. Внаслідок блокування на кордоні українські та польські компанії зазнають збитків (наші більше), і висновок напрошується сам собою – кому потрібне їх ослаблення?
Напрошується висновок: кому вигідно їх послаблювати? Безумовно, Москві.
Я кілька разів стояв на
Я кілька разів стояв на дорогах, заблокованих протестувальниками, слухав, що водії говорили про організаторів.
Водії, жодного разу я не почув співчуття. Я не заперечую вимог страйкарів,
Я не знаю про їхній зміст, залишаю це більш досвідченим експертам. Однак мені
дуже шкодую про форму протестів, яка шкодить і Польщі, і Україні.
Я час від часу згадую
тут час від часу, що наприкінці 18-го століття російська імператриця Катерина ІІ дуже
дуже розумно скористалася нашими національними чварами і розділеннями, розділивши і стерши польську державу з карти Європи.
польську державу з карти Європи. А тепер до потворної дилеми – якби сьогодні прозвучала обіцянка
обіцянку Москви виконати вимоги страйкарів у сприятливий для них спосіб, чи не буде вона прийнята?
чи не була б вона прийнята? У мене немає впевненості, що це було б відкинуто. Перед
до поділів значна частина польської еліти скрупульозно скористалася так званою допомогою Кремля.
Кремля.
З сумом я дивлюся на
червону карту Польщі, це колір місць блокади. Червоним кольором
У мене погана асоціація з цим кольором.
Щодня молюся за свою Батьківщину, а також за Україну, яка бореться. Я примножую добрі справи, наскільки можу, намагаюся об’єднати людей. Я не маю великого впливу на великі речі, але роблю все, що можу, щоб було більше солідарності і миру.
W kościołach wschodnich Wielki Post rozpoczął się wczoraj, a Wielkanoc wypadnie na początku maja. Tak mierzą w większości świąteczne czasy Ukraińcy. U nas, katolików rzymskich, mamy dziś uroczystość św. Józefa. To popularny w Polsce święty, z kategorii „męskich”, wzór ojca i męża. Oczywiście nie dorównujemy Hiszpanom, może nie wiecie, że imię św. Józefa nosi duże miasto w Kalifornii (założone przez Hiszpanów) oraz stolica Kostaryki. Od znajomej Czeczenki, którą spotkałem wieczorem przed sklepem wiem, że od ponad tygodnia muzułmanie obchodzą już Ramadan, islamski post, aż do wtorku 9 kwietnia.
Mamy różne sposoby świętowania, rożne religie, inne zwyczaje. Jest jednak coś, co nas łączy. Poszukiwanie Pana Boga, wzajemna życzliwość i przede wszystkim miłość.
Na zdjęciu jestem z moimi muzułmańskimi przyjaciółmi.
У східних церквах вчора розпочався Великий піст, а Великдень припаде на початок травня. Так українці відміряють цей святковий час. У нас, римо-католиків, сьогодні свято святого Йосифа. Це популярний у Польщі святий з “чоловічої” категорії, взірець батька і чоловіка. Звичайно, ми не можемо зрівнятися з іспанцями; ви, можливо, не знаєте, що велике місто в Каліфорнії (засноване іспанцями) і столиця Коста-Ріки названі на честь святого Йосипа. Від друга-чеченця, якого я зустрів увечері біля магазину, я дізнався, що вже більше тижня мусульмани святкують Рамадан, ісламський піст, який триває до вівторка 9 квітня.
У нас різні способи святкування, різні релігії, різні звичаї. Але є те, що нас об’єднує. Пошук Бога, взаємна доброта і, перш за все, любов.
Stańcie więc do walki, tak zachęca św. Paweł wierzących, wzywa aby uzbroić się w prawdę, sprawiedliwość i modlitwę. Służąc codziennie osobom bezdomnym, ubogim, byłym więźniom czy uchodźcom, mam wrażenie, że jestem na froncie. Staram się kogoś uchronić, ratować, wspomagać, to jest walka o los konkretnych ludzi.
Chciałbym każdemu z was życzyć odwagi w codziennych walkach, o siebie i o swoich bliskich. Wszystko, co ważne, dobre, piękne, zdobywamy w walce. Przypominam o tym, bo mam wrażenie, że w czasach kiedy wiele spraw, rzeczy załatwiamy klikając „enter”, rezygnujemy z walki. O prawdę, dobro, wolność, miłość trzeba walczyć i jest to głównie walka duchowa.
Rozmawiałem ze znajomym, kilka lat walczył ze swoim uzależnieniem, walczył i na razie wygrywa. Inna znajoma walczyła – tak sama mówi – o zdrowie swojego syna, który uległ wypadkowi. Walczyła, wygrała! Warunkiem każdego zwycięstwa jest wytrwała walka.
Widzimy trudną, krwawą walkę Ukrainy o niepodległość. Walkę, która ma ofiary o konkretnych imionach.
Za prorokiem radzę – Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Walczcie o swoje zbawienie i dobro innych.
Встаньте на боротьбу – так заохочує віруючих святий Павло, він закликає їх озброїтися правдою, справедливістю і молитвою. Щодня служачи бездомним, бідним, колишнім в’язням чи біженцям, я відчуваю, що перебуваю на передовій. Я намагаюся когось захистити, когось врятувати, комусь допомогти, це битва за долю конкретних людей.
Я хотів би побажати кожному з вас мужності у вашій щоденній боротьбі, за себе і за своїх близьких. Все, що є важливе, добре, прекрасне, здобувається в боротьбі. Нагадую вам про це, бо маю враження, що в час, коли багато речей і питань вирішуються натисканням кнопки “Увійти”, ми відмовляємося від боротьби. За правду, добро, свободу, любов треба боротися, і це переважно духовна боротьба.
Я розмовляв зі знайомим, він боровся зі своєю залежністю кілька років, боровся і поки що перемагає. Інша знайома боролася – так вона каже – за здоров’я свого сина, який потрапив в аварію. Вона боролася і перемогла! Передумовою будь-якої перемоги є наполеглива боротьба.
Ми є свідками важкої, кривавої боротьби України за незалежність. Боротьбу, яка має жертви з конкретними іменами.
Наслідуючи пророка, я раджу вам – зміцнюйте ваші ослаблі руки, зміцнюйте ваші знесилені коліна! Боріться за своє спасіння і благополуччя інших.
Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity.
To proste rolnicze spostrzeżenie ma wymiar duchowy, bardzo ważny dla relacji z ludźmi i z Bogiem. Obumieranie jest trudne, dobrze znają ten proces małżonkowie, osoby kochające się i żyjące w głębokiej przyjaźni. Dopiero kiedy zgodzimy się na obumieranie naszej własnej woli (naszego ja), może zrodzić się obfity plon miłości. To jest bolesne, bo trzeba wyzbyć się poczucia wyższości, dominacji, panowania naszej woli, silnej chęci podporządkowania sobie drugiej osoby. Obumieranie jest ceną prawdziwej miłości, w której poddajemy się woli drugiej osoby.
Kiedy dokonuje się to z obu stron, przychodzi cudowne doświadczenie zjednoczenia („I staną się jednym ciałem”), napełniające szczęściem i spełnieniem. Dzisiejsza kultura odrzuca wszelką władzę promując despotyzm własnej woli jednostki, przez to rozmija się także z miłością.
To samo dotyczy relacji z Panem Bogiem, którego nasze „ja” chętnie widziałoby jako wszechmocnego realizatora naszej woli. Wolimy Boga po naszej stronie niż siebie po stronie Pana Boga. A jednak obfity plon, piękny smak miłości otrzymujemy tylko w oddaniu się drugiej osobie, w trudnym obumieraniu.
Якщо пшеничне зерно, впавши в землю, не вмирає, то залишається самотнім, а якщо вмирає, то дає рясний урожай.
Цей простий сільськогосподарський висновок має духовний вимір, дуже важливий для стосунків з людьми і з Богом. Помирати важко; подружжя, люди, які люблять одне одного і живуть у глибокій дружбі, добре знають цей процес. Тільки тоді, коли ми погоджуємося на вмирання з власної волі (нашого “я”), може народитися рясний урожай любові. Це боляче, тому що ми повинні відмовитися від почуття вищості, домінування, панування нашої волі, сильного бажання підпорядкувати собі іншу людину. Смерть – це ціна справжньої любові, в якій ми підкоряємося волі іншої людини.
Коли це робиться з обох сторін, приходить чудовий досвід єднання (“І стануть одним тілом”), що наповнює людину щастям і реалізацією. Сучасна культура відкидає будь-який авторитет, пропагуючи деспотизм власної волі людини, тим самим віддаляючись від любові.
Те саме стосується і стосунків з Богом, якого наше “я” з радістю бачить всемогутнім виконавцем нашої волі. Ми воліємо, щоб Бог був на нашому боці, а не ми самі на боці Господа Бога. І все ж рясні жнива, прекрасний смак любові ми отримуємо лише у відданні іншої людини, у важкому упокоренні.
Ewangelia
Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi.
A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.
Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław imię Twoje!»
Wtem rozległ się głos z nieba: «Już wsławiłem i jeszcze wsławię». Stojący tłum to usłyszał i mówił: «Zagrzmiało!» Inni mówili: «Anioł przemówił do Niego». Na to rzekł Jezus: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony precz. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie».
W jednym ze wspomnień z czasu drugiej wojny światowej znalazłem relację warszawiaka, który opisywał przygotowania do zabawy sylwestrowej w ostatni dzień 1939 roku, a więc trzy miesiące po agresji Niemiec. Nie dziwi mnie zatem, że dzisiaj, ponad dwa lata od wybuchu wojny w Ukrainie, dominującym tematem – na początku wiosny – jest kwestia sadzenia kwiatów i porządkowania ogrodów. Dotyczy to zarówno nas jak i naszych ukraińskich sąsiadów, może poza tymi, którzy żyją w pobliżu frontu walk, tam gra toczy się o życie.
W przełomowych momentach historii można przyjąć trzy postawy, dwie oczywiste – za lub przeciw, w przypadku wojny w Ukrainie za Ukrainą lub przeciw niej (takie głosy coraz częściej rozbrzmiewają i u nas). Trzecia, nieoczywista, objawia się w znużeniu i obojętności, niech ta wojna się skończy, mam już dosyć, idę sadzić bratki. Bratki trzeba sadzić, tak samo jak w odpowiednim czasie siać nasturcje.
Nie wolno tylko uciekać od rzeczywistości, trzeba sercem pozostać przy Ukrainie, tak by jakiś czort nie wsączył nam obojętności czy nawet wrogości. I żebyśmy nie powtórzyli błędu apostołów, którzy znużeni zaspali w Ogrodzie Oliwnym, nie czuwali razem z Chrystusem w chwili Jego cierpienia. Czuwajmy, siostry i bracia!
В одному з моїх спогадів про Другу світову війну я знайшов розповідь варшав’янина, який описував підготовку до новорічної вечірки в останній день 1939 року, тобто через три місяці після німецької агресії. Тому мене не дивує, що сьогодні, більш ніж через два роки після початку війни в Україні, домінуючою темою – на початку весни – є питання посадки квітів і впорядкування садів. Це стосується як нас, так і наших українських сусідів, за винятком, можливо, тих, хто живе близько до лінії фронту, де на кону стоїть життя.
У вирішальні моменти історії можна зайняти три позиції: дві очевидні – за чи проти, у випадку війни в Україні, за чи проти України (такі голоси дедалі частіше лунають і в нас). Третя, неочевидна, проявляється у втомі і байдужості, нехай ця війна закінчиться, з мене досить, піду садити братки. Братки треба садити, так само як і настурції треба сіяти в потрібний час.
Ми не повинні просто тікати від реальності, ми повинні тримати своє серце прикутим до України, щоб якийсь диявол не впорснув у наше життя байдужість чи навіть ворожість. І щоб ми не повторили помилку апостолів, які, втомившись від сну в Оливному саду, не пильнували з Христом у момент його страждань. Пильнуймо, сестри і брати!