OPOWIADAJMY O JEGO MIŁOŚCI

Poniedziałek 7 sierpnia 2017 Bardzo wiele dzisiaj mówi się o Panu Bogu. Przywoływany jest w parlamentach przy okazji umieszczania Go w preambułach konstytucji czy obejmowaniu ważnych funkcji, wzywany jest w sądach i w studiach telewizyjnych. Czasem mam wrażenie, że dochodzi do zabawnej sytuacji – coraz więcej o Bogu mówi się w polityce, a w kościołach coraz więcej o polityce.

Ile byśmy, jak i gdzie nie mówili o Panu Bogu, niewiele jest to warte. Niebezpieczeństwo polega na tym, że możemy tak dużo mówić o Pan Bogu, że nie pozwolimy mówić Jemu.

A On, żeby powiedzieć ważne rzeczy o Sobie potrzebuje głównie nie naszych słów, ale rąk, nóg, twarzy, mięśni, stawów.

Jego Miłość, samą istotę Pana Boga opowiadają nasze dzieła, to, co zrobimy rękami, nogami, uśmiechami, pracą, wysiłkiem, gestami.

Nowy piękny tydzień przed nami. Opowiadajmy proszę o miłości Boga, o Nim samym, naszymi czynami, po to mamy kończyny, twarze, ruchy stawów, spojrzenia, dotyki, przytulenia, udźwig mięśni, szybkie kroki i sprawność dłoni.

Itinerarium

WZNIEŚCIE SERCA

Kazanie na Święto Przemienienia Pańskiego Niedziela 6 sierpnia 2017 Siostry i bracia, w górę serca! Sursum corda! Słyszymy takie wezwanie w czasie każdej mszy świętej, odpowiadamy: „Wznosimy je do Pana!” Czy wznosimy?

Tabor, góra przemienienia Chrystusa, ma zaledwie 588 metrów, nawet Łysica jest wyższa, a Giewont to już gigant. Przemienienie Chrystusa nie zależało od góry i wysokości.

Wszelkie przemienienie dokonuje się w sercu. Fizyczne koszty zdobycia Halicza czy Giewontu są znaczne, nie stanowią jednak nawet procenta wewnętrznego, duchowego wzniesienia serca.

Wzniesione serce zrywa do nowego życia całego człowieka. Napędza do chętnego spotykania ludzi, zachwytem nad nimi, szybkiego dzielenia się wszystkim, zwłaszcza z biednymi. Takie serce zarządza portfelem i zegarkiem. Takie serce tryska radością nad pełnią księżyca (teraz nad Polską) i pomnaża siły.

Żeby nie przedłużać i nie brnąć w metafory, każdy z nas ma serce. Każdy może je wznieść ku Panu Bogu i ku ludziom.

Liturgia słowa
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło.

A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza».

Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie». Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli.

A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się». Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa.

A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie».

(Mt 17,1 -9)

Itinerarium

LEPIEJ ŻEBY HISTORIA SIĘ NIE POWTÓRZYŁA

Sobota 5 sierpnia 2017 Obchodzimy ostatnio hucznie rocznice naszych powstań narodowych, świętujemy bohaterstwo żołnierzy niezłomnych (nie lubię „wyklętych”), bardzo dobrze.

Dzisiaj przypada 245 rocznica Pierwszego Rozbioru Polski, aktu podpisanego w Petersburgu 5 sierpnia 1772 r. Nie mielibyśmy rzezi polskiej młodzieży w kolejnych powstaniach, gdyby nie sytuacja w Rzeczpospolitej przed rozbiorami. Nie zrobię tu wykładu historycznego, przypomnę tylko, że mieliśmy wówczas ogromnie podzielony naród, beznadziejny sejm, słabych aczkolwiek krzykliwych przywódców (ze Stanisławem II Augustem w roli króla), złe relacje ze wszystkimi sąsiadami, skrajny indywidualizm (z kultem liberum veto), swojego rodzaju wojnę polsko – polską (konfederaci barscy kontra obóz władzy).

Mówią i piszą, że historia lubi się powtarzać. Oby tym razem tak się nie stało.

Itinerarium

KARDYNALNE CNOTY WBREW PROMOCJOM I STRACHOM

 

Piątek 4 sierpnia 2017 Mamy coraz więcej problemów, życie jest coraz cięższe, ludzie gorsi a czasy straszne. Tego typu etykietki, z których chętnie korzystamy, mają tłumaczyć nasze poczucie nieszczęścia. Nic bardziej bzdurnego.

Odrzuciliśmy sprawdzone i skuteczne sposoby radzenia sobie z trudnymi czasami i narastającymi problemami. Bardzo dawna tradycja, jeszcze sprzed Chrystusa, uczyła, że należy kierować się czterema podstawowymi wartościami, pozwalającymi sensownie i szczęśliwie przechodzić przez ciemne doliny. Chodzi o cnoty kardynalne, zapomniane dziś, porzucone i lekceważone niestety. Roztropność, sprawiedliwość, męstwo i umiarkowanie.

Człowiek roztropny rozważa co jest dobre a co złe, patrzy na skutki swoich decyzji, nie poddaje się emocjom, najpierw myśli potem działa. Rzadko dziś spotykana cecha, wolimy carpe diem, byle schwytać, nieważne co, ważne by przed innymi i jak najwięcej. Kolekcje rzeczy i wrażeń pęcznieją, jeden wielki śmietnik.

Człowiek sprawiedliwy jest bezstronny (co za dziwne słowo w czasach kiedy trzeba być po jakiejś stronie!), szanuje każdego (każdego, nie tylko „swojego”), woli stracić niźli skrzywdzić, bogaci i piękni nie są dlań ani lepsi ani gorsi niźli żebracy i pryszczaci.

Człowiek mężny, nie robi w portki i nie drży, będzie do końca walczył o słuszne sprawy, wie, że są przeszkody i mury, ale wie też, że każde z nich można pokonać. Walczy do końca, nie skomli, wygrywa.

Człowiek umiarkowany śmieje się do rozpuku kiedy słyszy, że najpierw może na promocjach kupić tanio karkówkę na grilla a zaraz potem – na innych promocjach – środki przeczyszczające po przejedzeniu. Umiarkowane damy pod zwałami mięśni chcą się doszukać rozumu u kawalerów, podobnie jak kawalerowie umiarkowani cenią coś więcej u dam niźli perfumy i szminki. Najważniejsza jest wola, ona ma kierować i przyjemnościami i pożądaniami.

Jako człowiek starający się iść drogą roztropności i umiarkowania, kończę ten wpis w przekonaniu, że nie jest za długi i że pozwoli wam z sensem i szczęśliwie iść przez życie.

Itinerarium

KTO MIŁUJE ZNA BOGA

Czwartek 3 sierpnia 2017 Problemy z doświadczaniem Pana Boga są normalne. Ponieważ nie kupuje się Go w marketach, nawet na wyprzedażach, mamy kłopoty. W sieci, gdzie bywamy długo (i za długo) też nie trafiamy na Niego.

Myślę, że pozostaje nam droga oczywista i pewna, jednak wymagająca codziennego wysiłku odnowienia miłości.

Każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga (1 J 4, 7). Ale kogo?  – możecie zapytać.  Bo my zwykle chcemy mieć krótką listę zadań do wykonania, żeby w pięć minut sprawę załatwić.

Wiem, że chodzi o stałą gotowość serca, myśli i rąk. Chodzi o szacunek dla człowieka, żeby porozmawiać ze staruszką, posłuchać jej głosu, żalu i nadziei. I chodzi o szacunek dla bezdomnego, który wyciąga rękę po chleb. Ten sam szacunek jest ważny, gdy wpuszczamy samochód przed swój mimo, że kodeks nam daje pierwszeństwo. O ten sam szacunek dla kwiatków, których nie wolno deptać.

Chodzi o stałą gotowość serca, aby każdego i wszystko szanować, ochraniać, wzbogacać, ocalać. Kto tak miłuje, z Boga się narodził i zna Boga.

Itinerarium

ODBUDUJ SWÓJ KOŚCIÓŁEK

Środa 2 sierpnia 2017 Porcjunkulę powinien odwiedzić każdy pielgrzym zmierzający do Rzymu. Ten kościółek w Asyżu, w zasadzie kapliczkę, odbudował św. Franciszek , kiedy usłyszał wezwanie do odnowy Kościoła. Później z tego wezwania zrodziła się idea odnowy duchowej chrześcijaństwa. Porcjunkula obchodzi dziś swoje święto, Matki Bożej Anielskiej.

Dyskusji o Kościele obecnie nie brakuje, krytycy dwoją się i troją, żeby wykazać w jak wielkim kryzysie jest Kościół. Pewnie mają sporo racji. W duchu franciszkańskim chodzi chyba o coś innego. Franciszek nie łajał biskupów i papieża, nie publikował postulatów i analiz. Odbudował ten kościółek, który był w jego zasięgu.

Po Bożemu, po franciszkańsku i po ludzku najlepiej będzie jak każdy z nas odnowi jakiś kawałek Kościoła będący w jego zasięgu. Niech to będzie rodzina, czyli „Kościół Domowy”, wspólnota w firmie gdzie pracujemy, może nawet nasza parafia z proboszczem na którego zgrabnie narzekamy.

Każdy z nas ma swoją małą Porcjunkulę, jakiś Kościół do odbudowania, odnowienia. Krytykę i biadolenie pozostawmy leniwym.

Itinerarium

CO WYROŚNIE Z NASZYCH DZIEŁ?

Wtorek 1 sierpnia 2017 Co robiliście w końcu sierpnia ubiegłego roku? Albo na początku kwietnia tego roku? Nie sądzę, żebyście dobrze pamiętali. Pomyślcie jednak, przypomnijcie sobie.

Rolnicy zaczęli właśnie zbierać to, co zasiali jako oziminy (jesień ub. roku) lub jare (wiosna br. roku), pszenicę, żyto i inne zboża. Nie tylko zasiali, troszczyli się również o zasiewy rzucając nawóz w glebę i niszcząc chwasty, chroniąc przez opryski plony od chorób.

Każde nasze słowo, gest, rozmowa, czyn, działanie, to zasiewy, z których coś wyrasta.

Jesteśmy siewcami. Z naszych dobrych myśli, serdecznych słów, ofiarnych czynów i dzieł wyrasta solidarność, czułość, dobre życie, posługa miłosierdzia, braterstwo i odwaga. Ze słów i czynów Jezusa wyrósł Kościół, wyrosły szpitale, szkoły, uniwersytety, prawa człowieka, nasza wiara.

Boże ziarna wsiane w ziemię nad Wisłą zrodziły mężnych Polaków, którzy w sierpniu 1920 r. zwyciężyli bolszewików w Cudzie nad Wisłą, którzy w Warszawie w sierpniu  roku 1944 oddawali życie za Ojczyznę, którzy w sierpniu roku 1980 wzniecili Solidarność.

Jesteśmy siewcami. Co wyrośnie z naszych myśli, słów, czynów i dzieł?

Itinerarium

KIEDY KŁUJE NAS SUMIENIE

Poniedziałek 31 lipca 2017 Niezwykle cennym, choć mało znanym a dziś prawie zapomnianym dziełem św. Ignacego Loyoli jest nauka o rozeznawaniu duchów. W pośpiechu i zamieszaniu jakie towarzyszą nam dzisiaj nie zwracamy uwagi, że nasz umysł, dusza i ciało są terenami walki pomiędzy Duchem Bożym a złym duchem.

Klasyczny przykład Ignacego – wart stosowania – mówi o tym, że gdy człowiek jest w stanie grzechu, kiedy zrobił coś wbrew sobie, czemuś się sprzeniewierzył, odszedł od dobra, zlekceważył kogoś, odrzucił oczywistą prawdę, dwa duchy zaczynają w nim walkę.

Duch zły tłumaczy, że przecież „wszyscy tak robią”, że „mamy inne czasy”, że „świat się zmienia”, że „każdy ma prawo do słabości”, że „nie można przesadzać” i że „Pan Bóg się nie obrazi”. Zły duch jak natrętna przekupka nadskakuje z tysiącami usprawiedliwień, byleby człowiek pozostał w  grzechu, nieprawdzie, gniewie lub apatii.

Boży Duch ma inną strategię działania. Ignacy opisuje ją krótko – „kłuje sumienie”. Nie zmusza do dobra czy prawdy, nie napada z przemocą, nie wywołuje awantur.

Kłuje sumienie. Lekkie ukłucie, z którym możemy się liczyć bądź zignorować. Ilekroć jednak knuje nas sumienie, jest to subtelne pukanie Pana Boga.

31 lipca obchodzimy wspomnienie liturgiczne św. Ignacego z Loyoli.

Itinerarium

CHODZI O PANA BOGA

Kazanie na 17 Niedzielę Zwykłą 30 lipca 2017 Próby wciągnięcia Pana Boga we własne interesy, postawienia Go po stronie swojego narodu, swojej wojny czy partii, znane są od dawna. Nasz dzielny Zagłoba zawołaniem „Bij, kto w Boga wierzy!” zagrzewał do gromienia wiarołomnych Szwedów (Potop), napis „Gott mit uns” („Bóg jest z nami”) na klamrach pasów hitlerowców miał sugerować działanie Boże po ich stronie. Allahu Akbar („Bóg jest wielki”), wykrzykiwane przez terrorystów islamskich ma dowodzić, że zamach jest dziełem samego Boga.

Czasy współczesne przynoszą kolejne kłótnie o Pana Boga, odwoływanie się do Niego w walkach politycznych, wiecach i manifestacjach. Można ulec zgubnemu wrażeniu, że znalezienie Pana Boga oznacza opowiedzenie się po „słusznej stronie”.

Skarb i perła, o których dziś w Ewangelii, ukazują inny wymiar szukania Boga. Znalezienie skarbu w ziemi czy wypatrzenie drogocennej perły, to obrazy które podpowiadają kilka ważnych kroków na drodze szukania Pana Boga. Kroków dziś rzadko podejmowanych.

Najpierw jest to praca (szukanie, wypatrywanie). Przeważnie samotna, z dala od tłumów. Jest to też ryzyko. Gotowość poświęcenia czasu, energii i uwagi. Jest to też pasja prawdy i miłości i sztuka skupienia. Wreszcie gotowość całkowitej zmiany życia. Chodzi przecież o Boga.

LITURGIA SŁOWA

Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść:

«Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. 

Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją».

Mt 13, 44 – 46

Itinerarium

TRZECH OSÓB ZAWSZE WARTO SŁUCHAĆ

 

Sobota 29 lipca 2017 Chcemy mówić, wyrzucić z siebie, że nas boli i wkurza. Boli nas życie, wkurza praca, polityka, sąsiedzi, rodzina. Potrzebujemy się wygadać, opowiadać i mówić. Gdyby tylko ktoś nas wysłuchał, bylibyśmy zdrowi, lepsi i szczęśliwi. Wierzymy w uzdrowieńczą moc słów, które wypowiemy.

Kiedy ostatni raz byliśmy zasłuchani? W mądre słowa, prawdziwe, dobre i spokojne? Maria, o której dziś czytamy w Ewangelii, siedziała u nóg Chrystusa i przysłuchiwała się Jego mowie. Przysłuchiwała.

Trzech osób zawsze warto posłuchać. Najpierw Pana Jezusa, dlatego codziennie trzeba otwierać Ewangelię, czytać i słuchać. Po drugie, warto posłuchać najbliższej osoby, babcia, matka, mąż, żona, przyjaciel to żywe i mądre uniwersytety. I po trzecie, trzeba słuchać siebie samego, przysłuchiwać się sobie, najwyższej jakości radość i spokój nosimy w sobie.

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. 

Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». 

A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

 (Łk 10,38 – 42)

Itinerarium