Czwartek 3 sierpnia 2017 Problemy z doświadczaniem Pana Boga są normalne. Ponieważ nie kupuje się Go w marketach, nawet na wyprzedażach, mamy kłopoty. W sieci, gdzie bywamy długo (i za długo) też nie trafiamy na Niego.
Myślę, że pozostaje nam droga oczywista i pewna, jednak wymagająca codziennego wysiłku odnowienia miłości.
Każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga (1 J 4, 7). Ale kogo? – możecie zapytać. Bo my zwykle chcemy mieć krótką listę zadań do wykonania, żeby w pięć minut sprawę załatwić.
Wiem, że chodzi o stałą gotowość serca, myśli i rąk. Chodzi o szacunek dla człowieka, żeby porozmawiać ze staruszką, posłuchać jej głosu, żalu i nadziei. I chodzi o szacunek dla bezdomnego, który wyciąga rękę po chleb. Ten sam szacunek jest ważny, gdy wpuszczamy samochód przed swój mimo, że kodeks nam daje pierwszeństwo. O ten sam szacunek dla kwiatków, których nie wolno deptać.
Chodzi o stałą gotowość serca, aby każdego i wszystko szanować, ochraniać, wzbogacać, ocalać. Kto tak miłuje, z Boga się narodził i zna Boga.

