O NIEMĄDRYM POLAKU W KORKU

Czwartek 8 lutego 2018 W trasie słuchałem wczoraj CB-radia. Jakaś pani, dobrą ale nieco łamaną polszczyzną pyta o przyczynę korka. „Drzewo ścinają, ekspresówka się robi” – rzuca jeden mobilek (czyli kierowca). A drugi komentuje: „U was to na tej Ukrainie, tylko pomarzyć możecie o takich drogach ..”

Pani odpowiada grzecznie, że nie jest z Ukrainy, na co zaczepny koleś docieka: „ To pewnie z tej drugiej, no … z Biełarusi” (cytuję dosłownie). Mało osłuchany, bo głos pani zdradzał raczej proweniencje zachodnie. Pani zaprzecza, dodaje, że jest z Unii, ale mieszka od lat w Lublinie. Włączają się inni kierowcy, wspominają autostrady na Zachodzie. W osłupienie wprawia mnie nagły komentarz jednego z użytkowników radia: „ Z Unii? Czarnuchy do roboty na plantacjach przy bananach!” Kobieta zdążyła zakomunikować, że jest jej przykro i wyłącza radio. Dalej trwała już dyskusja, a właściwie jatka, pomiędzy liczniejszą częścią, która gromiła gościa od „plantacji” i mniejszością, broniącą go. Nie widziałem sensu, żeby dołączyć do tego jazgotu, wyłączyłem radio.

I mały kontrast na koniec. Mamy coraz lepsze drogi, nawet autostrady, kraj pięknieje i unowocześnia się, ładnie się rozwijamy. Tylko głupota pewnej części Polaków, niechęć wobec tych, co mówią łamaną polszczyzną, utrzymuje się na stałym poziomie, a może nawet w ostatnich latach rośnie.

Itinerarium

A DZIECI NAJBARDZIEJ LUBIĄ UKRAIŃCÓW

Środa 7 lutego 2018 Podczas kazań dla dzieci – mówiłem je ostatnio przez osiem dni z rzędu – pytałem kogo z przedstawicieli innych narodów chcieliby poznać i zaprzyjaźnić się. Na pierwszym miejscu byli Ukraińcy. Byli też Amerykanie, Włosi, Niemcy i Rosjanie.

Włosi i Amerykanie to dla dzieci daleki świat. Ucieszyłem się, że mają zaufanie do sąsiadów, Ukraińców, Niemców i Rosjan. Banalną prawdą jest to, że warto w sąsiadach mieć przyjaciół nie wrogów.

Ucieszyłem się z opinii młodych słuchaczy kazań jeszcze z tego powodu, że nie oglądają telewizji publicznej. Bo jakby oglądały to chciałyby mieć znajomych tylko z Węgier. I jeszcze sobie wyobraźcie – przy całej sympatii dla Madziarów – że taki pięcioletni malec ma wymówić poprawnie Szekesfehervar albo Nyiregyhaza (dwa bardzo duże miasta na Węgrzech).

Itinerarium

PO KOLĘDZIE W SZOPIE I ŚMIETNIKU

Wtorek 6 lutego 2018 Zakończyłem przed kilku dniami swoistą „kolędę”, odwiedziłem ponad dziesięć miejsc, w których przebywają lubelscy bezdomni. Trochę pisałem już o tym – http://itinerarium.pl/2018/01/25/swiat-reportaz-krainy-bezdomnosci/

Ponieważ kolęda była nietypowa, nie zbierałem kopert, pozostawialiśmy, razem z Konradem, jednym z wolontariuszy, kołdry i materace. Zaglądnęliśmy, za zgodą mieszkańców, do szopy na drewno, zaaranżowanej na siedlisko, do pustostanów bez okien, do kilkumetrowych klitek bez światła, wody czy gazu. Dwóch ludzi nawiedziliśmy w dawnym garażu, skąd pochodzą zdjęcia ilustrujące dzisiejszy wpis. Na jednym widzicie akumulator, który daje nikłe światełko, pozwalające jednak cokolwiek odróżnić w blaszaku. Na drugim jest piecyk na drewno, trochę chroni przed mrozem wewnątrz.

W pamięci mam inne lubelskie „lokale” zajmowane przez bezdomnych, śmietnik przy ul. Puławskiej zagospodarowany przez niespełna 30-letniego Pawła i drugi przy ul. Młyńskiej, gdzie żył m.in. już świętej pamięci Krzysztof. Smutne wrażenie wyniosłem też z kanału przy ul. Nadbystrzyckiej, tam usadowili się m.in. Czesław i Michał (ten ostatni teraz nawet sobie radzi).

Rozwój danego państwa mierzy się dziś przyrostem PKB (produkt krajowy brutto), jesteśmy na dobrej drodze by dogonić Zachód. Doganiamy. Pozostawiamy jednak dziesiątki tysięcy ludzi żyjących w ogrodowych altankach, śmietnikach i w kanałach ciepłowniczych.

Itinerarium

BOŻE GRUPY WSPARCIA

Poniedziałek 5 lutego 2018 Odwiedziłem niedawno znajomego chłopaka na odwyku, nie pije już osiem dni. Jest pełen wigoru, z optymizmem patrzy w przyszłość. To jego bodaj czwarty pobyt na odwyku. Opowiadał o tym, co będzie robił jak już wyjdzie. W CV może sobie wpisać dużo, był kierownikiem działu w supermarkecie, układał kostkę brukową, dwukrotnie rwał maliny w Niemczech i Holandii, sortował złom i czyścił kominy.

Przekonywałem go – nie wiem z jakim skutkiem – że przede wszystkim musi trzymać się grupy wsparcia, regularnie chodzić na spotkania AA, że bez tego znowu popłynie. Najpierw twierdził, że poradzi sobie sam, że teraz jest już silny. Przypomniałem mu jak było poprzednio.

Piszę o tym ponieważ każdy z nas potrzebuje grupy wsparcia, sam wiele razy tego doświadczyłem. Szukanie wsparcia u ludzi nie jest oznaką słabości, jest mądrością życia. Trzaskanie drzwiami z okrzykiem: „Dam sobie radę sam!” jest gestem zgubnej pychy. Najgorzej jak ktoś odrzuca wsparcie ludzi z przekonaniem, że sam sobie poradzi i Pan Bóg mu pomoże. A Bóg właśnie wymyślił grupy wsparcia.

Itinerarium

MODLITWA PRZY DOBREJ KAWIE

Kazanie na 5 Niedzielę Zwykłą 4 lutego 2018

W toku swojej misji Jezus znajdował chwile na modlitwę na osobności. Proszę teraz się uśmiechnąć i wybaczyć mi dywagacje. Jak się modlił Jezus? Nie odmawiał różańca, bo ten powstał  dużo później. Nie odmawiał też koronki, mamy ją od niedawna. Nie odmawiał brewiarza (którym ja się modlę codziennie), litanii (zwłaszcza tej do Jego Najświętszego Serca), nie śpiewał godzinek i Gorzkich Żali, nie odprawiał także Drogi Krzyżowej.

Nasza niechęć albo obojętność wobec modlitwy wynika – tak myślę – z tego, że popadliśmy w pułapkę formy. Miotamy się pomiędzy różnymi pomysłami na modlitwę, szukając jakiegoś doskonałego i niezawodnego. Na darmo.

Wiele o modlitwie nauczyłem się patrząc na kwiaty, pola, drzewa, ptaki, morza i góry. Zrozumiałem modlitwę czytając psalm 65 – „Stepowe pastwiska są pełne rosy,  a wzgórza przepasują się weselem. Łąki stroją się trzodami, doliny okrywają się zbożem, wznoszą okrzyki radości, a nawet śpiewają”.

Naprawdę modlę się wtedy kiedy jestem sobą, kiedy niczego nie ukrywam przed Bogiem, nie udaję kogoś innego. Najbardziej modlę się wtedy kiedy nic nie mówię, kiedy jestem, kiedy słucham, patrzę, głęboko wciągam świeże powietrze. I wtedy gdy łykam dobrą kawę. I kiedy rozmawiam z kimś i nie możemy skończyć, bo dotykamy samego życia, a może nawet wieczności.

Modlitwa jest sztuką prostego istnienia. Nie jest ważne co powiemy.

EWANGELIA NA DZIŚ

 

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im. 

Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały. 

Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem». I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

(Mk 1, 29 – 39)

Itinerarium

O KLĘSCE PANA JEZUSA I PORZUCANIU HABITU

Sobota 3 lutego 2018 Zakonnice odchodzą po cichu, tak zatytułowana jest książka o porzucaniu habitu przez siostry zakonne. Kilkanaście lat wcześniej głośna była książka „Odejścia”, byłego benedyktyna, Macieja Bielawskiego (którego miałem okazję poznać i polubić).

Wczoraj obchodzony był dzień życia konsekrowanego (chodzi o siostry zakonne i ojców oraz braci zakonnych). Odejścia z zakonu czy kapłaństwa budzą duże zainteresowanie  mediów i ich odbiorców. O wiele większe niźli fakty wstępowania do zakonów czy seminariów duchownych, choć zdecydowana większość osób konsekrowanych trwa w powołaniu.

W odchodzeniu z życia zakonnego i kapłańskiego nie widzę nic nadzwyczajnego, to raczej rzecz oczywista dla kogoś kto czyta Ewangelię. Najgorsze statystyki w odejściach miał Pan Jezus. Po tzw. mowie eucharystycznej („Jam jest Chleb Życia”, Ew. wg św. Jana, rozdział 6) – „Wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło”. W chwili dramatu Jezusa na Golgocie liczba Jego jawnych zwolenników zmalała (i to w ciągu 3 dni!) o blisko 90 procent, z 12 apostołów pod krzyżem pozostał solista, św. Jan, pozostali zniknęli.

Przeczytałem setki analiz i komentarzy do tematu porzucania stanu duchownego. Dominuje tłumaczenie, że Kościół jest be, a gdyby był cacy, to nikt by habitu nie porzucał. Ze studiów historii Kościoła wiem, że nigdy nie był on cacy, a be był niegdyś o wiele bardziej niż dzisiaj – wystarczy wspomnieć epizody walki pomiędzy dwoma papieżami naraz (proszę sobie to dzisiaj wyobrazić!).

Jeśli porównać statystyki rozwodów i odejść ze stanu duchownego (jest tu jakaś analogia, w sensie porzucania drogi zaprzysięganej przed Panem Bogiem), małżeństwo jest dużo częściej porzucane niż habit, przynajmniej na razie.

Oczywiście nie znam jakiegoś jedynie słusznego wytłumaczenia odejść. W niektórych zakonach zachowała się tradycja, aby codziennie odmawiać dwie modlitwy. Pierwszą, dziękczynną, za dar powołania. I drugą, prośbę, o łaskę wytrwania. O łaskę wytrwania! O tym mówił często Pan Jezus: „Wytrwajcie we Mnie!”, przekonywał, żeby „wytrwać do końca”.

Te dwie modlitwy, dziękczynną za dar powołania – do małżeństwa czy stanu duchownego –  i prośbę o łaskę wytrwania w jednym czy drugim bardzo polecam.

Itinerarium

WSZYSCY LUDZIE KTÓRYCH KOCHAM

Kazanie na Święto Ofiarowania Pańskiego piątek 2 lutego 2018 Mam wielką sympatię do ludzi, zwykle są dobrzy i ciekawi. Sporo już przeżyłem , dlatego ci sympatyczni, dobrzy i ciekawi ludzie, których znam, to Ukraińcy, Niemcy, Rosjanie, Żydzi, Arabowie (Syryjczycy, Egipcjanie i inni), Białorusini, Czeczeńcy, Gruzini, Chińczycy i wielu innych. O Polakach nie wspominam, to oczywiste. Powiem nawet, że mam nadwyżkę sympatii do Żydów, ze względów religijnych. Bo i Pan Jezus jest Żydem, i moja ukochana Maria, Matka Boża jest Żydówką, Żydem był Święty Piotr i Święty Paweł i cała reszta Apostołów. Z powodu miłości do psalmów, którymi modlę się codziennie (również za was), jestem może nawet w pewnym sensie filosemitą.

Tej sympatii, miłości do ludzi, uczę się od Jezusa z Nazaretu, obrzezanego i ofiarowanego Bogu, zgodnie z tradycją i religią swojego narodu. Ten Jezus za wzór najbardziej godnych naśladowania postaw podawał Samarytan, Fenicjan i Rzymian, rzadko swoich ziomków (szlachetnym wyjątkiem była – na przykład – uboga wdowa).

Jesteśmy Polakami, inni są Żydami, Ukraińcami albo Wietnamczykami. Wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, zatem braćmi i siostrami. Ogromnie mnie cieszy wielka liczba narodów i jeszcze większa liczba ludzi. W podobny sposób cieszę się, że na świecie są stokrotki i przebiśniegi, i pewnie nudno byłoby gdyby istniały tylko tulipany. Wszystkie kwiaty są piękne, wszystkie narody są cudownym Bożym bukietem.

Świętujmy dzisiaj braterstwo z każdym człowiekiem, radość różności narodów i kolorów skóry. Pan Jezus jest w każdym z nas.

 

EWANGELIA NA DZIŚ

 

 

Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu». Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. 

A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. 

Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: 

«Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu 

w pokoju, według Twojego słowa. 

Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, 

któreś przygotował wobec wszystkich narodów: 

światło na oświecenie pogan 

i chwałę ludu Twego, Izraela». 

A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu». 

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, kórzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. 

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. 

Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

(Łk 2,22 – 40)

Itinerarium

MOGĘ DAĆ NADZIEJĘ

Czwartek 1 lutego 2018 Rozmawiałem z nim może z pół godziny, właściwie słuchałem i potakiwałem. Człowiek przeszedł dużo, rozwód, rozstanie z rodziną, utratę pracy, kilka lat ostrego picia, zaliczył krótki pobyt w więzieniu. Nie wiedziałem czy mogę jakkolwiek pomóc.

Zadzwonił następnego dnia, podziękował za spotkanie i opowiedział o wizycie u brata. Następny telefon był po kilku dniach, z informacją, że idzie do pracy za najniższą krajową stawkę, mieszka na poddaszu u brata.

Podobnych spotkań i historii mam ostatnio wiele. Coraz lepiej rozumiem, że nie mogę dać komuś domu czy pracy, nie zwrócę rodziny. Mogę tylko jedno. Mogę dać komuś nadzieję. Słuchając i rozumiejąc. A jeśli już ktoś ma nadzieję, wszystko jest możliwe, ona zawieść nie może.

Itinerarium

PAN BÓG GRZECHÓW NIE LICZY

Środa 31 stycznia 2018 Dawna tradycja mówi o tym, żeby przynajmniej raz dziennie się modlić, raz w tygodniu pójść na Mszę Świętą i raz w miesiącu do spowiedzi. Na spełnienie ostatniej rzeczy pozostał jeszcze dzień dzisiejszy.

Można także podsumować mijający miesiąc, to się przyda przy planowaniu lutego. Ile czasu poświęciłem przyjaciołom? Warto zliczyć, bo to był najlepszy czas w styczniu. Komu przebaczyłem i zapomniałem urazy? Do kogo poszedłem z dobrym słowem? Ilu zmarłych, bliższych i dalszych, wsparłem różańcem lub koronką?

Nie ma sensu liczyć grzechów, tego nie robi nawet Pan Bóg. Ale zapewne z radością patrzy na wszystko, co z miłości zrobiliśmy i powiedzieliśmy.

Itinerarium

EWANGELIA W MOJEJ BIOGRAFII

Wtorek 30 stycznia 2018 Ewangelia nie kończy się na księdze złożonej z czynów i słów Chrystusa, opisanych przez Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. Tam są zdania, frazy, historie, opowieści i przypowieści, które warto poznać.

Zgodnie z zamysłem Chrystusa Jego słowa (i czyny) są ziarnem, od którego wszystko się zaczyna. Z nich wyrastają życiorysy ludzi i konkretne dzieła. I to jest dopiero Ewangelia w rozkwicie, spełnienie.

Ewangelia staje się rzeczywistością kiedy jestem dobry, kiedy rozweselam ludzi, kiedy cierpliwie ich słucham, kiedy idę do nich w szpitalu, kiedy wyrywam ich z samotności. Listę można wydłużać, rzecz w tym, że Ewangelia staje się rzeczywistością kiedy staram się ludzi kochać. Ewangelia jest – może być – moją biografią. Ufam, że trochę mi się udaje.

Itinerarium