GDZIE SIĘ ROZSTRZYGAJĄ LOSY ŚWIATA?

Najważniejsze i tak dzieje się poza sceną polityczną, poza pierwszymi stronami gazet i czołówkami telewizyjnych wiadomości.

Zdumiewające, że rzadko kto w to wierzy.

Ale tak naprawdę, najważniejsze jest to co dzieje się w twoim sercu. Co dzieje się w nim teraz.

Itinerarium , , , , , , , ,

ŚWIAT JEST OKEJ

Ktoś inny zmienia świat za ciebie. Tak kiedyś śpiewał LOMBARD, w niezapomnianym (dla mnie i pewnie reszty mojego pokolenia) songu PRZEŻYJ TO SAM.

Wielu ludziom towarzyszy dychotomia : ja i świat. Świat jest zły, ja jestem okej. Świat ma złe zasady, ja słuszne. Na świecie jest źle, ja chcę dobrze.

Dla mnie, jako chrześcijanina, ważne jest to jak uczestniczył w “życiu świata” Chrystus. A uczestniczył na sto procent (100%). Jadł, pił, denerwował się, bawił na weselach, wzruszał na pogrzebach, głaskał dzieci (dziś to byłoby wielce nie po linii “political correctness”), sypiał, wkurzony wywracał stoły bankierów i ganił przemądrzałych od żmii, bywał zmęczony i radosny. Ten świat był Jego żywiołem.

Wiedział, też że chce ten świat zmienić: “A ja wam powiadam…”. Nie uciekając z niego, ale biorąc cały ciężar tego świata i niosąc go ku przestrzeniom prawdy i miłości.

To jest zatem mój świat. Kto jednak uwierzy, że od niego zależy jaki ten świat jest i będzie naprawdę?

Itinerarium , , , , , , , ,

DO KOŃCA ŻYCIA – PRZEBACZENIE

Dzień po dniu ludzie będą cię ranić. Nie protestuj, że Pan Bóg dopuszcza zbyt wiele, że ludzie to hieny, że świat jest zbyt brutalny, że życie to ring. Tajemnica cierpienia jest jakoś głęboko związana z tajemnicą życia. Można oczywiście zamienić swój los w lament i tren. Zawsze znajdą się ku temu powody – że ktoś zdradził, odszedł, paskudnie obgadał, okradł, skrzywdził i sponiewierał. Zawsze tak będzie – nawet przy twoich marach znajdą się złośliwi krytycy (“kiepsko wygląda w tej dębowej jesionce”). Tak jest i pewnie będzie.

Czy warto byś tracił czas na wojny i starcia w obronie choćby remisu? Życie to nie mecz i nie bokserski sparing. A jeśli już mecz, to zwycięstwa odnoszą ci, którzy przebaczają, zapominają i patrzą w przyszłość. Przebaczenie jest bodaj najtrudniejszym imieniem miłości. Przez nie okazujesz się człowiekiem albo zranionym zwierzakiem, odgryzającym się przy każdym razie.

Oto już wiosna za progiem. Nie sposób jej odczuć bez tego ciepła, które gotowe jest przebaczać.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

U NAS W MADRYCIE

Dobrze, że nie u nas – skomentował ktoś zamachy w Madrycie. Pewnie, że dobrze. Dobrze, że nie u nas , a w Nowym Jorku w 2001, że w Ankarze w listopadzie ub. roku a nie w Gdańsku, że w Madrycie a nie na Dworcu Centralnym w Warszawie.

Nie ma jednak miejsca na ziemi, które można określić “nie u nas”. Wszędzie jest u nas. W Madrycie i Nowym Jorku i w Ankarze. Dlatego każdy normalnie czujący człowiek czuje, że te tragedie dzieją się U NAS.

Druga sprawa to krótkowzroczność diagnoz. Jest zamach, akt terroru, więc trzeba wzmocnić patrole policji, wojska, innych służb. To oczywiście niczego nie rozwiąże, choć jest potrzebne. U podstaw leżą zupełnie inne kwestie, którymi nie chce się zająć bogaty świat Północy czy Zachodu. Świat nie jest dobrze urządzony. Jest tak urządzony, że istnieją podziały prowadzące nieustannie do konfliktów. Tak wcale nie musi być.

Pisał o tym Jan Paweł II przed 25 laty w encyklice Redemptor Hominis:

Sytuacja człowieka w naszej epoce nie jest oczywiście jednolita, jest wielorako zróżnicowana. Różnice te mają swoje przyczyny historyczne. Mają jednak równocześnie swój potężny wydźwięk etyczny.

Jest przecież dobrze znany fakt cywilizacji konsumpcyjnej, która ma swoje źródło w jakimś nadmiarze dóbr potrzebnych dla człowieka, dla całych społeczeństw – a chodzi tu właśnie o społeczeństwo bogate i wysoko rozwinięte – podczas gdy z drugiej strony inne społeczeństwa, przynajmniej szerokie ich kręgi, głodują, a wielu codziennie umiera z głodu, z niedożywienia. W parze z tym idzie jakieś nadużycie wolności jednych, co łączy się właśnie z niekontrolowaną etycznie postawą konsumpcyjną, przy równoczesnym ograniczaniu wolności drugich, tych, którzy odczuwają dotkliwe braki, którzy zostają zepchnięci w warunki nędzy i upośledzenia.

To powszechnie znane porównanie i przeciwstawienie, do którego odwoływali się w swych wypowiedziach Papieże naszego stulecia, ostatnio Jan XXIII jak też Paweł VI, jest jak gdyby gigantycznym rozwinięciem biblijnej przypowieści o bogaczu i Łazarzu (por. Łk 16, 19 nn.). Rozmiary zjawiska każą myśleć o strukturach i mechanizmach związanych ze sferą finansów, pieniądza, produkcji i wymiany, które w oparciu o różne naciski polityczne rządzą w światowej ekonomii. Struktury te i mechanizmy okazują się jakby niezdolne do usunięcia niesprawiedliwych układów społecznych odziedziczonych po przeszłości i do stawienia czoła naglącym wyzwaniom i etycznym imperatywom współczesności. Utrzymując człowieka w wytworzonych przez siebie napięciach, trwoniąc w przyśpieszonym tempie materialne i energetyczne zasoby, narażając naturalne środowisko geofizyczne, struktury te pozwalają tym samym na stałe powiększanie się obszarów nędzy i związanej z nią rozpaczy, frustracji i rozgoryczenia.

Stoimy tutaj wobec wielkiego dramatu, wobec którego nikt nie może pozostać obojętny. Podmiotem, który z jednej strony stara się wydobyć maksimum korzyści – z drugiej strony zaś tym, który płaci haracz krzywd, poniżeń – jest zawsze człowiek. Fakt, że w bliskim sąsiedztwie upośledzonych egzystują środowiska uprzywilejowane, fakt istnienia krajów wysoko rozwiniętych, które w stopniu nadmiernym gromadzą dobra, których bogactwo staje się nieraz przez nadużycie przyczyną różnych schorzeń – dramat ten jeszcze zaostrza. Niepokój inflacji i plaga bezrobocia – oto inne jeszcze objawy tego moralnego nieładu, jaki zaznacza się w sytuacji świata współczesnego, która przeto domaga się rozwiązań odważnych i twórczych, zgodnych z autentyczną godnością człowieka.

Zadanie to nie jest niemożliwe do realizacji. Szeroko rozumiana zasada solidarności musi tu być natchnieniem dla skutecznego poszukiwania właściwych instytucji oraz właściwych mechanizmów. Chodzi o dziedzinę wymiany, gdzie należy się kierować prawami zdrowego tylko współzawodnictwa. Chodzi również o płaszczyznę szerszego i bardziej bezpośredniego podziału bogactw i władzy nad nimi, aby ludy zapóźnione w rozwoju ekonomicznym mogły nie tylko zaspokoić swe podstawowe potrzeby, ale także stopniowo i skutecznie się rozwijać.

Po tej trudnej drodze, po drodze koniecznych przekształceń struktur życia ekonomicznego, będzie można postępować naprzód tylko za cenę prawdziwej przemiany umysłów, woli i serc. Zadanie to wymaga stanowczego zaangażowania się poszczególnych ludzi oraz wolnych i solidarnych narodów. Zbyt często myli się wolność z instynktem indywidualnego czy zbiorowego interesu lub nawet z instynktem walki i panowania, niezależnie od zabarwienia ideologicznego, jakie mu się nadaje. Jest rzeczą oczywistą, że te instynkty istnieją i działają, jednakże żadna prawdziwie ludzka ekonomia nie będzie możliwa, jeśli nie zostaną one ujęte, odpowiednio ukierunkowane i opanowane przez głębsze siły, jakie tkwią w człowieku, przez siły, które stanowią o prawdziwej kulturze narodów. Z tych to źródeł musi zrodzić się wysiłek, w którym wyrazi się prawdziwa wolność człowieka i który również w dziedzinie ekonomicznej potrafi ją zabezpieczyć. Sam postęp ekonomiczny, z tym wszystkim, co należy do jego tylko własnej prawidłowości, winien stale być planowany i realizowany w perspektywie powszechnego i solidarnego rozwoju poszczególnych ludzi i narodów, jak to przypomniał w sposób przekonywujący mój Poprzednik Paweł VI w Populorum progressio. Jeśli tego zabraknie, wówczas sama kategoria “postępu ekonomicznego” staje się kategorią nadrzędną, która swym partykularnym wymogom podporządkowuje całokształt ludzkiej egzystencji – i która dusi człowieka, dzieli społeczeństwa, by ugrzęznąć w końcu we własnych napięciach i przerostach.

Że podjęcie tych zadań jest możliwe, o tym świadczą pewne fakty i osiągnięcia, które tutaj trudno szczegółowiej rejestrować. Jedno jest pewne: u podstaw tej gigantycznej dziedziny należy przyjąć, ustalić i pogłębić poczucie odpowiedzialności moralnej, którą musi podejmować człowiek. Zawsze – człowiek.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

POLITYKA DLA NAWRÓCONYCH

Niestety oddaliśmy politykę i sprawy publiczne w ręce sprawnych technokratów. Gorący wyznawcy Ewangelii modlą się w zamkniętych grupkach, głoszą sobie nawzajem proroctwa, mówią innymi językami, organizują mityngi ewangelizacyjne i seanse uzdrowienia. Miejscem zaś konkretnej walki współczesnych chrześcijan o Cywilizację Miłości jest domena polityki i gremia decyzyjne na poziomie międzynarodowym. Pora usłyszeć: “Idźcie na cały świat…”

Każdy przejaw ubóstwa jest wyzwaniem dla chrześcijańskiego miłosierdzia każdego z nas. Jednakże miłosierdzie powinno wyrażać się także w działalności na płaszczyźnie społecznej i politycznej, ponieważ problem ubóstwa na świecie wynika z konkretnych uwarunkowań, które ludzie dobrej woli, budowniczowie cywilizacji miłości, winni przemieniać.

 

(Jan Paweł II)

Itinerarium , , , , , , , , ,

MIŁOŚĆ OTWIERA OCZY

Miłość otwiera oczy na tych, którzy są najsłabsi. Dopóki nie widzimy tych najbardziej odepchniętych – bezdomnych, ubogich, nieuleczalnie chorych, narkomanów – nie pozwoliliśmy jeszcze na miłości na otwarcie nam oczu.

Świat ocenia kontakty z innymi na podstawie interesu i własnych korzyści, propagując egocentryczną wizję życia, w której zbyt często nie ma miejsca dla biednych i słabych. A przecież każdą osobę, także mniej uzdolnioną, trzeba akceptować i kochać ze względu na nią samą, niezależnie od jej zalet i ograniczeń. Przeciwnie, im większe są jej trudności, tym bardziej winna być przedmiotem naszej konkretnej miłości. Kościół przez swoje niezliczone instytucje daje świadectwo tej właśnie miłości, biorąc na swe barki cierpienia chorych, odsuniętych na margines, biednych i wykorzystywanych. W ten sposób chrześcijanie stają się apostołami nadziei i budowniczymi cywilizacji miłości.

 

(Jan Paweł II)

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

SZANSA W KOBIETACH

Jestem zupełnie pewien, że w programie Cywilizacji Miłości, w jej urzeczywistnianiu, aplikowaniu w codzienność, niezastąpioną rolę odgrywają kobiety i dziewczęta. Oczywiście, jeżeli uwierzą, że jest to ich szczególna misja dla świata – nieść miłość. Kiedy to napisałem, zacząłem szukać wsparcia w myśli wielkiego propagatora Cywilizacji Miłości, Jana Pawła II:
Istotą “cywilizacji miłości” jest radykalna afirmacja wartości życia i miłości. W obydwu tych dziedzinach kobiety są szczególnie kompetentne i uprzywilejowane. Choć nie tylko na nich spoczywa obowiązek obrony istotnej wartości życia, spełniają one w tej dziedzinie jedyne w swoim rodzaju zadanie ze względu na ścisłą więź, jaka łączy je z tajemnicą przekazywania życia. Natomiast gdy mowa o miłości, kobiety potrafią wnieść w każdą dziedzinę życia, w tym także w procesy podejmowania najbardziej odpowiedzialnych decyzji, istotny element kobiecego geniuszu, jakim jest obiektywność osądu połączona ze zdolnością rozumienia głębokich uwarunkowań każdej relacji międzyludzkiej.

Itinerarium , , , , , , ,

NIE SZUKA SWEGO

Mamy zawsze jakieś rachunki. Winien jest zwykle ten drugi albo cały świat. Albo paskudny zbieg okoliczności. Albo Pan Bóg, który za późno lub wcale spostrzeże się, że nam źle.

Wszystko zależy od tego czy “miłość nie szuka swego”. Zawsze lepsze jest parę groszy dla siebie, własna rodzinka, ciepłe pielesze czy “mam teraz ważniejsze sprawy”.

Żyć miłością dziś, nie szukając siebie, nie szukając swego, parząc herbatę dla ciebie, poczuć się jak Bóg, który dał siebie i wszystko ma “nie – swoje”.

1Kor 13, 5b
Itinerarium , , , , , ,

BOCIANY SIĘ SPÓŹNIĄ!

Światem oczywiście można się nie przejmować. Po cóż pytanie czy płyniemy na statku dowodzonym przez pijanego kapitana, którego jedyną dewizą jest przyśpieszać?
Po cóż martwic się o bociany ? * Po cóż czytać gazety? Lepiej podłubać w nosie i zdrzemnąć się w poobiedniej porze.

1 Kor 13,7c

* Bociany przylecą później

Niskie temperatury i obfity śnieg opóźnią w tym roku przylot bocianów – powiedział w poniedziałek prezes Przemyskiego Towarzystwa Ornitologicznego Przemysław Kunysz.

Pierwsze bociany mogą pojawić się najwcześniej za kilkanaście dni. Zadecydują o tym m.in. prądy powietrzne, które te ptaki potrafią sprytnie wykorzystać. Gdy leży śnieg, prądy są słabsze i wówczas bociany czekają na lepsze warunki do lotu. Najwcześniej przylecą starsze, silne osobniki, zwane popularnie zwiadowcami.

Pierwszym województwem, w którym pojawią się bociany, będzie najprawdopodobniej podkarpackie. Jak wynika z informacji przekazywanych sobie wzajemnie przez europejskich ornitologów, obecnie bociany, które wyleciały z Afryki, znajdują się w okolicach Grecji, Turcji i Bułgarii.

Do Polski wracają tylko dorosłe osobniki. Młodsze do czasu ukończenia czterech lat w ogóle nie wylatują z Afryki, natomiast wracająca do Europy “starszyzna” wybiera dwie trasy. Gniazdujące w Hiszpanii i Portugalii lecą przez Cieśninę Gibraltarską, a zamieszkujące środkową i wschodnią Europę (w tym polskie) wracają przez Cieśninę Bosfor.

Ciekawostką jest, że ptaki nie lecą razem. “Samica i samiec wracają oddzielnie i spotykają się dopiero przy gnieździe. Często zdarza się, że bocian, który pierwszy raz przyleciał z Afryki, trafia do gniazda, gdzie się urodził i wychował. Zastaje tam rodziców i wówczas dochodzi zwykle do walki. Zazwyczaj wygrywają starsi. Pokonane młodsze osobniki zakładają wtedy własne gniazda, najczęściej w pobliżu domostwa rodziców” – powiedział Kunysz.

Dziennie bocian potrafi przelecieć 200 km. Co czwarty bociek ma polski “paszport”.

Itinerarium , , , ,

POD PŁASZCZEM CODZIENNOŚCI

Ktoś sprzedaje gazety na deptaku. Podwożą świeże pączki do piekarenki na rogu. Dozorca sypie piasek i sól przed bankomatem – nie wolno się ślizgać blisko kasy. Znów wzrasta cena benzyny. W partiach wiosenna wrzawa, niczym w ulu przed pierwszym zbiorem. Miasto kopie się nadal w brudnym śniegu.

Wszystko zdaje się być po staremu i nihil novi sub sole. Pozory wskazują, że świat toczy się po starych torach.

Mały Książę, w dialogu z lisem, usłyszał, że najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Ale i bez tego wiemy, że zmaganie o miłość rozgrywa się w najgłębszych pokładach naszych serc. I o tym nie można zapomnieć kupując gazetę, pijąc kawę i biegnąc do pracy.

1 Kor 13, 4d
Itinerarium , , , , ,