NAJLEPSZA BIBLIA

Piękne święto dzisiaj. Cyryla i Metodego. Patroni Europy.

Święto to jeszcze raz mnie przekonuje, że najlepszą Biblią jest człowiek. Który idzie do innych. Owszem, niesie słowo, ale to rzecz drugorzędna. Najważniejszy jest on. I to, że idzie. Jest Biblią, bo „na żywo” objawia Boga i prawdę o Nim.

Gdyby nie ludzie pokroju Cyryla i Metodego, odważni i z fantazją (kto wówczas miał taką wyobraźnię, aby przekładać święte księgi na języki narodowe!), nie byłoby chrześcijaństwa we Wschodniej Europie, przynajmniej tak szybko.

Więc jeszcze raz przypominam – jesteś Biblią. Tylko zechciej iść do innych.

(por. Łk 10,1-9)

P.S. Zapomniałem o Świętym Walentym? Gdzież tam! Polecam Mu – jak może coś zrobić – wszystkie młode serca.

Itinerarium , , , , , , , , ,

SZTAFETA NAIWNYCH

kazanie na Pierwszą niedzielę Wielkiego Postu
13 lutego 2005 AD

Pokusa to zaproszenie do szczęścia. Obojętnie – smakowity owoc na drzewie, pokłon jakiemuś pięknemu diabłu (bo kto by tam był takim baranem, żeby się brzydkiemu kłaniać!) czy napowietrzna akrobacja z narożnika świątyni.

I czegoś tam się nachapiesz. Smaków, zapachów, kształtów, widoków. I poczekasz na następną pokusę szczęścia. Bo o to chodzi byś żył od pokusy do pokusy, goniąc całe życie za szczęściem, nigdy go nie osiągając.

Itinerarium , , , , ,

LEK NA TWOJE STARE KOŚCI

Niektóre z Bożych obietnic pozostaną dla nas jedynie jakimiś mglistymi proroctwami, jeżeli nie spełnimy Jego warunków.

To, co dziś wieści Izajasz:

nasycenie duszy
błysk światła w ciemnościach
zamiana ciemności na jasny blask południa
prowadzenie za rękę przez Najwyższego
odmłodzenie kości
poczucie świeżości zroszonego ogrodu
wciąż bulgocące zdrową wodą źródło
moc do wznoszenia budowli
naprawianie wyłomów
odnawianie rumowisk

– czujesz w tym opis Nowego Życia? Niezwykłość i jakąś urodę istnienia?

I tego się nie da wymodlić.

Trzeba podać chleb głodnemu,
nakarmić (słowem) duszę przygnębioną
zaprzestać plotek i mowy przewrotnej
z palców grożących uczynić rękę pokoju
jeść i pić z grzesznikami i celnikami
spojrzeć w oczy bezdomnym
pójść na ulicę by zagadać z dziećmi ulicy
emigrantom poświęcić trochę czasu.

 

(por. Iz 58, 9-14; Łk 27-32).

Itinerarium , , , , ,

KIEDY W NIEBIE SĄ BALANGI ?

Pościć? Nie pościć?
(Mt 9,14-15)

I zaraz odpowiedź z liturgii słowa dnia dzisiejszego (Iz 58,1-9): Pościć!

„Post, który Ja – Bóg – wybieram:
rozerwać kajdany zła
rozwiązać więzy niewoli
wypuścić wolno uciśnionych
i wszelkie jarzmo połamać;
dzielić swój chleb z głodnym
wprowadzić w swój dom biednych tułaczy
nagiego przyodziać
nie odwrócić się od współziomków”

A my sobie mięska odmówimy co piątek, słodyczy przez post nie tkniemy, nie potupiemy na dyskotece.

Pomyliliśmy sensy. Z naszego niezjedzonego mięsa, ani Bóg nie ma pożytku, ani bliźni się nie naje. Bóg lubi tańce nawet w Wielki Piątek (prawdopodobnie wówczas w niebie jest najweselsza impreza), pod warunkiem, że daliśmy swój chleb głodnemu.

Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał! Siebie umartwialiśmy. To mamy, czego chcieliśmy.

Itinerarium , , , , , , , ,

RYZYKO INNEGO ŻYCIA

Cały Post jest szansą odmiany życia. Nie dla samej odmiany, ale dla ryzyka życia Bożego w nas. Znamy ten rodzaj życia, praktykujemy go wytrwale, niekoniecznie z dobrym skutkiem.

Podejmujemy wiele dróg skuszenia Boga do współpracy na naszych zasadach, chcemy zdobyć coś z Jego przymiotów (doskonałość, wszechmoc a może nawet niewidzialność) dla wzbogacenia naszego życia.

Propozycja z Jego strony jest inna. Chce dać ci nowe życie, inne życie. Ale: zaprzyj się samego siebie(alternatywa dla naszego posrebrzonego pobożnością egoizmu), weź swój krzyż co dnia (weź się za swoje życie, jest ono twoim największym skarbem). A my się wtedy krzywimy – oj, nie, tak to nie.

Patrz, kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybieraj.
To słyszymy dziś. Zwróć uwagę, że to On kładzie, że to Jego szczęście, Jego życie, Jego błogosławieństwo.

I oto kolejny Post. Zaproszenie do udziału w Bożym życiu. Nic tak nie jest ważne jak zdolność ryzyka. Do czego jesteś zdolny jeszcze? Smak Bożego życia dostaje się za cenę ryzyka.

(por. Pwt 30, 15-20; Łk 9,22-25)

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Proch ale w czyich rękach!

Faktycznie, popiół. Albo lepiej proch.

To bardzo dołuje. Tylko popiół, tylko proch, tyle z ciebie zostanie.

Ale jesteś prochem w ręku Boga. Który wszystko uczynił z niczego. Co dopiero z tak drogocennego materiału jak proch!

Itinerarium , , , ,

W STRONĘ CZŁOWIEKA

Szaleństwo prawa trwa. Jest wielu ludzi przekonanych, że kwestia naprawy świata leży w uregulowaniach prawnych, coraz bardziej doskonałych. Ale temu prądowi towarzyszy też wymyślny nurt bezprawia albo też pozornego przestrzegania prawa, po to by nadal robić kolosalne interesy na własną korzyść.

Dzisiejsza Ewangelia (Mk 7, 1-13) jest niezwykle aktualna. Tylko ludzkie serce, przylgnięte do Boga, zasilane wciąż Jego światłem i mocą, zdolne jest właściwie sądzić rzeczy i zdarzenia i znajdować drogę do najlepszych rozwiązań. Tu potrzebny jest wysiłek wychowania, kształtowania człowieka, wzrastania jego wrażliwości i miłości. I na to mamy wciąż najmniej środków i sił.

Nadzieja pozwala jednak wierzyć, że przejrzymy i znajdziemy czas i środki, aby zająć się przede wszystkim człowiekiem.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

SIWY DYM ZAMIAST ŻYCIA

Wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie. Migawka z życia Jezusa (Mk 6, 53-56), z pozoru mało znacząca. Ale przekazująca sens Jego życia i misji.

Zdrowie, pokój, radość, odzyskana nadzieja – to wszystko są owoce spotkań Jezusa z ludźmi.

Nie zauważamy nawet jak nakręcamy się bzdurami i marnujemy swoje życie. „Myślę, że w gruncie rzeczy jest bardzo nieciekawe to, czym różni ludzie próbują epatować innych – jakieś sprawy rodzinne, osobiste, miłostki i plotki, bo co to kogo obchodzi” – pisze Władysław Bratoszewski („Moja Jerozolima, mój Izrael”). Wielu ludzi, niestety, żyje w taki sposób.

Owocem ich życia jest plotka, siwy dym pomówień, żenujące marnowanie czasu na szkodzenie innym. Nie tyle trzeba biegać do kościoła, co uczynić swoje życie misją uzdrowienia i nadziei.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

ŚWIECIĆ I ŻREĆ

kazanie na niedzielę 6 lutego AD 2005 Sól i światło. Misja dla nas. Ale to niezwykły poziom abstrakcji. Bo pierwsze pytanie jest takie: jaka misja? Nie obchodzi mnie nic świat, mam swoje życie, nim się chcę zająć. I tak żyje wielu uczniów Chrystusa, odcinając się zupełnie od jakiejkolwiek misji. A druga rzecz – wielu gorliwych chrześcijan rozumie misję, jako zewnętrzny i trochę przykry przymus, głoszenia Ewangelii. Stąd różne teatralne akcje „ewangelizacyjne”, nie mające większego sensu. Tak jakby trzeba było w imię wierności Ewangelii cokolwiek mówić i gadać. Chrystus poleca nam misję, która polega na tym by świecić i nadawać smak (albo żreć – jak sól). A do tego trzeba być światłem albo solą. Więc to kwestia naszej istoty, natury, jakości głębi. A nie jakichś okazjonalnych zachowań. Ewangelia stawia w pierwszym rzędzie kwestię: Jak być? Wtedy i światło i sól i misja staną się oczywiste i możliwe.

Itinerarium , , , , , , , , ,

PRZEPĘDZANIE TŁUMÓW

Fenomenalne są reakcje Jezusa, na poziomie somatycznym i zmysłowym. Troszczy się o kondycję apostołów – „odpocznijcie nieco”. Potem widzi – chyba tylko On – „wielki tłum”, zmęczonych ludzi. „Zlitował się nad nimi”. (por. Mk 6, 30-44). W przeciwieństwie do zniechęconych apostołów – „Odpraw ich!”. A Jezus, do apostołów – i do nas – „Wy dajcie im jeść”. A ci niemal wściekli: „Mamy iść i kupić chleb, aby im dać jeść????”. Mało budujący, ale realny, kościelny dialog w pierwszej parafii…

Jezus widzi zmęczonych ludzi. Ma dla nich słowo i chleb. To naprawdę wszystko, co powinniśmy dać ludziom.

Te zmęczone tłumy wokół ciebie, to twoi ludzie. Ale ty masz piękną modlitwę w zanadrzu: „Panie Jezu, odpraw ich! Niech sobie idą!. Amen.”

Itinerarium , , , , , , , ,