OBY NASZE KROWY MLEKO DAŁY

Nie możemy uciekać od świata. Wszystko jest dziś bliskie. Bomby w Londynie słychać i u nas. Nie ma podziału na problemy ICH i NASZE. Wszystkie są nasze. Im prędzej zrozumiemy, że jest tylko jeden świat, nasz świat, bez podziału na pierwszy, drugi i trzeci, tym prędzej zorganizujemy siły i energie potrzebne do skutecznego przemieniania świata. Do niedawna całej naszej (?) zachodniej cywilizacji zdawało się, że tzw. reszta świata jest do zdobycia, a w najlżejszej wersji do zwiedzania, jako zbiór tajemniczych ziem i zjawisk. Kolonializm terytorialny zastąpiony został ekonomicznym i kulturowym. Z punktu widzenia tzw. reszty świata, tzw. nasza cywilizacja jest łupem do zdobycia i najeźdźcą do pokonania.

W którymś ze wspomnień z okresu II wojny światowej, przeczytałem, że największym problemem dla mieszkańców jednej z wiosek było to, że samoloty niemieckie, a potem rosyjskie, płoszyły krowy na łąkach. Mawiali wówczas: „Ech, ta przeklęta wojna! Krowy się płoszą i mleka mniej dają!”. Niecałe piętnaście kilometrów dalej Niemcy dokonywali eksterminacji żydowskiego getta, a sygnały o tym co dzień docierały do chłopów. Zawsze mamy tendencję do uciekania w jeden wymiar realności – tego, co w zasięgu naszego wzroku. I zawsze martwimy się tylko o własne krowy.

Może tylko Bóg potrafi nosić w swoim nieskończonym sercu każdy ból i każde cierpienie niewinne? Ale przecież – od czasu do czasu – modlimy się: „Uczyń serca nasze według serca swego”.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.