MOST

kazanie na VI niedzielę zwykłą

Człowiek to most. Dla trędowatych, bezdomnych, przekreślonych i przeklętych. Tak tylko zwyciężamy.

 

Itinerarium , , , , , ,

VIATOR

Podróżujemy. Stale. I nigdzie – poza Bogiem – nie mamy pewnego i dobrego miejsca. Bóg jest naszym jedynym i szczęśliwym domem.
Oczywiście czasami tworzymy jakieś stabilizacje – tak zwane domy, ogródki, grona przyjaciół, towarzystwa. Coś stabilnego. Tylko nie zauważamy, że to wszystko także podróżuje.
Podróżujemy. Dobrze. Przecież jesteśmy drogą, jak ten Który tak pierwszy siebie nazwał.

Itinerarium , , , , ,

CZAS SKOWRONKÓW

Bardzo źle jest gdy myślisz tylko albo przeważnie o życiu wiecznym. To grozi manowcami.
Zapomnisz wtedy o uroku tego dnia, który pozłaca topniejący śnieg na dachach (które nie daj Boże, słabeusze, nie udźwigną go na swoich chromych barkach). I o skowronkach, które w połowie lutego rozpoczynają koncerty.
Więc to jest wieczność i piękno najważniejsze.

 

skowronek

Skowronek (Alauda arvensis)
Foto – Marcin Karetta

Itinerarium , , , , ,

PRZEGRYWANIE

Zbyt często mierzymy wartość życia ilością zwycięstw i porażek. Życie to nie ring i nie mecz. Może liczysz na jakąś dobra pozycję w rankingu? W końcu może stać się tak, że zamiast dążenia do celu, zaczniesz obliczać sens życia miarą wygranych i remisów.
Brzmi to paradoksalnie, ale nie warto się bić. Tracimy siły i radość życia koncentrując się na zwalczaniu wrogów (realnych i domniemanych), miast iść ku temu, co najważniejsze.
Życie – pomimo wszystko – to nie igrzyska i nie żyjesz po to, aby zbierać medale.
Żyjesz po to, aby kochać. A to oznacza, że częściej – według miar tego świata – będziesz (z pozoru) przegrywać. Logika krzyża. I zmartwychwstania.

 

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

WARTO WALCZYĆ

Istnieje zawsze taka pokusa, aby znaleźć sobie swoistą „splendid isolation”, bezpieczne miejsce w szybko zmieniającym się świecie, stanąć obok wszystkich groteskowych i dramatycznych spraw, odgrodzić się od bełkotu polityków wszelkich maści i paplaniny gwiazd ekranów, zapomnieć o bzdurnej gonitwie po laury sukcesu i uznania. Pokusa budowy życia obok. Obok mainstreamu tak zwanych ważnych (i topowych) spraw. Postawić sobie dom na uboczu.
W głębokim ujęciu życia nie pozwala na to miłość. Bóg, poprzez Jezusa, stanął pośród wszystkich trudnych i banalnych ludzkich spraw. I to jest też nasze miejsce.
Trzeba zaprawiać się do walki. Nie myśl o spokoju i zbujanym fotelu. Życie nie jest odpoczywaniem, przeciwnie, jak uczy Hiob, jest bojowaniem. Ta walka ma sens jeśli jest zmaganiem w miłości.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

JEZUS ZA NIECAŁE SIEDEM DOLARÓW

Effatha, Maranatha, YHWH (uff!), Gołębica, Ryba, Sursum Corda, no i oczywiście Jezus. Każdy za 25 złotych. Na obrączce. Przeczytacie niżej detale oferty. Trafił mnie (ewangeliczny, mam nadzieję) szlag, jak przeczytałem w mojej skrzynce mailowej treść oferty. Handel symbolami religijnymi. Niby już się do tego przyzwyczaiłem. Niedawno ARKA NOEGO sprzedała „Taki duży, taki mały”, lodziarzom i wyszło w reklamie, że nie „świętym może być”, tylko „lody – wiadomo jakie – może jeść”. Lodziarze pewnie podwoili zyski, bo ufundowali największy w Polsce pomnik Jana Pawła II (warunkiem inwestycji było to, że musi być największy, bo w jakieś małe, to duża firma lodziarska nie inwestuje). Ten pomnik zaprojektował pewien niezwykle zdolny i płodny nad miarę konstruktor. Miał wprawę w uwiecznianiu postaci, bo w dawnych dobrych czasach, był autorem największych pomników Lenina w Polsce. Wcześniej były Leniny, teraz papieże z betonu. Ot, czasy rynku, wolnego.
A co mnie ruszyło w obrączkach? Jeśliby inicjatorzy napisali wprost: chcemy zdobyć kasę, więc proponujemy produkt. Ale oni, gdzież tam, oni to z pobożności. Oni to niemal z miłości do Jana Pawła II! Oni to w imię nowej ewangelizacji! Z tym, że o Janie Pawle II i nowej ewangelizacji, po jednym zdaniu, reszta to ceny, w dolarach, euro i złotych. Czyli, sumując: biznes opakowany w emblematykę papieską, biblijną i na wskroś religijną. Już widzę masowe nawrócenia nosicieli obrączek – Jezus za 6,87 $. Swoją drogą znam dobrze pewną transakcję, podczas której Pan Jezus poszedł za 30 srebrników. Tajemnicze YHWH idzie po 5,65 euro. Toż to tania ewangelizacja. Naszą największą satysfakcją jest współtworzenie chrześcijańskiej kultury i atmosfery wspólnoty – napisali autorzy propozycji, (nota bene, członkowie wpływowego ruchu katolickiego, odwołującego się do konieczności ponownego nawrócenia). Nic z tego, drodzy panowie i panie, waszą największą satysfakcją jest kasa. Zrobiona bezceremonialnie na papieżu, Jezusie i nawet YHWH (za co, jak się nie mylę, kary są ostre).
Niżej znajdziecie treść oferty, którą dostałem pocztą elektroniczną. Chce ktoś kontakt? Proszę bardzo.
No, za parę groszy, ma się rozumieć 🙂

Witaj!
Mamy ciekawą propozycję, która ma na celu wspomagać ewangelizatorów i tych, którzy chcą żyć Słowem Bożym i świadczyć o Bogu w swoim środowisku życia. Wspólnie przygotowaliśmy obrączkę srebrną z siglami biblijnymi i chrześcijańskimi „słowami”, symbolami, które są na pewno ważne i inspirujące, jak np. słowo Jezus i YHWH stylizowane na hebrajski, a także Effatha i Maranatha. Każdy z nas ma zapewne „swój” tekst Biblii, który go niesie przez życie, albo swoje „słowo”, które chciałby mieć stale przy sobie. Obrączka, którą proponujemy daje taką możliwość.
Zachęcamy do przejrzenia naszej oferty, która znajduje na stronie www…
PS. Będziemy wdzięczni za poinformowanie ludzi, którym bliska jest idea nowej ewangelizacji, o naszej inicjatywie

Inicjatywa (….) powstała w 2005 r w kręgu ludzi, którym bliskie jest wezwanie Jana Pawła II do nowej ewangelizacji.
Proponujemy wyjątkowy wybór srebrnych obrączek, które przypominają bliblijne słowa życia, hasła i symbole bliskie sercu każdego chrześcijanina.
Posiadamy własną pracownię, w której powstają nowe pomysły i nowe wzory.
Jesteśmy gotowi wykonać zlecenia na wykonanie napisu na obrączce według własnego projektu zamawiającego.
Naszą największą satysfakcją jest współtworzenie chrześcijańskiej kultury i atmosfery wspólnoty.

P.S. Obiecuję do sprawy powrócić.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

KATOLICKIE I POLSKIE ZAMIAST

Przypuszczam, że dzisiejsze Itinerarium, wzbudzić może różne komentarze. Nie znam pana Grzegorza Banasia, wojewody świętokrzyskiego. Niemniej nagłośniony przez agencję informacyjną (katolicką, KAI) fakt zebrania książek dla bezdomnych (inicjatywa sama w sobie zacna), wywołuje mój niepokój. Czytając depeszę, wyczuwamy aurę gestu miłosierdzia, jakieś działanie głęboko właściwe w wymiarze ludzkim i chrześcijańskim. Pan wojewoda dał bezdomnym (zebrane przez kielczan, plus album gospodarza województwa) książki. Bezdomnym – książki. A czego oczekują bezdomni? Hm… Książek? Mam przyjemność znać spore towarzystwo lubelskich bezdomnych, które pewnie też poczytałoby jakieś kryminały. Ale bez-domni, potrzebują naprawdę – domu! I akurat kto jak kto, ale wojewoda dający książki (same w sobie dobre, a jakże) dziwi mnie. No gdyby dał na przykład kasę na jakieś mieszkanie rotacyjne, w którym jeden, może dwóch bezdomnych, mogłoby zamieszkać i wyrwać się z przytuliska, to piałbym z zachwytu. Ale książki, to jest takie polskie i katolickie ZAMIAST. Polepsza samopoczucie wojewody, zwielokrotnione przez pochwałę odpowiedzialnego za przytulisko i depeszę szacownej agencji. Cóż za przykład świetlany! Dalejże, zbierajmy książki dla bezdomnych! Niech czytają w swoich bezdomnych przytuliskach, niech im tam będzie lepiej z lekturą! Cała Polska, wszyscy wojewodowie, zbierajmy książki dla bezdomnych! Jakżeż fajnie będzie odchudzić półki i jeszcze uszczęśliwić bezdomnych! Następna akcja, to zbieranie warcabów, szachów i domina – niech sobie tam pograją w przytuliskach! A co?! Jeszcze inna propozycja – zbieranie gazet już przeczytanych, niech się we wtorek dowiedzą bezdomni, co wojewoda (plus inni) zrobił w niedzielę (co opublikuje prasa w poniedziałek).
Drwię? Tak, bo to jest nasze polskie i katolickie ZAMIAST. Zamiast domu – książki. Zbliża się dzień chorego. Oczywiście, pomodlimy się za chorych. Też ZAMIAST. Bo chorych trzeba, w pierwszym rzędzie odwiedzać. W jednym ze znanych mi szpitali, niektórym chorym nie ma kto podać zupy. Ale my wolimy się pomodlić. I nic więcej! (modliłem się dziś za chorych i jeszcze za kogoś przed trudnym werdyktem zdrowotnym dziś westchnę). Katolickie ZAMIAST to kara śmierci w prawie, a przecież wiem, że można się zmienić, jeśli ktoś poda rękę. To księgi kondolencyjne zamiast rąk zakasanych do dzieła.
I tak też Pan Bóg. ZAMIAST. Zamiast nieba, za te durne książki wyśle nas w zupełnie inne miejsce.

Tysiąc książek od wojewody świętokrzyskiego dla bezdomnych

Ok. tysiąca książek przekazał dla Przytuliska im. Jana Pawła II wojewoda świętokrzyski Grzegorz Banaś. Z jego inicjatywy odbyła się zbiórka publikacji dla bezdomnych. W przytulisku zorganizowana została biblioteka.

Dwa tygodnie temu wojewoda Banaś wizytował kieleckie placówki dla bezdomnych. Zobaczył gotowe pomieszczenie z prawie pustymi regałami i obiecał pomóc w skompletowaniu książek. Na jego apel pracownicy Urzędu Wojewódzkiego i kielczanie przynieśli niemal tysiąc książek oraz kolorowe czasopisma. Są wśród nich powieści historyczne, literatura piękna i kryminały. Od siebie wojewoda podarował album zat.: “Świętokrzyskie – kartki z podróży” zawierający najpiękniejsze widoki na starych kartkach pocztowych. – Każdy dar serca jest ważny, zwłaszcza w tym miejscu. To będzie szansa dla mieszkańców na oderwanie się od codzienności – powiedział.

Marian Jaworski, dyrektor Fundacji Gospodarczej im. św. br. Alberta, która prowadzi schronisko, był bardzo wzruszony: – To bardzo piękne dary i to już dwa tygodnie po poprzedniej wizycie pana wojewody.

Jaworski powiedział KAI, że podopieczni “męczyli go” niemal od półtora roku o więcej książek, ale fundacja miała pilniejsze potrzeby dla ubogich i dlatego półki były prawie puste.

Przed biblioteką ustawiła się niemal od razu kolejka do wypożyczenia. – Teraz nie będziemy się nudzić. Może czytając książkę na chwilę uda się zapomnieć, gdzie jesteśmy – cieszył się 63- letni Ryszard. Na razie chętnych wpisano na listę, ale już rozpoczęło się wypełnianie przygotowanych kart katalogowych.

Zbiórka książek dla bezdomnych nadal trwa. Można przynosić je do Biura Obsługi Interesanta w Urzędzie Wojewódzkim lub do przytuliska na ul. Sienną 5, nr. tel. 0.41 3660734.

W przytulisku przebywa na stałe 80 bezdomnych. 400 ubogich osób korzysta codziennie z bezpłatnych obiadów. Dla wszystkich dostępny jest antyalkoholowy punkt konsultacyjny. Na piętrze, na końcu korytarza od ponad trzech lat znajduje się kaplica pw. Miłosierdzia Bożego. Niedługo na korytarzu zamontowane zostaną stacje Drogi Krzyżowej, wykonane tak samo, jak pomnik Jana Pawła II przed budynkiem. Przytulisko istnieje dwunasty rok.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

KAZANIE POLITYCZNE

kazanie na V niedzielę zwykłą
5 lutego AD 2006

Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami,
wiele złych duchów wyrzucił.
Nad ranem, kiedy było jeszcze ciemno,
wstał, wyszedł
i udał się na miejsce pustynne,
i tam się modlił.

Ostra modlitwa i praca nad kształtem świata. Z tej modlitwy siła do przemiany. Diagram Syna Bożego natychmiast do zastosowania w naszym życiu.

Zły ten świat. Polska też coraz gorsza, bo i biednych przybywa i pracy wciąż za mało. Daleko do Królestwa Bożego. Siedzimy czasem i biadolimy słusznie. Pooglądamy telewizję, co ma zawsze pod ręką parę tanich wzruszeń z lepszego świata. Pomarzymy, że może politycy przychylą nieba i dobrobytu.
Najlepsza droga do nowego świata, to jednak ta, którą możesz sam pójść. Na przykład ranne wstawanie i duchowa siłownia. A potem zostań z dotkniętymi różnymi chorobami, wyrzuć złe duchy, które plotkują, knują i kaleczą. Poczujesz jak bardzo można ten świat odmienić.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

KURS NA POLSKĘ

bocianyDobra wiadomość dla amatorów becikowego. Wkrótce, za miesiąc najdalej, przybędzie nam blisko 40.000 nowych istot. Myślę o bocianach. Mniej więcej tyle co roku przylatuje od marca na swoje lęgowiska i żerowiska w Polsce. Ale czemu ja o bocianach? Przecież ich jeszcze nie ma na naszym niebie!
Jeszcze nie ma, ale też nie jest tak, że nagle się tu zjawią. W Tanzanii, Zambii, Afryce Południowej rozpoczął się już na dobre ruch u naszych bocianów, naszych – polskich i innych wschodnioeuropejskich. Pierwsze z nich opuszczają zimowiska już w styczniu, przemieszczając się powoli na północ. Właściwy przelot rozpoczyna się, gdy ptaki dotrą do doliny Nilu. Następnie przelatują nad Półwyspem Synaj, potem podążają wzdłuż wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego, a później przez Turcję, aż do Cieśniny Bosfor. Po jej pokonaniu ptaki kierują się w strony, w których przyszły na świat. Mają do pokonania ponad 10.000 kilometrów. Dziennie bociany mogą przelecieć nawet 700 km, choć zazwyczaj są to odcinki znacznie krótsze. W czasie wędrówki lecą głównie lotem szybującym, wykorzystując unoszące się znad ziemi prądy ciepłego powietrza. Dzięki nim wzbijają się na wysokość 1000-2500 metrów. Nad wodami prądów wznoszących nie ma, dlatego bociany w większości unikają przelotów na Morzem Śródziemnym. Omijają je od zachodu przez Gibraltar lub od wschodu przez Bosfor. Polskie bociany wykorzystują prawie wyłącznie tę wschodnią trasę. W przypadku załamania pogody zdarza się, że bociany przerywają wędrówkę. Tak stało się w 1997 roku, gdy tysiące tych ptaków zatrzymało się na dłużej w Turcji. Para bocianów osobno wędruje na zimowiska i osobno z nich wraca. Ptaki spotykają się dopiero na gnieździe. Najczęściej drugi ptak przylatuje najwyżej kilka dni po pierwszym, choć czasami oczekiwanie na partnera przeciąga się do miesiąca. Natychmiast po powrocie bociany przystępują do poprawiania konstrukcji gniazda. Niebawem pojawia się w nim od 3 do 5 jaj.
Poważne refleksje nad życiem w Itinerarium, a tu o boćkach? Nie, nie zmieniam fachu, wciąż tylko chcę pokazać, że najważniejsze rzeczy nie dzieją się w sejmie, że stabilizacja lepsza w naturze niż na polskim papierze. I że dla dobra prawdziwych Polaków najlepsza dziś wiadomość to ta, że bociany jednak zechcą wrócić. No chyba, że w pakcie stabilizacyjnym zapomniano o tej ważnej narodowej sprawie.

Itinerarium , , , , , , , ,

ŻWAWSZE KACZKI

Żwawe, znacznie żwawsze niż tydzień temu, kaczki na rwącej rzeczce, zwiastują przyśpieszanie ruchu wiosny. Tak, trochę jeszcze mróz się rozeźli, ale nic nie zatrzyma pochodu światła, królestwa dnia.
Dlatego trzeba wyłączyć telewizję, wcisnąć „off” w radiu i w gazetach przeglądnąć jedynie wyniki zawodów sportowych (raczej nie wypaczone). Tak naprawdę nic wielkiego wokół nas, poza żwawszymi coraz bardziej kaczkami na rwącej rzeczce, nie dzieje się.
Spokojnie zmawiam codzienną modlitwę. Wiadomo, gdzie jest sens. I dlaczego warto iść na spacer.

Itinerarium , , , , , , , ,