GDZIE PO POMOC?

Zapytałem kilku znajomych, gdzie poszliby po pomoc w sytuacji jakiegoś poważnego kryzysu, finansowego, życiowego.

Żaden nie poszedłby do Ośrodka Pomocy Społecznej, choć takie istnieją w każdej gminie, każdym mieście. Pomoc społeczna ma swoje struktury gminne, powiatowe, wojewódzkie a nawet odpowiednie ministerstwo.

Żaden nie poszedłby do swojej parafii czy komórki Caritas, do Akcji Katolickiej, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży czy Centrum Wolontariatu.

Żaden nie pomyślał także, że mógłby pójść do „Solidarności”, choć sama nazwa wskazywałaby, że tam się jakąś pomoc otrzyma. Nikt też nie pojechałby do Polskiej Akcji Humanitarnej czy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Adresy i telefony tych wszystkich instytucji są łatwe do znalezienia, ale nikt nie pomyślał, że jemu któraś z nich mogłaby pomóc. Dlaczego? Nie kojarzą się z pomocą? Pomyślałem, że to smutny fakt, źle świadczący o możliwościach realnej pomocy ze strony instytucji do tego powołanych i na dodatek finansowanych z naszych kieszeni.

Wszyscy moi rozmówcy mówili, że poszliby do Rodziców, Rodzeństwa. Część wymieniała imiona swoich przyjaciół, sympatii.

Pewnie pomocy szukamy u osób, którym ufamy, od których doświadczyliśmy jakiegoś dobra, albo które wyobrażamy sobie jako dobre i otwarte. I być może instytucje „pomocy” muszą wiele zrobić, aby uzyskać status godnych zaufania.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

MOJA SPRAWA PIOTR S.

Piotr S., polski geolog, został ścięty w Pakistanie lub Afganistanie. Trwają targi o wydanie jego ciała.

Zapewne tak czy inaczej otarliśmy się o tę informację. Z odległości kilkunastu tysięcy kilometrów ten dramat blednie, chyba, że poszukamy w Internecie zapisu filmowego. Świat jest głęboko chory, choć udajemy, że nie jest najgorzej. Piotra S. tak naprawdę nikt nie chciał ratować, stał się ofiarą „globalnych mechanizmów”, na które nikt zdaje się nie mieć wpływu.

Stajemy bezradni wobec okrucieństwa. Płakać? Modlić się? Szykować odwet? Zapomnieć?

Może kiedyś stanie się to także moją lub twoją sprawą.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

EKOLOGICZNIE

kazanie na V Niedzielę Zwykłą
8 lutego 2009

Kazania, jak ostatnio usłyszałem, powinny być ekologiczne. To znaczy, że kaznodzieja nie powinien truć.

Zatem przypominam, że trzeba przede wszystkim kochać Boga i ludzi. Wtedy są cuda, uzdrowienia, sens życia i wiosna.

LITURGIA SŁOWA

(Hi 7,1-4.6-7)
Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Czy nie pędzi on dni jak najemnik? Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty. Zyskałem miesiące męczarni, przeznaczono mi noce udręki. Położę się, mówiąc do siebie: Kiedyż zaświta i wstanę? Lecz noc wiecznością się staje i boleść mną targa do zmroku. Czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei. Wspomnij, że dni me jak powiew. Ponownie oko me szczęścia nie zazna.

(Ps 147,1-6)
REFREN: Panie, Ty leczysz złamanych na duchu

Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu,
słodko jest Go wychwalać.
Pan buduje Jeruzalem,
gromadzi rozproszonych z Izraela.

On leczy złamanych na duchu
i przewiązuje im rany.
On liczy wszystkie gwiazdy
i każdej nadaje imię.

Nasz Pan jest wielki i potężny,
a Jego mądrość niewypowiedziana.
Pan dźwiga pokornych,
karki grzeszników zgina do ziemi.

(1 Kor 9,16-19.22-23)
Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza. Jakąż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia. Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział.

(Mt 8,17)
Jezus wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.

(Mk 1,29-39)
Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Itinerarium , , , , , , , ,

Moje weekendowe lektury

„Między Kościołem a światem liberalnym właśnie skończyła się wymiana uśmiechów. Skończyła się epoka fikcyjnego rozejmu, za którym krył się niemożliwy do rozwiązania konflikt. Czas już, aby obie strony spojrzały na siebie poważnie” – pisze w sobotniej „Rzeczpospolitej” Dominik Zdort. Ale jakoś specjalnie mnie nie przestraszył, tym bardziej, że nie czuję końca jakiegoś rozejmu. Bo przecież w żadnej wojnie nie uczestniczę.

No tak, i wydało się, że czytuję „Rzepę” (do czytania „Faktu” i „Super Expressu” już kiedyś nieopatrznie się przyznałem). No to powiem więcej: obok Piotra Semki, Dominik Zdort należy do moich ulubionych autorów. Cóż, jestem trochę masochistą, ale któż nim nie jest? Idę o zakład, że nawet Pan Paweł, mój najbardziej wytrwały kruchtowy antagonista, zaczytuje się w „Wyborczej”, choć jej szczerze nie trawi. Oczywiście zapewne czyta ją wyłącznie on-line, żeby sobie rąk nie pobrudzić i nie wspomóc finansowo „Agory”. Czyli dokładnie tak, jak ja czytam „Rzepę”. (Ostatnio Pan Paweł nadesłał mi młodzieńcze, ideologicznie niemądre wiersze Szymborskiej. Choć je znam, to za pamięć i troskę dziękuję.)

Wracając do tez artykułu Zdorta: zbijam je w następujący, prosty sposób. Uśmiecham się do Was najpiękniej jak umiem, bardzo szeroko. Mogę sobie na to pozwolić, bo już jakiś czas temu uzupełniłem braki w uzębieniu. Zapewniam też, że jako obywatel liberalnego świata co najmniej od 20 lat patrzę na Kościół bardzo poważnie. A co do niemożliwego do rozwiązania konfliktu: wszystko jest w głowie. Usilnie zachęcam do lektury „Wycieczek osobistych” Wojciecha Bonowicza („Tygodnik Powszechny” z 8 lutego).

Zaś moim kruchtowym adwersarzom Zdorta polecać chyba nie muszę. Już go dawno wchłonęli, strawili i przyswoili. Na zdrowie!

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , , , , , , , , , , , ,

KRYMINAŁ W EWANGELII

Poczytuję sobie różne informacje, zawsze zaglądam do tych związanych z religią i Kościołem. Ostatnio najwięcej pisze się i mówi o lefebrystach i zdjęciu ekskomuniki z ich biskupów.

Ogromna energia Watykanu poszła w doprowadzenie ultratradycjonalistów do jedności z Kościołem Katolickim, pewnie jeszcze jakiś czas potrwa zamieszanie z tym związane. Przy okazji wyskakują niezłe kwiatki – dla zainteresowanych przytaczam niżej artykuł za jednym z portali. Nawet niezły kryminał kościelny by z tego wyszedł.

Sprawa powrotu schizmatyków urosła do rangi najpilniejszej i najważniejszej dla Kościoła. Poczytałem dyskusje na niektórych portalach, gdzie zwolennicy i przeciwnicy mszy trydenckich okładają się nawzajem nie gorzej niż mistrzowie „wolnej amerykanki”.

Czytam to wszystko z zażenowaniem, bo z Ewangelią ta tania i niemal krwawa jatka, ma niewiele wspólnego. Misja Kościoła – głoszenie Ewangelii, budowanie cywilizacji miłości, prymat godności człowieka jako dziecka Bożego, to wszystko znika w ferworze bijatyki o rzeczy trzeciorzędne. Kryminał trwa.

I już bym się całkowicie pogrążył w zwątpieniu, gdyby nie medytacja nad wczorajszą Ewangelią, w której opisane zostało ścięcie Jana Chrzciciela. Pomyślałem sobie, że skoro w Ewangelii jest miejsce na opis wyjątkowo niesmaczny, to czemuż dziś miało by nie być wątków kryminalnych w Kościele? Przeczytajcie i pomyślcie. Oto nastolatka („dziewczę”), córka Herodiady, niesie na misie (a fe!) ociekającą krwią głowę Jana, podaje ją zwyrodniałej mamusi, a ta pewnie cieszy się, że kat ciął (mieczem?) równo z końcem szyi. Dwa piętra wyżej suto zakrapiana impreza VIP-ów, raczących oczy tańcem dziewcząt, dla których tracą głowę i gotowi są oddawać połowę dobytku.

Pomyślałem, że skoro w Ewangelii jest miejsce na takie kryminalne historie, to czemuż dziś miałoby być inaczej? Mimo to wiara, nadzieja i miłość, pozostają najważniejsze.

Ewangelia wg św. Marka

Król Herod posłyszał o Jezusie, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w Nim. Inni zaś mówili: To jest Eliasz; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, twierdził: To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał. Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: Nie wolno ci mieć żony twego brata. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: Proś mię, o co chcesz, a dam ci. Nawet jej przysiągł: Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa. Ona wyszła i zapytała swą matkę: O co mam prosić? Ta odpowiedziała: O głowę Jana Chrzciciela. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Duchowny: Sobór Watykański to herezja i kloaka

Wspólnota włoskich lefebrystów ogłosiła, że wyrzuciła ze swego grona księdza negacjonistę Floriana Abrahamowicza, który niedawno powiedział, iż komory gazowe służyły do dezynfekcji, i nazwał Sobór Watykański II “herezją i kloaką”.

Ksiądz Abrahamowicz był przełożonym lefebrystów w północno- wschodnich Włoszech. Jako powód jego natychmiastowego wydalenia podano poważne naruszenie dyscypliny.

– Sobór Watykański II był najgorszą herezją, ponieważ oznaczał przyjęcie części prawdy, nadanie jej absolutnego charakteru i zanegowanie reszty. W tym sensie twierdzę, że była to kloaka, i to ogromna – mówił włoski lefebrysta w wywiadzie dla telewizji “Canale Italia”.

Słowa Abrahamowicza – który wypowiadał się w dwa dni po tym, gdy Watykan zażądał zdecydowanie od lefebrystów zaakceptowania reform soborowych i publicznej zmiany postawy przez biskupa, który zanegował holokaust – zostały potraktowane przez watykańskich obserwatorów jako “otwarte wyzwanie” ultratradycjonalistów wobec Stolicy Apostolskiej.

Niemiecki tygodnik “Koelner Stadt-Anzeiger” sygnalizował w czwartek, że przełożony Bractwa Świętego Piusa X, Bernard Fellay, jeden z czterech lefebrystów, z których papież zdjął w tych dniach ekskomunikę, zamierza wyświęcić nowych kapłanów.

Chociaż Fellay nie jest już ekskomunikowany, Watykan wyjaśnił przed dwoma dniami, że zarówno on, jak i trzej inni biskupi konsekrowani w 1988 r. bez zgody papieża przez arcybiskupa Marcela Lefebvre’a, który doprowadził do schizmy w Kościele, nadal są zawieszeni “a divinis” w prawach kapłańskich. Nie mogą więc celebrować mszy ani wygłaszać kazań.

Abrahamowicz stał się słynny, odkąd 29 stycznia tego roku podjął tezę lansowaną przez angielskiego biskupa lefebrystę Richarda Williamsona, który zanegował holokaust i twierdził, że komory gazowe w Auschwitz służyły do dezynfekcji.

– Nie wiem, czy ofiary umierały od gazu, czy z innych przyczyn. Wiem, że (komory gazowe) służyły do dezynfekcji, ale nie wiem, czy także do zabijania, bo tego nie badałem – powiedział Abrahamowicz.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

AKADEMIA SOLIDARNOŚCI I POKOJU

Podzielę się taka małą radością z podwórka duszpasterskiego. Ostatniej nocy poleciała do Gruzji dwunastka młodych ludzi z naszego „Ducha”. Będą tworzyć Akademię Pokoju i Solidarności razem z młodymi Gruzinami w Tbilisi i Gori.

Więcej o tym projekcie poczytacie na naszej stronie, w aktualnościach. Może nie jest najważniejsze, co tam będą robić, co rzeczywiście zrobią, w trudnych realiach powojennej Gruzji. Ważne, że tam będą, w miejscu, gdzie tragedia ostatniej wojny zmusiła ponad 30.000 ludzi z Osetii Południowej do ucieczki i pozostawienia swoich domów, zagród i pól. Będą na pewno znakiem pamięci i solidarności. W czasie, gdy o Gruzji już mało kto pamięta.

Pamięć i obecność są najważniejsze. Stając pośród ludzi, którzy widzieli śmierć swoich najbliższych, pakowali się szybko mając kilka godzin na zebranie dobytku, stajemy tam, gdzie Bóg jest najbardziej potrzebny. W solidarności nie wyprzedzimy Boga, który umierał jako człowiek na Golgocie, po to, aby obrócić w życie nawet samą śmierć.

Brzmi to może patetycznie, ale pamiętać i być, to naśladowanie samego Pana Boga.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

KLUB MA

Znalazłem gdzieś informację o Klubie Młodych Ateistów, stworzonym bodaj przez jakieś gimnazjalistki i licealistki. Oczywiście, w Polsce.

Nawet mnie to poruszyło, że ktoś ze względu na swoje poglądy – w tym przypadku jest to wiara typu „Wierzę, że nie wierzę” – chce zakładać klub, na dodatek w młodym wieku. Naprawdę cenię takie postawy i inicjatywy. Pokazują, że komuś na czymś zależy, że ma jakieś poglądy, że nad czymś ważnym myśli. Naprawdę dzisiaj to jest już bardzo dużo.

I na pewno nie wolno KMA stawiać na równi z kółkami różańcowymi czy ministranckimi, bo te są raczej z kategorii kółek zainteresowań. Bardzo interesujące byłoby także uzyskanie od KMA czy innego podobnego gremium, opisu (pozytywnego) wizji szczęścia bez Boga oraz wizji świata, z którego wyrugowany zostałby pierwiastek religijny. Sądzę, że moglibyśmy otrzymać zaskakujące koncepcje.

W gruncie rzeczy jedni żyją tak, jakby Boga nie było, inni tak, jakby Bóg był. A może raczej myślą tak, jakby Go nie było albo był.

Najbardziej pasjonującą kwestią jest jednak – moim zdaniem – wersja życia bez ”jakby”. Żyję, tak jak żyję, bo Bóg jest. Żyję, tak jak żyję, bo Boga nie ma. Wymieńcie dziesięć szczegółów różniących te dwie wersje życia! Wymieńcie pięć rzeczy, które mogą łączyć te dwa style życia. Wspomagam – prawda, piękno, dobro, solidarność, sprawiedliwość. Pewnie także i miłość.

Względem tych Najważniejszych deklaracje wiary i niewiary są naprawdę wtórne.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , ,

CENA CEGŁY SPADA

Tak wiele rzeczy wydaje się niemożliwych. Czasami zarywamy noce przy rozmyślaniach nad swoim życiem, dochodząc do tych samych smutnych wniosków.

Myślimy nad bezpowrotnie straconymi okazjami, żałując, że wybraliśmy niekoniecznie najlepiej, a już nic się nie da zrobić. Patrzymy w przyszłość, pełni marzeń i nadziei, po czym ockniemy się i rzekniemy sobie samym – nie da rady, to niemożliwe.

Jedna niemoc płynie z przeszłości, druga z przyszłości. A my się łudzimy, że gdyby można było cofnąć czas, bylibyśmy szczęśliwi. Albo gdyby spełniły się marzenia, na pewno fala upojenia wypełniłaby nas po brzegi. Ale i jedno i drugie jest niemożliwe. Pozostało nam to paskudne życie, pełne niespełnień przeszłych i przyszłych.

Weź pięć swoich marzeń, małych i wielkich, pierwszych pięć z brzegu. Oczywiście, jeśli marzysz o dużych pieniądzach, rada jest prosta – wkrótce będzie nowa, wielka kumulacja. Jeśli jednak marzysz śmielej, warto zrobić kilka rzeczy.

Napisz plan dla swoich marzeń. Mają to do siebie, że nie spełniają się nagle, ale wymagają dobrej i przemyślanej strategii. Jeśli twoje marzenie jest wielkie, a wymaga kosztów, odłóż dziś pierwszą złotówkę. Jak odłożysz dopiero jutro, daj spokój, nie czytaj nawet dalej. Jeśli marzysz o domu, w którym będziesz przyjmował swoich przyjaciół, dowiedz się ile kosztuje jedna cegła. A jeśli ciągnie cię w podróż, wygoń mole z plecaka. Rada pierwsza jest taka, że coś musisz zrobić, bo z nieba spada – bez zmian od stuleci – deszcz, śnieg, grad i mgła, a nigdy pieniądze czy cegły.

Porozmawiaj o swoich marzeniach ze swoim przyjacielem. Potem z najbliższymi znajomymi. Okaże się, że mają często dużo więcej wiedzy w kwestii spełniania marzeń niż ty sam. Może nie od razu wypiszą ci receptę, ale bądź pewien, będziesz miał więcej światła i siły, by niemożliwe zmieniać na możliwe. To druga rada.

Zacznij się modlić. Nawet nie wiesz, że Bóg jest zawsze po stronie naszych marzeń, choć często myślimy, że zajmuje się zupełnie innymi sprawami. To rada trzecia.

I ostatnia – dopóki nie odłożysz pierwszej złotówki, nie porozmawiasz z przyjacielem i nie zaczniesz się modlić, wciąż będziesz wierzył, że twoje życie to wielkie pasmo niespełnienia.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

FURTKA DLA SZATANA

Filozofia pootwieranych i niedomkniętych furtek, na wszelki wypadek, to coś bliskiego każdemu z nas.

Znam przypadki małżeństw, zawieranych ze świadomością, że być może nie jest to jedyny związek. Na wszelki wypadek, od razu, jeszcze przed podpisaniem aktu małżeństwa, dokonywana jest rozdzielność majątkowa. Znam także może ze dwa przypadki kleryków, którzy wstępując do seminarium, nie do końca zerwali bliskie relacje ze swoimi sympatiami. Może to roztropność? Wszak nie wszystkiego i każdego, można być pewnym.

Kiedy zamykasz wszelkie furtki dajesz szansę miłości. Kiedy zostawiasz jakąś otwartą, bądź pewien, wejdzie przez nią szatan.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

ŚWIĘTUJ NA CAŁEGO

Wyniesiemy choinki jutro z kościołów, dając wyraźny znak, że koniec Bożego Narodzenia, w sensie świętowania. Święto Ofiarowania Pańskiego, Matki Bożej Gromnicznej, jest ostatnim w cyklu świąt Objawienia Pańskiego, czyli zdarzeń objawiających kim jest Jezus.

A sensem tego objawienia jest ukazanie, że Jezus jest człowiekiem. Żydem. Którego obrzezano zgodnie z tradycją. Tak, jak ja jestem Polakiem, ochrzczonym, zgodnie z tradycją.

Równie ważnym sensem objawienia jest to, iż Jezus jest Bogiem, Synem Boga.

Równie ważną konsekwencją tego samego objawienia jest to, że człowiek – ja, ty – może być Synem Boga, Córką Boga. Skoro jednemu z ludzi się to przytrafiło, może przytrafić się i mnie i tobie. Nic lepszego nie mogło się nam przytrafić.

Warto dziś poświętować, mimo poniedziałku.

LITURGIA SŁOWA

(Ml 3,1-4)
Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych.

lub

(Hbr 2,14-18)
Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.

(Ps 24,7-10)
REFREN: Pan Bóg Zastępów, On jest Królem chwały

Bramy, podnieście swe szczyty,
unieście się odwieczne podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały.

Kto jest tym Królem chwały?
Pan dzielny i potężny,
Pan potężny w boju.

Bramy, podnieście swe szczyty,
unieście się odwieczne podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały.
Kto jest tym Królem chwały?
Pan Zastępów: On jest Królem chwały.

(Łk 2,32)
Światło na oświecenie pogan i chwała ludu Twego, Izraela.

(Łk 2,22-40)
Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Itinerarium , , , , , , , , , ,