GDZIE PO POMOC?

Zapytałem kilku znajomych, gdzie poszliby po pomoc w sytuacji jakiegoś poważnego kryzysu, finansowego, życiowego.

Żaden nie poszedłby do Ośrodka Pomocy Społecznej, choć takie istnieją w każdej gminie, każdym mieście. Pomoc społeczna ma swoje struktury gminne, powiatowe, wojewódzkie a nawet odpowiednie ministerstwo.

Żaden nie poszedłby do swojej parafii czy komórki Caritas, do Akcji Katolickiej, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży czy Centrum Wolontariatu.

Żaden nie pomyślał także, że mógłby pójść do „Solidarności”, choć sama nazwa wskazywałaby, że tam się jakąś pomoc otrzyma. Nikt też nie pojechałby do Polskiej Akcji Humanitarnej czy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Adresy i telefony tych wszystkich instytucji są łatwe do znalezienia, ale nikt nie pomyślał, że jemu któraś z nich mogłaby pomóc. Dlaczego? Nie kojarzą się z pomocą? Pomyślałem, że to smutny fakt, źle świadczący o możliwościach realnej pomocy ze strony instytucji do tego powołanych i na dodatek finansowanych z naszych kieszeni.

Wszyscy moi rozmówcy mówili, że poszliby do Rodziców, Rodzeństwa. Część wymieniała imiona swoich przyjaciół, sympatii.

Pewnie pomocy szukamy u osób, którym ufamy, od których doświadczyliśmy jakiegoś dobra, albo które wyobrażamy sobie jako dobre i otwarte. I być może instytucje „pomocy” muszą wiele zrobić, aby uzyskać status godnych zaufania.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.