JAK KATARYNKA

Nic piękniejszego nad życie. I ludzi, z którymi razem przez to przepiękne życie idziemy.

Ale nam zwykle brakuje pieniędzy. Znowu coś nas kłuje w boku. Żona odburknęła na dzień dobry. Czas przesunęli nie wiadomo po co. Za wcześnie ta jesień. Do pracy we wtorki trzeba autobusem jechać. Na uczelni nudy. A w szkołach odpytują. I nie wiadomo czy na Gwiazdkę spadnie śnieg.

Rząd, wiadomo, jest do niczego. Kryzys w pełni. W telewizji powtórki. Sadła nam przybyło.

Przepiękne jest życie. Taka ze mnie katarynka.

Itinerarium , , , , , ,

ALKOMATY I EWANGELIA

Wczoraj przynajmniej w dwóch lubelskich kościołach rozdawano alkomaty. Wiadomo, sprawa jest poważna, co roku w wypadkach samochodowych (powodowanych m.in. przez nietrzeźwych kierowców), ginie w Polsce małe miasteczko, czyli ok. 5 tys. osób.

Akcję pochwaliły chyba wszystkie media, że proszę bardzo, księża postępowi, dbają też o porządek i bezpieczeństwo obywateli, rozumieją wiernych. Dawniej to ten ciemny kler krzyczał na pijaków, do piekła wysyłał, beształ. Ba, słyszałem nawet o takim (na Podhalu) co to z ambony wyczytywał zapite zakały parafii z nazwiska. Na niektórych podziałało nadzwyczaj otrzeźwiająco.

W dawnych czasach ideałem było nawet nawoływanie do życia w trzeźwości, a niekiedy – o zgrozo – do abstynencji! Teraz rozdajemy alkomaty, rozumiemy, że pijecie czasem za dużo (nam się też to zdarza…), więc żebyście nie stracili prawa jazdy, nie zrobili jakiejś głupoty po pijaku, my wam tu w świętej aurze podarujemy (gratis) alkomaty. Zbadajcie się, jak instrument za dużo wykaże, to autobusem albo żona za kółko. Jakoś musimy sobie radzić w trudnych chwilach.

W ramach postępowego rozwiązywania kluczowych problemów społecznych, w niedługim czasie obawiam się, że w kościołach mogą być rozdawane narkotesty. Liczba wypadków spowodowanych (nad)użyciem narkotyków także rośnie. A jak sobie wierny zrobi test na obecność marychy czy amfy, świadom będzie, że pozostaje mu albo autobus albo żona za kółkiem (jak ktoś żonę ma). Po akcji z narkotestami media wywindują Kościół na supernowoczesny, postępowy, wychodzący naprzeciw trudnym ludzkim uwikłaniom i problemom.

Nie będę mnożył listy możliwych nowych i jakże społecznie użytecznych akcji, pewnie jakieś wkrótce wypłyną same. Boję się tylko, że w miejsce ewangelicznego wezwania do nowego życia, zadowalamy się starym, jakoś – ale jak? – radząc sobie z jego przejawami. Trzeźwość, fundamentalną, w odniesieniu do sensu życia, przywraca Ewangelia. Alkomaty w kościołach zdają mi się być przyfastrygowane pochopnie do miejsca, gdzie ma być głoszony ewangeliczny sens życia.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

UBI CARITAS IBI ECCLESIA

kazanie na uroczystość poświęcenia kościoła
25 października 2009

Pewnie we wszystkich kościołach dzisiaj wspominana jest rocznica ich poświęcenia, tak jest w każdą ostatnią niedzielę października.

Gdybym kazał wam stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie „Kościół to ja”, moglibyście to uznać za mało sensowne i bezużyteczne. Choć, tak jest naprawdę. W każdym z nas mieszka Duch Święty, jesteśmy najważniejszą, bo żywą, świątynią, z racji której powstały te drewniane, kamienne, ceglane i betonowe.

I jest jeszcze jeden wymiar, dla mnie bardzo istotny. Łacińska sekwencja, wymyślona w VIII wieku przez św. Paulina z Akwilei, mówi: „Ubi caritas et amor, Deus ibi est”, czyli „Gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam i Bóg” (nieco inne tłumaczenie tej frazy i całego hymnu znajdziecie niżej) może brzmieć równie dobrze w następującej wersji „Ubi caritas et amor, Ecclesia et Deus ibi est”.

Myślę, że naszym czasom – dość silnie naznaczonym antyklerykalizmem (często słusznym) – zwrot ku miłości (a przez to ku Kościołowi i Bogu) jest niezbędny i ożywczy.

Refren: Gdzie miłość wzajemna i dobroć,
Tam znajdziesz Boga żywego.

1) W jedno nas tu zgromadziła miłość Chrystusa,
Weselmy się w Nim i radujmy.

2) Z pokorą szczerą miłujmy Boga,
Z czystego serca miłujmy się nawzajem.

3) Skoro się wszyscy tu gromadzimy,
Strzeżmy się tego, co nas rozdziela.

4) Niech ustaną wszystkie gniewy i spory,
A pośrodku nas niech będzie Chrystus.

5) Obyśmy oglądali Twoje oblicze, Chryste Boże,
Razem ze świętymi, w chwale Twego królestwa.

6) To będzie naszą radością czystą i bez granic
Przez nieskończone wieki wieków.

LITURGIA SŁOWA
(jedna z możliwych dziś)

(Jr 31,7-9)
To bowiem mówi Pan: Wykrzykujcie radośnie na cześć Jakuba, weselcie się pierwszym wśród narodów! Głoście, wychwalajcie i mówcie: Pan wybawił swój lud, Resztę Izraela! Oto sprowadzę ich z ziemi północnej i zgromadzę ich z krańców ziemi. Są wśród nich niewidomi i dotknięci kalectwem, kobieta brzemienna wraz z położnicą: powracają wielką gromadą. Oto wyszli z płaczem, lecz wśród pociech ich przyprowadzę. Przywiodę ich do strumienia wody równą drogą – nie potkną się na niej. Jestem bowiem ojcem dla Izraela, a Efraim jest moim synem pierworodnym.

(Ps 126,1-6)
REFREN: Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas

Gdy Pan odmienił los Syjonu,
wydawało się nam, że śnimy.
Usta nasze były pełne śmiechu,
a język śpiewał z radości.

Mówiono wtedy między poganami:
„Wielkie rzeczy im Pan uczynił”.
Pan uczynił nam wielkie rzeczy
i ogarnęła nas radość.

Odmień znowu nasz los, Panie,
jak odmieniasz strumienie na Południu.
Ci, którzy we łzach sieją,
żąć będą w radości.

Idą i płaczą
niosąc ziarno na zasiew,
lecz powrócą z radością
niosąc swoje snopy.

(Hbr 5,1-6)
Każdy arcykapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy. Może on współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ sam podlega słabościom. I ze względu na nią powinien jak za lud, tak i za samego siebie składać ofiary za grzechy. I nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga jak Aaron. Podobnie i Chrystus nie sam siebie okrył sławą przez to, iż stał się arcykapłanem, ale /uczynił to/ Ten, który powiedział do Niego: Ty jesteś moim Synem, jam Cię dziś zrodził, jak i w innym /miejscu/: Tyś jest kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka.

(2 Tm 1,10b)
Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię

(Mk 10,46-52)
Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Synu Dawida, ulituj się nade mną! Jezus przystanął i rzekł: Zawołajcie go! I przywołali niewidomego, mówiąc mu: Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię. On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział Mu niewidomy: Rabbuni, żebym przejrzał. Jezus mu rzekł: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Remedium

Kilkaset osób traci pracę na UMCS. I większość z nich nowej nie znajdzie. Oczywiście wszyscy współczują. I słusznie.

Jedni protestują, drudzy mówią: wolny rynek, dość socjalizmu, trzeci obserwują, czwarci komentują, piąci… A różni nieudacznicy i cwaniacy korzystają z okazji i na cudzym nieszczęściu usiłują wydobyć się z politycznego niebytu. Związkowcy, od ZNP po „Solidarność 80” biorą w obronę. Mogą wykazać rację swojego istnienia. Co młodsi (= wrażliwsi i głupsi – bo młodość, wrażliwość i głupota zwykle idą w parze, niestety, sam sporo o tym wiem z doświadczenia) rzucają jajami, bo już nie mogą patrzeć na ten wyzysk człowieka przez człowieka.*

A gdyby tak oddać 1 procent swoich dochodów i ocalić miejsca pracy? Oczywiście nie ten procencik wykazywany w PIT-ach. Mówię o prawdziwych dochodach, a nie o rocznych sprawozdaniach do Urzędu Skarbowego. Studenci oddaliby procencik z marnych stypendiów – uzbiera się parę groszy od każdego, bo studentów w Lublinie sto tysięcy. Biedni doktoranci dorzuciliby złotóweczkę z głodowego stypendium doktoranckiego. Przeżyją, zjedzą bułeczkę bez masełka. Przecież i tak stypendium jest głodowe i uwłaczające. Adiunkci UMCS, którzy ponoć są nieludzko wykorzystywani, bo ich pensje mieszczą się w dolnej stawce ustawowych widełek płacowych, też nie zbankrutują; paru złotych na miesiąc chyba nie pożałują. Profesorowie, którzy dla „godnego” życia potrzebują kilku etatów i tyluż chałtur też mogliby fundusz zasilić. W końcu jeśli zamiast 8 tys. zł zarobią 7,9 tys. – jakoś przeżyją. Rzecz jasna, na granicy ubóstwa, ale czego się nie zrobi w imię miłości bliźniego.

Oczywiście, jestem pewny, że i lubelskie parafie, nafaszerowane wartościami i solidarnością z biednymi też procencik z tacy dołożą. (Aż mi głupio, że o księżach wspominam…, wszak Kościół tak biedny jest….)

Nie wątpię, że dziennikarze lubelskich mediów też się przyłączą.

No jak? Wchodzicie w to?

Jan Pleszczyński

* Młodszym świętoduchowcom opowiem stary kawał: Wiecie, czym różni się socjalizm od kapitalizmu? W socjalizmie był wyzysk człowieka przez człowieka, a w kapitalizmie jest całkiem na odwrót.

Spoza kruchty , , , , , , , , , , ,

WZOREM MIMOZY I OKONIA

Dzisiaj na przykład jest znakomity dzień na wędkowanie. Tak radzą wszystkie znające się na rzeczy autorytety w tej dziedzinie.

Mieszczuchy wzdrygają się, bo jak tu w pluchę wychylić głowę za drzwi, a co dopiero nabić robaka na haczyk i sterczeć ze trzy godziny na pomoście. I jeszcze nie wiadomo czy jakiś koluch albo okoń połakomi się.

Znajomi donoszą mi, że grzyby wcale nie zaprzestały rosnąć, przeciwnie za nic mają rzekome chłody. Trafiają się jeszcze gąski i opieńki.

Jesienne kwiaty też przecierpiały nawał śniegu i ani myślą znikać.

Na pewno nie zachęciłem nikogo do eskapady za miasto, wiem. Chciałem tylko przypomnieć, że życie toczy się normalnie, stroni od afer, nie pcha się na ekran, nie skrzy się na bilboardach.

Warto żyć normalnie z uciechą deszczową w sercu, tak jak okoń, opieńka, mimoza i rozchodnik.

Itinerarium , , , , , , ,

JAK AMEN

Są słowa, bardzo enigmatyczne, szorstkie, czasem zdają się być zbyt ostre i przykre.

Słowa, które powinniśmy powiedzieć albo sami sobie albo innym. Albo nawet życiu. „Amen”, czyli „niech tak się stanie”, może być wyrazem jakiejś ostatecznej decyzji, potwierdzenia, zgody na coś niezwykle ważnego.

Inne słowa, które są ważne i do których używania wobec siebie i innych zachęcam, są także ważne. Słówko „dość” (lub „koniec”) jest niezwykle użyteczne, aby odciąć się od przeszłości, złej, grzesznej i brzydkiej. Skończyć z czymś, co wlecze się jakoś od dawna, garbi i męczy.

I jest jeszcze słówko „tak”, czyli „chcę”, oznaczające wybór, rozwianie wątpliwości, jakieś przejście, zobowiązanie.

Zgadzam się, odrzucam, wybieram. Zastosujcie to dziś, do siebie i do tych ludzi, którzy idą z wami i oczekują na te słowa.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

KAŻDY RUCH

Myślę, że tylko odniesienie do Boga pozwala nam na realne życie i pozostawanie w orbicie istotnych kwestii.

Kultura współczesna z jej mirażami i wręcz podstępami, prowadzi nas do spraw czczych, pustych i banalnych. W co się ubrać, jak uprawiać seks, czym jeździć, gdzie lecieć na plażę i jak wygrać na loterii.

W życiu trzeba być wolnym, trzeba szukać prawdy, kochać, walczyć o dobro i piękno, nieść radość i nadzieję. Co z tym wspólnego ma Bóg?

To On jest Prawdą, Dobrem, Pięknem, Miłością i Nadzieją. Z akcentem na „jest”. Każda modlitwa, szczera i prosta, napełnia nas i Bogiem i tym, kim On „jest”. Ale nie tylko modlitwa. Każdy gest, oddech, spojrzenie, ruch.

Itinerarium , , , , , , , ,

MY POTENCJALNI ZŁODZIEJE

Nie napadam na banki, ale ilekroć tam wchodzę, każdy mój krok śledzi kamera.

Dzwonię do ubezpieczyciela, a głos z sekretarki informuje, że dla mojego bezpieczeństwa rozmowa będzie nagrywana, a jeżeli tego nie chcę, to mam się rozłączyć. Kamery monitorują deptak przy którym mieszkam, niemal każdy supermarket. Wychodząc z księgarni muszę uważać czy na bramce nie zapiszczy czujnik (a czasem sobie piszczy bez powodu), alarmujący, że ktoś wynosi coś bez wcześniejszego zapłacenia. Przy wejściu do sądu wyjmuję pióro, klucze i zdejmuję zegarek, bo bramka wykrywa każdy metal, a przecież mogę wnosić broń. Podobnie na lotnisku.

Na co drugiej ulicy stoi fotoradar na specjalnym słupku, a ostatnio dzielni policjanci ukryli go na weekend w koszu na śmieci. Drogówka otwarcie mówi, że „poluje” na kierowców, którzy przekraczają prędkość. Rozumiem, że mówi się o „polowaniu” na bandytów czy gangsterów. Kierowcy nie są bandytami, usiłują sprawnie jechać, przy okazji ćwicząc slalom między dziurami i sterczącymi wiekami od studzienek kanalizacyjnych.

Nikt z nas nie może być pewien czy nie ma telefonu na podsłuchu i jakie służby czytają jego maile.

Sądzę, że olbrzymia większość z nas nie jest złodziejami, oszustami i bandytami. Tak jednak – potencjalnie – patrzy na nas Państwo, organizując prawie wszędzie monitoring, podsłuch i podgląd. Kryje się za tym wszystkim założenie, że jesteśmy zdolni do kradzieży, zamachów, napaści i bandytyzmu. Państwo (i inne instytucje, komercyjne głównie) myśli o nas źle.

Orwellowski „Rok 1984” (dzieło napisane równo 60 lat temu) z postacią wszędzie i na wszystkich patrzącego „Wielkiego Brata”, wcale nie jest „futurystyczną utopią”, ale spełnionym proroctwem.

Niech mi nikt nie mówi, że te wszystkie „oczy” i „uszy”, które mnie śledzą, to dla mojego bezpieczeństwa. Bezpieczny czuję się wtedy, gdy jestem wolny. Tego też i wam życzę, wam, którzy przecież nie jesteście ani złodziejami, ani drogowymi bandytami, ani zamachowcami. Choć tak nas – za nasze pieniądze – traktuje Państwo i inni.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

WE MGLE

W miejscu, gdzie obecnie mieszkam i pracuję, ostatnio jest wiele mgieł. Być może już kiedyś o mgle było.

Mgła rzadko zachwyca, a ta przedzimowa prawie wcale. Nurzałem się w niej wczorajszym rankiem, była gęsta i puszysta, zimna i jakby rozeźlona. Spadła na miasto dosłownie w pięć minut, opanowując je bez najmniejszego sprzeciwu ze strony ulic, domów, samochodów i ludzi. Chwalcie Pana, śniegu i mgło – takie wezwanie znajdziemy w psalmie (148). Ale nawet i bez tego zawsze oczywistą rzeczą było dla mnie, że mgła jest wielkim hymnem nieba.

Mgła osnuwa się albo spada, ta ostatnia miała nastrój szturmowy, władczy, natychmiastowy. Była prędka, pośpieszna, żwawa i śmiała. Co oczywiste, mokra i pełna wilgoci.

Deszcze dają się schwytać, w rękę czy usta. Mgłę chwytają jedynie włosy. Może ta nieuchwytność odsyła tak do samego Boga?

Itinerarium , , , , , ,

POPIEŁUSZKO DLA WSZYSTKICH

Księża, co wiecie sami dobrze, są różni. Lista zastrzeżeń i krytyk wobec nich (nas) może być długa i słuszna.

Jerzy Urban, dziś jeszcze kwitnący celebryta, na niespełna rok przed zamordowaniem księdza Jerzego Popiełuszki pisał w grudniu 1983 roku, że tenże ksiądz „daje świadectwo ideowej i intelektualnej degeneracji części inteligentów formacji żoliborskiej… W kościele księdza Popiełuszki urządzane są seanse nienawiści. Mówca rzuca tylko kilka zdań wyzbytych sensu perswazyjnego oraz wartości informacyjnej. On wyłącznie steruje zbiorowymi emocjami… Ks. Jerzy Popiełuszko jest organizatorem sesji politycznej wścieklizny… ks. Popiełuszko mierzi… Bardzo to smutne, ale prawdziwe, póki ma swoją klientelę ks. Popiełuszko i wzięciem cieszą się jego czarne msze, a do których Michnik służy i ogonem dzwoni” (fragmenty artykułu w „Expressie Wieczornym, 27.XII.1983 r.)

Wspominam tę krytykę księdza Jerzego w 25 lat od Jego męczeńskiej śmierci. Na szczęście postać księdza Jerzego, zatarta nieco w ostatnich latach, dziś często jest przywoływana w mediach. Na szczęście także ten ton agresywnej napaści, jakim posługiwał się były rzecznik rządu PRL, to tylko melodia przeszłości.

Księżom dostaje się dziś często i gęsto, słusznie i niesłusznie. Tak bywało wcześniej i będzie pewnie kiedyś. Przywołując jednak dziś postać księdza Jerzego, sam sobie kładę do głowy, że krytyka krytyką, a swoje trzeba robić. Mam na myśli to, co niedosiężnie czynił ksiądz Jerzy – szukanie i zwiastowanie prawdy, nazywanie rzeczy po imieniu, krzepienie ludzi, mnożenie dobra. Z pełną świadomością, że posypią się czasem gromy na głowę.

Piszę to dziś z jakimś przeczuciem, że najbardziej sobie samemu kazanie prawię. Choć nie mam wątpliwości, że każdy z nas musi podjąć troskę o prawdę w życiu publicznym, każdy powinien mnożyć dobro i krzepić słabnących koło niego. I piszę „powinien” i „każdy”, mimo, że nasza epoka nie lubi powinności i powszechności. Górnolotnie to zabrzmi, ale tak jest, że dziedziczymy te powinności wszyscy po księdzu Jerzym.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,