JAK ZESCHŁA ZIEMIA WODY

Wydaje mi się, że coraz lepiej rozumiem słynne słowa psalmu 63, mówiące o tęsknocie za Bogiem.

Ten psalm mówi: Boże mój, szukam Ciebie. Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody.

Na jakimś etapie wiary, poszukiwania Boga, tęsknota staje się czymś zasadniczym i podstawowym sposobem relacji z Bogiem. W tęsknocie (także tej ludzkiej, do człowieka) zarazem znajdujemy „jest” i „nie ma”, z wektorem na „będzie”. Kryje się w niej nienasycenie i ogromne natężenie całej osoby. W tęsknocie aż kipi wyczekiwanie, za spełnienie którego oddalibyśmy wiele, wszystko. Tylko woda może spełnić wyczekiwanie zeschłej ziemi, tylko Bóg może napełnić ludzką duszę, ogarniętą tęsknotą. W tęsknocie objawia się nasze ludzkie „ja”, najgłębsze, wyzwolone z makijażu pozorów, w jakie się stroimy co dnia, aby odgrywać mniej lub bardziej komiczne role w spektaklu życia. Oto stajemy wobec czegoś, co jest rdzeniem nas samych, doświadczamy naszej duszy, karmionej plewą słów, obrazów i doznań, a z drugiej strony złaknionej samego Boga. I wiemy, że nic i nikt, poza Bogiem, nie napełni naszej duszy i nie ugasi jej pragnienia.

Kiedy takie pragnienie, najgłębsza tęsknota, wybuchnie w nas, jesteśmy gotowi porzucić wszystko, aby doświadczyć żywego Boga. Nie można tęsknić za rzeczami (auta, domy, pieniądze), o nich można marzyć lub ich pożądać. Tęsknota nie poddaje się „urzeczowieniu”, ukierunkowana jest na Boga, na doświadczenie nieskończoności. To, co najgłębsze w człowieku, potrzebuje nieskończonego responsorium. Oczywiście zdarza się, że próbujemy łaknienie duszy stłumić papką skończoności. Tak zwany marnotrawny syn, z ewangelicznej przypowieści, zamienił „utuczone cielę, pierścień i szlachetne sandały” (symbole pełni) na „strąki, którymi żywiły się świnie” (symbol upodlenia i degradacji). Pocieszające jest to, że w jego przypadku nastąpiło otrzeźwienie – „zabiorę się i pójdę do mojego Ojca”.

W każdym z nas drży taka tęsknota za Bogiem, jest w nas zeschła ziemia, wołająca o wodę (Ducha). Dość często tęsknota za Bogiem jest przygłuszona potokiem marzeń i ogniami pożądań. Czasem odezwie się w formie jakiegoś nieokreślonego nienasycenia, niby wiele mamy, a czujemy się jakoś puści i płytcy. Niekiedy da o sobie znać w postaci jakiegoś zachwytu pięknem, prawdą czy mądrością. Jeszcze kiedy indziej eksploduje w jakimś rozczarowaniu ludźmi czy życiem.

Jedynym sensownym postulatem, jest ten, aby pozwolić się tej tęsknocie ogarnąć i poprowadzić.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

KAROL

Z racji imienin Karola przyszedł mi dziś na myśl Jan Paweł II. Ponieważ prosił, aby modlić się za Niego „za życia i po śmierci”, czynię to dziś i każdego z Was zachęcam także.

Niewielu z nas pewnie wie, że święcenia kapłańskie Karol Wojtyła przyjął 1 listopada (1946 r.), sam, z rąk kardynała Adama Sapiehy, ówczesnego metropolity krakowskiego.

Miejscem moich święceń była prywatna kaplica Arcybiskupów Krakowskich. W tej kaplicy, w czasie śpiewu Veni Creator Spiritus oraz Litanii do Wszystkich Świętych, leżąc krzyżem oczekiwałem na moment włożenia rąk. Jest to chwila szczególnie przejmująca. Później wielokrotnie sprawowałem ten obrzęd jako Biskup, a także jako Papież. Jest coś dogłębnie przejmującego w tej prostracji ordynandów: symbol głębokiego uniżenia wobec majestatu Boga samego, a równocześnie ich całkowitej otwartości, ażeby Duch Święty mógł zstąpić, bo przecież to On sam jest sprawcą konsekracji. Veni, Creator Spiritus, mentes tuorum visita, imple superna gratia quae Tu creasti pectora.

Pamięć o papieżu jest ważna, bo z powrotem stawia nas w kręgu spraw faktycznie istotnych. Jak myślimy papież, przychodzi też myśl co się dzieje między nami a Panem Bogiem, co się dzieje z naszym życiem, czy ma sens, czy szybko trzeba do niego wrócić, bo gdzieś się zatracamy. Dalej jest pytanie o miłość, czy nie zapomnieliśmy o niej lub nie zgubiliśmy jej. Powraca myśl, czy się jeszcze modlimy czy już tylko seplenimy jakieś frazy.

Przy okazji imienin Karola Wojtyły, mamy szansę naprawić troszkę nasze życie.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

Z POLSKĄ NA LODY

Wolność i niepodległość mamy od 20 lat, a pierwszy raz odzyskaliśmy ją po rozbiorach 91 lat temu.

W Lublinie będzie koncert, w Warszawie odprawa wart w towarzystwie pani prezydent Litwy, bodajże w Zamościu rajd harcerski. Plus gdzieniegdzie wystawy, okolicznościowe posiedzenia nadętych gremiów, na pewno szkolne akademie z wierszykami i „Pierwszą Brygadą”.

Należę do tych Polaków, których Polska obchodzi i do tych, którzy nie obchodzą oficjalnych uroczystości. Nie obchodzę oficjalnych bo są nudne, puste i zakłamane. A to dlatego, że nie daje się przy nich dojść do głosu Polsce bezdomnej, biednej, bezrobotnej, wychowywanej na ulicy (dzieci).

Wolność i niepodległość stała się dziś udziałem pewnej części Polaków, tej części, której żyje się dość dobrze. I która nie bardzo pamięta, że jest jeszcze inna Polska. Z niesmakiem patrzę na elity polityczne, od lewa przez centrum, do prawa, a nawet skrajnie na prawo. Nikogo naprawdę nie interesuje ta Polska odepchnięta od smaku wolności i niepodległości. To taka Polska, która grzebie w koszach na śmieci, śpi na dworcach, kupuje w tanich ciuchlandach, regularnie się zapożycza, aby dociągnąć do końca miesiąca. Polska, która nie jeździ na wyspy greckie i hiszpańskie i nie śledzi giełdy. Takich smaków wolności i niepodległości nie zna Polska o której myślę.

Dla uczczenia niepodległości zabiorę jakąś ferajnę dzieciaków na lody. Po drodze mi właśnie z taką Polską.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

WDZIĘCZNOŚĆ I ZADANIE

kazanie na Zaduszki 2009
poniedziałek 2 listopada

Leśniczy, Baran z nazwiska, znał każdą ścieżkę w lesie. Z kolei pan Tadzio, gajowy, nauczył mnie jak najlepiej nęcić płotki.

W listopadzie wspominam ludzi, którym zawdzięczam różne piękne rzeczy. Odeszli, ale jakoś są częścią mnie. Na pewno macie także takich ludzi w swoim życiorysie.

Ludzie, którzy odeszli ale stali się częścią nas. Warto dziś i w następne dni podziękować Bogu za nich. Nasz życiorys nie bierze się znikąd. Ktoś nauczył nas czytać, modlić się, rozróżniać dęby i olchy, 10 przykazań i jak odpalać motor. Tym wszystkim ludziom jesteśmy winni wdzięczność przed Bogiem, radosne podziękowanie.

Niedawno grupa młodych ludzi opowiadała mi, jak wielki wpływ miały na nich spotkania ze starszymi kolegami i koleżankami, podczas obozów i rekolekcji. Dzięki tym spotkaniom ktoś zdecydował, że pójdzie na studia (jako pierwszy w rodzinie), ktoś inny poważniej zaczął traktować swoją wiarę. Nie tylko sami zbudowani jesteśmy ze spotkań z innymi ludźmi, wchodzimy także w życiorysy ludzi.

Śpiewajmy na cmentarzach hymny pochwalne na cześć tych, dzięki którym żyjemy i jesteśmy dobrymi i sensownymi ludźmi. A wracając z mogił, pamiętajmy, że żyjemy po to, aby inni czerpiąc z nas, odkrywali drogi do rozkwitania w swoim człowieczeństwie.

LITURGIA SŁOWA

(Mdr 3,1-6.9)
Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych.

(Ps 103,8,10.13-18)
REFREN: Zbawienie prawych pochodzi od Pana

Miłosierny jest Pan i łaskawy,
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów
ani według win naszych nam nie odpłaca.

Jak ojciec lituje się nad dziećmi,
tak Pan się lituje nad tymi, którzy się Go boją.
Wie On, z czegośmy powstali,
pamięta, że jesteśmy prochem.

Dni człowieka są jak trawa,
kwitnie jak kwiat na polu.
Wystarczy, że wiatr go muśnie, już znika
i wszelki ślad po nim ginie.

Łaska zaś Boga jest wieczna dla Jego wyznawców,
a Jego sprawiedliwość nad ich potomstwem,
nad wszystkimi, którzy strzegą Jego przymierza
i pamiętają, by spełniać Jego przykazania.

(2 Kor 4,14–5,1)
Jesteśmy przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu. Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień. Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie. Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie.

(J 6,40)
To jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto wierzy w Syna, miał życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

(J 14,1-6)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę. Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

PEWNOŚĆ

kazanie na Uroczystość Wszystkich Świętych
niedziela 1 listopada 2009

Śmierć, świętość, zbawienie, potępienie. Te słowa i rzeczywistości kryjące się za nimi, rzadko się pojawiają w naszym języku, może częściej bywają treścią marzeń, snów czy rzadkich przeczuć.

Trochę więcej myślimy o tym wszystkim w pierwszych dniach listopada, nim rozproszy nas ofensywa świątecznych zakupów. Wieczność wisi nad nami, jak chmura przed którą nie ukryjemy się. Spadnie na nas, wchłonie, oplecie, spowije, zamknie w sobie.

Można się jej bać i nie chcieć. Rozgonić myśli, zmienić nastrój tabletką. Można odsuwać na bok, spokojnie zmywać naczynia, esemesować i bawić się z wnukami. Można ją wyzwać od najgorszych i zapić smutek.

Ale można też kochać, wystawiając przeciwko śmierci i niewiadomej wieczności, bezbronną wolę miłości. Nie znam pewniejszej drogi w przyszłość.

LITURGIA SŁOWA

(Ap 7,2-4.9-14)
Ja Jan ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego. I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela: Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: Zbawienie u Boga naszego, Zasiadającego na tronie i u Baranka. A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czworga Zwierząt, i na oblicza swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków! Amen. A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli? I powiedziałem do niego: Panie, ty wiesz. I rzekł do mnie: To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili.

(Ps 24,1-6)
REFREN: Oto lud wierny, szukający Boga

Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia,
świat i jego mieszkańcy.
Albowiem On go na morzach osadził
i utwierdził ponad rzekami.

Kto wstąpi na górę Pana,
kto stanie w Jego świętym miejscu?
Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca,
który nie skłonił swej duszy ku marnościom.

On otrzyma błogosławieństwo od Pana
i zapłatę od Boga, swego Zbawcy.
Oto pokolenie tych, co Go szukają,
którzy szukają oblicza Boga Jakuba.

(1 J 3,1-3)
Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty.

(Mt 11,28)
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię.

(Mt 5,1-12a)
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie.

Itinerarium , , , , , , , ,

Pozytyw

Chyba w prawie każdym kościele można dziś usłyszeć, że Wszystkich Świętych to w gruncie rzeczy radosne święto. I z perspektywy teologicznej jest to zapewne głęboko uzasadnione przekonanie.

Mogę się z tym zgodzić, pod jednym wszakże warunkiem: że nie ma piekła, a jeśli nawet, to puste. Inaczej żadnych szczególnych powodów do wesela nie widzę. A wręcz przeciwnie.

No, widzę, jeden, ale na wskroś ziemski. To święto przypomina, że przynajmniej w jednej kwestii istnieje równość i sprawiedliwość.

Marne to pocieszenie, ale zawsze coś.

Jan Pleszczyński

PS. A propos poprzedniej kruchty. Kilka osób napisało do mnie maila i zadeklarowało, że jakby co, to odda 1 procent. Bardzo ładnie, podziwiam i gratuluję.

Ja nie oddam. Jakby co, oczywiście.

Spoza kruchty , , , , , , , ,

MIŁOŚĆ OBCIACH

Ponoć jesień nie jest dobrym czasem na rozpatrywanie kwestii miłości, a już zupełnie kiepskim na zakochanie.

Nic nie pachnie jakoś ostrzej, nic nie ćwierka, zieleń blednie, kwiaty czekają na marzec. Nastrojowe spacery kończą się przeziębieniem, pełnia księżyca złowroga, gwiazdy spadają samotnie nie podglądane przez nikogo.

Miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż (zmieniać partnerów). I się nie przyzwyczajać, no nie? – to fraza z głośnych ostatnio „Galerianek”, kasowego filmu.

Mnie jednak, im bliżej listopada, pamięci o tych, co odeszli, częściej nachodzą myśli o miłości. Pewnie w myśl zasady (Leszka Józefa Serafinowcza): „Pytasz mnie, co w mym życiu rzeczą główną/ Powiem ci, śmierć i miłość, obydwie zarówno”.

Miłość dziś to obciach. Dziewczyny wstydzą się napisać wiersz miłosny dla swoich chłopaków, może nawet nie umieją. Na środku ulicy, gdzie kiedyś należało całować ukochaną na znak wielkości uczucia, młodzi w firmowych kombinezonach rozdają ulotki reklamowe. Naręcza róż albo i kosze, wręcza się tylko na jubileuszach potężnych korporacji lub w rocznice odzyskania niepodległości. Van Gogh włożył dłoń (nie malował potem rok) w rozżarzoną świecę i prosił by mógł rozmawiać z upragnioną dziewczyną tak długo, jak długo utrzyma rękę w ogniu. Idiota? W smsach dziś idzie krótkie KC, czyli „Kocham Cię”, trzeba krótko, zwięźle, szybko.

Wiadomo, ludzie odchodzą, my też kiedyś, może wkrótce. Wiadomo, trzeba się śpieszyć. Poeta napisał, że trzeba się śpieszyć, bo odchodzą ludzie.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

JAK ZALAŁEM SŁOŃCE MIASTEM

Wpadki dziennikarskie są normą, sam parając się mediami doświadczyłem tego kilkukrotnie.

Wpadki wynikają z pośpiechu, awarii sprzętu, pomylenia kartek i innych chochlików. Ktoś na antenie radia podał, że zebrało się kierownictwo Organizacji Wyzwolenia Plasteliny (Palestyny), ktoś inny informował, że „studenci defilowali w porodzie” (pochodzie). Dzięki takim historiom jest nawet wesoło w mediach.

Gorzej, że coraz częściej obecnie mamy do czynienia z nieuctwem, dyletanctwem, oszustwem i ewidentną głupotą dziennikarzy. Niedawno Internet obiegł wywiad, jaki z Wojciechem Waglewskim, liderem Voo Voo, prowadziła, a raczej próbowała prowadzić dziennikarka Radia Koszalin. Panna nie przeczytała ani zdania o tym, z kim ma rozmawiać, zadawała pytania idiotyczne. Kto ma taka możliwość, proszę sobie posłuchać -http://www.youtube.com/watch?v=PS76DU5GO-0

W poprzednim numerze „Polityki” (z 24 października 2009) czytałem ciekawy artykuł o pojednaniu turecko – ormiańskim. Autor, Marcin Choduń, podał m.in. że pierwszym krokiem na tej drodze było porozumienie z 8 czerwca b.r., podpisane w Szwajcarii. Okazało się, że takiego faktu nie było. Studenci na zaliczenie fingowali negocjacje turecko – ormiańskie, a potem zrobili o fikcyjnych negocjacjach stronę w Internecie. Pan z „Polityki” spisał, to co zmyślili studenci i podał do wierzenia czytelnikom w piśmie, mianującym się jako poważne.

Leszek Melibruda, znawca biznesu i psychologii, opowiadał, że przyszła do niego dziennikarka z prośbą o komentarz do jakiegoś zdarzenia. Mniej więcej w drugiej minucie rozmowy zorientował się, że pani nie ma kompletnie pojęcia o co pytać. I zaproponował : „Proszę pani, plecie pani bzdury i zabiera mi czas. Zróbmy tak, ja pani napiszę trzy pytania, pani mi je zada, ja odpowiem, a potem niech pani stąd czym szybciej idzie sobie”. Dziennikarka podobno z ulgą przyjęła takie rozwiązanie.

Posłance, byłej, Begier udało się kiedyś stworzyć „pana Anana Kofana” (Kofi Annan – były sekretarz generalny ONZ), ale na szczęście wszyscy mieli dystans do kabaretu Samoobrony. Z kolei pewna dziennikarka, rozpoczynająca karierę w Lublinie, a kontynuująca potem z dobrym skutkiem w TV w Warszawie, wypaliła ongiś, że „spotkanie odbyło się z udziałem Buta Rosgalego” (Boutros Ghali – sekretarz ONZ do 1996 r.).

Media, w większości, rozeszły się z prawdą. Metodologia nauk powiada, że jest dobrze, jeżeli coś można ocenić w kategorii prawda czy fałsz, czyli zdania sensowne prawdziwe lub sensowne fałszywe. Absolutnie nie wiadomo jednak, co począć kiedy pojawia się bezsens, a właśnie on wkroczył w media. Coraz rzadziej znajdziemy w mediach prawdę, coraz częściej bezsens. Oczywiście, jestem przekonany, że wkrótce nadejdzie czas dla nowych mediów, które będą nas szanowały, troszcząc się i o sens i o prawdę.

Niżej cytuję szerzej wspomniane bezsensy medialne. A mnie samemu zdarzyła się na szczęście tylko wpadka. Otóż w pewien majowy, piękny dzień, zaapelowałem do słuchaczy: „Popatrzcie za okno! Jaki piękny dzień! Całe słońce zalane jest miastem! Cudownie!”

Wpadka “Polityki”, czyli studenci podpisali porozumienie ormiańsko-tureckie
Michał Protaziuk, Alert24.pl
2009-10-24, ostatnia aktualizacja 2009-10-25 09:21

W ostatnim numerze “Polityki” znajduje się artykuł nt. relacji turecko-armeńskich, a w nim informacja o podpisaniu 8 czerwca porozumienia między tymi państwami. Z tym, że to porozumienie zawarli… studenci w ramach zaliczenia przedmiotu “Negocjacje Międzynarodowe” – napisał na Alert24.pl Hubert.

W ostatnim czasie ociepliły się stosunki między Armenią i Turcją. To był temat jednego z artykułów w ostatnim numerze “Polityki”.

“Pierwszym punktem na tej mapie było porozumienie zawarte 8 czerwca w genewskim pałacu Tyszkiewiczów-Potockich, w którym Turcja zgodziła się na otwarcie swych granic z Armenią i zniesienie embarga gospodarczego…” – czytamy w tygodniku..

– Problem polega na tym, że jest to strona stworzona przez studentów Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW w ramach zaliczenia przedmiotu “Negocjacje Międzynarodowe”. Egzamin polegał na przeprowadzeniu symulacji negocjacji i 8 czerwca 2009 studenci przeprowadzili negocjacje między Turcją a Armenią w Pałacu Tyszkiewiczów – Potockich na kampusie głównym UW – pisze na Alert24.pl Hubert, który “osobiście był w innej grupie, negocjującej porozumienie USA – Iran”.

Blog na piątkę

– Wpadliśmy na pomysł, żeby założyć bloga, na którym będą zamieszczane informacje o negocjacjach. Na początku kilka osób zamieściła tłumaczenia oryginalnych artykułów, a potem wrzucaliśmy wymyślone przez nas. Wszystkie filmy na stronie my nagraliśmy – mówi Tomasz Marciniak współtwórca strony. Filmy z You Tuba są stylizowane na prawdziwe fragmenty programów m.in. TVN24 i Al-Dżaziry. Z tym, że występują w nich studenci.

Autor artykułu uznał, że blog ten jest dobrym źródłem informacji. Nie wzbudziło jego zastrzeżeń to, że uczestnicy tego wydarzenia byli bardzo młodzi, a na zdjęciach widać duże fragmenty ul. Krakowskie Przedmieście, przy której mieści się Uniwersytet Warszawski. Nie zdziwiło go nawet to, że demonstrujący Ormianie mają transparenty z hasłami w języku polskim.

(link – http://www.alert24.pl/alert24/1,84880,7182075,Wpadka__Polityki___czyli_studenci_podpisali_porozumienie.html)

DZIENNIKARKA RADIA KOSZALIN

Dziennikarka Radia Koszalin poszła na całość podczas wywiadu z Wojciechem Waglewskim i zarzuciła go pytaniami, które… wstyd powtarzać. Muzyk wytrzymał prawie 3 minuty i wyszedł ze studia

Dziennikarka zaczęła od tego, że zapytała Waglewskiego, jak czuje się od kiedy przestał pan funkcjonować w grupie Voo Voo? Ten musiał chyba zrobić wielkie oczy, bo nic o tym nie wiedział. Wyjaśnił więc grzecznie, że z grupy nigdy nie odchodził. Co najwyżej na ostatnie dwa tygodnie, podczas których był na urlopie.

– A co pan zawdzięcza grupie Voo Voo? – pytała dziennikarka. Muzyk znowu poczuł się zaskoczony i zaczął tłumaczyć, że tworzy tę grupę od początku.

-W takim razie myślę, że członkowie grupy, ponieważ jest pan liderem, zawdzięczają więcej panu, niż odwrotnie, prawda? – ciągnęła dziennikarka.

– To trzeba by członków, za przeproszeniem zapytać, co oni mi zawdzięczają? – odpowiedział już lekko podirytowany muzyk.
Wymiękł chwilę potem, kiedy padło pytanie o to w jaki sposób powstają “kompozycje grupy” i kto pisze teksty i muzykę. “Wie pani co? Już skończmy ten wywiad. Przepraszam, bo pani jest kompletnie nie przygotowana. Wiadomo, że po pierwsze ten zespół istnieje i że ja piszę w niej teksty i muzykę” – powiedział, wstał i wyszedł ze studia.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

ZAMILCZENIE BOGA

Po stronie Pana Boga zdaje się dominować bezruch i cisza. Tak jakby nie miał nam nic nowego do powiedzenia i przekazania.

Cud w Sokółce nie wywołał lawiny nawróceń, do Medjugorie jeździ coraz mniej pielgrzymek, od czasu do czasu pojawiają się kolekcje niezwykłości, przypisywane obecnie najczęściej świętemu Ojcu Pio i Janowi Pawłowi II. Ale to wszystko mało i rzadko.

Życzylibyśmy sobie większej aktywności Pana Boga, bardziej oczywistych znaków Jego istnienia i działania. Dziś, jeśli nie jesteś aktywny, nie istniejesz. Aktywność, ruch, są wyznacznikami pozycji, prestiżu i popularności. Nie ma znaczenia czy ktoś mówi z sensem czy bez (vide tzw. blogi polityków, lanserów i celebrytów), ważne by mówił i by mówiono o tym, że on mówi. W takim klimacie Pan Bóg, pogrążony w ciszy i bezruchu, ma małe szanse na wysokie notowania.

Powoli Pan Bóg staje się Jedynym, przy którym można posiedzieć w ciszy i coś istotnego usłyszeć. Można się Nim nasycić, uradować samym istnieniem. Boże, pozostań niezmienny, cicho i spokojnie, aż skończy się to całe rozwrzeszczane widowisko pod tytułem „Szybciej i głośniej. Więcej i na luzie. Blisko absurdu.”

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

PAMIĘTAJ O DOBRU

Jest jeszcze na świecie dużo dobrych ludzi, którzy nie wiedząc kiedy nawet, stali się dobrymi.

Ludzie, którzy słysząc głupie plotki w towarzystwie, mówią z niesmakiem „Przestańcie!” Przepuszczają przodem panie i osoby starsze. Widząc dziecko idące samotnie ulicą pytają „Nie zgubiłeś się?” Dołożą się do każdej zbiórki na mądry cel. Przeczytaną książkę chętnie pożyczą znajomym, jak dobra.

Dla młodszych pokoleń nie jest to tak oczywiste, na dobro zwykłe i bezinteresowne mogą sobie pozwolić rzadko. Na co dzień nie mają na to czasu. Są zorientowani na zajmowanie się sobą, podsycane zresztą przez zapobiegliwych rodziców i koślawą psychologię (która z parszywego egoizmu uczyniła przedmiot dumy).

O dobru trzeba pamiętać, codziennie rano przypomnieć sobie, że warto iść dobrą drogą. I trzeba na dobro znaleźć czas i siłę. Tysiąc innych rzeczy zajmie zaraz naszą uwagę, zwykle bylejakich a nawet podłych.

Dlatego pamięć o dobru co dnia musi być ożywiana i pielęgnowana.

Tyle dobrego mogą dziś przynieść twoje słowa, spojrzenia, uśmiech, twoje ręce w dotyku. Tylko o tym pamiętaj.

Itinerarium , , , , , ,