PO BOŻEMU NA ROCZNICĘ SMOLEŃSKĄ

Poniedziałek Wielki 10 kwietnia 2017 Wszyscy my Polacy, wiemy co się wydarzyło siedem lat temu na lotnisku w Smoleńsku.

Dzisiejsze marsze i kontrmarsze pokazują jedno. Nie mamy dziś wspólnego polskiego dnia. Mamy dziś święto kłótni narodowej, święto oskarżeń i inwektyw, święto wielkiego polskiego podziału.

O dwóch rzeczach warto pamiętać, jednej historycznej, drugiej teologicznej. Historia uczy, że najbardziej z naszych podziałów i nienawiści cieszą się nasi wrogowie. Sposób przeżywania 10 kwietnia najbardziej cieszy naszych wrogów, oni chcą byśmy byli podzieleni,  skłóceni i wrodzy sobie nawzajem. Robimy dziś wielki prezent naszym wrogom.

Teologia z kolei uczy, że największym miłośnikiem podziałów jest diabeł, diabolos, w języku greckim oznacza kogoś kto dzieli i ustawia jednych przeciw drugim. W Biblii nazywany jest „przeciwnikiem”.

Co zatem dziś robić? Łączyć. Zbliżać. Jednoczyć. Przebaczać. Tak odbierzemy oręż wrogom, odpędzimy diabła. I postąpimy po Bożemu.

PS.

DLA ZAGUBIONYCH MOCNO GRZESZNYCH NIEWIERNYCH I DLA POPLĄTANYCH

Rekolekcje Last Minute

Dąbrowica Dom Spotkania Caritas

10 – 11 – 12 kwietnia

Wielki Poniedziałek – Wielki Wtorek – Wielka Środa

Początek – 19:30.

Możliwość spowiedzi każdego dnia.

Dojazd – np. autobusem nr 3, ostatni przystanek , kierunek Dąbrowica.

Oczywiście zapraszam także wierzących, niewierzących, wątpiących, tych, którym wydaje się, że wierzą i tych, którzy myślą, że nie wierzą.

Do zobaczenia, ks. Mietek Puzewicz.

Itinerarium

NIE GDZIE I KIEDY TYLKO Z MIŁOŚĆI

Kazanie na Niedzielę Palmową 9 kwietnia 2017 Możemy dzisiaj wesoło machać palmami i krzyczeć Hosanna, bo wiemy jak się kończy historia Jezusa. Kończy się przejściem ze śmierci do życia bez końca, wiecznego. Tak Mu miłość wyreżyserowała los.

Żeby jednak i nas spotkał ten sam szczęśliwy koniec trzeba kochać gorąco ludzi. Rozgrzać się w tej miłości do czerwoności. I jak trzeba to również umrzeć, na krzyżu, na łóżku szpitalnym, w rozbitym samochodzie, co za różnica zresztą gdzie i kiedy. Liczy się tylko jak. Liczy się tylko, że z miłości.

 

EWANGELIA KRÓTSZA Mt 27, 11-54
   
 

Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według Świętego Mateusza

 

E. Jezusa postawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie:
I. Czy Ty jesteś Królem żydowskim?
E. Jezus odpowiedział:
+ Tak, Ja nim jestem.
E. A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat:
I. Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw Tobie?
E. On jednak nie odpowiedział mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił.
E. A na każde święto namiestnik miał zwyczaj uwalniać jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zgromadzili, spytał ich Piłat:
I. Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem?
E. Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie:
I. Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu.
E. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby żądały Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik:
I. Którego z tych dwu chcecie, żebym wam uwolnił?
E. Odpowiedzieli:
T. Barabasza.
E. Rzekł do nich Piłat:
I. Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?
E. Zawołali wszyscy:
T. Na krzyż z Nim!
E. Namiestnik powiedział:
I. Cóż właściwie złego uczynił?
E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli:
T. Na krzyż z Nim!
E. Piłat, widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej narasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc:
I. Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz.
E. A cały lud zawołał:
T. Krew Jego na nas i na dzieci nasze.
E. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.
E. Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc:
T. Witaj, Królu żydowski!
E. Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.
E. Wychodząc, spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejsce Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić. Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc tam, pilnowali Go. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, Król żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie.
E. Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc:
T. Ty, który burzysz przybytek i w trzy dni go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!
E. Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali:
T. Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym.
E. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani.
E. Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem:
+ Elí, Elí, lemá sabachtháni?
E. To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili:
T. On Eliasza woła.
E. Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, nasączył ją octem, umocował na trzcinie i dawał Mu pić. Lecz inni mówili:
T. Zostaw! Popatrzmy, czy nadejdzie Eliasz, aby Go wybawić.
E. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i oddał ducha.
Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie
E. A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta Świętego i ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy trzymali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili:
T. Prawdziwie, Ten był Synem Bożym.

Oto słowo Pańskie.

 

Itinerarium

PRĄD OD MATKI BOSKIEJ

Sobota 8 kwietnia 2017  Nie musimy bać się, że zabraknie w Polsce prądu. Zadba o to Matka Boża. Koncern Energa zawierzył Jej sprawę naszej energii, działo się to w lutym tego roku, w Gdańsku. Prezes firmy zawierzał ją Matce Bożej z nadzieją, że spółce nie zabraknie „boskiego bożego prądu”. To jest jakiś pomysł na ewentualny kryzys energetyczny, wszak Boża moc jest nieskończona, a węgiel kiedyś się wyczerpie.

Nasz parlament uczcił wczoraj specjalną uchwałą 100-lecie objawień w Fatimie. “W sposób niezwykle dramatyczny, poprzez przekazanie trzyczęściowej tajemnicy oraz spektakularny cud słońca, Matka Boża przypomniała ewangeliczną prawdę, że ludziom do szczęścia, tak naprawdę, potrzebny jest tylko Wszechmocny Bóg, który stworzył nas dla siebie i pragnie podzielić się z nami pełnią szczęścia” – czytam w tekście dokumentu. Zgadzam się, do szczęścia tak naprawdę potrzebny jest tylko Wszechmocny Bóg, a niepotrzebne do szczęścia są wątpliwe uchwały.

Dwie myśli mnie prześladują w związku z powyższym. Pierwsza, co będzie jak w następnym parlamencie zasiądą posłowie mniej krewcy w teologii? Większość sejmowa może na przykład podjąć uchwałę, która unieważni tę podjętą dzisiaj. Możliwe jest także, że jakiś przyszły zarząd Energi wpadnie na pomysł i „wyjmie” spod opieki Matki Bożej spółkę. To myśl pierwsza, niespokojna.

Druga jest taka, co na to Matka Boża? Nie wiemy, pewnie nikt Ją nie pytał o zdanie. Wiemy natomiast – z Ewangelii – że lubiła się wtrącać w ludzkie sprawy. „Nie mają już wina!” – interweniowała na weselu w Kanie Galilejskiej. Pan Jezus najpierw chciał się odciąć od niekonwencjonalnej produkcji alkoholu – „Czyż to moja lub twoja sprawa Niewiasto?” (J 2, 1 – 12), ale w końcu uległ i goście weselni mogli cieszyć się 720 litrami pysznego wina. Powie ktoś, że przesadzam, że po co tak dużo … Jak pisze ewangelista św. Jan, stągwi było 6, każda mogła pomieścić 90 – 120 litrów płynu, a ponieważ napełniono je „po brzegi”, to 6 x 120 = 720. Oj, to się działo na tym weselisku …

W dawnym dowcipie, spotyka się po latach dwóch przyjaciół i opowiadają sobie co tam się przez czas rozłąki zdarzyło w ich życiu. Jeden się skarży, że jego żonę znajomi przezywają „Matką Boską”.

– No co ty! – mówi oburzony kolega – Co za idioci! Jak mogą!

Ten pierwszy pokazuje mu zdjęcie małżonki. Drugi chwilę patrzy z niedowierzaniem, bezwiednie wykrzywia mu się twarz w grymasie i wyrywa ciche zdziwienie:

– O Matko Boska … !

Matka Boża jest zawsze bliska ludzkim sprawom, co przypominam w sobotę kiedy szczególnie ją czcimy. Za tę bliskość ludzkim sprawom, moim także, staram się Ją kochać. A jak sobie poradzi z naszym deficytem prądu, zobaczymy. Ja bym tam jednak chciał, żeby w tej Energi pomyśleli o zbudowaniu jakiejś dobrze wydajnej elektrowni. I chciałbym, żeby nasz sejm podjął uchwałę o niepodejmowaniu niepotrzebnych uchwał. Dopomóż Matko Boska!

Itinerarium

IDEE ZŁE I DOBRE

Piątek 7 kwietnia 2017 Lekceważymy idee, w imię tolerancji pozwalamy na obecność w przestrzeni publicznej idiotyzmów, kłamstw, absurdów i nienawiści. Machamy ręką, a niech sobie gadają, mamy wolność słowa i poglądów. Jednocześnie w zatwardziałości serc i umysłów, stawiamy opór ideom dobrym, prawdziwym i mądrym, bo mogą być krytyczne wobec naszych postaw.

Przeczytajcie fragment dialogu (z Ewangelii na dzisiaj) Jezusa ze swoimi rodakami: Żydzi porwali za kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: «Ukazałem wam wiele dobrych czynów, które pochodzą od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie kamienować?» 

Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Nie kamienujemy Cię za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty, będąc człowiekiem, uważasz siebie za Boga». 

W tej dyskusji ścierają się dwie idee, jedna przyjmowana przez religijnych Żydów głosiła, że Bóg jest daleki i nieosiągalny, druga przedstawiana przez Jezusa objawiała, że Bóg jest obecny w człowieku, a szczególnie w Nim samym (Jezusie).  Wyrok śmierci na Jezusa miał przynieść śmierć głoszonej przez Niego idei.

Zagłada Żydów oraz milionów innych ludzi, dokonana przez Hitlera, zaczęła się od idei wyższości rasy germańskiej nad innymi narodami. Idea ta była fałszywa i zła. Podobnie jak idea komunizmu głosząca walkę klas, z kolejnymi dziesiątkami milionów niewinnych ofiar.

Warto zrobić remanent w głowie. Od fałszywych i złych idei zaczynają się wojny, zagłady i pogromy. Z idei dobrych i prawdziwych rodziły się szpitale, szkoły i hospicja.

Odpowiedział im Jezus: «Czyż nie napisano w waszym Prawie: „Ja rzekłem: Bogami jesteście?” Jeżeli Pismo nazwało bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić – to czemu wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: „Bluźnisz”, dlatego że powiedziałem: „Jestem Synem Bożym?” Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie! Jeżeli jednak dokonuję, to choć nie wierzylibyście Mi, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu». 

I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. 

Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło. (J 10, 31 – 42)

Itinerarium

STULETNI OJCIEC

Czwartek 6 kwietnia 2017 Abraham miał prawie sto lat i został ojcem, nie tylko Izaaka, ale nawet „ojcem mnóstwa narodów”, jak dziś czytamy (patrz niżej). Jasne, po ludzku, to absurd i bajka. Ale dla wierzących to normalka.

Abram padł na oblicze, a Bóg tak do niego mówił: 

«Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów. Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów. Sprawię, że będziesz niezmiernie płodny, tak że staniesz się ojcem narodów i pochodzić będą od ciebie królowie. 

Przymierze moje, które zawieram pomiędzy Mną a tobą oraz twoim potomstwem, będzie trwało przez pokolenia jako przymierze wieczne, abym był Bogiem twoim, a potem twego potomstwa. I oddaję tobie i twym przyszłym potomkom kraj, w którym przebywasz, cały kraj Kanaan, jako własność na wieki i będę ich Bogiem». 

Potem rzekł Bóg do Abrahama: «Ty zaś, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia zachowujcie przymierze ze Mną». (Rdz 17, 3- 9)

Itinerarium

NIGDY NIE JESTEŚMY SAMI

Środa 5 kwietnia 2017 Przeczytajcie uważnie historię z dzisiejszych czytań liturgicznych, w gruncie rzeczy opowieść cudowną i zabawną. To, co zwraca moją uwagę i czym się dzielę z wami, to tajemniczy Czwarty Ktoś w piecu ognistym. On chroni przed nieszczęściem trzech zuchwałych młodzieńców, „wyglądem przypomina anioła Bożego”.

Kilka lat temu w trasie do Krakowa jakiś nieostrożny kierowca z naprzeciwka zjechał nieco na lewy pas ruchu i zmiótł lusterko w moim samochodzie. Lekko odbiłem w prawo, zahaczyłem minimalnie pobocze. Mam wrażenie, że na siedzeniu pasażera siedział tajemniczy Drugi Ktoś, kto drgnął kierownicą lekko w prawo, przeżyłem. Takich historii mam wiele, pewnie i Wy także.

W trudnych sytuacjach nigdy nie pozostajemy sami, jest ten tajemniczy Ktoś, drugi czy czwarty. Pan Bóg Wszechmocny i pełen Miłosierdzia, czasem zagląda do ognistego pieca, czasem siada na siedzeniu pasażera. Nigdy nie jesteśmy sami.

 

Król Nabuchodonozor powiedział: «Czy jest prawdą, Szadraku, Meszaku i Abed-Nego, że nie czcicie mojego boga ani nie oddajecie pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłem? Czy teraz jesteście gotowi – w chwili gdy usłyszycie dźwięk rogu, fetu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych – upaść na twarz i oddać pokłon posągowi, który uczyniłem? Jeżeli nie oddacie pokłonu, zostaniecie natychmiast wrzuceni do rozpalonego pieca. Który zaś bóg mógłby was wyrwać z moich rąk?» 

Szadrak, Meszak i Abed-Nego odpowiedzieli, zwracając się do króla Nabuchodonozora: «Nie musimy tobie, królu, odpowiadać w tej sprawie. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś». 

Na to wpadł Nabuchodonozor w gniew, a wyraz jego twarzy zmienił się w stosunku do Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Wydał rozkaz, by rozpalono piec siedem razy bardziej, niż było trzeba. Mężom zaś najsilniejszym spośród swego wojska polecił związać Szadraka, Meszaka i Abed-Nega i wrzucić ich do rozpalonego pieca. 

Król Nabuchodonozor popadł w zdumienie i nagle powstał. Zwrócił się do swych doradców, mówiąc: «Czyż nie wrzuciliśmy trzech związanych mężów do ognia?» Oni zaś odpowiedzieli królowi: «Oczywiście, królu». On zaś w odpowiedzi rzekł: «Lecz widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia, i nie dzieje się im nic złego; czwarty wyglądem przypomina anioła Bożego».

Nabuchodonozor powiedział na to: «Niech będzie błogosławiony Bóg Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, który posłał swego anioła, by uratować swoje sługi. W Nim pokładali ufność i przekroczyli nakaz królewski, oddając swe ciała, aby nie oddawać czci ani pokłonu innemu bogu poza Nim». (Dn 3).

 

Itinerarium

O ŚWIĘTYM IZYDORZE CO POMOŻE

Wtorek 4 kwietnia 2017 Ponieważ czytacie ten tekst, musicie wiedzieć, że dziś jest Wasze święto! Nie wiecie o tym, więc wam piszę. Patronem Internetu jest św. Izydor, którego wspomnienie dziś właśnie, 4 kwietnia obchodzimy.

Ze świętym Izydorem miałem dotychczas dwie przygody. Najpierw, jako bardzo młody ksiądz w konfesjonale. Podczas spowiedzi w jednej z wiejskich parafii, w czerwcu, jakaś pani zaznaczyła, że ostatni raz u kratek konfesjonału była „na świętego Izydora”.  O masz! A kiedy to? Na wszelki wypadek uznałem, że pani spowiadała się niedawno, wieczorem sprawdziłem, że faktycznie niedawno, wszak ledwo dwa miesiące wcześniej.

Drugą przygodę ze świętym Izydorem już opisywałem (30 grudnia 2011 r.), ale z przyjemnością przytaczam raz jeszcze, bo pisząc ją wiedziałem już, że tenże Święty jest patronem Internetu.

Internet czasem szwankuje. I mnie kiedyś zniknął całkiem. Dzwonię do Dostawcy (TP) i chcę zgłosić brak dostępu do sieci. Pięć minut ciepły głos wyjaśnia mi, że rozmowa dla mojego dobra jest nagrywana, muzyczka  w tle miła. Wreszcie Żywa Pani (coraz większa rzadkość!) pyta się skąd mam Internet, co się popsuło, po czym, po radosnej pogawędce informuje, że w ciągu dwóch tygodni może da się naprawić, a jak nie to Dostawca zwróci mi parę groszy za przerwę. Ja na to do Żywej Pani, że nie mogę tak długo, bo Itinerarium. Pani prosi o przeliterowanie, a ja służę uprzejmie, przeliterowuję. Pani coś sprawdza i oznajmia, że nie mają takiego pakietu w ofercie, owszem Premium tak, ale Itinerarium nie. I podpowiada, że zapewne mam skądinąd Internet. A poza tym to my Lublinianie jesteśmy skonfigurowani z Krakowem w kwestii Internetu i muszę zadzwonić pod 0-12 … itd.

Głupi nie jestem, moich czytelników szanuję, muszą mieć porcję humoru na jutro a nie za dwa tygodnie. Pomodliłem się chwilę do św. Izydora, patrona Internetu. Potem dzwonię do trzech znajomych z kręgu Telekomunikacji Lublin i już mam numer do Pana Naprawiacza, który owszem, działa na zlecenie Krakowa, ale w Lublinie mieszka i naprawia. Mówię Panu, że Itinerarium to sprawa poważna, Pan rozumie i sugeruje, że się dogadamy. Przyjeżdża, podłącza się do mojego gniazdka z Internetem, dzwoni do Krakowa, dryń, dryń. Wstukuje jakiś tajemniczy szyfr, każe mi zrobić „on” na komputerze i już jestem z powrotem w sieci. Dogaduję się z Panem Naprawiaczem na poziomie pół litra czystej.

No ale przecież zostawiłem Zgłoszenie o Awarii u Pani co gada w imieniu Dostawcy. Dzwonię, żeby odwołać awarię. Znów trele morele, że dla mojego dobra rozmowa nagrywa się. I tu nagle spada na mnie myśl z Niebios niewątpliwie! Przecież patronem Internetu jest św. Izydor! Kiedy już przemawia do mnie Żywa Pani od Dostawcy, dialoguję z Nią:

 

– Zgłaszam cudowne naprawienie Internetu, interwencja o numerze takim a takim..

– Proszę Pana – cedzi Żywa Pani – rozmowa jest nagrywana..

– A to świetnie, bo mam świetną poradę dla wszystkich, którzy mają awarię Internetu w TP. Trzeba się pomodlić do św. Izydora, patrona Internetu!

– Proszę Pana, rozmowa jest nagrywana…

– I o to chodzi. Jak komuś padnie sieć, to trzeba się pomodlić do św. Izydora, teraz podaję treść westchnienia..

– Proszę Pana! Bez żartów! My to nagrywamy! Proszę się nie wygłupiać!

– Wygłupiać? Pani proponuje mi dwa tygodnie czekania a ja mam sposób, żeby naprawić awarię w ciągu pół godziny. To trzeba zrobić tak…

– Proszę Pana – błaga już niemal Żywa Pani od Dostawcy – proszę nie mówić takich rzeczy…

– Ale to prawda. Więc najpierw trzeba się pomodlić „Telekomunikacja nie pomoże ci, pomóż święty Izydorze Ty…”

– Boże! Wariat! – słyszę jak Żywa Pani od Dostawcy zaczyna się modlić…

– Poza tym proszę Pani, trzeba mieć pod ręką na pół litra czystej …

– Paranoja! Co za świr! – dolatuje do mnie z telefonu.

– Świr? Może i świr, ale wie Pani, muszę napisać kolejny odcinek Itinerarium!

– Jezu! Niech Pan już skończy! To wszystko się nagrywa!

– No dobrze, ale niech Pani zapamięta: „Telekomunikacja nie pomoże ci, pomóż święty Izydorze Ty…”

 

Nie mam pojęcia czemu św. Klara jest patronką telewizji, niektórzy tłumaczą to faktem, że miała wizje. Patronem garbarzy i introligatorów jest św. Bartłomiej (Apostoł) i to rozumiem, bo obdarto go ze skóry. Co do racji za patronowaniem Internetowi przez św. Izydora, nie znam żadnych. Może jednak Wy, lepsi szperacze dopowiecie w czym rzecz.  A jakby Wam sieć padła, to proszę zmówić modlitwę cytowaną kilka zdań wyżej.

Itinerarium

LUDZIE NAS UKAMIENIUJĄ A PAN JEZUS …

Poniedziałek 3 kwietnia 2017 Nie ma takiego grzechu – mam nadzieję – za który Pan Jezus chciałby nas potępić. Kamienie z rąk ludzi polecą na nas, czasem w formie hejtu w sieci, czasem jako zwykłe plotki, może ktoś zwyzywa nas albo da po buzi, zdarza się.

Pan Jezus ma inną logikę: „Ja ciebie nie potępiam”. Od tego zaczyna się dojrzała miłość, od zrozumienia, łagodności i czułości, w słowie i czynie.

I jeszcze – zwróćcie uwagę – „Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca pośrodku”, On jest z nią sam na sam. Ludzie odeszli, zgorszeni, wściekli, ominęła ich zabawa w uśmiercanie. A On ogarnia tę kobietę miłością.

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich. 

Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. 

Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. 

Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. 

Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».

(J 8, 1 -11)

Itinerarium

DLA ZAGUBIONYCH MOCNO GRZESZNYCH NIEWIERNYCH I DLA POPLĄTANYCH

DLA ZAGUBIONYCH MOCNO GRZESZNYCH NIEWIERNYCH I DLA POPLĄTANYCH

Rekolekcje Last Minute

Dąbrowica Dom Spotkania Caritas

10 – 11 – 12 kwietnia

Wielki Poniedziałek – Wielki Wtorek – Wielka Środa

Początek – 19:30.

Możliwość spowiedzi każdego dnia.

Dojazd – np. autobusem nr 3, ostatni przystanek , kierunek Dąbrowica.

Oczywiście zapraszam także wierzących, niewierzących, wątpiących, tych, którym wydaje się, że wierzą i tych, którzy myślą, że nie wierzą.

Do zobaczenia, ks. Mietek Puzewicz.

Itinerarium

TRZY BEZ ATU I ŻYCIE WIECZNE

 

Kazanie na 5 Niedzielę Wielkiego Postu i 12 rocznicę transferu JP2 Pan Jezus zapytał Martę: „Kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” W odpowiedzi dziewczyna rzekła: „Tak, Panie!”

Później zapewne opowiadała o swojej wierze dalszej rodzinie, znajomym, może przy okazji plotek trajlowała swoim koleżankom z Jerozolimy. A potem do tego opowiadania o wierze włączyli się Apostołowie i tak już poszło, w reakcji łańcuchowej, przez wieki, aż do dzisiaj.

Załapałem się, jako młody człowiek, na opowieści o wierze Jana Pawła II, dziś już 12 rocznica Jego transferu do Nieba. I nie miałbym takiej wiary jak dziś, gdyby nie wiara, którą dzielił się Jan Paweł II. On się dzielił wiarą, ja – i inni pewnie też – brali ją. Brałem także wiarę od babci, która faworyzowała Matkę Ostrobramską nad Częstochowską, co dla wilnian jest sprawą oczywistą. Brałem ją także od starszych i mądrych Przyjaciół, przy okazji nauczyłem się grać w brydża  i polubiłem książki Tomasza Mertona.

Wiara nie spływa na nas z nieba, stamtąd tak naprawdę spływa na nas deszcz, spada śnieg, grad i od czasu do czasu jakiś meteoryt, na szczęście jak dotąd nie za wielki.

Wiarę bierzemy od ludzi. Podziękujcie dziś ludziom przez których Pan Bóg dał Wam wiarę i życie wieczne. I pamiętajcie, żeby dawać wiarę dzieciom, wnukom, znajomym, od wiary zależy ich życie wieczne. A przy okazji, jeśli umiecie, uczcie młodzież brydża, bo dziś sztuką jest znalezienie nie czwartego ale nawet drugiego do partyjki z trzema bez atu.

LITURGIA SŁOWA

 

 

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą».

A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza.

Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei».

Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?»

Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła».

To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić».

Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie.

Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego».

A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć».

Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata.

Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga».

Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie».

Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym».

Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»

Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».

Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać.

A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł».

Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?»

Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»

A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień.

Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!»

Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie».

Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?»

Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić».

Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

(J 11, 1 – 45)

Itinerarium