Poniedziałek 3 kwietnia 2017 Nie ma takiego grzechu – mam nadzieję – za który Pan Jezus chciałby nas potępić. Kamienie z rąk ludzi polecą na nas, czasem w formie hejtu w sieci, czasem jako zwykłe plotki, może ktoś zwyzywa nas albo da po buzi, zdarza się.
Pan Jezus ma inną logikę: „Ja ciebie nie potępiam”. Od tego zaczyna się dojrzała miłość, od zrozumienia, łagodności i czułości, w słowie i czynie.
I jeszcze – zwróćcie uwagę – „Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca pośrodku”, On jest z nią sam na sam. Ludzie odeszli, zgorszeni, wściekli, ominęła ich zabawa w uśmiercanie. A On ogarnia tę kobietę miłością.
Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich.
Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.
Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi.
Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku.
Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».
(J 8, 1 -11)

