PRĄD OD MATKI BOSKIEJ

Sobota 8 kwietnia 2017  Nie musimy bać się, że zabraknie w Polsce prądu. Zadba o to Matka Boża. Koncern Energa zawierzył Jej sprawę naszej energii, działo się to w lutym tego roku, w Gdańsku. Prezes firmy zawierzał ją Matce Bożej z nadzieją, że spółce nie zabraknie „boskiego bożego prądu”. To jest jakiś pomysł na ewentualny kryzys energetyczny, wszak Boża moc jest nieskończona, a węgiel kiedyś się wyczerpie.

Nasz parlament uczcił wczoraj specjalną uchwałą 100-lecie objawień w Fatimie. “W sposób niezwykle dramatyczny, poprzez przekazanie trzyczęściowej tajemnicy oraz spektakularny cud słońca, Matka Boża przypomniała ewangeliczną prawdę, że ludziom do szczęścia, tak naprawdę, potrzebny jest tylko Wszechmocny Bóg, który stworzył nas dla siebie i pragnie podzielić się z nami pełnią szczęścia” – czytam w tekście dokumentu. Zgadzam się, do szczęścia tak naprawdę potrzebny jest tylko Wszechmocny Bóg, a niepotrzebne do szczęścia są wątpliwe uchwały.

Dwie myśli mnie prześladują w związku z powyższym. Pierwsza, co będzie jak w następnym parlamencie zasiądą posłowie mniej krewcy w teologii? Większość sejmowa może na przykład podjąć uchwałę, która unieważni tę podjętą dzisiaj. Możliwe jest także, że jakiś przyszły zarząd Energi wpadnie na pomysł i „wyjmie” spod opieki Matki Bożej spółkę. To myśl pierwsza, niespokojna.

Druga jest taka, co na to Matka Boża? Nie wiemy, pewnie nikt Ją nie pytał o zdanie. Wiemy natomiast – z Ewangelii – że lubiła się wtrącać w ludzkie sprawy. „Nie mają już wina!” – interweniowała na weselu w Kanie Galilejskiej. Pan Jezus najpierw chciał się odciąć od niekonwencjonalnej produkcji alkoholu – „Czyż to moja lub twoja sprawa Niewiasto?” (J 2, 1 – 12), ale w końcu uległ i goście weselni mogli cieszyć się 720 litrami pysznego wina. Powie ktoś, że przesadzam, że po co tak dużo … Jak pisze ewangelista św. Jan, stągwi było 6, każda mogła pomieścić 90 – 120 litrów płynu, a ponieważ napełniono je „po brzegi”, to 6 x 120 = 720. Oj, to się działo na tym weselisku …

W dawnym dowcipie, spotyka się po latach dwóch przyjaciół i opowiadają sobie co tam się przez czas rozłąki zdarzyło w ich życiu. Jeden się skarży, że jego żonę znajomi przezywają „Matką Boską”.

– No co ty! – mówi oburzony kolega – Co za idioci! Jak mogą!

Ten pierwszy pokazuje mu zdjęcie małżonki. Drugi chwilę patrzy z niedowierzaniem, bezwiednie wykrzywia mu się twarz w grymasie i wyrywa ciche zdziwienie:

– O Matko Boska … !

Matka Boża jest zawsze bliska ludzkim sprawom, co przypominam w sobotę kiedy szczególnie ją czcimy. Za tę bliskość ludzkim sprawom, moim także, staram się Ją kochać. A jak sobie poradzi z naszym deficytem prądu, zobaczymy. Ja bym tam jednak chciał, żeby w tej Energi pomyśleli o zbudowaniu jakiejś dobrze wydajnej elektrowni. I chciałbym, żeby nasz sejm podjął uchwałę o niepodejmowaniu niepotrzebnych uchwał. Dopomóż Matko Boska!

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.