Przygarniajcie siebie nawzajem bo i Chrystus przygarnął was REKOLEKCJE LAST MINUTE Adwent 2019

20 – 22 grudnia

Rekolekcje dla wierzących, niewierzących, dla tych, którym wydaje się, że wierzą, dla tych, którym wydaje się, że nie wierzą, dla poszukujących  i wątpiących, dla zagubionych i grzeszników. Wszyscy, jeśli szczerze spojrzymy na siebie, należymy do każdej z tych kategorii.

Dom Spotkania w Dąbrowicy

Prowadzi ks. Mieczysław Puzewicz 

Piątek 20 grudnia – 19:30

Sobota 21 grudnia – 19:30

Niedziela 22 grudnia – 18:00 (Msza Święta)

Itinerarium

FRYZJER ZACZYNA REKOLEKCJE Wtorek 10 grudnia 2019

Paulina, Monika i Natalia wydawały na początku świeże ubrania, bieliznę, klapki, buty, szczoteczki i pasty  do zębów, ręczniki. Kasia – jak zwykle – przygotowywała gorącą kolację. Brat Krzysztof robił zapisy, a Przemek i Wojtek wcielili się w role fryzjerów. Inni bracia, Alek, Andrzej i Mateusz przydzielali pokoje.

Tak zaczęliśmy w Domu Spotkania w Dąbrowicy adwentowe rekolekcje z udziałem naszych bezdomnych braci. Zanim po raz pierwszy padły słowa o Panu Bogu, wszyscy przebrali się, wykąpali, włożyli czyste stroje, wypili kawę oraz zjedli posiłek. Potem modliliśmy się w czasie Mszy Świętej i słuchaliśmy wezwania do nawrócenia, zaufania w miłość Pana Boga. Mamy wspólnotę stołu, modlitwy, rozmów, braterstwa i nadziei.

Przyjechała także pani doktor Magda, przejrzała stan zdrowia uczestników i zaordynowała stosowne medykamenty.

I na koniec przyznam się jeszcze do bardzo niecodziennej praktyki, jaką stosujemy podczas tych rekolekcji. Codziennie rano, przy pierwszej kawie, wydajemy palącym uczestnikom (a palą chyba wszyscy) po pięć papierosów. No nie da się inaczej, chyba rozumiecie.

Dziękuję wszystkim, którzy wspierają nas materialnie, żywnościowo, ubraniowo, higienicznie i duchowo. Owoce tego czasu zna Pan Bóg.

Itinerarium

TAKICH PRZYJACIÓŁ WARTO MIEĆ Poniedziałek 9 grudnia 2019

Sparaliżowany człowiek nigdy nie zostałby uzdrowiony, gdyby nie przyjaźni ludzie, którzy przynieśli go do Jezusa. I rozwalili dach, umożliwiając spotkanie z Jezusem.

Takich przyjaciół, którzy prowadzą  do Jezusa warto mieć. I takim przyjaciółmi ludzi bądźmy.

Ewangelia na dzisiaj:

Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli tam też faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i z Jeruzalem. A była w Nim moc Pańska, tak że mógł uzdrawiać.

Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa. On, widząc ich wiarę, rzekł: «Człowieku, odpuszczone są ci twoje grzechy».

Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić: «Kimże on jest, że wypowiada bluźnierstwa? Któż może odpuścić grzechy prócz samego Boga?»

Lecz Jezus przejrzał ich myśli i w odpowiedzi na nie rzekł do nich: «Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: „Odpuszczone są ci twoje grzechy”, czy powiedzieć: „Wstań i chodź”? Otóż żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów» – rzekł do sparaliżowanego: «Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu!» I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do swego domu, wielbiąc Boga.

Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: «Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj».

(Łk 5,17 -26)

Itinerarium

NIE DAJCIE DIABŁU ZABRAĆ SWOJEGO SZCZĘŚCIA Kazanie na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP Niedziela 8 grudnia 2019

Przydarzyła się młodej dziewczynie z Nazaretu tajemnicza rozmowa, zapewne w myślach. Rozmówcę nazwała aniołem.

Uwierzyła, że to sam Bóg mówił do Niej, przez Jej myśli. A jak Bóg to i rzeczy niezwykłe. Uwierzyła, że dla Boga nie ma nic niemożliwego.

Miewamy sny albo dobre rozmowy, niekoniecznie zaraz z aniołami, albo z aniołami o ludzkich twarzach i głosach. Pojawiają się nam śmiałe pomysły, nadzieje i marzenia. Wahamy się trochę i wtedy przychodzi diabeł, mistrz zwątpienia i szepce – To się nie uda! To nie ma sensu! Daj sobie z tym spokój! Nie dam rady! Zaczynamy mu wierzyć i spokojnie idziemy spać, niezwykłe historie odsyłamy do krainy wiecznego niespełnienia.  W tej krainie jest też marzenie o wiecznym życiu.

Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Posłuchajcie Jego głosu, w swoich myślach, marzeniach, w tym, co mówią do nas ludzie. I nie pozwólcie diabłu zabrać swojego szczęścia, tego tutaj i tego wiecznego. Mario, święta nastolatko z Nazaretu, módl się za nami, niech się spełnią nasze marzenia.

Liturgia słowa

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.

Wszedłszy do Niej, anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie.

Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».

Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»

Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».

Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego».

Wtedy odszedł od Niej anioł.

(Łk 1,26 – 38)

Itinerarium

BOŻE NARODZENIE WŚRÓD AFER W LUBLINIE Sobota 7 grudnia 2019

Boże Narodzenie, obecność Boga pomiędzy nami, wniosło w życie ludzi nadzieję, że istnieje coś więcej niż jedzenie, picie, spanie i umieranie. Coś więcej. Czyli nadzieję na życie wieczne. Bo przecież po to Bóg stał się człowiekiem, aby każdy z nas mógł stać się córką i synem Bożym, a przez to na zawsze ocalił swoje istnienie.

Piszę o tym z miasta, którym wstrząsnęło ostatnio kilka wydarzeń. Tydzień temu matka udusiła swojego, jedynego 10-letniego syna, wiele już o tej tragedii napisano. Od wczoraj Lubin żyje „przekrętem na milion złotych”, czyli byłego przewodniczącego Rady Miasta oskarżonego o chęć przyjęcia łapówki. W międzyczasie aresztowany został ksiądz Tomasz, oskarżony o czyny pedofilskie. Tak się składa, że wszystkie te osoby znam. Zamykam usta przed osądzaniem kogokolwiek.

I wracam do nadziei wiecznego życia, objawionej w tajemnicy Bożego Narodzenia. Nie wolno stracić z oczu tej perspektywy. Inaczej wszystko będzie się obracać wokół jedzenia, picia, pieniędzy, skandali i umierania. Jak dobrze, że Boże Narodzenie niesie nadzieję wiecznego życia.

Itinerarium

CO SIĘ ZYSKUJE GDY SIĘ TRACI Piątek 6 grudnia św. Mikołaja

Dobrze, że się jeszcze ten Święty Mikołaj ostał, czasem komuś fantazja podpowie coś radosnego i ciekawego. Dziś wszystko jest policzone, opłaca się albo nie. A św. Mikołaj przypomina, że jak się coś traci, to najwięcej się zyskuje.

Prezenty na św. Mikołaja i pod choinkę to dzisiaj kwestia handlu i zakupów, szkoda. Mam jeszcze jakieś skarpetki, zrobione na drutach przez miłą starszą panią. I obraz Pana Jezusa namalowany w prezencie przez obiecującą malarkę. No i nie mam smartfonu w prezencie, bo przecież nie da się go wydziergać na drutach, namalować się go da, ale nie zadziała potem.

Czego się jeszcze nie kupuje dzisiaj, a co jest miłym darem? Uśmiechu? Dotyku dłoni? Spojrzenia głębokiego? Cichej i szczerej modlitwy?

Itinerarium

MOŻE SIĘ NAM UDAĆ BOŻE NARODZENIE Czwartek 5 grudnia 2019

Za trzy tygodnie będziemy kończyć świętowanie Bożego Narodzenia. Piszę dużo wcześniej o tym, bo zaraz pochłonie nas gorączka przedświątecznych przygotowań.

Tak, Boże Narodzenie. Może się nam jeszcze udać. Może się nam udać, jeżeli pomyślimy o Panu Jezusie. Jeżeli będziemy o Nim myśleć często. Jak będziemy Go mieli w myślach, to i On będzie przy nas.

Może nam się udać Boże Narodzenie, jeśli pójdziemy za miłością. Trzy tygodnie, naprawdę wystarczy, aby zacząć wszystko układać według miłości.

Itinerarium

POGAŃSKIE BOŻE NARODZENIE Środa 4 grudnia 2019

Piszę o Bożym Narodzeniu na długo przed jego obchodami, pisze o Bożym Narodzeniu, którego już nie ma. Pozostały  nam tylko święta, coraz głupsze i nudniejsze.

Kiedy przed laty spotkałem ks. Guy Gilberta i usłyszałem od niego diagnozę, że jest to święto coraz bardziej pogańskie i g…. (patrz cytat dalej), myślałem, że odnosi się to jedynie do zmaterializowanego świata Zachodu. Ks. Guy mówił tak:

 „Pewnego dnia młody człowiek stwierdził coś potwornego. Powiedział tak: Ukradliście nam Boże Narodzenie! Zrozumiał, że Boże Narodzenie – święto ubogich, zostało im zagrabione przez bogatych. To jedyne przesłanie jakie chciałbym przekazać: Oddajcie Boże Narodzenie tym, którym je odebraliście! Idźcie i dzielcie się z najuboższymi! W ten sposób stajemy, się chrześcijanami współpracującymi. Inaczej święto Bożego Narodzenia to marnowanie czasu. Jeżeli sprowadza się jedyne do kupowania prezentów itd. To jest to po prostu gówno, święto pogańskie.”

W przededniu wejścia Polski do Unii Europejskiej (2004) powiedział: „Pierwszego maja staniecie się częścią zjednoczonej Europy. Uważajcie, żeby ta Europa nie była dla was niebezpieczna. Uważajcie, żeby materializm wszystkiego nie pożarł.”

Ode mnie już – pożarł. Oczywiście, myślę, że większość z was nie jest adresatem ostrzeżenia przed pogańskim świętowaniem. Ale i tak jesteśmy w mniejszości.

Trochę o ks. Guy Gilbert

Francuski kapłan, zwany też „księdzem od bandziorów”,  słynie z niekonwencjonalnych metod pracy i ewangelizacji. „Najpierw walę, a potem błogosławię. Wtedy, kiedy uderzam to uderzam z miłości.” Zaznacza jednak, że nie jest to najlepsza metoda wychowawcza, ale „czasami może to być doskonała metoda wychowawcza.”

W przeciwieństwie do innych księży nie chodzi ani w sutannie, ani w koloratce. Komentuje to krótko: „Zawsze boję się religii, która afiszuje się ubraniem.” Jego ubiór to skórzana kurtka, dżinsy, kowbojki i długie włosy. Od trzydziestu lat mieszka w swojej „Owczarni” w Prowansji razem z młodymi, którym pomaga wrócić do normalnego życia. ”Ja bezpośrednio nie ewangelizuję nigdy, ponieważ nie zapominam, że Chrystus przez 30 lat milczał”-  powiedział ks. Gilbert.

Zwracając się do zebranych powiedział kiedyś, że tylko „gesty miłości, gesty dzielenia, tylko nasze ubóstwo będzie świadectwem o żyjącym Chrystusie. My chrześcijanie często dużo mówimy, ale nie robimy zbyt wiele” .

Ks. Gilbert uważa, że praca z trudną młodzieżą nie jest łatwą rzeczą i potrzebny jest pewien dystans. „Aby żyć z ludźmi marginesu trzeba mieć doskonałe zdrowie, być w doskonałej równowadze fizycznej, psychicznej i w doskonałej równowadze emocjonalnej. Gdybym co dziesięć dni nie miał dwóch dni wolnego, które spędzam w zakonie nie byłbym już księdzem, ponieważ nie dałoby się tego przeżyć.   Ten, kto chce zajmować się biednymi musi też żyć w jakiś sposób ubogo. Trzeba do nich iść z gołymi rękami. Nie idźcie w stronę marginesu sami. Idźcie wtedy, kiedy wysyła was Kościół.”

W 1974 roku kupił ruinę, którą wraz z ponad dwustoma młodymi wyremontował i stworzył tam farmę. Przebywa tam młodzież w wieku 13 – 16 lat. Opiekuje się ona ponad 120 zwierzętami. Zauważył, że młodzi bardzo lubią zwierzęta. Dom w którym mieszkają jest nietypowy – w żadnych drzwiach nie ma bowiem zamków. „Trzeba starać się wychować zostawiając otwarte drzwi.” Młodzi często godzą się ze swoimi rodzicami, mają opłacane prawo jazdy.

Guy Gilbert obecnie ma 84 lata. Podobne do prowansalskiej Owczarnie działają w ponad 20 krajach.

Itinerarium

DIABEŁ WYMYŚLIŁ BEZZWROTNE BUTELKI ALBO OPOWIEŚĆ WIGILIJNA Wtorek 3 grudnia 2019

Najlepsze puszki  są po piwach oznaczonych jako „mocne”. Na kilogram wchodzi ich 38-40. I jest cztery pięćdziesiąt, albo nawet cały piątak w innym skupie. Puszki po mocnych piwach  są cięższe od innych. Innych trzeba uzbierać 45 do 50, żeby wyszło kilo, no i cztery pięćdziesiąt, albo piątak. Dobre zbiory są też zimą, bo wtedy na dnie puszek zamarza trochę niedopitego piwa i znów na kilo wchodzi mniej puszek niż normalnie. Opłaca się też zbierać butelki, idą potem po 50 gr za sztukę. Ale tylko te zwrotne. Nie jest ich za dużo, bo Polacy dają je na wymianę w sklepach. Przekleństwem są bezzwrotne. Z daleka nie poznasz, zwrotna czy bezzwrotna. Trafiasz na bezzwrotną i trafia cię szlag. Te bezzwrotne butelki to chyba diabeł wymyślił.

Trzeba też zawczasu obstalować swój rewir i obskoczyć go raniutko. A jak ktoś się napatoczy obcy, to skutecznie przeprosić, albo i obić jak oporniejszy. Obskoczyć trzeba śmietniki i kosze, te najbliżej sklepów. Trzeba obskoczyć rano, bo później jak się ociepla, to zaczyna śmierdzieć i mogą zarazki na człowieka przeleźć, zwłaszcza jak się człowiek spoci. A o higienę trzeba dbać.

Przy dobrych dniach, ale tych znowu tak wiele nie ma w miesiącu, można wyciągnąć w sumie nawet do 50 złotych. Normalnie to 15 do 20 się zwija. Nie z samych puszek, ale i z mosiądzu czy miedzi, bo zawsze coś tam się wygrzebie wartościowego co inni ze starości wyrzucą czy z nadmiaru.

Najlepiej jak się trafi jakaś sztuka. Nie zwykły mosiądz, ale sztuka. Sztuka, znaczy się mosiężny jakiś element, na przykład klamka, uchwyt czy rama. Wtedy wycena idzie nie od kilograma ale od wartości, i jak za zwykłe kilo mosiądzu jest z osiem złotych, to za sztukę, dobrą mosiężną klamkę, która waży ledwo z pół kilograma, można z 15 albo i 20 złotych od razu dostać. Jak się kiedyś trafiły naraz cztery klameczki, to w pół godziny była kasa jak czasem za trzy dni puszkowe.
Dobrze jest chodzić na śmietniki z asystentem. Raz, że co cztery oczy to nie dwoje. Dwa, że w razie intruzów, co trafili bez zgody na nasz rewir, to wtedy co cztery pięści, to nie dwie. 

Przytoczyłem jedną z dawnych opowieści wigilijnych, jaką usłyszałem od Romana, co ma czterdzieści cztery lata, a w ciemno dałbym mu sześćdziesiąt. Dźwiganie złomu postarza. I wyłysia zapewne. 

Zaśpiewamy niedługo, że Bóg się rodzi. Że śliczna Panna syna porodziła. Że przybieżeli do Betlejem pasterze. Że cicha i święta noc. To tak dawno było i prawie nieprawda, przynajmniej gdy brać teksty kolęd pod uwagę. A dziś Bóg chyba nie pogardza śmietnikami, gdzie znaleźć można puszki po zwykłym i mocnym piwie, trochę miedzi i mosiądzu, a nawet jakąś sztukę mosiężną. No i nie daj Boże bezzwrotne butelki. Nie ma o tych miejscach kolęd i pastorałek. Ale skoro Bóg „opuścił śliczne niebo i wybrał barłogi („Ach ubogi żłobie, – cóż ja widzę w Tobie? – Droższy widok, niż ma niebo, – w maleńkiej osobie. Zbawicielu drogi, – takżeś to ubogi! – Opuściłeś śliczne niebo, – obrałeś barłogi.”) – to zapewne łatwiej Go znaleźć w pobliżu śmietników niż pachnących żłóbków i szopek. 

I prośba  od naszych bezdomnych braci – nie kupujcie piwa w bezzwrotnych butelkach!

Itinerarium

W CO JESZCZE WIERZYMY Poniedziałek 2 grudnia 2019

W CO JESZCZE WIERZYMY

Poniedziałek 2 grudnia 2019

Wiara i pobożność to dwie różne sprawy. Z pobożnością jest u nas w Polsce jeszcze dobrze. A jak jest z wiarą? Każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

Setnik z dzisiejszej Ewangelii, Rzymianin, nie był pobożny i nie praktykował jak religijni Żydzi. Stał się jednak przykładem wiary, polecanym przez Chrystusa.

A dzisiaj? Wielką wiarę mają uchodźcy opuszczający swoje kraje i szukający lepszej przyszłości w nieznanych sobie krajach. Wierzą i ruszają. Nas już mocno przyspawały do miejsc wygodne domy, dobre samochody i zasobne sklepy. Podziwiam wiarę uchodźców. Wierzą i walczą o lepszą przyszłość dla swoich dzieci i dla siebie.

Podziwiam także wiarę tych, którzy opuszczają więzienia i ufają, że sobie jakoś ułożą dalsze życie. Mają o co walczyć, wierzą w to co chcą osiągnąć.

Mamy wszystko, co nam potrzeba. W co jeszcze wierzymy?

Ewangelia na dzisiaj:

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go».

Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi».

Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim».

(Mt 8, 5 -11)

Itinerarium