Strona o Bogu i życiu dla niewierzących, wierzących, wątpiących, poszukujących, tych, którym się wydaje, że wierzą i tych, którym się wydaje, że nie wierzą. Ks.Mieczysław Puzewicz
Wszystkie żony są idealne, tylko mężowie nie zawsze wiedzą o tym albo są za młodzi by to pojąć. Kiedyś rozmawiałem z bardzo dojrzałym panem i mężem, miał blisko dziewięćdziesiąt pięć lat. Nie wiadomo skąd sam wskoczył na temat małżonki.
Ponieważ rzadko zdarza mi się takie rzeczy
słyszeć, częściej wręcz przeciwne, dopytywałem czemu tak sądzi.
– No bo
rozmawia ze mną, przychodzi i mówi do mnie.
Uff, pomyślałem, najwięcej mężów właśnie z
tego powodu uważa swoje żony za bardzo nieidealne.
– No i
pilnuje mnie, jest idealna …
O masz, myślę, dlaczego większość facetów nie
lubi jak żony ich pilnują? Przecież to dla ich dobra! Nie?
– No i
najgorzej, że ja już nie daję rady nosić jej na rękach jak kiedyś, jest
idealna!
Niczego nie zmyślam, tak mniej więcej
wyglądała ta rozmowa. I myślę sobie, że faceci muszą dojść w okolice
dziewięćdziesiątki, aby pojąć, że ich żony są idealne!
Nie zmieniam mimo wszystko decyzji – Vivat celibat!
Już w sobotę
zaczynamy świętować 100-lecie urodzin św. Jana Pawła II. Będziemy świętować
przynajmniej przez trzy dni. I po kolei.
W sobotę 16 maja, wierni wezwaniu Papieża do globalizacji solidarności oddajemy antenę naszego Nowego Radia przybyszom z innych krajów – www.noweradio.pl I tak w godz. 8:00 – 10:00 rano, zagości w radiu język ormiański (Armine Ożga – Margaryan). Audycję w języku ukraińskim możecie usłyszeć w godz. 11:00 – 13:00 (Tania i Andrzej), od 14:00 do 15:00 w języku arabskim (Syryjczyk Assef Saloom) a w godz. 16:00 – 17:00 program poprowadzą dwie Czeczenki – Lida i Luiza.
W niedzielę 17 maja o
godz. 12:00 blisko 120 osób (na tyle pozwalają przepisy) zbierze się na
Mszy Świętej w Hali Targów Lubelskich.
To osoby bezdomne, ubogie, byli więźniowie i wolontariusze – chcemy podziękować
Bogu za dar św. Jana Pawła II i prosić za Franciszka. Nie pojechaliśmy – na razie
– do Rzymu, ale nie zapominamy o wdzięczności. Ta uroczystość będzie
transmitowana w Naszym Radiu i na Itinerarium (FB), w wersji video, zapraszamy
do łączności.
W poniedziałek 18
maja zachęcamy do włączenia się w Bukiet Miłosierdzia, czyli dzieła STO NA STO.
Na 100-lecie urodzin św. Jana Pawła II chcemy stworzyć bukiet przynamniej 100
drobnych ale dobrych dzieł, np. ktoś może zrobić zakupy samotnej matce z dziećmi
(przebywającej w ośrodku), ktoś może pojechać na godzinę z naszym Gorącym
Patrolem i rozdawać kanapki bezdomnym (oczywiście zabezpieczamy kompletnie wolontariuszy).
Resztę pomysłów ujrzycie wkrótce na FB. Mam nadzieję, że znajdzie się wśród nas
100 chętnych, św. Jan Paweł II nie obrazi się, jeśli będzie nas więcej. Pomyślcie
o swoich kwiatach w tym bukiecie – tylko prosimy bez wierszyków, pomników i
panegiryków. Jan Paweł II oczekuje dzieł miłosierdzia, prostych, twardych,
konkretnych! Podzielcie się, proszę, swoimi pomysłami, może zainspirujecie innych.
Świętujmy razem tę
papieską setkę, na kolejną możemy się nie załapać!
Ogromnie mnie bawi
scena wyboru św. Macieja, dzisiejszego patrona (pozdrawiam wszystkich Maciejów!),
do grona apostolskiego, tekst patrz niżej. Po prostu miał szczęście, że go
wylosowano!Naprawdę
fantazji pierwszym chrześcijanom nie
brakowało. Wybór Macieja zajął apostołom może z pięć minut, współczesne
konklawe trwają niewspółmiernie długo. Karola Wojtyłę wybierano przez dwa dni,
a obecnego papieża Franciszka już tylko przez dwie godziny. Wskazanie premiera
po polskich wyborach parlamentarnych w r. 2015 (Beata Szydło) zajęło także aż dwa
miesiące.Trzeba działać i
wybierać jak najszybciej. Odkładanie decyzji o małżeństwie, kapłaństwie,
dalekiej podróży, istotnej zmianie życia, jest znakiem braku zaufania Bogu,
nieposłuszeństwa Duchowi Świętemu i porzucaniu drogi miłości. Oczywiście przy
zachowaniu roztropności.Ile czasu Maria miała
na odpowiedź Archaniołowi? Ile czasu miał Mateusz powołany przy punkcie celnym?
Ile Piotr i reszta rybaków, po wezwaniu „Pójdź za mną!”? To Niech Święty Maciej wybłaga nam dar dobrych, mocnych i jasnych decyzji, dzisiaj. A już słowem opowiadam o decyzji na małżeństwo podjętej po kilku godzinach znajomości.
https://vimeo.com/418073944/9d28f7ba08
Wybór Macieja
Piotr w obecności braci, a zebrało się razem około stu dwudziestu osób, tak
przemówił: «Bracia, musiało się wypełnić słowo Pisma, które Duch Święty
zapowiedział przez usta Dawida o Judaszu. On to wskazał drogę tym, którzy
pojmali Jezusa, bo on zaliczał się do nas i miał udział w naszym posługiwaniu.
Napisano bowiem w Księdze Psalmów: „Niech opustoszeje dom jego i niech nikt
w nim nie mieszka. A urząd jego niech inny obejmie”.
Trzeba więc, aby jeden z tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas,
kiedy Pan Jezus przebywał z nami, począwszy od chrztu Janowego aż do dnia, w
którym został wzięty od nas do nieba, stał się razem z nami świadkiem Jego
zmartwychwstania».
Postawiono dwóch: Józefa, zwanego Barsabą, z przydomkiem Justus, i
Macieja.
I tak się pomodlili: «Ty, Panie, znasz serca wszystkich, wskaż z tych dwóch
jednego, którego wybrałeś, by zajął miejsce w tym posługiwaniu i w
apostolstwie, któremu sprzeniewierzył się Judasz, aby pójść swoją drogą».
Przyjazd telewizji nadal robi wrażenie na niektórych ludziach. Przyjazd telewizji z Warszawy zrobił dzisiaj wrażenie na naszej telewizji, czyli obrazkowej wersji Itinerarium. Powstało coś w rodzaju – „telewizja w telewizji”.
https://vimeo.com/418071798/29edcee108
Na żadnej telewizji
się nie znam, ale pracowaliśmy dzisiaj ostro na kilku frontach, rozwoziliśmy maseczki
(1000 sztuk), róże (nie wiem ile), przyjmowaliśmy rozmowy w kwestiach pomocy
psychologicznej, dowoziliśmy żywność i remontowaliśmy dalej naszą nową siedzibę
(Centrum Wolontariatu). A do Was zwracamy się pokornie, o wsparcie. Sercem
dziękujemy.
Tu się
można zgłaszać do szycia maseczek – 81
5342652
Tu do
maseczek duchowych – 514 245 292
Tu
działa nasza poradnia psychologiczna – 663 551 680
Numer
do Róż – 508 635 061,
Konto Centrum Wolontariatu w Lublinie to: 64 1240 1503 1111 0000
1753 2101.
Proszę wybaczyć mi dobrą pamięć, dzisiaj mija 39 lat od zamachu na Jana Pawła II. Wielu z Was uczyło się o tym wydarzeniu na lekcjach historii, ja dowiedziałem się tego samego dnia, 13 maja 1981, z „Radia Wolna Europa”.
https://vimeo.com/417646377/8e2717cb58
George Weigl, w
znakomitej biografii Jana Pawła II („Świadek Nadziei”, stron – 1102, jeden
tysiąc sto dwie), tak opisuje tamten moment: „ Papież oddał właśnie rodzicom dziewczynkę i jechał w kierunku
Spizowej Bramy pałacu apostolskiego, kiedy o godz. 17:13, Teresa Życzkowska
(znajoma papieża, obecna na audiencji w tym dniu), usłyszała coś dziwnego.
Setki gołębi frunęły nagle w wieczorne niebo. Ułamek sekundy później, dzięki
niezwykłej akustyce placu, poznała przyczynę. Stojący za pierwszym rzędem pielgrzymów
opartych o drewnianą balustradę Mehmet Ali Agca oddał właśnie dwa strzały w
kierunku Papieża z półautomatycznego pistoletu browning 9 mm.” (s. 522). Modlę się za brata, który zadał mi cios, i szczerze mu przebaczam – powiedział tego samego dnia Jan Paweł II.
Spotkał się z nim dwa lata później, przebaczył i wnioskował o zwolnienie z
więzienia.
Nie robię łzawych wspominków. Często przypominam
tutaj, że pomniki, ulice, place i aleje z imieniem Jana Pawła II – których
nadmiar mamy w Polsce – to mało szkodliwe religijne hobby. Mało szkodliwe, a
jednak szkodliwe, bo zastępuje czytanie Jana Pawła II, myślenie według Jego
idei i wreszcie ich realizację.
No dobrze, już widzę jak połowa czytelników tego
wpisu sięga po encykliki naszego Papieża. O to mi właśnie chodzi. A druga
połowa przebacza swoim wrogom i kupuje bochenek chleba, który potem zaniesie
głodnym i bezdomnym.
Albo wspiera nasze wspólne dzieła, Budowanie
Cywilizacji Miłości:
Tu się
można zgłaszać do szycia maseczek – 81
5342652
Tu do
maseczek duchowych – 514 245 292
Tu
działa nasza poradnia psychologiczna – 663 551 680
Numer
do Róż – 508 635 061,
Konto Centrum Wolontariatu w Lublinie to: 64 1240 1503 1111 0000
1753 2101.
Tak, to prawda, od
soboty w naszym Nowym Radiu – www.noweradio.pl
– pojawią się audycje w języku czeczeńskim, ukraińskim, ormiańskim i arabskim.
A potem w innych, m.in. w perskim, sorani, hiszpańskim. W biblijnym Wieczerniku
słychać były przeróżne języki:
„Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. «Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami?» – mówili pełni zdumienia i podziwu. «Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie – słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże».” (Dz 2,5 – 11)
https://vimeo.com/417752445/0b107af208
Nie wydziwiamy, w
Lublinie i w regionie mamy wiele narodowości, z Europy i spoza niej. To nasze
siostry i bracia, którym damy głos. W USA, w hrabstwach czy miastach, gdzie
żyją polskie diaspory, także spotkać można polskie „okienka”, audycje
redagowane po polsku.
Dobrego odbioru,
szybko uczcie się sorani! Bayani Bash!
Pytam w sklepie reklamującym się chyba jako „Galeria win” o gruzińskie. Młoda pani od razu odpowiada, że nie ma, ale proponuje coś „z tych samych okolic”. Czyli skąd? – dopytuję spodziewając się jakiegoś ormiańskiego Noyana (wszak Armenia to sąsiadka Gruzji). Pani jednak wyprowadza mnie z błędu: „Z Chorwacji”.
https://vimeo.com/417253517/04e5e88480
W raz
Nieśmiało protestuję,
że jednak Chorwacja i Gruzja to nie te same okolice. Pani natychmiast prostuje
wpadkę i przepraszająco zachęca: „Miałam na myśli Portugalię …” Pani jest młoda
i zadbana, na pewno da sobie radę w życiu. Mogłaby pewnie nawet znaleźć pracę w
jednej z sieci radiowych (dobra słuchalność), gdzie hołdowano zasadzie:
„Nieważne czy to było w Austrii czy Australii, ważne, żebyśmy pierwsi to powiedzieli”.
Ja, staroświecki gość, wolałbym jednak – na przykład w razie awarii jakiegoś
reaktora jądrowego – wiedzieć czy to było pod Wiedniem czy też pod Sydney. W
pierwszym przypadku pobiegłbym do najbliższego schronu.
Dwoje młodych ludzi
podjeżdża pod zabytkową basztę. Zsiadają z rowerów i po dwóch sekundach
pstrykają zdjęcia. Zajmuje im to z pięć minut, po czym odjeżdżają. Ja,
staroświecki gość, to bym najpierw się napatrzył, naoglądał, potem może
zrobiłbym zdjęcia. Mam też starodawny zwyczaj dotykania wiekowych murów, a
gdzie się da, to lubię na nich stanąć. Ci młodzi ludzie wstawią fotki na
portale i o to chodzi.
Ja, staroświecki
gość, bywam też figlarny. W jednej z lubelskich kawiarni pytam żartem kelnerkę
(zadbaną, a jakże), po zamówieniu kawy, o jointa: „Najlepiej z haszyszem”. Pani
krzyczy przez pół sali do koleżanki: „Haniu, rzuć okiem na kartę. Mamy
jointy?”. Nie mieli na szczęście.
Myślę, że nasza
cywilizacja jest coraz bardziej wesoła i głupawa, z pokoleniami niedouczonymi i
rozbrajająco niefrasobliwymi. Co oczywiście skończy się źle, ale przecież nikt
mi nie uwierzy.
I co ma z tym
wspólnego Pan Jezus z martwych powstały, o którym pisuję w Itinerarium? Po
pierwsze On to wszystko widzi i słyszy. Po drugie, nie karze za głupotę i
niedostatki z geografii. Po trzecie, najważniejsze, niezmiennie wierzy w ludzi.
A ja wierzę w to, co On wierzy.
Czasem znajduję w
Piśmie Świętym frazy, które dziś można by odbierać jako pisane po zażyciu
dopalaczy. Bo czy ktoś o zdrowym rozsądku może pisać, że widzi i słyszy
śpiewające doliny? Popatrzcie, co zapisał psalmista:
Stepowe pastwiska są pełne rosy, a wzgórza przepasują się weselem. Łąki się stroją trzodami, doliny okrywają się zbożem, wznoszą okrzyki radości, a nawet śpiewają. (Ps 96)
https://vimeo.com/416950232/816a305fe9
Zakuci w świecie
industrialnym, z oczyma i uszami w smartfonach, widzimy i słyszymy tylko to, co
podsuwa nam elektronika, maszyny i urządzenia. Pochwałę Boga, głoszoną przez
wszystkie żywe stworzenia (więcej na ten temat na końcu), zagłusza asfalt,
beton i ryk silników. Pozbawiamy się przez to harmonii z melodiami wszechświata
i coraz bardziej szukamy dopalaczy.
Niekiedy ze zdziwieniem
odkrywam wielką niewiedzę w odczytywaniu obrazów i dźwięków. Kilka dni temu
pewien młody człowiek, z którym spacerowałem, na głos ptaka nad nami rzucił:
„O, słowik!” Zdębiałem, ewidentnie śpiewała makolągwa – na zdjęciach w filmie –
co po maturze powinien wszak wiedzieć każdy.
Powstały z martwych
Chrystus – w „którym wszystko zostało stworzone, i to, co w niebiosach, i to,
co na ziemi” (Kol 1,16) – wychwalany jest przez deszcze i rosy, upały i chłody
– czytaj dalej. I przez makolągwy, których cudnego śpiewu nijak nie da się
podrobić!
Błogosławcie Pana, wszystkie dzieła Pańskie, *
chwalcie Go i wywyższajcie na wieki.
Błogosławcie Pana, aniołowie Pańscy, *
błogosławcie Pana, niebiosa.
Błogosławcie Pana, wszelkie wody podniebne, *
błogosławcie Pana, wszystkie potęgi.
Błogosławcie Pana, słońce i księżycu, *
błogosławcie Pana, gwiazdy na niebie.
Błogosławcie Pana, deszcze i rosy, *
błogosławcie Pana, wszystkie wichry niebieskie.
Błogosławcie Pana, ogniu i żarze, *
błogosławcie Pana, upale i chłodzie.
Błogosławcie Pana, rosy i szrony, *
błogosławcie Pana, mrozy i zimna.
Błogosławcie Pana, lody i śniegi, *
błogosławcie Pana, dnie i noce.
Błogosławcie Pana, światło i ciemności, *
błogosławcie Pana, błyskawice i chmury.
Niech ziemia błogosławi Pana, *
niech Go chwali i wywyższa na wieki.
Błogosławcie Pana, góry i pagórki, *
błogosławcie Pana, wszelkie rośliny na ziemi.
Błogosławcie Pana, źródła wodne, *
błogosławcie Pana, morza i rzeki.
Błogosławcie Pana, wieloryby i morskie stworzenia, *
błogosławcie Pana, wszelkie ptaki powietrzne.
Błogosławcie Pana, dzikie zwierzęta i trzody, *
błogosławcie Pana, synowie ludzcy.
Błogosław Pana, Izraelu, *
chwal Go i wywyższaj na wieki.
Błogosławcie Pana, kapłani Pańscy, *
błogosławcie Pana, słudzy Pańscy.
Błogosławcie Pana, duchy i dusze sprawiedliwych, *
błogosławcie Pana, święci i pokornego serca.
Błogosławcie Pana, Chananiaszu, Azariaszu i Miszaelu, *
chwalcie Go i wywyższajcie na wieki.
Błogosławmy Ojca i Syna, i Ducha Świętego, *
chwalmy Go i wywyższajmy na wieki.
Błogosławiony jesteś, Panie, na sklepieniu nieba, *
pełen chwały i wywyższony na wieki. (Dn 3)
A tu jest wlaściwy film o Domu Postpenitencjarnym. Przepraszam.
Pan Zbyszek zadzwonił z okolic Hamburga, ma
teraz ciężką ale dobrą pracę, czyści piece produkcyjne i otrzymuje 10 euro za
godzinę. Z zarobków spłaca zaległe zobowiązania, pozostałe po odbyciu kary
więzienia. Pierwsze trzy miesiące po wyjściu pan Zbyszek mógł spędzić w ośrodku
pomocy postpenitencjarnej w Lublinie. Dom dla byłych więźniów funkcjonuje już
od prawie dwóch lat i pomaga stawiać
pierwsze kroki na wolności osobom opuszczającym zakłady karne.
CO ROKU TRZY TYSIĄCE
OSÓB
Lubelskiemu Inspektoratowi
Służby Więziennej podlega osiem aresztów śledczych i zakładów karnych, są to
jednostki dla recydywistów i odbywających wyroki po raz pierwszy, na jednym oddziale w Lublinie przebywają
także kobiety. Największym zakładem jest areszt śledczy w Lublinie, może
pomieścić prawie tysiąc osób. Zakład Karny w Opolu Lubelskim należy z kolei do
najbardziej nowoczesnych w Polsce, trafiają tam młodociani przestępcy, mają do
dyspozycji szkołę, tereny sportowe, ważną rolę spełnia także oddział
terapeutyczny dla osadzonych uzależnionych od alkoholu. Recydywiści
penitencjarni odbywają karę w więzieniach uznawanych za ciężkie, m.in. w
Chełmie i Włodawie.
Rocznie wszystkie
jednostki w naszym regionie opuszcza około trzy tysiące skazanych, zarówno
kończących karę jak i wychodzących na zwolnienia warunkowe. Większość powraca
do swoich rodzin i środowisk.
Jednak od kilkunastu
lat nasila się zjawisko bezdomnych więźniów, którzy opuszczając zakład karny
nie mają powrotu do swoich rodzin.
DOM NA START
– Jeszcze przed pójściem
do więzienia zmarła moja mama – opowiada Kamil – w trakcie wyroku zmarł także
ojciec. Odziedziczyłem po nim tzw. „zły spadek”, czyli jego długi. Rodzeństwo
przebywa zagranicą. Jedynym miejscem gdzie mogłem trafić po wyjściu byłaby noclegownia
dla bezdomnych. Jest tam materac i koc, nie ma posiłków, do godziny ósmej rano
trzeba opuścić obiekt. Na szczęście wychowawca w więzieniu podał mi kontakt do
ośrodka dla byłych skazanych w Lublinie. Okazało się, że jest to normalny dom,
dostałem swój pokój, miałem zapewnione wyżywienie, nie wylądowałem na ulicy.
Kamil obecnie kończy
pobyt w domu, ukończył tutaj kurs spawacza, dostał dobrą etatową pracę, za
zarobione pieniądze wynajmie sobie stancję. W czasie pobytu w ośrodku, o którym
mówi „dom”, spotykał się z psychologami, księdzem, podjął również terapię
wzmacniającą, aby nie wrócić do nałogu.
– Do naszego domu dla
byłych osadzonych zgłaszają się przede wszystkim mężczyźni, choć mieliśmy także
dwie młode kobiety – mówi Karolina Wychowaniak, kierująca ośrodkiem – niektórzy
dowiadują się o nim jeszcze w czasie pobytu w więzieniu. Współpraca ze służbą
więzienną układa się znakomicie. Inni kierowani są przez kuratorów sądowych,
ośrodki pomocy rodzinie czy urzędy pracy. Z każdą osobą wypracowujemy indywidualny
program pierwszych kroków po opuszczeniu zakładu. Jedni potrzebują
krótkotrwałego wsparcia, przebywają u nas tydzień lub dwa, inni mogą zostać
trzy miesiące lub trochę dłużej. Zapewniamy im dach nad głową, wyżywienie,
pomoc przy szukaniu pracy czy mieszkania. Przede wszystkim traktujemy ich jak
osoby szukające wsparcia, zawsze otwarci jesteśmy na rozmowy i słuchanie,
życzliwi ludzie na wolności są najważniejsi.
NIE WRÓCIĆ ZA KRATKI
Pomoc dla osób
przyjmowanych do ośrodka jest bardzo zróżnicowana. Najsmutniejsze są przypadki,
kiedy cały dobytek byłego więźnia to reklamówka z kilkoma rzeczami. W zakładzie
karnym osadzony miał celę i łóżko, program dnia, czasami pracę, po wyjściu na
wolność zmuszony jest zmierzyć się z wieloma brakami – brak domu, rodziny,
pracy, pieniędzy. Początek nowego życia jest bardzo ważny, polskie statystyki
pokazują, że aż ponad 50 procent skazanych wraca za kratki. Odnalezienie się w
szybko zmieniających się realiach jest trudne zwłaszcza dla kogoś kto spędził w
więzieniu kilkanaście lat.
Dom dla byłych osadzonych
w Lublinie powołało w r. 2018 Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu. Organizacja
od ponad 15 lat prowadzi działania na rzecz więźniów i byłych skazanych,
wolontariusze przygotowują do wyjścia na wolność w zakładach karnych w
Lublinie, Opolu, Chełmie i Krasnymstawie. Przyświeca im ewangeliczne wezwanie
„Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,36).
Jest to jedyny tego
typu ośrodek po wschodniej części Wisły, stąd trafiają tu osoby nie tylko z
regionu lubelskiego.. To dobry dom dla tych, którzy chcą zacząć nowe życie po
więzieniu.