WITRAŻ CZYLI DAGOBERTO

 

LUDZIE PEŁNI DUCHA

Wtorek 21 maja 2013

 

 

Witraże znałem głównie z kościołów, dopóki nie spotkałem twórcy żywego witrażu. Dagoberto Valdes stworzył „Witraż” (Vitral) na zachodzie Kuby, w Pinar del Rio, tak nazwał niezależny ośrodek i pismo. Niezależny od władz komunistycznych, nieprzychylnych wszelkim inicjatywom oddolnym i niezgodnym z oficjalną doktryną. Działanie ośrodka polegało na organizowaniu spotkań dyskusyjnych na tematy społeczne, religijne, ekonomiczne i kulturalne. Efekty wykładów i rozmów publikowane były w nieregularnie ukazującym się czasopiśmie. Nieregularnie, ponieważ o papier i drukarnię na Kubie nadal jest niebywale trudno, zwłaszcza jeśli treści są odmienne od panującej ideologii. Dla młodszych czytelników to co piszę brzmi niewiarygodnie, są jednak kraje na świecie, gdzie nie ma wolności słowa, wolności religii, wolności stowarzyszania się i wszelkich innych wolności, do których przywykliśmy i których nie cenimy już.

„Witraż” funkcjonował przez 14 lat, a Dagoberto płacił za swoje dzieło utratą pracy, aresztowaniami i innymi szykanami. Książkowy wybór artykułów, które ukazywały się na łamach pisma autor nazwał „Wolność światła” (La Libertad de la Luz). Kiedy jesteśmy wewnątrz pomieszczenia, światło docierające przez witraż jest co prawda inne, ale jednak jest światłem. Gorzej, jeżeli nie ma żadnego światła i panuje kompletna ciemność. „Witraż” Dagoberto sprawiał, że wolne światło idei, myśli i wartości przenikało na mroczną Wyspę, ciemiężoną przez dyktaturę braci Castro.

Po zlikwidowaniu „Witraża”(ingerencja władz) Dagoberto Valdes kontynuuje swoje dzieło w formie pisma „Convivencia” (Współistnienie), przy czym ukazuje się ono tak nieregularnie, że należałoby stworzyć dlań specjalny rodzaj – „od czasu do czasu” (normalnie myślimy o prasie w kategoriach tygodnika, miesięcznika czy kwartalnika).

W ubiegłym roku Dagoberto był zaproszony z referatem na Kongres Kultury Chrześcijańskiej w Lublinie, nie dostał zgody na wyjazd ze swojego kraju, być może uda się to w roku bieżącym. Dla bardziej wytrwałych załączam niżej tekst jego wystąpienia, odczytanego w trakcie Kongresu (mam na to pełne przyzwolenie autora).

Kiedy myślę o Dagoberto, nie mam wątpliwości, że Duch ze swoją mocą nadal wieje w naszym świecie, wieje niosąc wolność, ale i wszystko inne, co potrzebne jest, abyśmy byli naprawdę ludźmi.

 

IV Kongres Kultury Chrześcijańskiej

„Szukając człowieka w człowieku. Chrześcijańskie źródła nadziei”.

Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, Lublin, Polska

27-30 września 2012 r.

 

Panel: Człowiek drogą Kościoła. A co drogą człowieka?

Sobota, 29 września 2012 r.

 

Proces rekonstrukcji osobowej podmiotowości człowieka

po okresie totalitaryzmu: droga Kościoła

 

Autor: Dagoberto Valdés

Czasopismo „Convivencia” (www.convivenciacuba.es)

Pinar del Río (Kuba)

 

 

Plan referatu:

  1. Od antropologicznego skrzywienia do rekonstrukcji osoby ludzkiej
  2. Od rekonstrukcji osobowej do suwerenności obywatelskiej
  3. Od suwerenności obywatelskiej do odbudowy struktury społeczeństwa obywatelskiego
  4. Ku odnowie osoby ludzkiej i przebudowie społeczeństwa obywatelskiego: droga i misja Kościoła

 

 

WSTĘP

 

Pochodzę z Kuby, z Pinar del Rio, prowincji kraju położonej najbardziej na zachód, zarówno w sensie geograficznym, jak i kulturowym, o której, wspominany przeze mnie ze szczególną miłością i oddaniem, Błogosławiony Jan Paweł II, powiedział podczas lotu nad naszą diecezją:

 

„Przelatując, przed przybyciem do Hawany, nad terytorium umiłowanej diecezji Pinar del Río, na początku mojej podróży apostolskiej na Kubie, odczuwam wielką radość z możliwości skierowania serdecznych pozdrowień do synów i córek tego zachodniego regionu Kraju. Walory naturalne tej ziemi przywołują na pamięć inne bogactwa, jakimi są wyróżniające mieszkających tu ludzi wartości duchowe, które mają oni obowiązek zachować i przekazać przyszłym pokoleniom dla dobra i rozwoju Ojczyzny”[1].

 

Chcąc odpowiedzieć na to wezwanie niezapomnianego Papieża, pracowaliśmy przez 18 lat, najpierw w Ośrodku Kształcenia Obywatelskiego i Religijnego oraz w czasopiśmie Vitral, a obecnie przy projekcie i w czasopiśmie pt. Convivencia. Przybywam do ziemi Jana Pawła II z oczekiwaną pielgrzymką, aby odnowić zobowiązanie do zachowania i przekazywania przyszłym pokoleniom duchowych i obywatelskich wartości, dla dobra i rozwoju naszej Ojczyzny. Przybywam zaś przede wszystkim do tej Alma Mater, w której Wojtyła nauczał tych właśnie wartości w swoich wykładach z etyki. Moja obecność tutaj, fizyczna czy duchowa, stanowi powrót do korzeni, powrót do źródeł, w celu złożenia skromnego hołdu Papieżowi, który jako pierwszy otworzył serce Kuby na nadzieję, i z którym miałem zaszczyt spotkać się czterokrotnie, gdy byłem członkiem Papieskiej Rady ds. Sprawiedliwości i Pokoju. Z Jego też rąk, podczas mszy na Placu José Martí w Hawanie w styczniu 1998 r., otrzymałem egzemplarz Biblii.

Muszę wyznać, że to, co zamierzam przedstawić w trakcie tej debaty jest świadectwem z Kuby, jedynego państwa na Zachodzie, który wciąż żyje w ramach systemu dającego pierwszeństwo kolektywistycznej masie nad jednostką, ideologii nad kulturą, jednej partii nad Narodem. Przybywam jako pielgrzym wiary do stóp Matki Bożej Jasnogórskiej, tak samo jak wielokrotnie szedłem na górę Matki Boskiej Miłosierdzia z El Cobre. Przychodzę, aby uzasadnić naszą nadzieję pokładaną w Odkupicielu Człowieka i przeżywać to doświadczenie wspólnotowej miłości, które w Polsce  przybrało braterskie i chwalebne imię „Solidarność”.

Tak, więc cała praca, którą rozwijaliśmy na Kubie w ciągu ostatnich 33 lat została zainspirowana pierwszą i podstawową encykliką, wyznaczają cały pontyfikat Błogosławionego Jana Pawła II, „Redemptor Hominis”.

Przed dalszymi refleksjami na temat sposobu realizacji wskazań encykliki na Kubie, pragnę wspomnieć słowa, którymi ​​Papież rozpoczyna swój List, a które stanowią początek, inspirację i zwieńczenie całej naszej pracy na pięknej i doświadczanej cierpieniem Karaibskiej Wyspie:

 

„Należy przypominać i w sposób szczególny odnawiać świadomość tej kluczowej prawdy wiary, której wyraz dał św. Jan na początku swej Ewangelii: >>Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami<<. W tym zbawczym wydarzeniu dzieje człowieka w Bożym planie miłości osiągnęły swój zenit. Bóg wszedł w te dzieje, stał się – jako człowiek – ich podmiotem, jednym z miliardów, a równocześnie Jedynym! Przez swe Wcielenie ukształtował ten wymiar ludzkiego bytowania, jaki od początku zamierzał nadać człowiekowi. Ukształtował w sposób definitywny, ostateczny, w sposób Sobie tylko właściwy, stosowny do swej odwiecznej Miłości i Miłosierdzia, z całą Boską wolnością, a równocześnie z tą szczodrobliwością, która wobec grzechu pierworodnego i wobec całej historii grzechów ludzkości, wobec manowców ludzkiego umysłu, woli i serca, pozwala nam powtarzać z podziwem te słowa: „O szczęśliwa wino, któraś zasłużyła, aby mieć takiego i tak potężnego Odkupiciela!”[2].

 

  1. Od antropologicznego skrzywienia do rekonstrukcji osoby ludzkiej

 

 

Przez 53 lata narzucano na Kubie system totalitarny, zainspirowany marksizmem- leninizmem-stalinizmem,  posiadający jednak swoją specyfikę. Po ponad pół wieku wszyscy mogą  potwierdzić gospodarcze fiasko scentralizowanego, paternalistycznego i dalekiego od reguł rynkowych systemu. Ten model polityczny, oparty na silnym przywództwie, nie „wykreował” również społeczeństwa partycypującego, ale symulujące i skorumpowane. Obowiązujący model społeczny, do chwili gdy płynęły dotacje z byłego Związku Radzieckiego, utrzymywał w jakimś stopniu zasady sprawiedliwości w zakresie edukacji, zdrowia, sportu i kultury. Obecnie społeczeństwo jest bardziej podzielone, a systemy opieki zdrowotnej, edukacji, sportu i kultury wykazują oznaki pogorszenia, rozkładu i nieefektywności całego państwa.

Ze względu na istniejący podwójny system monetarny rośnie przepaść pomiędzy tymi, którzy mają dostęp do dolara, euro lub peso (convertible – odpowiednik bonu dolarowego w Polsce przed r. 1989 – przyp. tł.), a większością otrzymującą skromne wynagrodzenie w zdewaluowanej walucie krajowej (peso nacionale). Większość musi kupować artykuły pierwszej potrzeby na rynku płacąc w peso wymiennym, którego kurs w stosunku do peso kubańskiego wynosi 1:25. Tak wygląda, mówiąc ogólnie, krytyczna sytuacja końca pewnej epoki.

Bez wątpienia jednak, żadnego z tych nieszczęść, jakkolwiek byłyby one ciężkie i bolesne, nie da się porównać z tym, co uważam za największe i najbardziej znaczące, trwałe i trudne do naprawienia ze wszystkich niepowodzeń socjalizmu na Kubie. Jego największą porażką jest głębokie antropologiczne skrzywienie, które nie wykreowało „nowego człowieka”, ale zalęknionego symulanta, nie wykreowało świadomych i wolnych obywateli lecz poddanych, poddających się dobrowolnie samokrytyce, aby nie utracić pracy, którą dostali od „Jedynego Pracodawcy”. Nie wytworzyło przestrzeni wolności i odpowiedzialności, lecz anomalie i społeczne niedyscyplinowanie.

Antropologiczne skrzywienie doprowadziło do takiej erozji tożsamości (istotowości) Kubańczyków, że wielu z nich nie wie, co zrobić z własną wolnością, nie umie podołać poważnym obowiązkom, ani stać się bohaterami własnego planu życiowego.

Jak napisaliśmy w artykule redakcyjnym 74 numeru czasopisma „Vitral”, z czerwca 2006 roku[3], możemy potwierdzić, że sytuacja ta nie wynika jedynie z powodu nieznajomości praw i obowiązków. Chodzi tu o wewnętrzną słabość, kruchość konstrukcji psychicznej, załamanie człowieka, o dużą skłonność do rezygnacji z walki o życie, o nieprzezwyciężalny brak odpowiedzialności. Wobec takiej rzeczywistości, która prawie zawsze jest niewytłumaczalna, zastanawiamy się, co się dzieje z ludźmi, którzy nie mają właściwej osobowej spoistości, wewnętrznej koherencji, którym brak mocy ducha i wewnętrznej wolności, odpowiedzialności, zdolności do podejmowania decyzji oraz tworzenia planu życiowego?

Pytanie to prowadzi nas poza uwarunkowania społeczne, polityczne i gospodarcze, choć oczywiście bada je i analizuje. Rzeczywistość braku świadomych i adekwatnych odpowiedzi prowadzi nas do wnętrza człowieka, choćby jawiło się ono przebrane w pozory i uwarunkowania. Można założyć, że problem pochodzi z wnętrza człowieka, ponieważ są inni ludzie, którzy w podobnych warunkach nie przejawiają tego rodzaju słabości i wewnętrznych pęknięć. Tak więc przedzierając się przez  labirynt wszelkiego rodzaju argumentów, które istnieją i warunkują ludzkie zachowania, po długiej drodze pełnej ślepych zaułków, docieramy do najbardziej skrytych,  głębokich i podstawowych przyczyn, które mogą powodować taką głęboką niespójność osoby ludzkiej: antropologiczne skrzywienie.

 

Owo rozdarcie istoty człowieka możemy uznać za najpoważniejszy problem w naszym dzisiejszym społeczeństwie. W referacie niniejszym antropologiczne skrzywienie definiujemy jako ranę zadaną jednemu z konstytutywnych aspektów osoby ludzkiej. Chodzi również o trwałe okaleczenie jednego lub wielu jego fundamentalnych wymiarów. W istocie, mamy tu do czynienia ze swoistym wycofaniem osobistej podmiotowości, które, w zależności od sytuacji, przejawia się zanikiem lub innych ludzi.

 

  • Za każdym razem, gdy człowiek przestaje myśleć samodzielnie, i z powodu strachu lub wygody powtarza slogany, wygląda tak, jakby odcięto mu głowę lub wyjęto mózg. Jest to forma antropologicznego upośledzenia, ponieważ niszczy lub ogranicza zdolność ludzi do swobodnego, pozbawionego strachu postrzegania świata i używania inteligencji dla rozumowania według niezależnych kryteriów, bez ograniczeń czy totalitarnych manipulacji.
  • Za każdym razem, kiedy człowiek musi ukrywać swoje prawdziwe i zdrowe uczucia, a ze strachu przed tym, co powiedzą ludzie lub co może mu się przytrafić, zaczyna żyć w hipokryzji, jego serce zostaje okaleczone. Jest to antropologiczne upośledzenie, które niszczy lub paraliżuje zdolność tych osób do kochania, istnienia i wyrażania tego, co czują, choćby nikt lub nic nie manipulowało ich emocjami z powodów politycznych, religijnych czy innych.
  • Za każdym razem, gdy człowiekowi rutynowo konfiskują jego wolę, w imię narzuconego z góry lub w drodze dekretu „wolontariatu”, gdy musi działać inaczej niż myśli lub czuje, za każdym razem taki człowiek traci siłę woli i staje się kruchą, poruszaną z zewnątrz marionetką  manipulowaną odgórnie przez struktury władzy, chęć posiadania czegoś lub zwykły kaprys. To tak jakby miał okaleczone ręce. Jest to antropologiczne upośledzenie, ponieważ niszczy wolę człowieka, a z ludzi czyni instrumenty podległe woli innych.
  • Za każdym razem, kiedy człowiek musi tracić lub ukrywać relacje z innymi, swoją przyjaźń czy miłość do pewnych osób lub grup ludzi, ponieważ jest to źle widziane przez innych lub przez władzę; za każdym razem, gdy z powodu rasy, religii, poglądów politycznych, statusu ekonomicznego, społecznego lub innych form dyskryminacji, wprowadza się wśród obywateli sztuczne podziały; za każdym razem, gdy odwiedzanie, kontaktowanie się z kimś lub pomoc zwykłemu spokojnemu człowiekowi, może być „problemem” lub „być postrzegane” jako szkodliwe, wygląda tak, jakby miał okaleczone stopy.

Jest to kolejna forma antropologicznego upośledzenia, ponieważ oddziela, izoluje, dyskryminuje, a nawet demonizuje ludzi, jak gdyby byli ofiarami choroby zakaźnej lub trędowaci, osobami lub grupami osób, którzy są zamknięci w niewidzialnym więzieniu segregacji społecznej, wprowadzonym i utrzymywanym przez tych, którzy dzielą i zniesławiają niepodważalną równość wszystkich wobec Boga, wobec prawa i społeczeństwa.

  • Za każdym razem, gdy ktoś musi ukrywać lub taić swoją wiarę, jest prześladowany, naciskany lub narażony na problemy z powodu kierowania się swymi przekonaniami religijnymi na płaszczyźnie pracowniczej, społecznej, kulturowej, politycznej i ekonomicznej w swoim własnym kraju; za każdym razem, gdy wspólnota religijna jest poddana całkowitej kontroli politycznej, gospodarczej, społecznej, to jakby tej osobie lub Kościołowi nie pozwolono oddychać tlenem, lecz duszono w morzu biurokracji i nonsensów  prawnych, które zjadają swój własny ogon i wracają do punktu wyjścia po nieludzkiej stracie czasu, wysiłku, wiarygodności i zaufania. Jest to kolejna forma antropologicznego upośledzenia, być może jedna z najbardziej subtelnych; nie dostrzegana przez opinię publiczną, ale ogromnie szkodliwa, ponieważ tłumi zdolność ludzi do przekraczania granic własnej egzystencji materialnej. Utrudnia otwarcie się ludzi na to, co duchowe, absolutne, na samego Boga. Kto ogranicza przestrzeń nazywaną  wolnością religijną, wypływającą z wolności sumienia, nie tylko szkodzi istocie człowieka, ale skazuje go na życie w najbardziej absurdalnej rzeczywistości: w bezsensowności życia bez perspektywy transcendentnej, bez przyszłości i nadziei. Więcej, gdy tego rodzaju upośledzenie trwa latami na poziomie społecznym, blokuje się nienaruszalne sanktuarium ludzkiego sumienia oraz, chcąc nie chcąc, uzurpuje się miejsce i władzę samego i jedynego Boga.

 

Kiedy jednak mamy do czynienia z upośledzeniem antropologicznym, tzn.  ze sprzeniewierzeniem lub zmarnowaniem choćby jednej ze zdolności, możliwości czy wymiarów osoby ludzkiej, kiedy chodzi o jednego człowieka choćby był najmniej znany i znaczący, który byłby zraniony w jednej tylko ze swych wymiarów jako człowiek czy obywatel tego kraju i tego świata, można powiedzieć, że każda z tych okoliczności wystarczy, aby zwrócić uwagę wszystkich, żeby nie pozostawać obojętnym, aby poważnie myśleć o konsekwencjach tego antropologicznego okaleczenia na krótką i na dłuższą metę.

 

Wystarczyłoby gdybyśmy wszyscy, tj. większa liczba Kubańczyków oraz ci, którzy tu i tam nas obserwują, podziwiają lub krytykują, niosą nam pomoc lub szkodzą z dowolnego miejsca w kraju czy na świecie, zatrzymali się na chwilę i uświadomili w prawdzie i odpowiedzialności, że to  antropologiczne upośledzenie jest najpoważniejszym i najgłębszym nieszczęściem rujnującym podstawowe i największe bogactwo tego narodu, który my, Kubańczycy i Kubanki, tworzymy. W chwili, kiedy uświadomimy sobie to nieszczęście, musimy zabrać się do pracy, aby mu zaradzić, w jedyny możliwy sposób, z większym zakresem wolności i odpowiedzialności, z poszanowaniem wszystkich i poszczególnych praw człowieka, tworząc odpowiednie warunki, tj. możliwość partycypacji, aby mogły rozwijać wszystkie możliwości Kubańczyków. Z tego powodu istnieje pilna potrzeba następujących działań:

 

  • Wykreowanie odnowionego i odnawiającego środowiska społecznego, w którym każdy może myśleć samodzielnie, trzymać się, bez strachu i kompleksów, własnych kryteriów.
  • Otwarcie przestrzeni wolnej inicjatywy, w której my wszyscy obywatele Kuby, będziemy mogli rozwijać nasze zdolności i kreatywność.
  • Rozwijanie ruchu opartego na wzajemnej serdeczności, przebaczeniu i pojednaniu, w którym ​​wszyscy Kubańczycy mogą wyrazić swoje uczucia i rozwijać bez nieufności wrażliwość.
  • Wyposażenie obywateli w atrybuty władzy i praca nad wzmocnieniem siły woli ludzi, aby każda ich decyzja była pewna, każde zadanie realizowane z siłą i wytrwałością, aby każde przedsięwzięcie było prowadzone ze mocą ducha i stałością sprawiającą, że naród przekształci się w społeczeństwo obdarzone spoistością, która jest pierwszą oznaką suwerenności.
  • Wsparcie atmosfery przejrzystości i pragnienia pełni rozwoju, które pozwolą nam Kubańczykom otworzyć się na Transcendencję i rozwijać duchowość w drodze na spotkanie z Absolutem – Bogiem.

 

Jeżeli stworzymy te warunki, Kuba będzie lepsza i rozwinie się jako naród, ponieważ będziemy pracować nad jej duszą. W ten sposób precyzuje to wspomniany Papież:

 

„Misja nigdy nie jest burzeniem, ale oczyszczeniem i nowym tworzeniem, nawet jeśli w praktyce nie zawsze odpowiadała temu wysokiemu ideałowi. Dobrze wiemy, że zaczynająca się od niej przemiana jest dziełem Łaski, w której człowiek musi odnaleźć się w pełni.” [4]

 

Naprawa duszy narodu jest rekonstrukcją podmiotowości i zasadniczych struktur osoby ludzkiej. Żaden naród nie rozwija się bez ludzi zdrowych i spełnionych. To może być klucz do zrozumienia naszej historii, naszej teraźniejszości, a zwłaszcza naszej przyszłości:

 

  • Mogą przyjść lepsze czasy w gospodarce, ale jeśli nie naprawimy problemu antropologicznego, ten wzrost może być źle zarządzany, rozwinie się kultura indywidualizmu, chciwości, a każdy będzie żył dla siebie.
  • Mogą przyjść lepsze czasy w polityce z większym uczestnictwem w życiu publicznym, demokracją i podstawowymi swobodami, ale jeśli nie naprawimy antropologicznego upośledzenia społeczeństwa w postaci właściwej etyki i edukacji obywatelskiej, nie będziemy wiedzieć, jak korzystać ze zdobytych swobód, ani nie będziemy mieli woli do egzekwowania swoich praw i obowiązków jako obywatele, ani nie będziemy mieli krytycznej świadomości i uczciwości w celu kontrolowania i oceniania władzy.
  • Jeśli któregoś dnia przyjdzie na Kubie, co nie daj Boże, sytuacja społeczna naznaczona większą korupcją, to już teraz ostrzegamy, że musimy popracować nad ulepszeniem ludzkiej kondycji i propagowaniem cnót.
  • Jeśli któregoś dnia zdarzy się na Kubie, co nie daj Boże, że ludzie nie będą chcieli pracować nawet za sprawiedliwe wynagrodzenie, pamiętajmy, że źródłem zła jest antropologiczne upośledzenie, które na czas zdiagnozowaliśmy, aby je uzdrawiać.
  • Jeśli na Kubie zaczną działać, co nie daj Boże, zorganizowane struktury przemocy i zbrodni, pamiętajmy, że przyczyny tego zjawiska tkwią w problemach natury antropologicznej, które można wyleczyć działając odpowiednio wcześnie.

 

Kuba już teraz potrzebuje duchowej odnowy, naprawy ducha, klimatu spokoju, pokoju, bezpieczeństwa i zaufania, aby ponownie stały się płodne, pełne wolności i braterstwa, okaleczone ciała i zapieczone dusze narodu. Byłby to pierwszy krok do przejścia od antropologicznego upośledzenia do odbudowy człowieka:

 

  • Mamy na Kubie wiele mężczyzn i kobiet, ludzi młodych i dojrzałych, którzy nie pozwolili okaleczyć swego rozumu i myślą samodzielnie. To jest nasza nadzieja.
  • Wielu naszych rodaków nie pozwoliło ostygnąć sercom, wyrażają swoje uczucia i dzielą swoje emocje w zdrowej i miłej atmosferze. To także jest naszą nadzieją.
  • Istnieje wiele osób, które nie pozwoliły, aby ich wola stała się słaba i anemiczna. Działają oni ze stanowczością i odwagą, wytrwałością i cierpliwością. To zwiększa naszą nadzieję.
  • Istnieje również wielu Kubańczyków i Kubanek, którzy nie pozwolili, aby wyschły ich dusze.  Umacniają swoją duchowość, która daje im, pochodzącą z wewnątrz, mistyczną siłę, sprawia, że  człowiek wierzy, ma nadzieję, kocha i oddaje swe życie za wiarę.

 

Tak, w skrócie, można opisać źródła naszej nadziei oraz nasze zadania. To jest, jak powiedział Ojciec Felix Varela: „słodka nadzieja dla ojczyzny, bo nie ma ojczyzny bez cnoty, ani cnoty obarczonej bezbożnością”.

 

 

 

 

 

  1. Od rekonstrukcji osobowej do suwerenności obywatelskiej

 

 

Drugim „krokiem” jest pascha, która prowadzi od odbudowy osoby ludzkiej do umocnienia pożądanej suwerenności obywatelskiej. Jeśli prawdą jest, że nie ma obywateli bez ludzi wolnych i odpowiedzialnych, to jest również prawdą, że nie ma demokracji bez codziennego i strukturalnego  praktykowania suwerenności obywatelskiej.

Sposobem prowadzącym do tego celu jest umacnianie społeczeństwa poprzez edukację etyczną, obywatelską i religijną. To integralne kształcenie powinno mieć jako źródło inspiracji godność osoby oraz Prawa Człowieka.

Podstawowym wyzwaniem jest to, że to właśnie my, kobiety i mężczyźni, doświadczający  krytycznej sytuacji niepowodzenia humanizmu odwracającego się od Boga i duszy, musimy przyjąć tę odpowiedzialność.  W taki oto sposób myśl tę wyraża w swej pierwszej encyklice błogosławiony Jan Paweł II:

 

„Człowiek nie może zrezygnować z siebie, ze swojego właściwego miejsca w świecie widzialnym, nie może stać się niewolnikiem rzeczy, samych stosunków ekonomicznych, niewolnikiem produkcji, niewolnikiem swoich własnych wytworów. Cywilizacja o profilu czysto materialistycznym – z pewnością nieraz wbrew intencjom i założeniom swych pionierów – oddaje człowieka w taką niewolę. U korzenia współczesnej troski o człowieka leży z pewnością ta sprawa. Nie chodzi tu tylko o abstrakcyjną odpowiedź na pytanie, kim jest człowiek, ale o cały dynamizm życia i cywilizacji, o sens różnych poczynań życia codziennego, a równocześnie założeń wielu programów cywilizacyjnych, politycznych, ekonomicznych, społecznych, ustrojowych i wielu innych.” 5[5]

 

Od 18 lat zajmujemy się świadczeniem posługi formacji etycznej i obywatelskiej, uczymy rozpoznawania i rozróżniania opcji politycznych, gospodarczych, społecznych i antropologicznych w zachodnich prowincjach Kuby. W 1993 r. został utworzony Ośrodek Kształcenia Obywatelskiego i Religijnego w Diecezji Pinar del Río, a jej organem prasowym jest czasopismo o charakterze społeczno-kulturalnym „Vitral” (www.vitral.org). Po zamknięciu działalności ośrodka w 2007 roku, my świeccy, założyciele czasopisma wraz innymi ludźmi dobrej woli, kontynuowaliśmy swoją pracę i swoją drogę w ramach Projektu „Convivencia” oraz czasopisma o tej samej nazwie (www.convivenciacuba.es). Te przedsięwzięcia były i są naszą mistyką oraz celem naszej pracy na Kubie:

 

„Kuba znajduje się w krytycznym i bolesnym okresie narodzin nowej ery. Kościół, ze swym tysiącletnim doświadczeniem  >>znawcy spraw ludzkich<<, ma obowiązek obecności i działania w każdym momencie historycznym. Również my, katolicy kubańscy, możemy powiedzieć wraz z naszymi latynoamerykańskimi braćmi: „że otwiera się uprzywilejowany okres poszukiwania nowej syntezy… działanie to wymaga postaw heroicznych (..). Sytuacja ta stanowi dla Kościoła szczególnie oryginalne wyzwanie. Nie przynależy ono do zadań czasu zwykłego, chodzi tu o obecność w procesie narodzin nowych czasów” (CELAM, „Ameryka Łacińska dziś „, str. 166). Uważamy, że ośrodek szkolenia i promocji człowieka i jego relacji w społeczeństwie obywatelskim jest właśnie takim sposobem obecności Kościoła przy narodzinach nowej ery w dziejach Kuby”.

 

Cele ogólne:

  1. Promowanie Kubańczyka jako osoby wolnej, odpowiedzialnej, uczestniczącej w życiu publicznym, formowanie go do korzystania z demokracji.
  2. Wnoszenie wkładu do odbudowy społeczeństwa obywatelskiego na Kubie, w celu stworzenia przestrzeni partycypacji i solidarności.

 

Kilka uwag na temat mistyki Ośrodka:

  1. Człowiek jest centrum, celem i podmiotem całej dynamiki społecznej.
  2. Przyjęcie wizji antropologicznej w analizie rzeczywistości i w propozycjach do przekształcenia.
  3. Prezentacja założeń personalizacji i socjalizacji: drogi do wzrastania w człowieczeństwie zgodnie z duchowością Wcielenia.
  4. Zjednoczenie w jednym sercu miłości do Chrystusa, do człowieka i do Kuby: spójność wiara-życie.
  5. Wiara w siłę tego, co małe: być solą, światłem i zaczynem.
  6. Otwarcie myśli i relacji ze wszystkimi ludźmi dobrej woli.
  7. Postawa aktywności nie konfrontacyjnej.
  8. Dyskutowanie pomysłów i projektów bez ataków personalnych.
  9. Proponowanie dialogu jako postawy i sposobu na życie.
  10. Promowanie pluralizmu opinii i opcji filozoficznych, politycznych, religijnych.
  11. Wychowanie do wolności i odpowiedzialności: wyzwalającej i partycypującej.
  12. Opcja na stopniowość procesu przemian: ani paraliżu ani radykalizmu.
  13. Rozwój społeczeństwa obywatelskiego jako przestrzeni humanizacji, partycypacji i gwarancji demokracji.
  14. Pozostanie i zaangażowanie na Kubie i z Kubą.
  15. Otwartość na współpracę ze wszystkimi instytucjami i projektami, które poszukują dobra wspólnego.

 

 

  1. Od suwerenności obywatelskiej do odbudowy społeczeństwa obywatelskiego

 

Trzecim krokiem na tej drodze paschy od antropologicznej katastrofy do pełnego odkupienia człowieka, jest otwarcie dla wszystkich mężczyzn i kobiet braterskiej solidarności życia wspólnotowego. To krok od poszanowania Praw Człowieka do praw gospodarczych, społecznych i kulturalnych, przeżytych i promowanych zarówno poprzez swobodne i twórcze społeczeństwo obywatelskie, jak i Państwo Prawa. Z tego powodu postrzegamy jako rosnące zagrożenie dla teraźniejszości i post-totalitarnej przyszłości, fakt że, wahadło ludzkiej egzystencji człowieka wychyla się od skrajnego kolektywizmu do skrajnego indywidualizmu.

 

Wierzymy i pracujemy, aby odbudowa społeczeństwa obywatelskiego była nieprzebranym źródłem, kamieniem i praktykowaniem demokracji, w której ludzie mogą żyć w braterskiej wspólnocie. Stopnie współistnienia oraz świadomego, wolnego i odpowiedzialnego uczestnictwa, są miarą ludzkiego rozwoju naszych społeczeństw. Wymaga to, jak przewidywał Jan Paweł II w cytowanej encyklice, stałego przeglądu programów edukacyjnych, systemów politycznych, gospodarczych i społecznych:

 

„Deklaracja tych praw związana z powstaniem Organizacji Narodów Zjednoczonych nie miała z pewnością na celu tylko tego, aby odciąć się od straszliwych doświadczeń ostatniej wojny światowej, ale także i to, aby stworzyć podstawę do stałej rewizji programów, systemów, ustrojów właśnie pod tym jednym, zasadniczym kątem widzenia: jest nim dobro człowieka – osoby we wspólnocie – które jako podstawowy wyznacznik dobra wspólnego musi stanowić istotne kryterium wszystkich programów, systemów czy ustrojów. W przeciwnym razie życie ludzkie, również i w warunkach pokojowych skazane jest na wielorakie niedole, a w parze z nimi rozwijają się różne formy przemocy, totalizmu, neokolonializmu, imperializmu, zagrażające równocześnie współżyciu narodów. Jest bowiem rzeczą znamienną, potwierdzoną wielokrotnie przez doświadczenia dziejów, iż naruszanie praw człowieka idzie w parze z gwałceniem praw, narodu, z którym człowiek bywa związany organicznymi więzami jakby z rozległą rodziną (…) Ten stan rzeczy, uciążliwy dla odnośnych społeczeństw, czyniłby zarazem w szczególny sposób odpowiedzialnymi wobec tychże społeczeństw i dziejów człowieka tych, którzy przyczyniają się do jego ustanowienia”6[6].

 

Przebudowa społeczeństwa obywatelskiego jest bardzo ograniczona, jeżeli państwo lub jedna partia polityczna narzuci swoją władzę tak, że tworzące się w sposób naturalny grupy, niezależne stowarzyszenia, instytucje akademickie, obywatelskie i kulturalne nie posiadają autonomii wymaganej do uczestnictwa obywateli w demokratycznym współistnieniu, partycypacji oddolnej, nie ograniczonej do okresów kampanii i praw wyborczych. Takie właśnie przesłanie znajdziemy w pierwszym dokumencie powszechnego nauczania polskiego papieża:

„Sam podstawowy sens istnienia państwa jako wspólnoty politycznej polega na tym, że całe społeczeństwo, które je tworzy, w danym wypadku odnośny naród, staje się władcą swoich własnych losów. Ten sens nie zostaje urzeczywistniony, gdy na miejsce sprawowania władzy z moralnym udziałem społeczeństwa czy narodu, jesteśmy świadkami narzucania władzy przez określoną grupę wszystkim innym członkom tego społeczeństwa. Sprawy te są bardzo istotne w naszej epoce, w której ogromnie wzrosła świadomość społeczna ludzi, a wraz z tym potrzeba prawidłowego uczestniczenia obywateli w życiu politycznym wspólnoty. Przy tym nie należy tracić z oczu realnych warunków, w jakich znajdują się poszczególne narody i konieczności sprężystej władzy publicznej[7]”.

 

Wierzymy na Kubie, uwzględniając pouczające doświadczenie braterskich krajów, że rozwój społeczeństwa obywatelskiego jest nowym imieniem demokracji, a równocześnie najbardziej braterską i organiczną formą życia narodu. W ciągu XX wieku nasz kraj doświadczył trzech wielkich systemów znanych już ludzkości: kolonializmu, kapitalizmu i marksistowskiego socjalizmu leninizmu-stalinizmu. Zatem, kubański naród kubański mógł doświadczyć na własnej skórze, że:

 

  • System, który jest oparty na dominacji obcej interwencji lub neokolonialnego subsydium poddaje naród paternalistycznej zależności, która uniemożliwia jego własny rozwój.
  • System oparty na całkowitej dominacji pozbawionego kontroli rynku, powoduje poważną społeczną niesprawiedliwość i nierówność, które utrudniają integralny rozwój człowieka.
  • System oparty na całkowitej dominacji pozbawionego kontroli państwa nie rozwiązuje problemów, lecz kaleczy godność człowieka i niszczy podmiotowość społeczną.

 

Na podstawie tych doświadczeń możemy wnioskować, że jeśli chcemy znaczącej zmiany na Kubie, która nie stanie się powrotem do przeszłości, pozostaje nam wprowadzać nowe rozwiązania: System zbudowany na pluralistycznej i integracyjnej i odpowiedzialnej roli jednostki w społeczeństwie, zapewniający skuteczną kontrolę i społeczną regulację rynku i administracji państwowej.

 

 

  1. Ku odnowie osoby ludzkiej i przebudowie społeczeństwa obywatelskiego: droga i misja Kościoła

 

Przed nami otwiera się wyzwanie i misja etycznej i obywatelskiej odbudowy naszych post-totalitarnych społeczeństw. Polska oraz inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej czyniły to przez ponad 20 lat. Kuba stara się wprowadzić te zmiany przed osiągnięciem pożądanej transformacji ustrojowej. Pamiętam ostrzeżenia Victora Pereza Diaza, który powiedział, że nie należy czekać aż te zmiany nastąpią, aby rozpocząć tę pracę:

 

„(..) nawet pod komunistyczną dominacją, funkcjonowało już i to znaczącym stopniu  społeczeństwo obywatelskie, w wąskim tego słowa znaczeniu, któremu należało dać możliwość wywierania presji i dążenia do ustanowienia społeczeństwa obywatelskiego w najszerszym znaczeniu tego pojęcia (…). W Polsce opcji tych broniły Kościół i związki zawodowe, (zwłaszcza w zakresie stowarzyszania); na Węgrzech tego rodzaju tendencje rodziły się początkowo dzięki rozwojowi tzw. drugiej gospodarki (głównie w obszarze rynku); w Czechosłowacji broniono się głównie w obszarze debaty publicznej i dysydencji kulturowej (tj. w szczególności w sferze publicznej) (…). Wszystkie te doświadczenia przeżywane w różnych krajach wskazywały na możliwość zaistnienia alternatywnych instytucji, organizacji, sieci i ruchów społecznych (np. kościoły, związki zawodowe, sieci dysydentów, etc.). Te praktyczne przedsięwzięcia trwały przez dłuższy okres czasu i utorowały drogę, która zakończyła się w późnych latach osiemdziesiątych, kiedy to, na skutek  niezdolności lub braku woli używania przemocy wobec własnych społeczeństw przez przywódców państw i partii marksistowskich, został otwarty swoisty wentyl czy ujmując to inaczej okienko możliwości[8]”.

 

To naglące zadania rekonstrukcji opisywał papież Paweł VI w następujący sposób:

 

„Jest rzeczą konieczną, by w wymiarze ulicy, dzielnicy czy całej wielkiej zbiorowości odbudować tkankę życia społecznego, która odpowiadałaby potrzebom osoby ludzkiej. Należy tworzyć lub rozwijać ośrodki kulturalno-rozrywkowe dla wspólnot sąsiedzkich i parafii, w formie różnego rodzaju zrzeszeń, ponadto ośrodki wypoczynkowe, miejsca zebrań i spotkań, poświęconych sprawom duchowym, gdzie każdy przezwyciężając samotność, mógłby nawiązać braterskie stosunki z innymi ludźmi[9]”.

 

Zwróćmy uwagę, jak wielkie znaczenie przypisuje społeczeństwu obywatelskiemu Kompendium Doktryny Społecznej Kościoła (2004) :

 

„Niemożliwe jest popieranie godności osoby bez troski o rodzinę, grupy, stowarzyszenia, lokalne organizacje terytorialne, krótko mówiąc, bez wspierania zrzeszeń i instytucji o charakterze ekonomicznym, społecznym, kulturalnym, sportowym, rekreacyjnym, zawodowym, politycznym, które ludzie spontanicznie powołują do życia i które umożliwiają im rzeczywiste społeczne wzrastanie. Jest to obszar społeczeństwa obywatelskiego, rozumianego jako całość relacji między jednostkami i społecznościami pośrednimi, które powstają i występują na poziomie podstawowym dzięki „twórczej podmiotowości obywatela”. Sieć tych relacji unerwia, wzmacnia tkankę społeczną i stanowi podstawę dla prawdziwej wspólnoty osób, umożliwiając uznanie wyższych form uspołecznienia[10]”.

 

Pełnienie misji wskazywania drogi i samarytańskiego towarzyszenia tej moralnej, obywatelskiej i gospodarczej odbudowie nie jest łatwym zadaniem ani dla Kościoła ani dla reszty społeczeństwa. Niezbędna jest jednak ta cierpliwa, trwała i systematyczna praca duszpasterska i społeczna, zarówno w obszarze akademickim i edukacyjnym, jak również w mediach, w społecznej posłudze Kościoła oraz w przedsięwzięciach, do których włączają się świeccy, aby dać chrześcijańskie świadectwo.

 

W niezapomnianym liście Jana Pawła II, napisanym po upadku muru berlińskiego i Związku Radzieckiego czytamy, co następuje:

 

„Trzeba podjąć ogromny wysiłek moralnej i gospodarczej odbudowy krajów, które odeszły od komunizmu. Bardzo długo wypaczeniu ulegały nawet najbardziej elementarne stosunki gospodarcze, a podstawowe cnoty związane z dziedziną życia gospodarczego, takie jak prawdomówność, wiarygodność i pracowitość, zostały wykorzenione. Konieczna jest cierpliwa odbudowa materialna i moralna, podczas gdy tymczasem wyczerpane długotrwałymi wyrzeczeniami Narody domagają się od rządzących natychmiastowych i namacalnych rezultatów: dobrobytu i odpowiedniego zaspokojenia ich słusznych aspiracji”[11].

 

Innym zagrożeniem związanym z końcem totalitarnych reżimów jest upór w trwaniu przy władzy. Nasze doświadczenie podpowiada, że po zamknięciu drzwi do pokojowych przemian, otwierają się drzwi do przemocy, której nikt nie chce. Z ogromną satysfakcją możemy stwierdzić, że po raz pierwszy w historii Kuby wszystkie grupy społeczne i wszystkie partie opozycyjne wybrały świadomie i odpowiedzialnie pokojowe metody walki. Państwo tłumi jednak te dążenia i organizuje „Brygady Szybkiego Reagowania”, podtrzymując jednocześnie lekceważącą retorykę dyskredytowania Kubańczyków, którzy myślą inaczej.

 

Podsumowując ten wątek, który prowadzi od antropologicznej degradacji do odbudowy człowieka i społeczeństwa obywatelskiego, potwierdzamy po raz kolejny pilną potrzebę wyeliminowania przemocy fizycznej lub słownej i otwarcie narodowego dialogu, w którym mogą uczestniczyć wszystkie bez wyjątku aktywne siły społeczne. W procesie tym Kościół mógłby służyć w duchu dialogu i pojednania, jako nauczyciel, jak również mediator w pluralistycznym dialogu.

 

W okresie zmian, jak i po transformacji, naszej Ojczyźnie bardzo potrzebne jest, aby wszyscy byli gotowi do wprowadzenia społeczeństwa obywatelskiego w ramach dynamiki, która łączy w sobie pokojową walkę o sprawiedliwość z cierpliwą i ciężką pracą:

 

„Pokojowa walka, która posługuje się jedynie bronią prawdy i sprawiedliwości… walka, która poszukuje wytrwale wszelkich dróg pertraktacji i dialogu, daje świadectwo prawdzie, odwołuje się do sumienia przeciwnika i usiłuje rozbudzić w nim poczucie wspólnej ludzkiej godności…, poprzez wysiłek ludzi, którzy nie uciekali się do przemocy, zaś odmawiając konsekwentnie ustąpienia przed potęgą siły, zawsze umieli znaleźć skuteczne formy świadczenia o prawdzie. Taka postawa rozbroiła przeciwnika, gdyż przemoc musi się zawsze usprawiedliwiać kłamstwem, przybierać fałszywe pozory obrony jakiegoś prawa czy odpowiedzi na czyjąś groźbę…, Oby ludzie nauczyli się walczyć o sprawiedliwość bez uciekania się do przemocy”[12].

 

Niech jednak nie zasypia nasz rozum, niech ciemne chmury nie przesłaniają naszej nadziei. Nowa Republika, obywatelsko dojrzała, wolna i odpowiedzialna, może być zbudowana tylko przez obywateli, „którzy są i powinni być twórcami własnej historii osobistej i narodowej”[13].

Jestem przekonany, że pomiędzy tą nową ideą, która nas łączy, a twardą rzeczywistością, w jakiej żyjemy, dokonują się małe kroki sprawiające, że żywa jest nasza nadzieja. Tu i w innych miejscach świata żyją Kubańczycy i Kubanki, którzy właśnie tak postępują. Z ich powodu i w przeddzień nowego etapu swego istnienia, Kuba może patrzeć w przyszłość z ufnością.

Kompendium Nauki Społecznej Kościoła uczy prymatu społeczeństwa obywatelskiego oraz tego, że wspólnota polityczna musi mu służyć, a nie odwrotnie:

 

„Wspólnota polityczna istnieje po to, aby służyć społeczeństwu obywatelskiemu, od którego pochodzi. Kościół przyczynił się do rozróżnienia pomiędzy wspólnotą polityczną i społeczeństwem obywatelskim przez swoją wizję człowieka, postrzeganego jako istota wolna, zdolna do nawiązywania relacji, otwarta na Transcendencję. Wizja ta jest przeciwieństwem ideologii politycznych typu indywidualistycznego, jak również ideologii totalitarnych, dążących do wchłonięcia społeczeństwa obywatelskiego przez państwo. Zaangażowanie Kościoła na rzecz społecznego pluralizmu zmierza do osiągnięcia bardziej adekwatnej realizacji dobra wspólnego i samej demokracji, na podstawie zasady solidarności, pomocniczości i sprawiedliwości.” [14]

 

Uważam zatem, że XXI wiek będzie wiekiem kubańskiego społeczeństwa obywatelskiego. Będzie to wiek partycypacyjnej i współodpowiedzialnej Republiki, otwartej i zintegrowanej ze swoją półkulą, pojednanej wewnątrz i współzależnej na zewnątrz. To właśnie będzie najpewniejszą gwarancją dojrzałej demokracji. Vaclav Havel, którego doświadczenie w tej dziedzinie jest niepodważalne powiedział:

 

„Podstawowym i najbardziej legalnym elementem demokracji jest społeczeństwo obywatelskie. W ciągu dziesięciu lat transformacji systemu post-totalitarnego nasze nowe elity polityczne albo przyjęły apatyczne nastawienie w sprawie budowy społeczeństwa obywatelskiego albo aktywnie się sprzeciwiły. Tak szybko jak elity te doszły do władzy, stały się niechętne przekazaniu odziedziczonej władzy państwowej (…). W rzeczywistości wielu z jej przedstawicieli wciąż interpretuje taką wiarę w społeczeństwo obywatelskie jako  oznakę lewicowości, anarchizmu i syndykalizmu. Ktoś nawet nazwał tego rodzaju dążenia proto-faszyzmem.

 

Na podstawie argumentu, że społeczeństwo obywatelskie stanowi atak na system polityczny jawi się znana niechęć do dzielenia się władzą. To tak, jakby partie polityczne kierowały do nas przekaz: rządzenie jest naszą  sprawą, więc prosimy wybrać, któregoś z nas, ale nic więcej. Absurd: partie polityczne, instytucje demokratyczne, działają dobrze tylko wówczas, gdy czerpią siłę i inspirację z rozwiniętego i pluralistycznego otoczenia cywilnego i są poddane ocenie. Najważniejsza cecha społeczeństwa cywilnego jest zupełnie inna. Ono po prostu pozwala ludziom realizować się. Ludzie są tu nie tylko producentami, przedsiębiorcami lub konsumentami. Ludzie chcą również, i to jest być może ich cechą najbardziej właściwą, być z innymi ludźmi, którzy pragną różnorodnych form współistnienia i współpracy, a przede wszystkim pragną wpływać na to, co dzieje się wokół nich. Ludzie chcą też być doceniani za to, co wnoszą do swego otoczenia. Społeczeństwo obywatelskie jest więc jedną z kluczowych form, w jakiej możemy realizować naszą ludzką naturę w całej pełni”[15].

 

Jeżeli zadanie Kościoła polega na misji głoszenia Chrystusa Odkupiciela Człowieka, to wtedy jego obowiązkiem i radością jest towarzyszenie każdemu człowiekowi w dążeniu do odkrywania prawdy i własnej tożsamości. A jeśli człowiek ma powołanie wspólnotowe i braterskie, Kościół powinien również towarzyszyć mu w budowaniu coraz bardziej ludzkiego współistnienia. Ze swej natury i charakteru misji Kościół ma być ożywicielem społeczeństwa obywatelskiego. Na tej drodze, mówi Papież, że nikt nie może zatrzymać Kościoła:

 

„Na tle narastających w dziejach procesów, które w naszej epoce w szczególny sposób zdają się owocować, w obrębie różnych systemów, światopoglądów, ustrojów, Jezus Chrystus staje się jak gdyby na nowo obecny, wbrew wszystkim pozorom Jego nieobecności, wbrew wszystkim ograniczeniom instytucjonalnej obecności i działalności Kościoła, Jezus Chrystus staje się obecny mocą tej prawdy i miłości, która w Nim wyraziła się w jedynej i niepowtarzalnej pełni, chociaż Jego życie na ziemi było krótkie, a działalność publiczna jeszcze o wiele krótsza. Jezus Chrystus jest tą zasadniczą drogą Kościoła. On sam jest naszą drogą do domu Ojca. Jest też drogą do każdego człowieka. Na tej drodze, która prowadzi od Chrystusa do człowieka, na tej drodze, na której Chrystus „jednoczy się z każdym człowiekiem”, Kościół nie może być przez nikogo zatrzymany”[16].

 

Jako Kubańczyk i Chrześcijanin doświadczyłem osobiście, na przykładzie mojej rodziny i mojego narodu, że kiedy traci się transcendentny wymiar człowieka, społeczeństwo upada i marnieje. Gdy izoluje się lub rani duszę człowieka, naród blokuje się od wewnątrz i dusi się duchowo. Jednakże jestem także świadkiem, że w tajemnicy Krzyża i Zmartwychwstania  każdy może otworzyć swoje życie dla Chrystusa, każdy człowiek może przezwyciężyć strach i otworzyć na oścież drzwi swego serca, swej rodziny, społeczeństwa i wszystkich państw zbawczej i wyzwalającej mocy Chrystusa. Kuba otworzyła swoje podwoje dla działania tej odkupieńczej i uzdrowieńczej mocy, jaką jest Chrystus. Kościół, który zawsze musi być wiernym swemu Założycielowi, ma przed sobą wyzwanie i misję towarzyszenia, wspierania i oświecenia wszystkich Kubańczyków na drodze prawdy i wolności, sprawiedliwości i pokoju.

 

W tej wzniosłej misji liczymy na solidarność i braterską modlitwę Kościoła i ludu zawsze wiernej Polski.

 

Bardzo dziękuję.

Tłumaczenie: dr Cezary Taracha KUL



[1] Telegram J.Ś. Jana Pawła II do Jego Eminencji José Siro González, Biskupa Pinar del Rio, z dnia 21 stycznia, 1998.

[2] Jan Paweł II, Redemptor Hominis 1.

[3] „Vitral” (www.vitral.org), Nr. 74, maj-czerwiec 2006.

[4] Jan Paweł II, Redemptor Hominis 12.

[5] Jan Paweł II, Redemptor Hominis 16.

[6] Jan Paweł II, Redemptor Hominis 17.

[7] Ibidem.

[8] Pérez Díaz, Víctor. La primacía de la sociedad civil. Alianza Editorial. Madrid.1994, s.140-143.

[9] Paweł VI, Octogessima Adveniens, 1971, II

[10] Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, 185

[11] Jan Paweł II, Centesimus Annus, 1991, 27.

[12] Jan Paweł II, Centesimus Annus, 1991, 23.

[13] Jan Paweł II, Przemówienie po przybyciu na lotnisko im. Jose Marti w Hawanie, 1998.

[14] Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, 417.

[15] Havel, Václav. Społeczeństwo obywatelskie to najprawdziwsze dla demokracji. Vitral, Rok VIII. Nr 45. wrz.-paź. 2001.

[16] Jan Paweł II, Redemptor Hominis 13.

Itinerarium , , , , , ,

9 responses to WITRAŻ CZYLI DAGOBERTO


Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.