VALANGA DI VITA

Czwartek 5 lipca 2012

Nachodzi mnie czasem myśl, że czczę mało ortodoksyjnych świętych. Wczoraj, na przykład, wspominałem Pier Giorgio Frassatiego, który na mojej „play liście” niebian stoi bardzo wysoko. Święty, który nic nie zrobił, nie założył żadnego zakonu, nie napisał epokowej księgi teologicznej i nawet nie umarł jakąś spektakularną śmiercią męczeńską.
Powiedziałbym, że nawet przeciwnie. Wstąpił do trzeciego zakonu (dla świeckich) dominikańskiego, a kiedy jeden z jego przyjaciół powziął podobny zamiar, Pier Giorgio tak go podtrzymywał na duchu:

Raduję się, że pragniesz przyłączyć się do wielkiej rodziny św. Dominika, gdzie, jak powiada Dante: „Dobrze się jada, jeśli się nie leni”. Obowiązków jest tu bardzo mało, w przeciwnym razie wiedz, że nie mógłbym przynależeć do Zakonu, który wymaga wiele.

Kiedy umierał (4 lipca 1925) miał zaledwie 24 lata. Namiętnie palił fajkę (niżej wspominam epizod z dziejów duszpasterstwa na KUL w Lublinie), przepadał za winem, przeklinał i prał po gębach faszystów we Włoszech, łaził po górach, założył zwariowane Towarzystwo Ciemnych Typów i miał śliczną przyjaciółkę. Zmarł na Heinemedina, którą zaraził się od jednego z ubogich mieszkańców slumsów Turynu. Przyjaciele powiedzieli o Nim kiedyś, że to Valanga di Vita, Lawina Życia.
Lawina Życia. Tak właśnie chyba trzeba żyć. Nieważne co się robi, byleby robić to na sto procent, do końca. I to chyba oznacza, że po Bożemu. Po Bożemu można palić fajkę i cygara i poświęcać się chorym z najuboższych ulic miasta. Po Bożemu, to trochę inaczej niż normalnie i przyzwoicie. U nas bywa tak, że zamiast Lawiny Życia mamy takie łagodne bagienko z pobożnym rechotem rozleniwionych żabek. I spokojną taflę sadzawki.
Ile by tam nam jeszcze życia zostało, oby było jak Valanga!

PS. W kościele akademickim KUL w Lublinie znajdziecie dziś portret Frassatiego na tle Alp. Piękna, wysportowana sylwetka, zapatrzona w szczyty gór. W czasie moich studiów, Pier Giorgio miał w ustach zapaloną fajkę! Dopiero pod koniec lat 80-tych XX wieku, fajkę zamalowano! No i co ten święty teraz pali w niebie?

Itinerarium , , , , , ,

1 response to VALANGA DI VITA


  1. Pingback: ZACHĘTA DO ŻYCIA - ItinerariumItinerarium

Dodaj komentarz