DZIEŃ BEZ BOGA

To była próba usunięcia Boga ze świata. A dzień między haniebną śmiercią na krzyżu i złożeniem zwłok do grobu a Dniem Trzecim gdy odkryto, że grób jest pusty – my zwiemy go właśnie Wielką Sobotą – zdawał się dowodzić, że dzieło usuwania Boga było skuteczne i efektowne.

Dzień bez Boga. Wskutek katastrof nauczyliśmy się przeżyć dzień bez elektryczności (ale jakie skutki), również dzień bez wody (awarie wodociągów to też rzecz możliwa), a nawet wyobrazić możemy sobie dzień bez słońca wskutek fatalnego zaćmienia. Do galerii „Dni Bez”, dołożyliśmy Dzień Bez Boga.

Czemuśmy to uczynili? By według siebie i własnej woli ułożyć bieg życia? Nie musząc już liczyć się z Jego wolą?

Ta sobota, rozbrzmiewa wciąż pytaniem – jak ci się żyje bez Boga?

Itinerarium , , , , , , ,

PRZYTRAFIŁA SIĘ BOGU LUDZKA ŚMIERĆ

Bogu, Synowi Boga, przytrafiło się to, co ludzkie.

Sen, zmęczenie, pragnienie wody. Wreszcie śmierć. Niesamowite – Bogu przytrafiło się wszystko, to co ludzkie.

To, co ludzkie, łącznie ze śmiercią, przytrafiło się Bogu.

Już nad tym można się głęboko zadziwić.

Ale po co to, co ludzkie, przytrafiło się Bogu?

Po to, by, mnie przytrafiło się to, co Boskie – miłość, wolność i prawda.

I życie bez końca.

Które do Wielkiego Piątku zamknięte było w niebie, a przez Syna Bożego, konającego na krzyżu, przelało się w moje istnienie.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

EWANGELIA UMYWANIA STÓP

Wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi.

Oczywiście, ja ksiądz, umyję nogi dzisiaj w liturgii Wieczerzy Pańskiej, dwanaście stóp, na wspomnienie Tamtego Umycia. Niemniej – wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. I to jest Kościół, prawdziwy. Tam, gdzie myjemy sobie nawzajem nogi, świętując zwycięstwo miłości nad obrzydzeniem, wstrętem i odrazą.

Daleko nam jeszcze do zrozumienia Ewangelii i naśladowania samego Jezusa. Nogi myjemy symbolicznie raz do roku. A trzeba codziennie.

Wszystkie nogi, które mogę umyć, ręce, które mogę ogrzać i uścisnąć, policzki, z których mogę otrzeć łzy – to jest moje zmartwychwstanie.

(por. J 13,1-15)

Itinerarium , , , , , , ,

FAN CLUB JUDASZA

Dziś wspomnienie Judasza. Ten potencjał nosisz także w sobie.

W historii interpretacji Judasz bywa odsądzany od wszelkiej czci albo usprawiedliwiany na różne sposoby (tzw. „dramat” Judasza). Tymczasem los Judasza jest obrazem człowieka, który nie kochał. Ani siebie. Ani Jezusa.

Pogubisz się w życiu bez miłości. Może będziesz jedynie należał do bezimiennego klubu Fanów Judasza. Nawet nie padnie jego imię. Będą zwykłe, najzwyklejsze zdrady, małe podchody, małe uniki, maleńkie „ale”, czy „przecież”. Jakaś mała kasa, nie zawrotne trzydzieści srebrników.

Czy nie ja? Tak jest, ty.

(por. Mt 26, 14-25).

Itinerarium , , , , , , , , ,

KIEDY ZAPIEJE TWÓJ KOGUT

Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się mnie wyprzesz. Dzisiejsza Ewangelia (J 13,21-33.36-38) wprowadza na scenę dramatu ostatnich dni Jezusa dwóch kolejnych bohaterów, z najbliższego Mu grona. Judasz i Piotr. Z puentą na zapowiedź zaparcia się Piotra. Tak łatwo rozgrzeszamy Piotra. No, to zwykła ludzka słabość, mówimy. W podtekście: ja też mam prawo do słabości, do ułomności. To normalne. Rzadko jednak – zwróć uwagę – przedstawia się Piotra jako wzór do naśladowania. Jego postać funkcjonuje jako przestroga. Przed zbyt entuzjastycznymi deklaracjami. Przed euforią wiary. Masz takie samo serce jak Piotr. Zdolne do wyparcia się, całą jego siłą, jakiejkolwiek więzi z Jezusem. Historia Piotra jest jednak nie wzorem do naśladowania ale zachętą, abyś mimo wszystko pozostał z Jezusem na dobre i złe. Zwłaszcza na złe.

Itinerarium , , , , , , , , ,

WŁOSY KOBIETY NA STOPACH JEZUSA

Olejku nie sprzedano za trzysta denarów! A można było dać te denary na ubogich! – tak protestuje dzisiaj Judasz (J 12,1-11). A Maria, beztrosko, z fantazją cały funt (trzysta dwadzieścia pięć gramów), szlachetnego i drogocennego olejku nardowego wylała na stopy Jezusa. I jeszcze włosami ocierała Jego nogi.

Ostatnie dni Jezusa to dramat miłości i zdrady, szlachetności i cynizmu, wielkoduszności i małości. Kolejni bohaterowie towarzyszący Jezusowi na drodze finału Jego losu, sytuują się po jednej bądź drugiej stronie.

Chytre i plugawe gnidy, plotkarze i intryganci, tchórze i lizusy – z jednej strony.

Piękne i szlachetne kobiety, odważni i współczujący mężczyźni, wierni i oddani przyjaciele – nieliczni – z drugiej strony.

Tak i w tobie toczy się walka. Ta sama walka. Ten sam dramat.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

13.33

kazanie na Niedzielę Palmową 20 marca Ad 2005

Święcimy dziś nasze smutne polskie palmy. Liturgia cofnie nas na ulice Jerozolimy, gdzie dwa tysiące lat temu (jak dawno!) młodzież żydowska wymachiwała gałązkami oliwnymi i liściami palm na cześć Chrystusa uznając w Nim Króla. Pewnie liczyli na niepodległość Palestyny, zryw wolności politycznej. Za pięć dni ten Król zostanie odrzucony. Smutek naszych palm, przypomina o zmiennym ludzkim stosunku do własnych nadziei, ziszczonych bądź zawiedzionych. Liturgia zatem ma dziś tonacje dramatyczne.

Liturgia przyrody ma z kolei dzisiaj tonacje wiosenne. O trzynastej trzydzieści trzy słońce wejdzie w kolejny znak zodiaku i obwieści początek astronomicznej wiosny. Klucze żurawi, widoczne w sobotę nad naszym regionem (Lubelszczyzna) zdają się bezpowrotnie znaczyć odwrót zimy. Podobnie jak gawrony, które zaczęły już mościć sobie gniazda. Widziałem także, bodaj przed dwoma dniami, wróble kąpiące się w kałużach.

Nigdy nie wolno ci zwątpić w życie.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

ŚWIĘTY MILCZEK

Wspominamy dziś w liturgii świętego Milczka, zwanego Józefem. Milczka, bo w Ewangelii nie odnotowano ani jednego słowa, które wypowiedziałby Józef.

Na nasze rozgadane czasy to postać wręcz niewiarygodna. Ani jednego słowa. Za to jego życiorys to dzieła. Czyny. Rodzące dobro, bezpieczeństwo i pokój w tych, którzy byli mu powierzeni.

Do słowotoku potrzeba trochę wiedzy i polotu. Pyskaci mają łatwiej, rozedrą buzie i coś zdobędą.

Świat zmieniają ci, którzy – mówiąc bądź nie – tworzą dzieła. Oni są właśnie jak Bóg.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

BÓG TAK BLISKO

Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga.

Dla strzegących ortodoksji Żydów, ta autodeklaracja Jezusa była wystarczającym powodem decyzji pozbycia się Go. To, co najcenniejsze w ich historii i religii, Niewidzialny i Wszechmocny Bóg, Pan przyrody i dziejów, miałby przyjąć wizerunek człowieka, widzialnego i słabego? Herezja, apostazja, niewiarygodne bluźnierstwo. Musimy sobie zdawać sprawę, że przyjęcie takiej możliwości oznaczało koniec narodu i religii, w dotychczasowej formule (por. Ewangelia z dnia dzisiejszego – J 10, 31-42).

Paradoksalnie stajemy dziś wobec tego samego problemu. Utrzymujemy Boga w bezpiecznej odległości – poza Kosmosem, w tak zwanej „rzeczywistości duchowej” lub jeszcze w jakimś innym „poza”. W niektórych wersjach wypaczonego chrześcijaństwa Bogiem jest Biblia, księga, zadrukowane stronice. Choć bez wątpienia, Biblia jest tylko światłem ale odbitym, nie tyle objawiającym Boga, co dyskretnie Go skrywającym. Dla innych chrześcijan, stan egzaltacji emocjonalnej (mylonej z mistyką), urasta do rangi przedsionka nieba, co skutkuje godzinami wspólnotowej produkcji adrenaliny, najlepiej przy zamkniętych oczach. Jeszcze inną formą idolatrii jest usuwanie Boga z realiów życia do tabernakulum (to też swoiste „poza”), brewiarza czy relikwii.

Tymczasem naprawdę pozostaje nam człowiek. Jedyna droga do odkrycia i umiłowania Boga.

Itinerarium , , , , , , , ,

PROSTA DEFINICJA NIEŚMIERTELNOŚCI

Jeśli kto zachowa moją naukę,
ten śmierci nie zazna na wieki.

Wiersz?
Ideologia dla nieudaczników?
Gdybologia marzyciela?
Filozofia nieopierzonego mistrza?

Czy coś istotnego znajdujesz w tych słowach?

Co?

(por. Ewangelia św. Jana 8, 51-59 z dnia dzisiejszego).

Itinerarium , , , , ,