OSIEMDZIESIĄT PROCENT WŁADZY DLA KOBIET

Może niektóre panie obrażą się, że skrytykuję dziś niektóre panie. Trudno, wiadomo jednak, że Amicus Plato sed magis amica veritas…

Wczoraj w stolicy zakończył się Kongres Kobiet Polskich. Już sam pomysł takiego Kongresu jest zabawny, ale niech tam. Czemu jednak pomysł jest zabawny? Definiowanie jakichś problemów przez pryzmat płci jest wielce ryzykowne. Podobnie jak przez pryzmat innych, niezależnych od nas przypadłości. Wyobrażacie sobie Kongres Mańkutów Polskich? Albo Kongres Polskich Łysych (Pań i Panów?). Albo, nie daj Boże, Kongres Mężczyzn. Niestety, trochę podobnie brzmi Kongres Kobiet Polskich.

Wszelkie radykalizmy, absolutyzujące cokolwiek, płeć, naród, poglądy polityczne, są groźne. Dlatego niebezpieczny jest rasizm, antysemityzm, nazizm, ale także feminizm i maskulinizm. Choć te ostatnie może mniej niż inne. Historia uczy jednak, że każda absolutyzacja niesie ze sobą pogardę dla innych (innej płci, rasy, narodu, etc.) lub przynajmniej dla zdrowego rozsądku.

Dosyć marnym rozsądkiem wykazały się niektóre panie z uczestniczek wspomnianego Kongresu. Panie mianowicie domagają się m.in. „100 proc. płacy mężczyzn i 50 proc. władzy”. Zdrowy rozsądek nakazuje jednak przyjąć inne miary. Wolałbym, aby Panie (i Panowie) otrzymywały 100 procent płacy za dobrą pracę, wartą stu procent zapłaty. A panowie niech także otrzymują 100 procent zapłaty za sto procent pracy. Płacenie za walory płci ma chyba niesmaczne konotacje.

Dlaczego Panie, postulujące 50 procent władzy, zdradzają upokarzające ograniczenia? Jeżeli wśród Pań znajdzie się 60 procent mądrych władczyń, to czemu parytet 50 na 50? A jak znajdzie się 80 procent? Jestem za 80 procent mądrych kobiet u władzy! A parytety, niech nas Bóg broni, doprowadzą nas do tego, że w organach władzy będziemy musieli mieć także 50 procent mańkutów, wśród nich zaś 50 procent łysych, a wśród 50 procent łysych mańkutów, jeszcze 50 procent to powinny być brunetki, a wśród 50 procent leworęcznych łysiejących brunetek, winna być też połowa ze wsi. A co, wieś gorsza?

Niech nas Matka Boża broni przed Kongresem Kobiet i jego postulatami. Zalecam ćwiczenia, letnie, bo już lato, ze zdrowego rozsądku.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

NAWIGACJA W CZASIE SZTORMU

kazanie na dwunastą niedzielę zwykłą
21 czerwca 2009

W życiu burz nam nie braknie. Od dzieciństwa je mamy. Najpierw ferwor w piaskownicy i krótkie zwarcia w przedszkolu, potem burze hormonów, pierwsze porażki w miłości (jak piorun bywają), wojny z rodzicami o dorosłość (która dla rodziców przychodzi zwykle zbyt szybko, dla nas zawsze za późno).

Potem są burze coraz cięższe, ktoś odchodzi, świat się rozpada, długimi tygodniami nie widzimy słońca na niebie. Jest krach, tracimy prawie wszystko. Zdarza się wypadek, wózek inwalidzki albo łubka gipsowa. Niespodzianie śmierć zaglądnie i zabierze za wcześnie najbliższego.

A dziś słyszymy tylko: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Nic i nikt nie ochroni nas przed burzami, przyjdą niechybnie, nie warto się łudzić. I Chrystus nie gwarantuje świętego spokoju, przeciwnie, temu, kto przejmuje się Ewangelią, pisane jest być może więcej jeszcze burz.

Dwie podpowiedzi słyszymy dziś, ta jedna, niby wyrzut – Czemu tak bojaźliwi jesteście? – brzmi w rzeczywistości tak: Odwagi! Dasz radę. A druga, zaraz za nią: Jakże wam brak wiary?, którą czytać trzeba: Uwierz, a dasz radę.

Nowoczesność, w miejsce wiary i odwagi, podpowiada nam terapie, relaksacje, asertywność, treningi z komunikacji i schemat „efektywnej kłótni”. W mniej wysublimowanej formie mamy amfetaminę, ecstasy, gandzię, ewentualnie tanie wino i wódkę.

Niewielka to sztuka dryfować przy zefirku dwa metry przy brzegu. Prawdziwe życie rozgrywa się na głębiach, gdzie burze to rzecz normalna. Kto wie po co, płynie mimo burzy, a łódka jego z dwoma żaglami jedynie. Jeden trzepocze dumnie z napisem Odwaga, drugi w łopocie rozwija się z Wiarą. Tak dopłyniesz, mimo burz.

Koniec kazania, życie czeka, do dzieła.

LITURGIA SŁOWA

Hi 38, 1. 8-11
Z wichru Pan powiedział Hiobowi te słowa: “Kto bramą zamknął morze, gdy wyszło z łona wzburzone, gdym chmury mu dał za ubranie, za pieluszki ciemność pierwotną? Złamałem jego wielkość mym prawem, wprawiłem wrzeciądze i bramę. I rzekłem: «Aż dotąd, nie dalej. Tu zapora dla twoich nadętych fal»”.

Ps 107,23-24.25-26.28-29.30-31
Refren: Chwalmy na wieki miłosierdzie Pana.

Ci, którzy statkami ruszyli na morze,
by handlować na wodach ogromnych,
widzieli dzieła Pana
i Jego cuda wśród głębin. Refren.

Rzekł i zerwał się wicher
burzliwie piętrząc fale.
Wznosili się pod niebo, zapadali w otchłań,
ich dusza truchlała w nieszczęściu. Refren.

Wołali w niedoli do Pana,
a On ich uwolnił od trwogi.
Zamienił burzę na powiew łagodny,
umilkły morskie fale.

Radowali się w ciszy, która nastała,
przywiódł ich do upragnionej przystani.
Niechaj dziękują Panu za Jego miłosierdzie,
za Jego cuda wobec synów ludzkich.

2 Kor 5,14-17
Bracia :
Miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł Chrystus po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał.
Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób. Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
Łk 7,16
Alleluja, alleluja, alleluja

Wielki prorok powstał między nami
i Bóg nawiedził lud swój.

Alleluja, alleluja, alleluja

EWANGELIA
Mk 4,35-41

Gdy zapadł wieczór owego dnia, Jezus rzekł do swoich uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.
Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź się już napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się”. Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.
Wtedy rzekł do nich: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

Przedwczesna Wasza radość

To nieprawda, że starsi mają więcej do powiedzenia. Jest dokładnie na odwrót: mają znacznie mniej do powiedzenia, a najczęściej nic. Dlatego nie było kruchty tydzień temu.

Ale to, że nie ma się nic do powiedzenia, nie ma nic wspólnego z mądrością/głupotą. Starsi zwykle, choć nie zawsze, są mądrzejsi. I właśnie dlatego zwykle mało, albo nic nie mówią.

To tyle, tytułem wyjaśnienia, dlaczego tydzień temu nie było kruchty. W miarę dalszego starzenia (się) coraz rzadziej będę się tutaj wymądrzał.

Ale nie cieszcie się przedwcześnie, radiomaryjni świętoduchowcy. Nie jestem jeszcze ani taki stary, ani taki mądry, żeby za tydzień albo dwa tu się nie pojawić.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , ,

ZMARSZCZKA ESCHATOLOGICZNA

Pewna młoda dama zauważywszy jedną z pierwszych zmarszczek na swoim czole, stwierdziła: O Boże! Jakbym teraz umarła, to nikt by nie zauważył tej zmarszczki!

Eschatologia, czyli pamięć o rzeczach ostatecznych, na różne sposoby wdziera się w naszą świadomość. Wielokrotnie słyszałem troskę pań (rzadko panów) o swój wygląd w przyszłości, nawet w tej niezwykle odległej.

Odwoływanie się, nawet w przypadku osób znających Ewangelię, do słów Chrystusa – „Przypatrzcie się liliom, nie malują się, nie pudrują…”, etc., i tak nic nie pomaga. Lilie to lilie, ale wyglądać trzeba uroczo! Czy teraz czy potem.

Najserdeczniej, jak umiem, zachęcam do podglądania lilii, stokrotek, wszelakiego kwiecia i zieleni, cały ich urok nie z pudru.

Czy ja w ogóle zostanę zrozumiany, w sobotę, przed nocami świętojańskimi, z tym apelem? Bo apeluję, żeby mieć zmarszczki, jak rodzą się z miłości, troski, rozmyślań, czuwania czy współczucia. Człowiek w zmarszczkach pięknieje, bardziej taki ludzki i mądry się jawi. Coś przeżył, przecierpiał, zrozumiał. Pewnie kochał, bał się o kogoś, wczuwał w serca pokrwawione albo sam miał takie. Pewnie płakał, bo nic innego nie umiał już zrobić.

Eschatologia przypomina – kwiaty więdną, miłość rzeźbi zmarszczki.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

SZUKAM ŻYWEGO BOGA

Wdzięczny i ważny temat poszukiwania Boga można pogrzebać przez kompletnie błędne mniemanie, że robiąc to czy tamto, już jesteśmy blisko Niego i jakoś Go „mamy”.

Bardzo chcielibyśmy mieć patent na bliską więź z Bogiem i często wmawiamy sobie, że przez jakąś formę pobożności czy styl życia, na pewno już jesteśmy z Nim blisko. Opada wewnętrzne napięcie, wiemy, co mamy zrobić, jak się zachować, gdzie pójść czy jakich użyć słów.

Jeżeli jednak szczerze przypatrzymy się tym naszym konstrukcjom, będziemy musieli przyznać, że tak naprawdę mamy tylko siebie albo uprawiamy przyjemną grę, nawet wybitnie pobożną.

Nic nie daje pewności bliskości z Bogiem. I jeśli chcesz Go rzeczywiście spotykać, najlepiej jak natychmiast podważysz wszystkie pewniki swojego duchowego doświadczenia i zaczniesz na nowo. Staniesz zdruzgotany, bezradny, ale świadomy jednej ważnej rzeczy – Nic nie mam Boże, niczego nie udało mi się zbudować, muszę zacząć jeszcze raz. I jeżeli będziesz w stanie mówić to każdego dnia, jesteś na najlepszej z możliwych dróg do spotkania Żywego Boga.

Nic nie zastąpi poszukiwania Boga, a jeśli masz przekonanie, że już Go znalazłeś, masz jedynie siebie albo słodki smak złudzenia. Święty Augustyn w „Wyznaniach” podaje bezcenną wskazówkę: Nie znalazłem Cię, Panie, na zewnątrz, gdyż szukałem Cię błędnie na zewnątrz, a Tyś był wewnątrz mnie.

Jeżeli zależy Ci na Żywym Bogu, zacznij Go szukać, a pierwszym krokiem jest twoje serce, ty sam.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

BÓG ZAKOCHANY NA ZABÓJ

kazanie na Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa
piątek 19 czerwca 2009

Pozwolę sobie dziś na takie skojarzenie: Najświętsze Serce Pana Jezusa (które dziś czcimy) dowodzi wielkości każdego z nas.

Oczywiście, fantastycznie, że Bóg, Syn Boga, ma serce. To jakoś upodabnia Go do każdego z nas. Bóg jest jakoś bliższy dzięki temu, że ma serce. I jak nie lubimy istot „bez serca”, tak całkowicie szczerze możemy uśmiechnąć się do Boga.

Z tego faktu, że Bóg ma serce, wynika kilka ważnych prawd. Każdy, kto ma serce, może się zakochać, bo miłość to sprawa serca. I Bóg, dzięki sercu zakochał się, na zabój rzekłbym. Nadto, jeśli ma serce, to może w Nim kogoś nosić, tak jak każdy z nas, może nosić w sercu kogoś bliskiego. I nosi, Bóg stale, my czasami.

Każdy, kto ma serce, bywa też serdeczny. I taki jest Bóg, On jest taki, my bywamy.

Jego Serce pokazuje także, jakie może być serce ludzkie, bo – paradoks – najświętsze serce Boże, jest także sercem ludzkim. Dlatego wołam dziś: „uczyń serca nasze według serca Twego”.

W jakimś głębokim wymiarze tych słów, Jezus umarł na serce. Każde przepełnione miłością serce grozi śmiercią. No, ale jak już umierać, to z jakiegoś poważnego powodu.

LITURGIA SŁOWA

(Oz 11,1.3-4.8c-9)
Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać.

(Iz 12,2-5)
REFREN: Będziecie czerpać ze zdrojów zbawienia.

Oto Bóg jest moim zbawieniem,
będę miał ufność i bać się nie będę.
Bo Pan jest moją mocą i pieśnią,
On stał się dla mnie zbawieniem.

Wy zaś z weselem czerpać będziecie wodę
ze zdrojów zbawienia.
Chwalcie Pana,
wzywajcie Jego imienia.

Dajcie poznać Jego dzieła między narodami,
przypominajcie, że wspaniałe jest imię Jego.
Śpiewajcie Panu, bo uczynił wzniosłe rzeczy,
niech to będzie wiadome po całej ziemi.

(Ef 3,8-12.14-19)
Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa i wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy. Przez to teraz wieloraka w przejawach mądrość Boga poprzez Kościół stanie się jawna Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich – zgodnie z planem wieków, jaki powziął [Bóg] w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. W Nim mamy śmiały przystęp [do Ojca] z ufnością dzięki wierze w Niego. Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą.

(Mt 11,29ab)
Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem.

(J 19,31-37)
Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebodli.

Itinerarium , , , , , , , , ,

W ZASKOCZENIU

W najważniejszej kwestii naszego życia, możliwości doświadczania i spotykania Pana Boga, największą przeszkodą są nasze własne wyobrażenia i warunki, jakie Jemu stawiamy.

Wyobrażamy sobie, że Bóg jest taki a taki, bo jeśli jest inny, to nie chcemy mieć z Nim nic wspólnego. Przypomina to trochę dziecinne dobieranie partnerów do zabaw, jak koleś nie pasuje do gry, to zawsze można zabrać swoje zabawki i pójść do innej piaskownicy. Lepiej więc, aby Pan Bóg był dobry, łaskawy, przychylny nam, dawał to, o co Go prosimy. Lepiej tak dla Pana Boga, bo jak nie, to my w żadne relacje z Nim nie wchodzimy. Tak zwane kłopoty z Panem Bogiem wynikają przeważnie z nas samych.

Myślę, że jedyna dobra rada, jaką mógłbym dać komuś, kto ma problemy z Panem Bogiem (radę, którą aplikuję sobie sam), jest taka – Pozwól się zaskoczyć. W moim doświadczeniu Pan Bóg zwykle czeka na mnie nie tam, gdzie spodziewam się Go. Coś podobnego wydarzyło się Eliaszowi (przeczytajcie koniecznie: 1 Krl 19,11 – 12).

Konkretnie? Nie wiem, może inną drogą idź, jedź do pracy, może zmień natychmiast formę modlitwy, poczytaj Jana Taulera albo Mistrza Eckharta, zacznij poranny jogging, przedłuż wieczorne spacery. Lista może być długa i silnie indywidualna. Ważne, żeby dać się zaskoczyć.

Itinerarium , , , , , , ,

PATRON NA DZIŚ

Nie takie proste jest żeglowanie pomiędzy wszystkimi świętymi. Wczoraj, na przykład, wspominaliśmy świętą Jolantę, zakonnicę. W miarę znana polska święta, choć z dawnych czasów.

Ale – i to już jest niesamowite – klaretyni (zakon męski) mogli wspomnieć świętą Marię Michalinę od Najświętszego Sakramentu (dziewicę), z kolei w zakonie Kanoników Regularnych Laterańskich (zakon męski) wspominano Św. Bernarda z Góry Jowisz (zakonnika). Podobnie, kilka dni temu, 12 czerwca, można było modlić się przez wstawiennictwo Błogosławionych Juliana Nowowiejskiego (biskupa) i jego 107 towarzyszy (na przykład: Stanisława Mysakowskiego, Antoniego Zawistowskiego czy Kazimierza Gostyńskiego). W październiku z kolei można wspominać świętego Bachusa, choć imię to nie kojarzy się zbytnio ze świętością. Ugotowanego w kotle z wrzącym ołowiem świętego Wita, można czcić albo 15 albo 28 czerwca.

W ostatnią niedzielę jedno z dzieci pomodliło się za osoby konserwowane, bo wymówić „konsekrowane” nie jest rzeczą prostą. Zresztą, osoby konsekrowane są jakoś i konserwowane.

Mamy naprawdę całą plejadę świętych na różne okazje i bolączki. Polecam szczególnie święty humor. Zwłaszcza, że 16 czerwca żaden inny święty patron nie wymaga uwagi.

Itinerarium , , , , , ,

NIECH SIĘ KSIĄDZ NIE WYGŁUPIA

Wiadomo, jestem księdzem, więc nieraz pytają mnie różni ludzie o sprawy, w których – ich zdaniem – powinienem być specjalistą i ekspertem.

Jeśli pada pytanie podstawowe – Czy Bóg istnieje? – najchętniej odpowiadam, że jakby nie istniał to by nam nawet to pytanie do głowy nie przyszło, poza tym nie byłoby ani pytającego ani potencjalnego odpowiadającego. Nie byłoby bardzo długich dni jak teraz (najdłuższych w całym roku), młodych żurawiąt domyślających się powoli po co im skrzydła ani nawet deszczu mokrego, soczystego i kroplistego. Ateizm bierze się z wrodzonych lub nabytych wad w dziedzinie słuchu, wzroku, węchu lub dotyku. I jest to pogląd do wybaczenia, ponieważ Nobody’s perfect, nikt doskonały nie jest.

Zdarzają się jednak, dość często, pytania, przy których już nie jestem chojrak. Ktoś mnie pyta – Jak będzie w niebie? A ja, nie dość, że nie wiem, to jeszcze nawet mnie to nie obchodzi. Odpowiadam zatem – W niebie będzie bosko! (tego akurat jestem pewien). A pytający strofuje mnie, żebym się nie wygłupiał. Na pytanie – Jak jest w piekle? – odpowiadam szczerze: Diabli wiedzą! Przy pytaniach o czyściec, nogi mam z waty, ale chętnie podaję numer do kapelana strażaków, który z ogniem znacznie częściej ma do czynienia ode mnie.

Kiedy ktoś z lekka uszczypliwie dopytuje się czy z poczęciem i narodzeniem Pana Jezusa było tak, jak mówią w kościele, odsyłam do kobiet, które w tej kwestii mają o wiele więcej do powiedzenia niż taki wyznawca celibatu jak ja. W kwestii tajemnicy Trójcy Świętej też nie jestem ekspertem, bo mam tylko jedną siostrę. Odnośnie aniołów, archaniołów i serafinów, uważam się za kompletnie niekompetentnego, bo absolutnie wystarczają mi ludzie dobrzy, radośni i pomysłowi.

Tak naprawdę, wiem na pewno jedno. Miłość jest najważniejsza. I często tak odpowiadam na pytania o Trójcę, niebo, aniołów, wcielenie i powstanie z martwych. Tak odpowiadam. Ale często słyszę, żebym się nie wygłupiał.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

USPAKAJAJĄCA PERYKOPA

kazanie na XI Niedzielę Zwykłą
14 czerwca 2009

Nieco usypiająca i zbytnio uspakajająca jest dzisiejsza perykopa o Królestwie Bożym. Wydaje się, że możemy siąść w fotelach, popijać herbatkę i cieszyć się, że Królestwo Boże rośnie i radzi sobie bez konieczności naszego jakiegoś żywszego współdziałania.

Na szczęście głębszy namysł nad tekstem odkrywa w nim deklarację Boga, to, że On nie zapomina o swoim Królestwie, zasiał jego nasiona w historii i ludziach. Nie ma jednak tutaj działania automatycznego, bez naszego udziału.

To, że dziś w miejsce Królestwa Bożego (królestwa prawdy i życia, królestwa świętości i łaski, królestwa sprawiedliwości, miłości i pokoju – jak słyszymy w prefacji na Chrystusa Króla) mamy dzisiaj Królestwa niesprawiedliwości, kłamstwa, zazdrości, konfliktów i walk, nie jest efektem powolności i opieszałości Boga. Bóg buduje swoje Królestwo dając nam spory pakiet akcji w tym projekcie.

Ponieważ jednak coraz więcej ważnych spraw nie jest „naszymi” (a jest kwestią „ich”) – kształt naszej Ojczyzny, los Europy, konflikty na świecie – to i Królestwo Boże niech radzi sobie bez nas.

Obejdzie nas dziś ta Ewangelia, nie wzruszy, nie rozogni w sercu. Odłożymy nasz współudział w budowaniu Królestwa Bożego (i Cywilizacji Miłości) może na kiedyś. I chyba jedno jest pocieszające – Bóg ciągle pracuje. Czeka na nasze przebudzenie.

LITURGIA SŁOWA

(Ez 17,22-24)
Tak mówi Pan Bóg: Ja także wezmę wierzchołek z wysokiego cedru i zasadzę, z najwyższych jego pędów ułamię gałązkę i zasadzę ją na górze wyniosłej i wysokiej. Na wysokiej górze izraelskiej ją zasadzę. Ona wypuści gałązki i wyda owoc i stanie się cedrem wspaniałym. Wszystko ptactwo pod nim zamieszka, wszystkie istoty skrzydlate zamieszkają w cieniu jego gałęzi. I wszystkie drzewa polne poznają, że Ja jestem Pan, który poniża drzewo wysokie, który drzewo niskie wywyższa, który sprawia, że drzewo zielone usycha, który zieloność daje drzewu suchemu. Ja, Pan, rzekłem i to uczynię.

(Ps 92,2-3.13-16)
REFREN: Dobrze jest śpiewać, Tobie, Panie Boże

Dobrze jest dziękować Panu
i śpiewać Twemu imieniu, Najwyższy:
z rana głosić Twoją łaskawość,
a wierność Twoją nocami.

Sprawiedliwy zakwitnie jak palma,
rozrośnie się jak cedr na Libanie.
Zasadzeni w domu Pańskim
rozkwitną na dziedzińcach naszego Boga.

Nawet i w starości wydadzą owoc,
zawsze pełni życiodajnych soków,
aby świadczyć, że Pan jest sprawiedliwy,
On Opoką moją i nie ma w Nim nieprawości.

(2 Kor 5,6-10)
Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. Mamy jednak nadzieję i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana. Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.

Alleluja

Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

(Mk 4,26-34)
Jezus powiedział do tłumów: Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo. Mówił jeszcze: Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,