Strona o Bogu i życiu dla niewierzących, wierzących, wątpiących, poszukujących, tych, którym się wydaje, że wierzą i tych, którym się wydaje, że nie wierzą. Ks.Mieczysław Puzewicz
Żyjemy w świecie już
zupełnie nowego języka. Bardzo często pytamy – Ile to kosztuje? Widziałaś te zniżki
na promocjach? I słyszymy – Kupiłem to na wyprzedaży, za pół ceny! Założyłem
świetną lokatę! To są bardzo dobre rzeczy, coś tam zyskujemy.
I już bardzo rzadko mówimy
– Tęsknie za Tobą! Bardzo mi na Tobie zależy! Dzięki Tobie moje życie jest
piękne.
Jeśli mamy komu powiedzieć
te słowa, jesteśmy bardzo blisko Pana Boga. O ile je wypowiemy.
Dzięki św. Tomaszowi
z Akwinu wierzę, że Pan Bóg jest genialnym Stwórcą wszystkiego. Raz w życiu
byłem w Akwinie, małej mieścinie w pobliżu Frosinone, z Rzymu w kierunku Monte
Cassino. Tam urodził się jeden z największych chrześcijańskich myślicieli,
którego wspomnienie mamy dzisiaj.
Wspominam go, bo
wiem, że myślenie prowadzi do Pana Boga. Dołączam próbkę dociekań św. Tomasza.
Na zdjęciu kościół w
Akwinie.
Czy konieczna
była dla nas Męka Syna Bożego? Bezwzględnie i podwójnie konieczna: konieczna
jako lekarstwo przeciw grzechom oraz konieczna jako przykład do naśladowania.
Męka Chrystusa
jest nade wszystko lekarstwem, albowiem dzięki niej znajdujemy ratunek przeciw
wszelkiemu złu, któremu poddani jesteśmy z powodu naszych grzechów.
Wielki jest
również pożytek Męki jako przykładu. Albowiem zdolna jest dogłębnie przemienić
nasze życie. Ktokolwiek pragnie wieść życie doskonałe, powinien odrzucić to, co
Chrystus odrzucił na krzyżu, a dążyć do tego, do czego Chrystus dążył. Krzyż
jest wzorem każdej bez wyjątku cnoty.
Szukasz
przykładu miłości: “Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie
swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Tak właśnie Chrystus uczynił na
krzyżu. Skoro więc On oddał za nas życie swoje, nie powinno być dla nas rzeczą
zbyt trudną znieść jakiekolwiek przeciwności ze względu na Niego.
Szukasz
cierpliwości? Największą znajdziesz na krzyżu. Cierpliwość może być wielka z
dwóch powodów: kiedy ktoś znosi cierpliwie wielkie zło albo też kiedy znosi
takie zło, którego mógłby uniknąć, ale nie stara się unikać. Na krzyżu Chrystus
dał przykład jednego i drugiego. Albowiem “gdy cierpiał, nie wygrażał się;
jak baranek na rzeź prowadzony, tak On nie otworzył ust swoich”. Wielka
zaiste jest cierpliwość Chrystusa na krzyżu: “Biegnijmy cierpliwie w
wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją
wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż,
nie bacząc na jego hańbę”.
Szukasz
przykładu pokory? Popatrz na Ukrzyżowanego. Oto Bóg zechciał być sądzony przez
Poncjusza Piłata i umrzeć.
Szukasz
przykładu posłuszeństwa, naśladuj Tego, który stał się posłuszny Ojcu aż do
śmierci: “Przez nieposłuszeństwo jednego człowieka, to jest Adama, wszyscy
stali się grzesznikami, przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się
sprawiedliwymi”.
Szukasz
przykładu wzgardzenia rzeczami świata? Idź za Tym, który jest “Królem
królów i Panem panujących, w którym są ukryte wszystkie skarby mądrości i
wiedzy”, który na krzyżu został ogołocony, wyszydzony, przebity, cierniem
ukoronowany i w końcu napojony octem i żółcią.
Nie przywiązuj
się przeto do szat i bogactw, albowiem “podzielili między siebie moje
szaty”, ani do zaszczytów, bo stał się przedmiotem naigrawań i biczowania,
ani do godności, ponieważ “uplótłszy koronę z cierni włożyli na moją
głowę”, ani do rozkoszy, albowiem “pragnąłem, a napoili Mnie
octem”.
Pan zimorodek,
widniejący na zdjęciu, wybrał sobie dziwne miejsce zamieszkania. Złowiłem go –
aparatem – w środku Lublina, nad rzeczką Czerniejówką, zaśmieconą plastikami,
puszkami po napojach, kartonami, złomem i wszelkim możliwym ludzkim syfem.
Ten cudownie
wielobarwny ptak nawet wkomponował się w kolory ludzkiej głupoty. Zimorodki
jadają płotki, ukleje, małe okonie, cierniki, raki oraz owady nadwodne, w
Czerniejówce mają tylko te ostatnie.
Skrzydlaty cud w
środku brudnego miasta, niedożywiony, ale śmigły i sprytny, wesoły, rozbrykany
nad lubelskimi śmieciami, to jeden z najbardziej przekonujących dowodów, że Pan
Bóg, pomimo naszej szarości, kocha nas nieskończenie. I kolorowo.
Jezus urodził się w Betlejem, mieszkał wiele lat w Nazarecie, potem w
Kafarnaum – o którym mowa dziś w Ewangelii – wreszcie w Jerozolimie. Pewnie i wielu
z nas przydarzyło się podobnie, urodziliśmy się gdzieś, potem zmienialiśmy miejsca
zamieszkania.
Wędrówki Jezusa to głoszenie wezwania do nawrócenia, setki spotkań z
ludźmi, rozmowy, także i cuda. Zawsze niósł światło, radość, nadzieję.
Idźmy do ludzi, zanieśmy im szczęście.
Ewangelia na dziś:
Gdy Jezus posłyszał,
że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret,
przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i
Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza:
«Ziemia Zabulona i
ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który
siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy
śmierci wzeszło światło».
Odtąd począł Jezus
nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie».
Każdemu z nas życzę,
aby nam się przydarzyło to, co św. Pawłowi.
Paweł powiedział do ludu:
«Ja jestem
Żydem, urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u
stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie
służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie. Prześladowałem tę drogę,
głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i
kobiety, co może poświadczyć zarówno arcykapłan, jak i cała starszyzna. Od nich
otrzymałem też listy do braci i odbywałem drogę do Damaszku z zamiarem
uwięzienia także tych, którzy tam byli, i przyprowadzenia do Jeruzalem dla
wymierzenia kary.
W drodze, gdy
zbliżałem się do Damaszku, nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z
nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: „Szawle,
Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”
„Kto jesteś,
Panie?” – odpowiedziałem.
Rzekł do mnie:
„Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz”.
Towarzysze zaś
moi widzieli światło, ale głosu, który do mnie mówił, nie słyszeli.
Powiedziałem
więc: „Co mam czynić, Panie?”
A Pan
powiedział do mnie: „Wstań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co
postanowiono, byś uczynił”.
Ponieważ
zaniewidziałem od blasku owego światła, przyszedłem do Damaszku prowadzony za
rękę przez moich towarzyszy.
Niejaki
Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym wszyscy tamtejsi
Żydzi wydawali dobre świadectwo, przyszedł, przystąpił do mnie i powiedział:
„Szawle, bracie, przejrzyj!” W tejże chwili spojrzałem na niego.
On zaś
powiedział: „Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał
Sprawiedliwego, i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz
świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Wstań,
przyjmij chrzest i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!”». (Dz 22,3 –
16)
Do niedawna myślałem,
że największy wstyd przynoszą nam nasi piłkarze. W rankingu klubowym jesteśmy
poza pierwszą 30-tką, wyprzeda nas Kazachstan, Cypr i Białoruś. Współczuję
dzisiejszym kibicom naszej reprezentacji narodowej, zdzierających gardła w
dopingowaniu naszych nieudaczników, którzy pokonują Łotwę, Macedonię i Słowenię.
W naprawdę dobrych czasach dla naszej piłki, pokonywaliśmy Brazylię, Argentynę,
Anglię, Włochy i Francję, naprawdę klasowe drużyny. Bo i my mieliśmy klasę,
ambicje i wolę zwycięstwa.
Gorsi od piłkarzy są
jednak polscy dyplomaci. Dzisiaj w Jerozolimie zaczyna się Forum Holokaustu,
przyjedzie tam 46 przywódców państw z całego świata. Putin ma tam poniżać
Polskę i przypisać nam udział w rozpętaniu ostatniej wojny światowej. Za 4 dni
w Oświęcimiu odbędą się uroczystości wyzwolenia obozu Auschwitz, które
organizuje polska dyplomacja. I kogóż będziemy gościć? Księżną Kornwalii, zastępcę
ministra spraw zagranicznych Kazachstanu, owszem będzie 12 prezydentów, z
których najważniejszym będzie polski, Andrzej Duda. Bo przecież nie George
William Vella, prezydent Malty, z całym szacunkiem dla tej słonecznej wyspy,
mniejszej pięciokrotnie od powiatu lubelskiego, w którym mam zaszczyt mieszkać.
Dyplomacja, podobnie,
jak futbol, to gra. Polskim dyplomatom polecam świetną pozycję Henry
Kissingera, „Dyplomację”. Niestety, przegraliśmy przez słabą formę naszej
dyplomacji, i z Rosjanami i z Izraelem. To nie jest wielka sztuka, aby zaprosić
najważniejsze głowy państw do Oświęcimia, oczywiście trzeba było to zrobić pięć
lat temu. Nie zrobiliśmy tego i dlatego w Jerozolimie sukces świętować będzie
Putin. Tymczasem polscy dyplomaci śmigają na nartach w Alpach, w końcu śniegu u
nas mało.
Kazimierz Górski, trener
najlepszej polskiej drużyny piłkarskiej, bijącej połowę świata, jak widział, że
coś nie idzie naszym graczom, krzyczał do nich:
Najbliższa niedziela
będzie „Niedzielą Słowa Bożego”, jej celem jest bliższa przyjaźń wiernych z
Pismem Świętym. Sama idea jest dość humorystyczna, zakłada, że katolicy powinni
zdjąć z półki Biblię, zajrzeć do niej i co nieco poczytać. Trochę to przypomina
sytuację kierowców, którzy powinni zajrzeć do przepisów o ruchu drogowym.
Na feryjnym obozie z
dziećmi pytam czy czytają Pismo Święte. Jeden z chłopców odpowiada, że nie
czyta, bo mama mu zabroniła. Bo jeszcze zabrudzi! Racja, książka powinna być
czysta, zwłaszcza święta.
Jeden z kaznodziejów
w poprzednią niedzielę całe kazanie poświęcił parafianinowi panu Maciejowi,
który nie przyjął proboszcza po kolędzie. Ten zacny kapłan powinien przeżyć nie
tylko Niedzielę Słowa Bożego, ale nawet cały Rok Biblijny. Może wtedy zrozumiałby,
że na kazaniach warto odnosić się do Ewangelii.
A już na ponowne
studia teologiczne i biblijne odesłałbym niesławnego karmelitę z Warszawy,
który nie chciał udzielić komunii świętej Szymonowi Hołowni, dwie niedziele
wcześniej.
Kocham Pismo Święte,
uczy mnie miłości do Pana Boga i ludzi. I do sikorek, które coraz radośniej ćwierkają,
bo już światła dużo.
Mamy dziś Dzień
Babci, jutro Dziadka. Bez nich by nas nie było. Za zmarłych pomódlmy się, żywym
powiedzmy przynajmniej dziękuję. Możemy też pochwalić się swoimi wnuczkami i
wnukami.
Wszyscy dobrze wiemy
i czujemy, że za tym wszystkim jest miłość. Dobry czas do startu.