ZMIENIĆ RZĄD!

Nowy Rok rozpoczęliśmy, podobnie jak kilka poprzednich, od odnotowania wyższych cen za prąd (duży wzrost), gaz, wywóz śmieci (także duży), wodę (nie wszędzie) i wódkę; stanieją mieszkania.

Takie złe informacje docierają już od kilku miesięcy, wpierw łagodzone przez prognozy wzrostu płac, teraz niestety spotęgowane zapowiedziami redukcji zatrudnienia i obniżkami wynagrodzeń.

Znam takie rodziny, gdzie włącza się prąd na dwie godziny, żeby dzieci odrobiły lekcje, a na telewizor idzie się do sąsiadów, zdolnych zapłacić więcej za energię elektryczną.

Zupełnie nie przekonują mnie argumenty, że w Unii owe „media” kosztują drożej i musimy równać ceny. A nawet jeśli, to wpierw oczekiwać można równania zarobków, na co nie zanosi się chyba. Poza tym, uczyliśmy się wszyscy zapewne o „sile nabywczej pieniądza” i jak mamy mniej pieniędzy to nabędziemy jedynie albo rzeczy tańsze albo mniej droższych. Albo się zadłużymy.

W kwestiach prądu, gazu, etc., nie ma ulg dla biedniejszych, zamożniejsi sobie jakoś poradzą. Co jednak z tymi rodzinami, gdzie już od lat jest kryzys?

I najważniejsze pytanie – po co nam państwo i rząd? Po to, żeby anonsować złe wieści o pogorszeniu naszej sytuacji? Dowiemy się tego i bez premiera i bez ministrów. W Konstytucji RP (rozdział VI, art. 151) jest zapis dotyczący przysięgi, składanej przez premiera i wszystkich członków rządu:

Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów (wiceprezesa Rady Ministrów, ministra), uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem.

Przysięga może być złożona z dodaniem zdania „Tak mi dopomóż Bóg”.

Oczywiście, można uzasadniać jeszcze inaczej powinności państwa i rządu wobec nas obywateli. Boję się jednak, że jak zwykle, jakoś „rząd się wyżywi”, a także ogrzeje, opierze i napije (wódki), nie odczuwając skutków podwyżek. Nie jestem zwolennikiem ingerencji państwa w nasze życie, ale tylko dopóty dopóki dajemy sobie radę sami. Wokół jednak zbyt wielu ludzi, którzy nie dają sobie rady i będzie ich coraz więcej. Tymczasem nie widzę i nie słyszę, aby ktoś szukał sposobów wsparcia tych, którzy sobie nie radzą. Stąd pytanie – po co nam państwo i rząd?

Ale stawiam sobie też inne pytanie – dlaczego z roku na rok jest coraz drożej, niemal ze wszystkim? To przecież nie jest takie oczywiste, że tak być musi, bo niby dlaczego? Nie dajmy się uwieść pozornym oczywistościom. Chyba, że ulegniemy przekonaniu, że coraz większy zysk (chciwość) musi być podstawową siłą napędową gospodarki. A może warto zadać sobie jeszcze bardziej podstawowe pytanie – czy nie pora na gruntowną zmianę podstaw funkcjonowania całego systemu?

Za mojego życia upadło już wiele „absolutnie słusznych” systemów i ideologii. Tę, która dominuje dziś – z wielką krzywdą zwłaszcza dla najuboższych – trzeba zmienić jak najszybciej. No i oczywiście rząd 🙂

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.