Jeden z moich przyjaciół, niespecjalnie lubił (do ślubu) wstawać rano. Kiedy czasem przyłapywałem go koło jedenastej w łóżku, niby to strofująco żartowałem:
– A! Witaj, ranny ptaszku!
– A ranny, ranny… I to w skrzydełko, więc jeszcze nie fruwam … – słyszałem zwykle w odpowiedzi.
Kilka dni temu spotykałem się w sobotnie przedpołudnie (od 10.00) z grupą studentów, pracujących jako wolontariusze z dziećmi ulicy. Zapytałem, o której musieli wstać, aby zdążyć na dość wczesne, jak na weekend, spotkanie. Większość zrywała się tak około dziewiątej, bez śniadania i jakiejś szczególnej troski o makijaże. A Magda oświadczyła:
– Ja wstałam o piątej…
– O piątej? O, to musisz daleko mieszkać… – dziwiła się inna studentka.
– Nie, ja mieszkam w Lublinie. Tylko chciałam się pouczyć rano…
– No chyba cię pogięło! Nie miałaś co robić w piątek wieczorem?
– No, miałam, ale o dwudziestej drugiej położyłam się spać, żeby wstać rano i trochę pouczyć się.
– Rety! To ja o tej porze wchodziłam wczoraj do pubu!
Dobrze pamiętam, że Jan Paweł II widział w młodych stróżów poranka: Droga młodzieży, wy macie być stróżami poranka (por. Iz 21, 11-12) zwiastującymi nadejście słońca, którym jest Chrystus zmartwychwstały! (2001).
Co prawda, taki przeciętny młody człowiek dziś to nie stróż poranka a raczej nocny cieć, ale nadziei tracić nie wolno, przykładem wspomniana wyżej Magda.
Obecnie rano robi się znacznie bardziej rano niż w grudniu, choć mało kto to dostrzega, zwłaszcza młody człowiek. A rano dzieją się rzeczy piękne i ważne.
Rano Abraham zwykle ruszał w drogę, rano Mojżesz wybrał się do faraona, aby zakomunikować mu exodus Izraela z Egiptu, Jozue rano rozpoczął zwycięski szturm na Jerycho, rano Jezus chadzał na osobiste dialogi z Ojcem, wreszcie w Najważniejsze Rano kobiety jerozolimskie odkryły pusty grób.
Dni ruszyły już z mnożeniem światła, zarówno o poranku, jak i z wieczora. Trwa istotne przyśpieszenie, którego nie wolno przeoczyć. W poranku jest jednak jeszcze coś niezwykle pięknego i pełnego nadziei.
Dołóżmy starań, aby poznać Pana, Jego przyjście jest pewne jak świt poranka – mówi z natchnienia Ozeasz. A dziś poranek także nadszedł.

