NA ROK PANDEMII Sobota 10 października 2020

Jeszcze na początku tego roku wydawało się – w Polsce – że ten rok będzie świętowaniem 100-lecia urodzin Jana Pawła II i 40-lecia Solidarności. Pewnie za ileś tam lat, rok 2020 wspominany będzie jako Rok Pandemii.

Na ile będzie to rok przełomowy, dziś trudno powiedzieć. Skutki zdrowotne na razie są mierzalne. Nikt poważnie nie jest jednak w stanie ocenić głębi kryzysu gospodarczego, zmian społecznych, kondycji psychicznej i moralnej, ewolucji postaw religijnych. Przypuszczam, że zmiany będą bardzo duże.

Pomimo nieprzewidywalnej przyszłości, aktualne są wartości niezmienne, stałe, zawsze godne spełnienia. Myślę o miłosierdziu, współczuciu i solidarności. O miłosierdziu, żeby nie zamknąć się w sobie ale dostrzegać ludzi potrzebujących, naszego czasu, energii, może pieniędzy. O współczuciu, żeby zrozumieć drugiego, wysłuchać, zadziałać na poziomie serce – serce. O solidarności, żeby nie dzielić się i oddalać, ale łączyć, zbliżać, działać razem.

Nie wiemy, jak będzie dalej. Co mogę zrobić? Miłosierdzie, współczucie, solidarność.

Itinerarium

KIEDY WRÓCĄ DO POLSKI LEKARZE? Piątek 9 października 2020

Piętnaście lat temu, ówczesny nasz premier nie ukrywał radości, że wreszcie Polacy zdobyli możliwość wyjazdu do legalnej pracy zagranicą. Wręcz namawiał rządy europejskie – m.in. Hiszpanię i Francję, żeby uczyniły to jak najszybciej. Ponieważ Polska nie miała dobrej oferty dla swoich młodych obywateli, to pojechali. Już wtedy pomstowałem na słabą wyobraźnię premiera, co zresztą potwierdziły jego późniejsze losy.

Hania skończyła medycynę w Lublinie, nie znalazła tutaj nawet ćwierci etatu. Kształciła się przez sześć lat, zapłaciliśmy za to ponad 300 tysięcy złotych. A nasze rządy pozwoliły Hani i dziesiątkom tysięcy innych młodych zdolnych ludzi wyjechać z Polski. Hania jest już ordynatorem interny w świetnej angielskiej klinice. Nie dziwię się, że brakuje nam dzisiaj w Polsce lekarzy, pielęgniarek, kolejne polskie rządy przez ostatnie 30 lat zrobiły wiele, aby ich wyekspediować zagranicę. Podobnie było – i jest – ze słynnymi hydraulikami, mechanikami i informatykami, wiem to to także z doświadczeń własnej rodziny. Niektórzy z naszych polityków nawoływali w Londynie: „Wracajcie!” Hm, nie znam nikogo, kto by posłuchał tych wezwań, ponieważ nic za hasłami nie stało. Jedyne osoby, które znam z powracających to kilku więźniów po deportowaniu z Wysp, aż mi się prawie wypsnęło westchnienie – „Oj, oni to mogli by tam pozostać …”

Za to z radością dostrzegam coraz większą życzliwość dla lekarzy, pielęgniarek, hydraulików i mechaników z Ukrainy, wcześniej byli przedmiotem dyskryminacji płacowej i kulturowej.

Czy pandemia nauczy nas – nie tylko rządy – że najważniejszy jest człowiek? Czy nauczy nas, że nie warto się ścigać z innymi na PKB? Że lepiej jak najszybciej i jak najwięcej zainwestować w służbę zdrowia, edukację, skuteczną pomoc społeczną? Czy nauczy nas, że lotniska i autostrady mogą trochę poczekać? Że ważniejsi są ci, którzy będą latać i jeździć?

Człowiek jest najważniejszy. Wierzę, że pandemia nawróci nas do człowieka. I życzę, żebyśmy dzisiaj wierni tej prawdzie, z każdego człowieka na naszej drodze bardzo się ucieszyli i obdarzyli naszą życzliwością.

Itinerarium

CO SOBIE MÓWIMY Czwartek 8 października 2020

To, co sobie mówimy i jak to mówimy może uzdrawiać i pokrzepiać, może też zatruwać i niszczyć. Ten drugi sposób komunikacji zdominował dziś przestrzeń publiczną i internetową. Niezauważalnie możemy tym nasiąknąć i sami stać się przekazicielami zatrutej atmosfery.

Zanim coś powiem, staram się zebrać myśli, sięgnąć głębiej. Staram się odnaleźć pokój, nadzieję i siłę, aby się nimi podzielić. Pomagają mi w tym dialogi ewangeliczne prowadzone przez Jezusa.

Myślę, że już mamy duże napięcia wywołane przez pandemię i nadciągający kryzys ekonomiczny, a przecież to nie koniec. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu, ale mówić możemy tak, aby nieść pokój, łagodność, umocnienie i nadzieję. Tak głosić możemy Ewangelię.

Itinerarium

KAŻDE DOBRO Środa 7 października 2020

Każde małe dobro jest wielkim zwycięstwem.

Itinerarium

ANTYWIRUSOWE SIŁY Wtorek 6 października 2020

Pisanie o wirusie może i byłoby nudne, gdyby nie dane o nieustannym wzroście liczby zakażonych i zmarłych. I gdyby nie chaos – mam wrażenie także narastający – w służbie zdrowia i kolejnych dyrektywach płynących z ust szefów różnych instytucji.

W przeważającej mierze musimy liczyć na siebie sami. Oprócz maseczek, dezynfekcji i gdzie się da utrzymania dystansu, szerokim łukiem należy omijać tłumne imprezy i spotkania, na których nie musimy być. Trzeba także, jak w każdym czasie zagrożenia, dobrze się odżywiać, odpoczywać i dbać o ruch.

To wszystko oczywiście nie gwarantuje uniknięcia zakażenia, ale trzeba zrobić wszystko, co możemy. I inna ważna sprawa, chyba coraz istotniejsza, nie pozwalać ogarniać się panice,  dłuższa lektura nawet nagłówków w Internecie gwarantuje wzrost napięcia nerwowego.

Dodam, to, co sam praktykuję – rozmowa, modlitwa, praca. Niezwykle ważne są spokojne, dobre rozmowy, wzajemne słuchanie się. Modlitwa, wiadomo, potrzebna jak chleb. Siłę daje też uczciwa, solidna, pieczołowita praca.

I zaufanie Panu Bogu, który chce nas przeprowadzać przez wszystkie trudne chwile życia.

PS. Wirusy ustępują! Ten, który wczoraj uniemożliwił mi dokonanie wpisu, został skutecznie pokonany.

Itinerarium

JAKIE OWOCE W NASZYCH WINNICACH Kazanie na 27 Niedzielę Zwykłą 4 października 2020

Nie jestem panem swojego życia, nie wymyśliłem go sobie, otrzymałem je w dzierżawie na ileś tam lat.

Ostatnie dekady zdawały się zwiastować całkowite panowanie człowieka nad życiem. Eksperymenty genetyczne, postęp w wydłużaniu wieku, eliksiry młodości, środki na podwyższanie adrenaliny, wszystko zdawało się wskazywać, że współczesny człowiek stał się panem życia. I śmierci, bo w sposób usankcjonowany prawem zabija się nienarodzone dzieci i dokonuje eutanazji. Pandemia całkowicie zadrwiła z naszej pychy, objawiła naszą bezradność i kruchość. Czy nabierzemy dzięki temu pokory? Nie wiem.

Jesień jest czasem ostatnich zbiorów, prawie wykopane są ziemniaki, jeszcze pozostały buraki, kalafiory, dojrzały już kwaskowate renety. I jest to dobry czas, aby spojrzeć na nasze ludzkie owocowanie.

Z naszej dzierżawy Pan Bóg liczy na miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie – to za św. Pawłem (Ga 5,22). I są inne – przebaczenie, darowanie krzywd, rozdane chleby czy pieniądze, wysłuchane skargi, pokrzepienia dla dusz smutnych. Każdy z nas ma swoją winnicę, życie z którego mają zrodzić się owoce miłe Panu Bogu i dobre dla ludzi.

Liturgia słowa:

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu:

«Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.

Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna.

Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?»

Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze».

Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce».

(Mt 21,33 – 43)

Itinerarium

DZISIAJ SZCZĘŚLIWA SOBOTA Sobota 3 października 2020

Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli. To dwa zdania z dzisiejszej Ewangelii.

Mamy tysiące powody do narzekań, czasem aż boję się zapytać niektórych znajomych, bo wiem, że wyleją wiadro żalów i pretensji, do Boga, ludzi i w ogóle paskudnego życia. Często mówią, że kiedyś ludzie byli szczęśliwsi, żyli zgodnie z naturą, nie mówiąc już o utraconym raju na ziemi.

Nie ma co uciekać w przeszłość, miała swoje dobre i złe strony. Nie ma sensu także marzyć, że dopiero w przyszłości będzie pięknie.

Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. A widzimy już prawie pękające kasztany, parady chmur na niebie, mokre trawy i pełnię księżyca (nad Polską). Jakież to niesamowite i piękne! I za darmo dla nas!

I widzimy domy, ulice, mosty, wiadukty, jakież cudowne dzieła ludzkiej myśli i wyobraźni!

I wreszcie ci wszyscy ludzie, którzy zadzwonią, zagadają, pocieszą. I potrafią się z nami zaprzyjaźnić, znosić naszą głupotę. Mamy ich przy sobie, wielkie dzięki!

I tak się trzeba cieszyć, tym, co widzimy, co mamy, głownie Tymi, których mamy. Szczęśliwa sobota dzisiaj!

Itinerarium

CO Z ANIOŁAMI GŁOŚNO MÓWIĆ TRZEBA Piątek 2 października 2020

Z aniołami stróżami jest dziś tak, że mają telefony komórkowe, smsy, maile i samochody. Wierzę w aniołów stróżów – dziś ich święto – ale obecnie wcielają się w ludzi i sięgają po cuda współczesnej techniki.

Pytają jak się czujesz, czy jesteś zdrowy, co dobrego u ciebie słychać, kiedy się spotkamy, czy ci czegoś nie brakuje i jak znosisz te dziwne czasy. Rano, we dnie, w nocy, zawsze są do pomocy, czasem strzegą zmąconej duszy, czasem formy ciała.

Tak i w ciebie i we mnie wcielają się aniołowie, z misją strzeżenia bliskich, kojenia bólu, przepłaszania strachów, rozpalania radości, pomnażania nadziei i miłości.

I zawsze z aniołami mówić trzeba głośno: „Dzień dobry! Jak dobrze, że jesteś!”

Itinerarium

KĄŻDEGO DNIA PIĘKNA WSZYSTKOŚĆ Czwartek 1 października 2020

O różańcu z łez Chrystusa, który udźwignąć może wiadro wody pisałem wcześniej, odnośnik jest tutaj: http://itinerarium.pl/2014/09/30/rozaniec-z-lez-chrystusa/

Najczęściej odmawiam ostatnio różaniec w samochodzie, macie szczęście jeśli mieszkacie, pracujecie lub akurat jesteście na trasie moich przejazdów, od razu włączam was do intencji. Nie pomijam także dzieci snujące się do szkoły (dawniej biegły, skąd ta zmiana?), pani, która przechodzi przez jezdnię 10 metrów od przejścia (pewnie się jej śpieszy bardzo) czy ratowników i pacjentów w karetce na sygnale. Powiem tak, w różaniec włączam wszystko co widzę, słyszę, czuję i dotykam, a właściwie cała rzeczywistość sama wchłania się w trakcie zdrowasiek.

Bo i jest w różańcu radość, jest i cierpienie i smutek, współczucie i nadzieja, jest wspomnienie tych, co odeszli i jest przyszłość, teraz tak niepewna. W moich różańcach jesteście Wy wszyscy, czytelnicy i krytycy Itinerarium, naprawdę to jest Wasze dobre miejsce.

Jeszcze jeden mam pożytek z odmawiania różańca w czasie jazdy, dzięki temu nie słucham wiadomości i słabej zwykle muzyki w radiu. Za to mam w sercu muzykę życia, ulic miasta, głosów ludzkich, czasem przekrzykiwania ptaków.

Jest w różańcu jakaś całość, wszystkość, jedność z ludźmi, z Panem Bogiem, ze światem i kosmosem. I to każdego dnia.

Itinerarium

KWARTAŁ DO NADROBIENIA Środa 30 września 2020

I tak trzy czwarte tego dziwnego roku mamy za sobą. Umownie kończy się pierwszy miesiąc jesieni, tak też można spojrzeć na czas. Matematycznie mamy jeszcze jeden kwartał – od jutra licząc – na nadrobienie tego co od początku roku nam nie wyszło.

Jest jeszcze miara najistotniejsza. Miara miłości. Czas, który pozostał do końca roku nie będzie zmarnowany, jeżeli podporządkujemy go miłości, ona też pozwoli nam wszystko nadrobić, opromieni jesień. I zbliży nas i do ludzi i do Pana Boga.

Itinerarium