CO JEST ZA OSTEM Wtorek 29 września 2020

Dziś święto mają Archaniołowie, Michał, Gabriel i Rafał, istoty znane z kart Biblii, chyba najbardziej popularny jest Gabriel, który przyszedł z wizytą do Marii w Nazarecie.

Przy tej okazji chcę przypomnieć, że istnieje świat duchowy. Trudno dzisiaj przekonywać, że istnieje jeszcze coś więcej oprócz tego, co jemy, widzimy i dotykamy.

Może to wydać się wam dziwne, mnie jednak nawet proste doświadczenia przenoszą w świat ducha. Nawet kilka sekund wpatrywania się w oset. Bo za ostem jest już Coś Więcej, piękno, prostota, jakaś czysta radość istnienia, blask prawdy i wezwanie do miłości.

Itinerarium

I NIERZĄDNICE I WIĘŹNIOWIE W NIEBIE Poniedziałek 28 września 2020

Z więzienia dostaję różne listy, najczęściej dołączone są do nich talony na ubrania lub artykuły higieniczne, prośby o znaczki z kopertami i o paczki żywnościowe.

Ostatnia prośba była jednak inna. Przemek poszedł do więzienia po raz drugi. Ma dopiero 28 lat, ostatnie kilka spędził właśnie za kratkami. Wcześniej przebywał w ośrodku wychowawczym, a jeszcze wcześniej w domu dziecka. Nie zna rodziców, nic o nich nie wie, tak samo o rodzeństwie. Poznałem go pod dworcem kolejowym, na prymitywnym legowisku pod gołym niebem, w miesiąc po zakończeniu kary. Udało się dać mu dach nad głową, skończył nawet kurs zawodowy i zaczął staż. Nie nauczył się jednak jeszcze, że nie wolno bezkarnie kogoś bić. Przez to znowu znalazł się w areszcie, czeka na rozprawę i wyrok, grozi mu od 2 do 12 lat, zapewne sędzia wymierzy coś pośrodku, sześć, daj Boże pięć lat.

Już z aresztu Przemek przysłał list z prośbą. Z prośbą o Biblię. Wie, że będzie miał dużo czasu na lekturę. Ma zamiar przeczytać całe Pismo Święte, od deski do deski. Nie wiem czy mu się to uda. I nie o to chodzi.

Przemek nie stracił nadziei, Chrystus zaprosił go na tę drogę przez chęć poznania Biblii. Wystarczy, że przeczyta jeden wers, ten z wczorajszej Ewangelii – że nierządnice, więźniowie i celnicy wejdą do Królestwa Bożego. Wejdą, bo chcieli się nawrócić. Czemu Przemek prosi o Biblię? Usłyszał wezwanie do nawrócenia. I odpowiedział na nie.

Historia Przemka może wydać się banalna. Dla mnie jest ogromną radością, bo przecież chłopak ucieszył całe niebo, gdzie fetują jego nawrócenie. Zgodnie z prawdą, że tam jest większa radość z jednego nawróconego niźli z 99 porządnych. Dzielę się z wami tą radością, prawdziwą radością nieba.  

Itinerarium

CHRYSTUS PRZYCHODZI JAKO INNY Kazanie na 106 Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy Niedziela 27 września 2020

Dziękuję Bogu za każdego uchodźcę i emigranta, za te wszystkie moje siostry i braci, których spotkałem w życiu. Za te wspaniałe „Gwiazdy Czeczenii” na zdjęciu, które gościmy już od dawna w Lublinie. I mam wielką radość, że niektórym z nich mogłem choć trochę pomóc.

Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie, tak czytamy w Ewangelii o Sądzie Ostatecznym (Mt 25). Uchodźców i emigrantów spotykam w zasadzie codziennie; uchodźców czyli tych, co uciekają przed skutkami wojen, prześladowań i terroryzmu oraz emigrantów, którzy szukają w Polsce pracy czy miejsca nauki. Ich historie bywają zdumiewające, znam Tadżyka, muzułmanina, który uciekał ze swojego kraju, ponieważ tamtejsze  władze (muzułmańskie) uznały go za radykała, ma ogromną wiarę, że w Polsce (i Europie) nikt go za wyznawanie islamu nie będzie gnębił i wsadzał do więzienia.

Patrząc na to, co się dzieje na świecie, myślę, że w Polsce jesteśmy dopiero przed szczytem napływu uchodźców. Na razie wzbiera fala uchodzących z Białorusi wskutek nasilania się represji tamtejszej dyktatury. Inni będą przybywać nadal ze Wschodu i Południa, niczym się od nich nie odgrodzimy.

Cieszę się, że coraz lepiej przyjmujemy siostry i braci z Ukrainy, są dla nas wspaniałym błogosławieństwem. Ufam, że podobną gościnnością obejmiemy Białorusinów, Czeczenów wciąż pukających do naszych bram i Syryjczyków,  którzy na razie mają u nas polityczny szlaban.

Chrystus przychodzi tak, jak zapowiedział, jako Przybysz, Obcy, Inny.  Dalej znajdziecie także orędzie Franciszka na tegoroczny 106 Dzień Migranta i Uchodźcy.

ORĘDZIE OJCA ŚWIĘTEGO
NA 106. ŚWIATOWY DZIEŃ MIGRANTA I UCHODŹCY

[27 września 2020 r.]

Jak Jezus Chrystus, zmuszeni do ucieczki.
Przyjąć, chronić, promować i integrować przesiedleńców wewnętrznych

Na początku tego roku, w moim przemówieniu do członków Korpusu Dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej, do wyzwań współczesnego świata zaliczyłem dramat przesiedleńców wewnętrznych: „Konflikty i kryzysy humanitarne, zaostrzane przez zawirowania klimatyczne, powiększają liczbę przesiedleńców i oddziałują na osoby, które już żyją w poważnym ubóstwie. W wielu krajach dotkniętych tymi sytuacjami brakuje odpowiednich struktur, które pozwoliłby zaspokoić potrzeby wysiedlonych” (9 stycznia 2020 r.).

Sekcja ds. Migrantów i Uchodźców Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka opublikowała „Wytyczne duszpasterskie na temat osób przesiedlonych wewnętrznie” (Watykan, 5 maja 2020 r.), dokument, który ma na celu inspirowanie i animowanie działań duszpasterskich Kościoła w tym szczególnym obszarze.

Z tych powodów postanowiłem poświęcić niniejsze orędzie dramatowi osób przesiedlonych wewnętrznie, dramatowi często niedostrzeganemu, zaostrzonemu przez światowy kryzys spowodowany pandemią COVID-19. Kryzys ten, ze względu na swoją gwałtowność, powagę i zasięg geograficzny, nadał nowe wymiary wielu innym kryzysom humanitarnym, które dotykają milionów ludzi, odsuwając inicjatywy i pomoc międzynarodową, niezbędną i pilną dla ratowania życia, na dalszy plan krajowych programów politycznych. Ale „nie jest to czas na zapominanie. Kryzys, z którym się zmagamy, nie powinien sprawić, byśmy zapominali o wielu innych sytuacjach kryzysowych, które niosą ze sobą cierpienie wielu osób” (Orędzie Urbi et Orbi, 12 kwietnia 2020 r.).

W świetle tragicznych wydarzeń, które naznaczyły rok 2020, obejmuję tym orędziem, poświęconym osobom przesiedlonym wewnętrznie, także tych wszystkich, którzy przeżywają i nadal doświadczają niepewności, opuszczenia, marginalizacji i odrzucenia z powodu COVID-19.

Zacznę od obrazu, który pobudził papieża Piusa XII do opracowania Konstytucji Apostolskiej Exsul Familia (1 sierpnia 1952 r.). Podczas ucieczki do Egiptu Dzieciątko Jezus doświadczyło wraz z rodzicami tragicznego stanu bycia wysiedlonym i uchodźcą, „naznaczonego lękiem, niepewnością, trudnościami” (por. Mt 2, 13-15.19-23). Niestety, w naszych czasach miliony rodzin mogą rozpoznać siebie w tej rzeczywistości. „Prawie każdego dnia telewizja i gazety informują o uchodźcach, uciekających przed głodem, wojną i innymi poważnymi zagrożeniami, w poszukiwaniu bezpieczeństwa i godnego życia dla siebie i swoich rodzin” (Anioł Pański, 29 grudnia 2013). W każdym z nich jest obecny Jezus zmuszony, jak w czasach Heroda, do ucieczki, aby siebie ocalić. Jesteśmy wezwani, by w ich twarzach rozpoznać oblicze Chrystusa głodnego, spragnionego, nagiego, chorego, obcego i więźnia, który jest dla nas wyzwaniem (por. Mt 25, 31-46). Jeśli Go rozpoznamy, to my będziemy Mu dziękować za to, że mogliśmy Go spotkać, miłować i służyć Mu.

Osoby przesiedlone dają nam tę możliwość spotkania z Panem, „choć naszym oczom niełatwo jest Go rozpoznać – w podartym ubraniu, z brudnymi stopami, z twarzą zniekształconą, z ciałem poranionym, nieumiejącego mówić naszym językiem…” (Homilia, 15 lutego 2019). Chodzi o wyzwanie duszpasterskie, na które winniśmy odpowiedzieć czterema czasownikami, jakie wskazałem w moim orędziu na tenże dzień w 2018 roku: przyjmować, chronić, promować i integrować. Chciałbym teraz do nich dodać sześć par czasowników, które odpowiadają bardzo konkretnym działaniom, połączonych ze sobą w związku przyczynowo-skutkowym.

Trzeba znać, żeby zrozumieć. Poznanie jest niezbędnym krokiem wiodącym do zrozumienia drugiego. Sam Jezus naucza tego w wydarzeniu z uczniami z Emaus: „Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali” (Łk 24, 15-16). Kiedy mówimy o migrantach i wysiedlonych, zbyt często zatrzymujemy się na liczbach. A tu nie chodzi o liczby, tylko o osoby! Jeśli się z nimi spotkamy, to dojdziemy do ich poznania. I znając ich historie, będziemy w stanie ich zrozumieć. Będziemy mogli na przykład zrozumieć, że niepewność, jakiej doświadczyliśmy w związku z cierpieniem w wyniku pandemii, jest stałym elementem w życiu osób przesiedlonych.

Trzeba zbliżyć się, aby służyć. Wydaje się to oczywiste, ale często tak nie jest. „Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go” (Łk 10, 33-34). Lęki i uprzedzenia – bardzo wiele uprzedzeń – sprawiają, że trzymamy się z dala od innych i często uniemożliwiają nam „zbliżenie się” i służenie im z miłością. Podejście do bliźniego często oznacza gotowość do podejmowania ryzyka, czego nauczyło nas w ostatnich miesiącach wielu lekarzy i pielęgniarek. Ta bliskość w służbie wykracza poza czyste poczucie obowiązku; najwspanialszy wzór tej postawy pozostawił nam Jezus, kiedy umywał nogi swoim uczniom: zdjął szatę, ukląkł i pobrudził sobie ręce (por. J 13, 1-15).

Trzeba słuchać, żeby się pojednać. Uczy nas tego sam Bóg, który, posyłając swego Syna na świat, zechciał słuchać jęku ludzkości ludzkimi uszami: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, […] by świat został przez Niego zbawiony”(J 3, 16-17). Miłość, która jedna i zbawia, zaczyna się od słuchania. W dzisiejszym świecie mnożą się przesłania, ale zatraca się postawa słuchania. A tylko przez pokorne i uważne słuchanie możemy naprawdę się pojednać. W roku 2020 na naszych ulicach tygodniami panowało milczenie. Było to milczenie dramatyczne i niepokojące, ale dało nam ono możliwość usłyszenia krzyku najbardziej bezbronnych, osób wysiedlonych i naszej poważnie chorej planety. A słuchając, mamy szansę na pojednanie się z bliźnim, z jakże wieloma odrzuconymi, z samymi sobą i z Bogiem, który niestrudzenie obdarza nas swoim miłosierdziem.

Trzeba się dzielić, żeby się rozwijać. Jednym z fundamentalnych elementów pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej było dzielenie się: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne” (Dz 4, 32). Bóg nie chciał, aby zasoby naszej planety przynosiły korzyści tylko niektórym. Nie, tego nie chciał Pan! Musimy nauczyć się dzielić, aby razem się rozwijać, nie pomijając nikogo. Pandemia przypomniała nam, że wszyscy jesteśmy w tej samej łodzi. Zadnie sobie sprawy, że mamy wspólne troski i obawy, ukazało nam po raz kolejny, że nikt nie może ocalić się sam. Aby naprawdę się rozwijać, musimy rozwijać się razem, dzieląc się tym, co posiadamy, jak ten chłopiec, który ofiarował Jezusowi pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby… I to wystarczyło dla pięciu tysięcy osób (por. J 6, 1-15)!

Trzeba angażować, żeby promować. Tak właśnie uczynił Jezus z Samarytanką (por. J 4, 1-30). Pan zbliża się do niej, słucha jej, mówi do jej serca, aby następnie doprowadzić ją do prawdy i przemienić w zwiastunkę Dobrej Nowiny: „Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?” (w. 29). Czasami zapał, by służyć innym nie pozwala nam dostrzec ich bogactwa. Jeśli naprawdę chcemy promować osoby, którym oferujemy pomoc, musimy je zaangażować i sprawić, aby odgrywały pierwszoplanową rolę w swoim wybawieniu. Pandemia przypomniała nam jak ważna jest współodpowiedzialność, i że tylko przy udziale wszystkich – także tych, którzy są często niedoceniani – możemy stawić czoło kryzysowi. Musimy „odnaleźć odwagę do otwarcia przestrzeni, gdzie wszyscy mogą się poczuć powołani i zezwolić na nowe formy gościnności, braterstwa i solidarności” (Rozważanie na Placu św. Piotra, 27 marca 2020).

By budować trzeba współpracować. Właśnie to zaleca św. Paweł Apostoł wspólnocie w Koryncie: „przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli” (1 Kor 1, 10). Budowanie królestwa Bożego jest zaangażowaniem wspólnym dla wszystkich chrześcijan i dlatego trzeba, abyśmy nauczyli się współpracować, nie ulegając pokusie zazdrości, niezgody i podziałów. A w aktualnym kontekście należy powtórzyć: „Nie jest to czas na egoizmy, ponieważ wyzwanie, przed którym stajemy, jest wspólne dla nas wszystkich i nie czyni różnic między ludźmi” (Orędzie Urbi et Orbi, 12 kwietnia 2020 r.). Aby chronić wspólny dom i sprawić, by coraz bardziej przystawał do pierwotnego planu Boga, musimy starać się o zapewnienie współpracy międzynarodowej, globalnej solidarności i lokalnego zaangażowania, nikogo nie pomijając.

Chciałbym zakończyć modlitwą zainspirowaną przykładem św. Józefa, zwłaszcza gdy musiał uciekać do Egiptu, aby ocalić Dzieciątko Jezus.

Ojcze, powierzyłeś świętemu Józefowi to, co miałeś najdroższego: Dzieciątko Jezus i jego Matkę, aby ich chronił przed niebezpieczeństwami i groźbami nikczemnych.

Daj nam również doświadczyć jego ochrony i pomocy. Spraw, aby ten, który doświadczył cierpienia osób uciekających z powodu nienawiści możnych, pocieszył i chronił wszystkich tych braci i siostry, którzy z powodu wojny, ubóstwa i potrzeb opuszczają swoje domy i swoją ziemię, aby wyruszyć jako uchodźcy w miejsca bezpieczniejsze.

Pomóż im, za jego wstawiennictwem, aby mieli siłę iść naprzód, pociechę w smutku, męstwo w trudnym doświadczeniu.

Daj tym, którzy ich przyjmują nieco czułości tego sprawiedliwego i mądrego ojca, który miłował Jezusa jak prawdziwego syna i wspierał Maryję w drodze.

Niech ten, który zarabiał na chleb pracą rąk własnych, zapewni tym, którym życie odebrało wszystko, godność pracy i niezakłócony spokój domu.

Prosimy Cię o to przez Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, którego święty Józef ocalił uciekając do Egiptu, i przez wstawiennictwo Dziewicy Maryi, którą zgodnie z Twoją wolą miłował jako wierny oblubieniec. Amen.

Rzym, u św. Jana na Lateranie, 13 maja 2020 r., Wspomnienie Matki Bożej Fatimskiej.

Franciszek

Itinerarium

ŚWIAT W RĘKACH MĄDRYCH MŁODYCH LUDZI Sobota 26 września 2020

Przez tę pandemię odkryłam ciekawą osobowość mojej siostry, z którą do tej pory mijałam się w drzwiach, stałyśmy się sobie bliższe, ogromnie się polubiłyśmy. Tak mówiła młoda dziewczyna w piątek w czasie wirtualnego spotkania w ramach tegorocznego Miasteczka Integracyjnego, organizowanego przez nasze Centrum Wolontariatu.

Pandemia to nie same straty, ale i zyski. Większa świadomość odpowiedzialności za przyrodę i klimat, które akurat zyskały wskutek lockdownu trochę oddechu. Czas izolacji pozwolił też odkryć osoby, które się o nas troszczą, są nam życzliwe i zainteresowane naszym losem. Było dużo więcej czasu na zastanowienie się nad sobą.

Słuchałem kilkudziesięciu młodych ludzi, głównie z Polski, ale też m.in. z Gruzji, Salwadoru, Tunezji, Meksyku czy Nigerii. Chciało im się myśleć, rozmawiać na najważniejsze tematy, próbować rozumieć sytuację swoją i swoich narodów, patrzeć w przyszłość. Urzekło mnie to, że młodzież ma w sobie zapał do zaangażowania, że nie chce się oglądać na działania polityków, że widzi w sobie potencjał do wspólnego działania. Rozumieją też, że pandemia stwarza szansę dla nowego początku, że świat wcale nie musi być już dalej taki sam jak dotąd.

W sobotę i niedzielę od 15:00 do 16:30 na antenie Nowego Radia – www.noweradio.pl – możecie posłuchać dalszego ciągu Miasteczka, dotkniemy ważnych wymiarów globalnej solidarności. Oczywiście szkoda, że Miasteczko nie może się odbyć w zwyczajnej formie – patrz zdjęcie z lat poprzednich. Dobrze jednak, że świat może się w przyszłości znaleźć w rękach mądrych młodych ludzi.

Itinerarium

KŁOPOTLIWE PYTANIE A PO CO TO Piątek 25 września 2020

Często dopytuję ludzi w jakim celu chcą to czy tamto zrobić. I jest to pytanie kłopotliwe. Dlatego, że coraz bardziej zmuszani jesteśmy do działań bezcelowych, przykładem jest choćby absurdalny zakaz wchodzenia do lasów sprzed kilku miesięcy.

Nasze zachowania wymuszane są przez aplikacje i tzw. programy lojalnościowe, bezwiednie podpisywane umowy, etc. Szczerze powiem, że unikam tego wszystkiego jak tylko mogę, razi mnie przede wszystkim poziom bezsensu i próby wmanipulowania mnie w czyjeś gry (i interesy). Staram się żyć według maksymy mojego wileńskiego dziadka, dla którego kluczowym pytaniem było: „A po co to?” Mnie to pytanie pozwala odrzucać pozory i zaoszczędzać czas.

Ten człowiek na zdjęciu, ubogi Kubańczyk, zarzuci za chwilę linki do połowu ryb w oceanie. Dzięki temu nakarmi siebie i swoją rodzinę, może jeszcze sprzeda trochę połowu na targu. Jest cel i sens.

Tam, gdzie jest cel i sens, jest i Pan Bóg. A nasz wróg, szatan, zawsze zaprasza, żeby „jakoś to było”, a najlepiej wesoło i głośno.

Itinerarium

ŻEBY NIE STRACIĆ SKARBÓW Czwartek 24 września 2020

Dziewczyna grzebiąca w smartfonie na czerwonym  świetle miała pecha, bo stał za nią radiowóz. Uprzejmy policjant musiał wysiąść z samochodu, żeby pokazać szoferce zielone światło, a potem poprosić o zjechanie na pobocze w wiadomym celu. Tu się akurat nic złego nie stało, wszystko wyglądało raczej komicznie. Statystyki wypadków świadczą o tym, jak groźne są chwile nieuwagi na drogach.

Kunsztowną filiżankę z dobrej porcelany toczy się długo, sekunda nieuwagi zmienia ją w skorupę. W ogóle niszczenie dzieje się błyskawicznie, tworzenie wymaga sił i czasu.

Mniejsza o rzeczy, ale towarzyszę często ludziom, którzy stracili wiarę, porzucili nadzieję bądź zwątpili w miłość. „Przechowujemy ten skarb – wiary – w naczyniach glinianych”, ostrzega św. Paweł. Nadzieja i miłość to także skarby cenne, ale kruche. Jak ich nie stracić?

Prostych recept nie mam, na pewno pomaga mi modlitwa (przypomnienie jednej z nich jest na końcu wpisu). Mam też codzienną praktykę. Kiedy wydaje mi się, że nic już się nie da zrobić, odwołuję się do nadziei, która zawieść nie może. A kiedy wszyscy wokół wyliczają, że szanse są zerowe, sięgam po wiarę, dla której rzeczy niemożliwych nie ma. I wreszcie kiedy dopada mnie deficyt sensu, kiedy ludzie zawodzą, kiedy przeciwności rosną, to wzywam miłość, która nigdy nie ustaje.

Akt wiary
Wierzę w Ciebie, Boże żywy, w Trójcy jedyny, prawdziwy; Wierzę, coś objawił Boże, Twe słowo mylić się nie może.

Akt nadziei
Ufam, Tobie, boś Ty wierny, wszechmogący i miłosierny; Dasz mi grzechów odpuszczenie, łaskę i wieczne zbawienie.

Akt miłości
Boże, choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję. Nad wszystko, co jest stworzone, Boś Ty dobro nieskończone.

Itinerarium

OPOWIEŚĆ O PRZYJAŹNI Środa 23 września 2020

To już 24 lata jak Agata Budzyńska nie śpiewa tu na ziemi. I pewnie dobrze się odnajduje w chórach anielskich. Pozostawiła po sobie wiele pięknych przesłań. A jedno, kto wie czy nie najważniejsze w naszych niepewnych czasach, to opowieść o przyjaźni. Do posłuchania tu:

Kiedy was nie ma – to jakby nagle
Zabrakło w moim życiu muzyki
Kiedy Was nie ma – to czas mnie straszy
Że przeminę, że będę chwilą
Kiedy was nie ma – to jakby niebo
Miało się rozstać na zawsze ze słońcem
Kiedy Was nie ma – dosyć mam wszystkiego
I pragnę stąd na zawsze odejść

Moi przyjaciele
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele bądźcie zawsze ze mną
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele

Z wami wiem, że wszystko mogę
Że wystarczy tylko chcieć
Jak mam wyśpiewać, jak mam dziękować
Jak wytłumaczyć, że bez was mnie nie ma
Przytulam do was moją miłość
I wdzięczność mą w modlitwę zamieniam
Milion aniołków narysuję
I wszystkie razem postrącam z nieba
Dom na górze wybuduję
I zagram klauna kiedy trzeba

Więcej jest tutaj:

https://agatabudzynska.pl/
Itinerarium

KILKANAŚCIE SEKUND DLA SERCA Wtorek 22 września 2020

Kiedyś w codziennym pacierzu przypominaliśmy sobie dwa przykazania miłości –  będziesz miłował Pana Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Dopiero potem odmawiało się 10 Przykazań Bożych, z nie kradnij, nie zabijaj i innymi.

Jest w tym porządku ładna logika, najpierw miłość, potem wymagania i nakazy. Codzienne przypominanie o prymacie miłości ma także głęboki sens, bo chroni przed innymi miłościami, które pragną zawładnąć naszymi sercami. Na pierwsze miejsce chcą się wkraść emocje z adrenaliną, pieniądze, rzeczy, sława i poklask, tysiące innych zawodników. Codziennie trwa walka o tron naszego serca.

Przypomnienie o miłości do Pana Boga i do ludzi, z którymi idziemy przez życie, zajmuje kilkanaście sekund. Chroni jednak przed zatruciem serca przez sprawy błahe, przemijające i niegodne.

Będziesz miłował Pana Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.

Itinerarium

KURTKA Z KAPTUREM A LUDZIE SĄ DOBRZY Poniedziałek 21 września 2020

Fragmenty zasłyszanych rozmów są bardzo pouczające. Dzisiaj dwóch panów, pod wpływem, uzgadniało najpierw dzień tygodnia. Pierwszy twierdził, że jest czwartek albo sobota, ale drugi błyskawicznie sprostował: „Niedziela! Nie słyszysz, że dzwony biją co godzinę na Mszę?”

Dywagowali również na temat coraz zimniejszych nocy i sposobów jak sobie radzić z tym problemem. Ten mniej rozgarnięty chlapnął nawet, że ostatnio był mróz w nocy. „Jakby był, to by woda zamarzła, a nie widać” – skontrował kolega.

Maruda narzekał dalej, że zimno, że dawno nic ciepłego nie jadł i że kurtkę ma bez kaptura.

– Będzie lepiej, zobaczysz! – pocieszał kompan – Ludzie są dobrzy.

– Skarpetek nie zmieniałem od tygodnia …

– Będzie dobrze, znajdziemy nawet zimowe buty.

– Oj, ciężko, ciężko …

– Będzie dobrze, Pan Bóg nad nami czuwa! – dodał człowiek zorientowany w dniach tygodnia .

Siostry i bracia! Na ten nowy tydzień pozostawiam Was z przesłaniem z ulicy – Ludzie są dobrzy, Pan Bóg nad nami czuwa! Skarpetki możecie zmienić i na pewno kurtkę z kapturem też macie pod ręką. Będzie dobrze!

Itinerarium

PÓŁ KAZANIA O WIRUSIE Niedziela 20 września 2020

Najpierw kilka zdań do dzisiejszej Ewangelii. Mnie uczy ona, żebym nigdy nikogo nie przekreślał i nie myślał o sobie, że jestem lepszy, bardziej zasłużony. Pan Bóg ma swoje miary. Cieszę się, że mogę pracować w Jego winnicy, mam zrobić swoje i nie oceniać innych i nikogo nie odrzucać. Zachęcam każdego z Was do wiernego wypełniania swojego powołania, wiernie, solidnie i bez porównywania się z innymi.

Teraz kilka zdań o wirusie, trochę w kontekście tej Ewangelii. Granicę 1000 zakażonych na dobę przekroczyliśmy, prawdopodobnie już dawno, ale teraz wykazały to testy i wyniki badań. Obwinianie kogokolwiek za wzrost zachorowań (zresztą następuje w całej Europie) jest niesłuszne, w tradycji mamy winnego w rządzących. Nie chciałbym być na ich miejscu. Zanim obwinimy kogokolwiek zajmijmy się sobą i własnym otoczeniem – to jest słuszne w świetle dzisiejszej Ewangelii. Całkowite uniknięcie możliwości zakażenia jest niemożliwe, ale coś mogę zrobić – maseczki, dezynfekcja, omijanie tłumów.

Paradoksalnie zachęcam też do nasilenia relacji z ludźmi. Miałem ostatnio możliwość dłuższych rozmów z osobami, które znam dość długo i po raz kolejny odkryłem, że wciąż mamy sobie do zaofiarowania wspaniałe rzeczy. Rozmawiamy głębiej, mocniej, poza słowami następuje zjednoczenie duchowe, wymiana uczuć, jakiś transfer całej osoby do drugiej. Nie trzeba mnożyć znajomości, ale warto odkrywać głębie tych ludzi, których znamy. To jest też ważna praca w Bożej winnicy, w której wszyscy jesteśmy zatrudnieni.

I na koniec, siostry i bracia, mamy niedzielę, żywe wspomnienie z martwych wstania Chrystusa, od Niego płynie nasza nadzieja i radość, moc do życia i miłości. Dobrego ucztowania z bliskimi! Amen.

Liturgia słowa

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:

«Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.

Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.

Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”.

A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze.

Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

(Mt 20, 1 – 16a)

Itinerarium