I tak trzy czwarte tego dziwnego roku mamy za sobą. Umownie kończy się pierwszy miesiąc jesieni, tak też można spojrzeć na czas. Matematycznie mamy jeszcze jeden kwartał – od jutra licząc – na nadrobienie tego co od początku roku nam nie wyszło.
Jest jeszcze miara najistotniejsza. Miara miłości. Czas, który pozostał do końca roku nie będzie zmarnowany, jeżeli podporządkujemy go miłości, ona też pozwoli nam wszystko nadrobić, opromieni jesień. I zbliży nas i do ludzi i do Pana Boga.


