Strona o Bogu i życiu dla niewierzących, wierzących, wątpiących, poszukujących, tych, którym się wydaje, że wierzą i tych, którym się wydaje, że nie wierzą. Ks.Mieczysław Puzewicz
Chętnie czytam dawnych mistrzów, dziś zacytuję słowa św. Ireneusza w dniu jego wspomnienia w liturgii – „Nie ma życia bez życia pochodzącego od Boga. Albowiem życie w swej istocie polega na uczestnictwie w Bogu.”
No tak, zupełnie bez namysłu jemy, pijemy, śpimy, pracujemy i rozmawiamy. To nasze życie. Zwykłe, czasem męczące. Ale możemy odkryć, że jest to uczestnictwo w Bogu! Bo życia sobie nie wymyśliliśmy, otrzymaliśmy je. I nie jest to coś zwykłego, to jest cudowne oddychanie, smakowanie chleba, patrzenie w oczy, szybsze bicie serca, wspólne oglądanie gwiazd.
To wszystko jest nadzwyczajne. To jest Boże życie, zachwycam się nim od samego rana po zachód słońca!
Wielki tłum szedł za Jezusem. Przyszedł też Jair. Różnica między nim a tłumem była kosmiczna. Oni przyszli zobaczyć jakiś cud, a on żeby cud przeżyć, im chodziło o jakieś show, wow! Im chodziło o sensację, jemu o zdrowie i życie córeczki.
I uwaga, uwaga! Dam poradę trochę z pozoru niewłaściwą. Nie musimy jeździć do wszystkich cudownych miejsc na świecie, tam cuda już były! Powalczmy z wiarą o szczęście, zdrowie, dobro jakieś tych, na których nam zależy. I wtedy okaże się, że cudowne miejsca są w Świdniku, Łęcznej, Waliszewie, Dysie, Niedrzwicy (zarówno Dużej jak i Kościelnej), na Szerokiem i Falkowej, w Żytomierzu, Jeevodaya, Tarnopolu, w Lubaczowie, Wólce Cycowskiej, w Pinar del Rio, w Gori i Zoti, Sandomierzu, Żabiej Woli, Jastkowie, Starych Bielicach (i w Nowych także).
Wszędzie tam, gdzie czytacie ten wpis, dopiszcie inne cudowne miejsca!
Ewangelia
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał.
Wtedy przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!» I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego.
Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: «Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go.
Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: «Dziewczynko, mówię ci, wstań!» Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.
Ładna historia z setnikiem w dzisiejszej Ewangelii. Z własnego życiorysu wiem, że dzieje się to, w co uwierzyłem, tu jest mi po drodze z setnikiem.
Dzisiaj uszy mi puchną, jak słyszę, że się nie da, że za trudno, że bez szans, że trzeba być realistą, że wszystko stracone. Całe długie litanie niewiary, recytowane nawet przez osoby „bardzo wierzące”.
Najbardziej wiara działa, jeśli dotyczy ludzi, których kochamy, a setnik przynajmniej bardzo cenił swojego sługę i dlatego walczył o niego. Do zastosowania natychmiast.
Ewangelia
Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go».
Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi».
Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów». Do setnika zaś Jezus rzekł: «Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś». I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie.
Euro za nami, Polakami. Inni jeszcze grają i mają kibiców. Grupa Francuzów poleciała oglądać swoich pupili w meczu z Węgrami do Bukaresztu, choć mecz odbywał się w Budapeszcie. Co prawda spotkali w Bukareszcie kibiców ukraińskich (bo tam grała Ukraina), ale byli przekonani, że to fani węgierscy. Wszystko wydaje się być śmieszne. Francuzi patrzyli jeszcze na swoje bilety i dukali Buda … Buka … Co za skomplikowane nazwy!
Chyba kiedyś już pisałem, że kiedyś w Teksasie usłyszałem od jednej z nauczycielek, że „Polska to małe miasto na zachodzie Rosji”, nie pogryzłem jej, bo kolega wyjaśnił, że dla większości Teksańczyków na zachód od nich jest Ameryka, potem ocean, a dalej Wielka Brytania (czyli Europa), a następnie to już tylko Rosja. A Teksas to Teksas.
Znajomy pochwalił się, że leci na urlop na Cypr, zapytałem czy na Północny czy Południowy. „O cholera! Nie wiedziałem, że są tam dwie wyspy!” Nie, jest jedna wyspa, jej północna część należy do Turcji, reszta jest niezależna. Przy okazji doradziłem mu, że jakby wybierał się na urlop do Korei, to lepiej niech wybierze tę Południową.
Bywa jednak gorzej, w smutnym roku 2003 prezydent USA G.W. Bush (drugi z Bushów), orzekł, że armia amerykańska zaatakuje Iran, szybko doskoczył do jego ucha doradca i sprostował: „Panie prezydencie! Irak!” Irak, Iran, co za skomplikowane nazwy dla Amerykanów! Przypomnę, że w ich języku Holland i Poland brzmią podobnie.
Kibiców jednak będę bronił, zwłaszcza holenderskich. Kiedy siedem lat temu, 2014, nad Ukrainą bojówki tzw. separatystów zestrzeliły samolot malezyjski z większością Holendrów na pokładzie, w Amsterdamie i Hadze rozgorzała dyskusja – ta Ukraina, to miasto czy rzeka, czy co? Kompetentnymi komentatorami w holenderskich telewizjach byli kibice Oranje (pomarańczowych, czyli Holendrów). Dowodzili, że Ukraina to państwo, bo oni dwa lata wcześniej, 2012, wspierali swoich piłkarzy na mistrzostwach Euro właśnie odbywających się w Polsce i Ukrainie. Dowodzili też – ku zdziwieniu reszty krajan – że na Ukrainie jest światło i kawa z ekspresu.
I na koniec tego wpisu o katarze. O Katarze, rzecz jasna, Katarze, gdzie być może polscy piłkarze zagrają na Mundialu 2022 . O ile pokonają wirtuozów futbolu – patrzcie na mapy – z Andory czy San Marino.
Kazanie na św. Jana Chrzciciela czwartek 24 czerwca 2021
Patron 24 czerwca, św. Jan Chrzciciel, nie ma dziś szans na naśladowców, o sobie mówił, że jest nieważny i nie jest godzien „rozwiązać rzemyka u sandałów” Jezusa. Nachalna promocja egoizmu każe wywyższać swoje „ja”, bez względu na to czy coś umie i potrafi.
Kilka lat temu poszukiwaliśmy w Lublinie osób, które mogłyby przez 30 dni przejść prawie 900 km do Zgorzelca, idąc w towarzystwie byłego młodego więźnia (projekt „Nowa Droga”). Zgłaszali się różni kandydaci, zamurowała mnie argumentacja pewnej młodej jeszcze, ledwo 30-letnie damy: „Jestem świetną kandydatką, uwielbiam podróże i przygody, mam poczucie humoru i robię dobre zdjęcia.” Podziękowaliśmy pani za autopromocję, co ją z kolei zdziwiło.
Wracając do św. Jana Chrzciciela, żył tak, aby ukazywać Jezusa, Jemu dedykował swoje krótkie życie. Jeśli wskażemy wokół siebie na ludzi, którzy są od nas mądrzejsi, lepsi i bardziej wrażliwi, w jakimś stopniu upodabniamy się do dzisiejszego patrona. Ludzie mądrzejsi, lepsi, bardziej wrażliwi od nas. Jak długą listę mamy?
To zdjęcie już publikowałem, dorosły kwiczoł karmi młodego potomka. Ptaki w ostatnich latach zbliżają się do ludzi, najbardziej w miastach, mają tu atrakcyjne stołówki przez okrągły rok przy naszych śmietnikach, zimą jest o kilka stopni cieplej niż na polach czy w lasach.
Zdarzyło mi się spotkać w mieście zimorodki, kormorany, a ostatnio nawet wilgi i trzciniaki (albo trzcinniczki – jestem w stanie je rozróżnić pod warunkiem, że staną blisko obok siebie). Nie zdziwiłbym się, gdyby wkrótce na dachu jakiegoś budynku UMCS lub KUL pojawiło się gniazdo bocianie, o ile wiem w pszczołach na dachach na razie KUL jest lepszy.
Na razie ptaki nie przejmują wzorców ludzkiej kultury, nie mają domów dziecka, sądów trzech instancji, nie konstruują samochodów i nie zakładają kont w bankach ani na FB. Za to ludzie, owszem, przejmują ptasie pomysły. Może działa tu zasada, że istoty niższego rzędu naśladują te z wyższego, stąd wzięły się nasze samoloty imitujące ptasie loty. Przy czym, biorąc pod uwagę szkodliwość wyziewów i zdolności lądowania, do awifauny nam daleko.
Zdjęcie kwiczołów nasuwa mi na myśl troskę. Kwiczoł nie czeka na pomoc społeczną, jakiekolwiek pięćset plus czy odprysk z emerytury dziadków. Troska! Bierze sprawy w swój dziób i pazurki (bo nie w ręce), tak mu podpowiada serce i rozum (co zwiemy błędnie naturą). Postępuje po Bożemu, czego i nam się uczyć trzeba.
Miałem kiedyś na plebanii ogrzewanie elektryczne, opisane przez fachowca dość niefrasobliwie „Lato” i „Zima”, chodziło o automatyczne uruchamianie grzejników. Znajomy przypadkiem spojrzał na ten opis i z żartobliwym uznaniem orzekł: „A! To tutaj jest sterownia pór roku!”
Na szczęście ta sterownia jest gdzie indziej.
Mamy za sobą najdłuższy dzień w roku i najkrótszą noc, teraz już dnia będzie ubywać. Zaczęło się lato. W jednej z prefacji – modlitwa odmawiana w czasie Mszy Świętej – czytamy: „Ty stworzyłeś wszystko, co jest na świecie, i sprawiłeś, że zmieniają się pory roku. Ty stworzyłeś człowieka na swoje podobieństwo i poddałeś mu wszechświat godny podziwu, aby w Twoim imieniu panował nad całym stworzeniem i chwalił Ciebie w Twoich dziełach”.
Tak, chwalić Pana Boga we wszystkich Jego dziełach. Z radością włączam się w tę pochwałę.
W ostatnich latach rzadziej, ale wcześniej namiętne zbierałem grzyby, znacie to doświadczenie. Doć łatwo natrafiałem na gromady muchomorów sromotnikowych, plamistych i jadowitych – skądinąd ślicznych – w oko wpadały też szatany, udające prawdziwki. W ogóle w lesie znacznie więcej jest grzybów niejadalnych lub podejrzanych.
Zauważyłem, że łatwo przychodzi mi dostrzeganie słabych stron u ludzi, zawsze są pod ręką, pchają się same. A stąd już blisko jest do oceniania, krytykowania i oczerniania. Internet składa się głównie ze złych wieści, krytycznych i złośliwych komentarzy, wzajemnych wyzwisk i bezpardonowych napaści. Czasem mam wrażenie, że wylewa się w nim jakaś uszkodzona rura ze ściekami.
Wracając do grzybobrania, trudniej jest trafić na dorodnego prawdziwka niźli na stado muchomorów. I przez analogię, trudniej jest znajdować i mówić o dobrych rzeczach u ludzi.
A Ewangelia? Owszem, Jezus był krytykiem zachowań faryzeuszy, miał jednak genialną zdolność odkrywania dobra u ludzi – pamiętacie Jego spotkanie z Samarytanką, która miała pięciu mężów (nawet dzisiaj ta liczba robi wrażenie), z Mateuszem, delikatnie zwanym zdziercą czy z tzw. Dobrym Łotrem.
Kiedy zacząłem starać się najpierw widzieć dobre rzeczy u ludzi (prawdziwki!), okazało się, że te słabsze są do pominięcia (tak, jak mijamy muchomory w lesie). Mam też nadzieję, że tak patrzy na mnie Pan Bóg.
Ewangelia
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, podczas gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata».
Kazane na 20 czerwca 2021 Niedziela Dzień Uchodźcy
Opis uciszenia burzy na jeziorze czytam w Dniu Uchodźcy, obchodzonym z inicjatywy ONZ 20 czerwca. I od razu skojarzenie, tam mała łódź z apostołami, a dziś liczne łodzie z uchodźcami płynące do Europy. Tamta łódź nie utonęła dzięki interwencji Jezusa. Dziś, od kilku lat wiele łodzi tonie, w odmętach Morza Śródziemnego, z łodziami toną tysiące ludzi. Ludzi? Toną tysiące moich sióstr i braci.
I smutny paradoks, w tych samych wodach, które stały się grobami uchodźców, zażywają kąpieli tysiące turystów. Wody są nieme, nie opowiedzą historii śmierci tych, którzy marząc o lepszym życiu zatonęli.
„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!” Tak, Europa boi się uchodźców, boi się bo brak jej wiary. Brak też wiary mojej Polsce. Europa i Polska lubi kąpać się w ciepłych morzach, w grobach uchodźców.
Wiem, że to smutna opowieść i wygląda jak moralizowanie. Patrzę jednak w swój życiorys i cieszę się, że pomogłem jakoś – przy wsparciu wielu przyjaciół pełnych wiary – uciszyć różne fale grożące uchodźcom. Nie były to fale morza, ale wody Bugu, które przekraczają uchodźcy z Czeczenii, Dagestanu, Inguszetii a ostatnio z Białorusi. Nie mam jeszcze pewnie, ja i wszyscy, którzy widzą w uchodźcach siostry i braci, tej wiary, o której mówi Chrystus. Robimy jednak co możemy na miarę naszej małej wiary. W każdym uchodźcy odkrywamy Tego, który powiedział – Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie.
Na zdjęciu – uratowani z burzliwych fal niechęci do uchodźców w Polsce. Trochę w tym pomogliśmy.
Ewangelia
Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.
A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.
Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?»
Nie mam akurat pod ręką polnej lilii, ale dołączam śliczną wodną, rzadziej znaną jako nenufar. Jest piękna i szczęśliwa. Znam te argumenty, że ludzie nie mają tak dobrze jak beztroskie kwiaty. Mają gorzej, zgoda. Ale na własne życzenie.
Pisałem już kiedyś o właścicielach osłów, zwierząt zwykle niechętnych do pracy. Znaleźli na to sposób woźnice, na grzbiecie osła montują cienką żerdź, wystającą jakieś pół metra przed pyskiem zwierzaka. Na końcu przytraczają kiść świeżej marchwi, tak by osioł miał ją cały czas przed oczyma. I wtedy osioł chętnie rwie do przodu, przy okazji ciągnąc ciężki wóz, rwie bo wciąż widzi marchewkowe szczęście przed sobą, którego nie może dogonić.
Cała nasza cywilizacja zasadza się na tym, aby wprawić nas w ośli bieg, abyśmy biegli coraz szybciej, coraz cięższe ciągnąc wozy i żebyśmy na końcu zostali uroczyście poniesieni w trumnie do grobu. Biegliśmy przecież, spoceni, zziajani i zasapani za szczęściem, biegliśmy, biegliśmy i dobiegliśmy po oślemu.
Dobrze, że są lilie, wodne i polne, wróble i mazurki. Przypominają, że nie możemy dać zrobić się w osła. Lilie są śliczne, życie cudowne, szczęście jest teraz!
Ewangelia
Nie martwcie się o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom podniebnym: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?
Kto z was, martwiąc się, może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?
A o odzienie czemu się martwicie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele polne, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, ludzie małej wiary?
Nie martwcie się zatem i nie mówcie: co będziemy jedli? co będziemy pili? czym będziemy się przyodziewali? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
Nie martwcie się więc o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie martwić się będzie. Dosyć ma dzień każdy swojej biedy».