KOŁO NOSA

kazanie na niedzielę 6 marca Ad 2005

Jest inny świat. Inny wymiar życia. Inne i nowe człowieczeństwo.

Wolimy trzymać się naszej – zaślepionej – wizji, udawać mądrych i dobrze poinformowanych, broniąc zaciekle własnego (ale naszego!) oglądu spraw, ludzi, rzeczy i wszystkiego.

Niewidomy bohater dzisiejszej Ewangelii obmył się w sadzawce Siloe. I przejrzał. I zaczął nowe życie.

My być może pozostaniemy na zawsze w tłumie kontestatorów – on będzie nas pouczał?!

Tak prawdziwe życie czmycha nam koło nosa.

Itinerarium , , , , , , ,

ULGA NA WIDOK POPAPRAŃCÓW

Wywyższanie się nad innych jest możliwe tylko wtedy, gdy czujesz się źle z sobą samym. Potrzebujesz zaraz jakiegoś obdartusa, by z ulgą stwierdzić, że nie jest z tobą aż tak źle. Potrzebujesz jakiegoś celnika, na którego możesz spojrzeć z pogardą, jakiegoś pijaka, włóczęgę, popaprańca – tylko po to, by zmierzyć się i orzec: „Dziękuję, że nie jestem jako on”.

Czy jest ktoś gorszy ode mnie? Na pewno nie jestem najgorszy. Na dowód takim tezom rozglądamy się wokół siebie i zaraz pod jakimś względem znajdziemy gorszych.

To nie takie ważne kto jest gorszy od ciebie. Ważne kim ty jesteś. Jeżeli jesteś sobą, tym kim chcesz i masz być, pozwolisz innym także na luksus istnienia, bez konieczności porównywania się.

Ile tracisz czasu na rankingi swojej popularności, złowrogie ocenianie dystansu wobec tych, którzy mają coś czego ty nie masz. Ile energii tracisz na radosne kontemplowanie tych, których wyprzedziłeś, bo masz więcej, lepiej się znasz, szybciej dajesz radę.

Gdybyś ten czas i tę energię zainwestował w siebie – byłbyś naprawdę kimś.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

WAŻNY KWADRANS

Niejako w antrakcie Wielkiego Postu mamy dziś wspomnienie Świętego Kazimierza Królewicza. Liturgia aplikuje na to święto „Ewangelię gotowości” (Łk 12,35-40), z przesłaniem wzywającym do uważnego przeżywania swojego czasu. Przyda się nam, którzy żyjemy raczej w paradygmacie rozproszenia. Wiele korporacji, pod kierunkiem znakomitych psychologów pracuje nad technikami skutecznego rozpraszania naszych osobowości, głownie w celu uczynienia nas bezkrytycznymi konsumentami. Efekty są widoczne, szczególnie wśród najmłodszych, niezdolnych do dłuższego skupienia na czymkolwiek.

Jak żyć w gotowości, z uwagą? Na pewno zaczynać należy od luksusu (!) medytacji, kwadransa ofiarowanego samemu sobie, choćby na oglądanie własnego życia. Chodzi o taki czas, by nic i nikt na nas nie oddziaływał z zewnątrz, kolejnymi bodźcami.

Paradoksalnie, kiedy dajemy czas sobie samemu, otwieramy się na bliskość Boga. Pół Postu za nami, może warto zaryzykować ten kwadrans?

O Patronie z 4 marca

Był drugim synem króla polskiego, Kazimierza Jagiellończyka. Nasz święty przyszedł na świat na zamku królewskim w Krakowie, 3 października 1458r. Jego rodzice byli niezwykle pobożni. Ufundowali liczne kościoły i klasztory. Odbyli wiele pielgrzymek do miejsc świętych. Oboje należeli do konfraterni zakonu Paulinów.

Dziewięć pierwszych lat życia spędził u boku matki. W roku 1467 król powołał pierwszego wychowawcę i nauczyciela dla swoich synów. Został nim ksiądz Jan Długosz. W celu zapewnienia synom wszechstronnego wychowania w roku 1475 Kazimierza oddano pod opiekę słynnego humanisty Kallimacha. Ochmistrz królewski uczył go natomiast sztuki wojennej. Św. Kazimierz już w młodzieńczym wieku dał się poznać jako niezwykle zdolny człowiek. Jego umiejętności zachwalał zarówno Jan Długosz, jak i dyplomata wenecki Ambroży Contarini.

W 1471 r. na Węgrzech wybuchł bunt przeciwko królowi Maciejowi Korwinowi. Zaproszono na tron węgierski właśnie św. Kazimierza. Królewicz, za zgodą swego ojca wyruszył na południe na czele 12 tysięcy żołnierzy. Jednak magnaci węgierscy nie przystąpili w większości do akcji. Kazimierz dotarł wprawdzie do Budapesztu, ale był zmuszony wrócić z niczym do polski. Ta pierwsza przygoda ze zdobywaniem władzy dała poznać królewiczowi, jak bardzo złudne są ziemskie zaszczyty.

Nasz święty pozostał prawą ręką swego ojca w zarządzaniu sprawami publicznymi. Król Kazimierz upatrywał w nim bowiem swojego następcę i powoli przygotowywał go do współrządów. W czasie gdy król udał się osobiście na Litwę, aby zaprowadzić tam spokój i ład, rządy i administrację w Królestwie Polskim powierzył na dwa lata właśnie jemu. W 1483 r. król wezwał syna do Wilna. Już wtedy jednak męczyła królewicza gruźlica. Na wieść o pogorszeniu się stanu jego zdrowia król przybył do Grodna, gdzie Kazimierz dogorywał. Święty odszedł z tego świata 4 marca 1484r. Miał zaledwie 26 lat.

Doczesne szczątki królewicza złożono w katedrze wileńskiej. W 1518 r. król Zygmunt I Stary rozpoczął starania o kanonizację Kazimierza. Papież Leon X wysłał swojego legata do Polski na początku 1520r. Zachariasz Ferreri sporządził pierwszy żywot królewicza. Był tak pewny kanonizacji, że nawet ułożył już teksty liturgiczne. Stało się jednak inaczej. Bulla, którą wydał pp. Leon X w 1521r. zaginęła. Ojciec święty przekazał ją bowiem biskupowi płockiemu przebywającemu akurat w Rzymie. Ten jednak zmarł na zarazę we Włoszech. Dokumenty przepadły. Król Zygmunt III wznowił starania uwieńczone szczęśliwie nową bullą pp. Klemensa VIII z dnia 7 listopada 1602r. Kiedy z okazji kanonizacji otwarto grób św. Kazimierza okazało się, że pomimo olbrzymiej wilgotności grobowca, tak iż cegły były zupełnie przemokłe, po 118 latach ciało świętego znaleziono zupełnie nienaruszone. U jego głowy odnaleziono hymn ku czci Najśw. Maryi Panny: Omni die dic Mariae – Dnia każdego sław Maryję.

Ikonografia przedstawia Kazimierza w stroju książęcym z lilią w ręku, gdyż wydaje się prawdopodobne, że złożył dozgonny ślub czystości. Inne obrazy ukazują św. Kazimierza klęczącego w nocy przed drzwiami katedry, by przypomnieć jego gorące nabożeństwo do Najśw. Sakramentu.

 

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

KOMPLEMENT BELZEBUBA

Dobro i moc Jezusa były tak intensywne, że argument spółki z Belzebubem był rozpaczliwą próbą zdezawuowania dzieła ogłaszania i budowania Królestwa Bożego (por. dzisiejsza Ewangelia – Łk 11,14-23). Tym bardziej współczesnych Jezusowi raziła Jego niekonwencjonalność, ignorowanie pustych zasad, całkowita nowość czynów i słów. Możliwość interpretacji Jego dzieła, jako Bożego, groziła zbyt daleko idącymi przewartościowaniami. Etykieta – konfrat Belzebuba – pozornie rozwiązywała problem. Zawsze jakaś chwytliwa etykieta – idiota, oszołom, psychol, mędrek – zdaje się być radą na niewygodnych nowatorów.

W czytaniu, roz-czytywaniu Ewangelii, czeka nas wiele niespodzianek, ukazujących niebywałą osobowość Jezusa. Co więcej, mamy jeszcze przed sobą lekturę Ewangelii jako projektu życia (w miejsce koniunkturalnej „cytatologii”) i jako projektu świata (nowa ziemia). A to grozi porzuceniem wygodnej, aktualnej, praktyki chrześcijaństwa.

Jeśli bierzesz się serio za roz-czytywanie Ewangelii i jej aplikację, musisz wkalkulować, że nie zostanie na tobie sucha nitka. Zwłaszcza pobożne panie dojrzą w tobie wichrzyciela, różne instytucje strzegące tradycji i dobrych obyczajów obłożą cię klątwami, a tak zwane świadome społeczeństwo znajdzie sposób, by cię skutecznie wyeliminować.

Właściwie, straszne, cholerne ryzyko, brać się serio za Ewangelię. Może nawet nie warto.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

CO DO JOTY

Wypełnić prawo, co do joty. Tak swoją misję określa w dzisiejszej Ewangelii Jezus (Mt 5,17-19).
Trzeba i tobie w sposób najdoskonalszy wypełnić, co do joty, całe Prawo Boże. Całą Ewangelię i całą naukę Jezusa. Co do joty wszystko. Inaczej będziesz liliputem w Królestwie Bożym, inaczej nie zobaczysz nic z ostatniego rzędu, a jeszcze jakieś podmuchy piekielnego ognia mogą ci podsmalić plecy – tak to bywa jak się siedzi w ostatnim rzędzie.

Wypełnij całe Prawo Boże!

Siadasz do Ewangelii, by policzyć wszystkie paragrafy Bożego Prawa? A może warto zajrzeć do Kodeksu Prawa Kanonicznego?

Miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa – odkrywa piękną prawdę Bóg (Rz 14,10).

Itinerarium , , , , , , ,

JAK MOST

Tyle ci przebaczono. I Bóg, który nie liczy nawet do siedemdziesięciu siedmiu. I ludzie, którzy nie wyrównują przecież zawsze rachunków.

Nie przebaczając – bez końca i do końca – odcinamy się w samej istocie naszego serca od Boga i od ludzi. Przebaczenie jest jak most, po którym i Bóg przyjdzie i do ludzi niedaleko.

Więcej, przebaczenie jest aktem najgłębiej upodabniającym cię do samego Boga. Przewyższa wszelkie ekstazy mistyczne i duchowe wizje. Przebaczenie jest najwyższym aktem zjednoczenia z Tajemnicą Boga i uprzywilejowanym działaniem w Jego imieniu. I nigdy nie jest na nie za późno.

Na niebie nowy miesiąc, na finiszu Wielki Post. Bez przebaczenia nie zrozumiesz ani wiosny, ani radości Wielkiej Nocy.

Itinerarium , , , , , , ,

FURIA EWANGELIZACYJNA

Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie (por. Łk 4,24-30). Dlaczego?

Zwykle mamy tendencję do podporządkowywania prawdy własnym interesom. I jak się trafi jakiś rodzimy prorok (ojciec, matka, syn, córka, mąż, żona, przyjaciel, kolega z pracy dobrze znany), który nam wygarnie, łatwo go skwitować: A cóż ty takiego mądrego masz do powiedzenia? Kim ty jesteś, że mi zwracasz uwagę? To forma obrony przed przyjęciem prawdy. Jej przyjęcie wymagałoby dużej przemiany naszego życia.

Bóg niezmiennie posyła nam proroków, z kręgów naszych rodzin, znajomych i kolegów z pracy. Innych nie będzie, ci są Bożym wezwaniem do naszego nawrócenia. Słuchajmy ich niemiłego głosu. W nim rozbrzmiewa zwykle największa i najbardziej niechciana przez nas prawda.

Itinerarium , , , , , , , , ,

FURIA EWANGELIZACYJNA

kazanie na III Niedzielę Wielkiego Postu
27 lutego 2005

Powyrzucał wszystkich ze świątyni.

Porozrzucał monety bankierów.

Stoły powywracał.

Głoszenie Królestwa Bożego to czasem ostra jazda i nawet brudna robota.

A ty odmówisz dziesiątek różańca za nawrócenie tego bezbożnego świata.

Itinerarium , , , , , , ,

NAUKA ŻYCIA

Pomiędzy tobą a Bogiem wciąż się coś dzieje. Pewnie opowieść o miłującym Ojcu i marnotrawnym Synu (Łk 15,11-32), z dzisiejszej Ewangelii, to obraz tej relacji. Prawda o Bogu, którego miłość jest zaskakująca i niewiarygodnie hojna. I prawda o człowieku, zdolnym do świństwa, głupoty, zdrady, podłości i nikczemności. Mimo to, pozostajesz partnerem dla Boga.

Między nami, ludźmi, są granice. „Jeśli to zrobisz, to koniec!”, „Więcej już nie wytrzymam”, „Po tym co zrobiłeś, nasze drogi się rozchodzą”.

A Bóg przekracza granice, które dla nas znaczą utratę honoru czy przyzwoitości. Przekracza je po to, aby być nadal z nami. Zdaje się, że zeszliśmy na diabelskie manowce, siadając do wspólnego koryta ze świniami. Nawet to nie obrzydziło Boga.

Ile jeszcze musimy się uczyć od Boga.

Itinerarium , , , , , , , , ,

ŻYCIE W DZIERŻAWIE

Tak trudno przyjąć, że jesteś tylko dzierżawcą życia (Mt 21,33-46). Nie twoje ono. Dostałeś je. Za darmo. Wcale ci się nawet nie należało. Możesz rozpaczliwie tupać, pragnąc mieć je na zawsze i tylko dla siebie.

Dostałeś życie po to, aby oddać je ludziom, z którymi idziesz przez życie. Co więcej, Bóg domaga się jeszcze plonu twojego życia. Coś na kształt procentu od depozytu.

Nie można żyć byle jak. Od twojego życia zależy życie wielu innych ludzi. I poziom radości samego Boga.

Itinerarium , , , , , , , , ,