PANIE STANISŁAWY WIERZĄCE

Wtorek 10 maja 2011

Nazwiska Stanisławy Jasionowicz i Stanisławy Chobian-Cheron nic wam zapewne nie mówią. Pierwsza to zakonnica, druga lekarka. Obydwie podzieliły los kilku milionów Polaków deportowanych z Drugiej Rzeczpospolitej na Syberię, do Kazachstanu  i inne „nieludzkie ziemie”, po roku 1939. Obydwie przeżyły dzięki czemuś, co dziś nie jest tak oczywiste.

Stanisława Jasionowicz, w latach 1940 – 1942 na zesłaniu w Uzbekistanie: „Jedynie dzięki pomocy Opatrzności Bożej, która nas ocaliła, święcie w to wierzę, przeżyłam tę gehennę i mogę dzisiaj o niej mówić (…) Na własne oczy widziałam śmierć wielu moich rodaków i mnóstwo mogił polskich, rozsianych po nieogarnionych obszarach ZSRR”. Autorka przez Kazachstan, Iran, Irak, Syrię, Liban, Egipt, dociera do Anglii. Tam odkrywa powołanie zakonne, wstępuje do zgromadzenia sióstr Nazaretanek, w latach 1992-2001 przewodzi zakonowi jako przełożona generalna.

Stanisława Chobian-Cheron, w latach 1952-1955 na zesłaniu w Kazachstanie: „ W czasie tych wszystkich trudnych chwil doznawałam jednak Bożej łaski. Głęboka wiara nie pozwoliła mi załamywać się w groźnych i beznadziejnych na pozór momentach i pozwalała konsekwentnie dążyć do wytkniętego celu.” Po powrocie do Polski lekarka reumatolog w Warszawie i Tychach, potem wyemigrowała do Francji (1970).

Wiara dziś jest dla nas zbiorem wypowiadanych stwierdzeń („Wierzę w jednego Boga …, świętych obcowanie”), praktyką religijną (sakramenty, modlitwy) i wątkiem identyfikacyjnym („Jestem katolikiem”). W istocie jest jednak ogromną mocą, zdolną pokonać głód, samotność, wygnanie, utratę domu i śmierć najbliższych, bezsens i cierpienie. Ta wiara, o której Chrystus powiedział, że „przenosi góry”. Wiara, która może wszystko.

Dzisiaj ufamy treningom interpersonalnym, programom „wyrównywania szans”, szkoleniom i warsztatom i oczywiście polisom ubezpieczeniowym. Może i nie zaszkodzą.

Wszystko pokonać można jednak tylko dzięki sile wiary.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.