W KWESTII OPUS VITAE

Przez trzy najbliższe dni liturgia w odcinkach serwuje nam modlitwę Jezusa (zwaną arcykapłańską), będącą zapisem dialogu z Ojcem, prośbą za uczniów, wołaniem o jedność i odsłanianiem więzi z Ojcem.

To, co w dzisiejszym fragmencie (J 17,1-11) jest najważniejsze, to niejako sprawozdanie z wykonanej misji, z dokonanego dzieła. Wypełniłem dzieło, które mi dałeś do wykonania.

Nie tylko w obliczu śmierci, ale każdego dnia warto siebie pytać, na ile wypełniamy dzieło swojego życia. Mamy oczywiście proste wytłumaczenia – że nawał obowiązków, nadmiar telefonów, niesprzyjające okoliczności. Odkładamy na jakieś jutro, kiedyś i później nasze dzieło. Może nawet kto inny powinien się tym zająć, bo my akurat rozproszeni jesteśmy w drobiazgach z marginesu życia.

Dni mijają, a my wciąż bardziej PRZED niż W TRAKCIE spełniania dzieła życia, opus vitae. Gnuśność lepiej niweluje to dzieło niż najstraszniejszy diabeł z widłami i kotłem smoły.

Na jaką pobudkę czekasz? Czy myślisz, że jakikolwiek anioł pofatyguje się do zgnuśniałego odwlekacza? Słońce wstaje przed piątą. Ptaki nawet przed nim. Powiły już gniazda. Kwiecie rozsypało się na gałęziach. Wszystko już dawno ruszyło. Wszystko wokół sprawuje i dokonuje swoje opus vitae. Wszystko dookoła.

Itinerarium , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.