ŻEBY NIE STRACIĆ ANI JEDNEGO DNIA

Poniedziałek 27 października

Życie samo buduje scenariusze i od rana będziemy mieli weekend do opowiedzenia, kawę do wypicia, nowe plotki i stare narzekania. Tydzień popędzi swoimi drogami i poniesie nas.

Wiemy, że każdy dzień jest darem, ale wiele z nich marnujemy i pozwalamy aby czas upływał nam byle jak. Nie musi tak być, to też wiemy.

Żeby jednak tak nie było, można zrobić – na przykład – jedną z niżej podanych rzeczy.

 

Trochę więcej i dłużej się pomodlić, zwłaszcza za te ważne sprawy, nasze i naszych bliskich, a może i o pokój na Ukrainie czy Bliskim Wschodzie. Doba ma 1440 minut, piętnaście przeznaczonych na modlitwę to tylko 1 % (jeden procent) całego dobowego budżetu.

Zadzwonić i pogadać z kimś, kto może być pogrążony w smutku, stresie, w jakichś tarapatach. Dobre słowo, najlepszy lek.

Cały tydzień, od niedzieli do soboty, to 168 godzin, jeśli jedną z nich (mniej niż 1 % całego tygodnia!) oddamy na wizytę u kogoś chorego czy starszego, zaniesiemy radość i nadzieję. Radość i nadzieję właśnie się zanosi wraz ze sobą samym.

Ponieważ zło pleni się samo a dobro musi być zasiewane codziennie, warto mieć plan Dobrych Czynów i Gestów. Żeby nas nie poniosło. Żeby nie stracić ani jednego dnia, ani jednego tygodnia. Żeby warto było żyć.

 

Itinerarium

PO CO KOŚCIÓŁ?

Kazanie na 26 października Uroczystość Rocznicy Poświęcenia Kościoła

Kościół zaczyna się wtedy, gdy człowiek rozpoznaje Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego i wchodzi z Nim w relację wiary. Bez wiary w Chrystusa możemy mieć wprawdzie sprawną instytucję religijną, ale nie prowadzącą do zbawienia. Mówię o tym dziś w kazaniu – www.itinerarium.pl, Kazania nowe.

W sprawach Kościoła, jako instytucji, obecnie codziennie zabiera głos  wielu ekspertów, z różnymi pomysłami. Na przykład K. Wojewódzki oburzył się, że ksiądz w trakcie mszy wezwał „Uznajmy nasze grzechy”. To i tak nieźle w porównaniu z sytuacją w Holandii, gdzie nakłaniano księdza aby zamiast Ewangelii przeczytał jakiś fragment z „Małego Księcia”. Pomijam sytuacje, kiedy krytykuje się Kościół ze względu na zachowania kleru, czasem te krytyki są słuszne.

Z różnych stron jednak płyną głosy niezadowolenia z Kościoła wsparte wskazówkami czym się powinien zająć a od czego powinien trzymać się z daleka. Gdyby wziąć je pod uwagę, należałoby w Kościele zapomnieć o Ewangelii – wspomnę tylko o niezmiennym stanowisku wobec aborcji czy eutanazji. Zaryzykuję takie stwierdzenie – jeśli próbuje się zamykać usta Kościołowi w ważnych sprawach, to znaczy, że spełnia swoją misję. Obstawanie przy prawdzie będzie rodziło niechęć i krytykę. Zjawisko znane od początku, Jezus przypłacił życiem za wierność prawdzie.

Bez głosu Kościoła pozostałaby nam tylko nudna gadanina ekspertów, którzy „mają swoje zdanie”. Nam zaś potrzebna jest prawda.

 

Ewangelia – dziś z racji Uroczystości Rocznicy Poświęcenia Kościoła do wyboru są różne Ewangelie. Wybrałem poniższą:

 

 

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: “Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”

A oni odpowiedzieli: “Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”.

Jezus zapytał ich: “A wy za kogo Mnie uważacie?”

Odpowiedział Szymon Piotr: “Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.

Na to Jezus mu rzekł: “Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr-Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. (Mt 16,13 – 19)

 

Itinerarium

BLIŹNI Z KOPYTAMI I INNE PRZYPADKI

Sobota 25 października 2014

W najbliższy poniedziałek i następne dni na ulicach Lublina pojawią się żaby, żyrafy i królewny. Dokładnie nie wiem jeszcze kto, ale na pewno Internet to ujawni. Inicjatywę pod nazwą „Proszę przepuść mnie” wymyśliłem już dawno, a w przyszłym tygodniu odbędzie się jej kolejna edycja (o początkach można przeczytać tutaj:

http://itinerarium.pl/2013/03/19/dlaczego-angielskie-konie-maja-lepiej-niz-polscy-piesi/#.VEq6ifmsXXU i tutaj http://itinerarium.pl/2014/01/19/przepuszczam-zaby/#.VEq7IPmsXXV ).

Napisałem inicjatywę, choć tak naprawdę chodzi mi o prosty przejaw miłości bliźniego. W zasadzie jestem przeciwnikiem „akcji” (choć o wiele jestem posądzany), zawsze jednak gotów jestem zrobić wszystko (a na pewno wiele), żeby miłość bliźniego nie pozostawała deklaracją, ale zamieniała się w konkretne dzieła, czyny, zachowania i gesty. Staram się nie proponować innym tego czego sam nie praktykuję.

W Polsce w ostatnie dni zrobiło się mrocznie, deszczowo i mgliście. Teraz małe studium głowy kierowców. Jeżeli ta głowa działa, to uświadamia sobie, że w takich warunkach jest gorsza widoczność, gorsze samopoczucie i dużo gorsze warunki do hamowania. I z tego prosty wniosek, że trzeba zwolnić, aby bliźniemu swemu pieszemu nie zrobić jakiejś krzywdy. Dalej, w głowie kierowcy powinien się wyświetlić obraz pieszego, któremu jest zimniej niż mnie (mam nawiew), że pada na niego deszcz i że mogą przemakać mu buty (wiadomo, że produkowane są coraz gorsze). Nie mówiąc już o tym, że tona samochodu zawsze wygra z 50 czy 80 kilogramami człowieka.

Sam będąc pieszym, czuję zwykle niepokój przy przechodzeniu przez ulicę, potwierdzają to także inni znajomi. Uciekłem kilka razy – mając zielone na przejściu – przed autem, które skręcało na „zielonej strzałce”, przynajmniej dwoje znajomych korzystało z pomocy chirurga po takich zdarzeniach.

Daleki jestem od przekonania, że wszystkiemu winni są kierowcy. Jednak, jeśli przełożyć miłość bliźniego na zachowania za kierownicą, dużo można zmienić.

I na koniec jeszcze jedna podpowiedź. Zaczęły się migracje łosi, jeleni i saren, w stadach. Ci użytkownicy dróg – nic na to nie poradzimy – nie chadzają po „zebrach”, w okolicach lasów, łąk i bagien warto zwolnić. Raz z troski o siebie (łoś może ważyć nawet do 600 kg), a drugi raz z miłości do bliźniego swego kopytnego.

Itinerarium

NIE MA JUŻ RUSKICH I LACHÓW

Piątek 24 października 2014

Może 30 lat temu znajomi Włosi zaprowadzili mnie w Rzymie pod słynny murek, gdzie koczowali Polacy czekając na jakąś pracę. Zdarzało się, że ktoś podjeżdżał i najmował jednego, dwóch ziomków na budowę albo do winnicy. Większość jednak próbowała przeżyć kradnąc, większość też upijała się tanim (dobrym) włoskim winem. Wizerunek Polaka, złodzieja i pijaka, przez lata dominował nie tylko we Włoszech ale w całej Europie Zachodniej. Ten smutny obraz na szczęście przeszedł już do historii.

Trzy ostatnie dni spędziłem na spotkaniach i rozmowach z Rosjanami, głównie z Moskwy. To ludzie, którzy skupiają się w organizacjach pozarządowych. Pomagają moskiewskim sierotom, chorym na mukowiscydozę, rehabilitują narkomanów i alkoholików, upominają się o prawa więźniów. Część z nich jawnie kwestionuje polityczną linię obecnych władz i liczy się z przesłuchaniami przez służbę bezpieczeństwa (FSB) po powrocie do swojego kraju. Niemal wszyscy wstydzą się za swojego prezydenta i jego działania wobec Gruzji, Krymu i Ukrainy.

Mam wrażenie, że czasy pogardliwych dowcipów o Ruskich już minęły, choć wielu z nas myśli o Rosjanach z niepokojem. Wnioskujemy, że po Ukrainie może przyjść kolej na nas. Bolało nas, jeśli etykietka „Polak pijak, złodziej” bywała przyklejana wszystkim Polakom, całemu narodowi. Rosjan też boli, jeśli myślimy o nich w kategoriach prymitywnych dzikusów z tajgi albo hunwejbinów zdolnych wszystko niszczyć i rabować.

Wśród Rosjan jest wielu (może wciąż za mało) ludzi wrażliwych, inspirujących się Ewangelią w myśleniu i działaniu i pragnących braterskiej wspólnoty z Polakami i Europą.

Siostra Danuta, pallotynka, uczestniczka wspomnianych spotkań z Rosjanami, radziła w kuluarach: „Trzeba się za nich modlić i rozmawiać z nimi”. To chyba w ogóle uniwersalna zasada dialogu. Św. Paweł, odkrywszy przesłanie Ewangelii o braterstwie napisał pamiętne słowa: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 3,28). W parafrazie współczesnej ośmielam się napisać: „Nie ma już Ruskich i Lachów, wszyscy jesteśmy kimś jednym”.

Itinerarium

STO PROCENT WOLI BOGA

Czwartek 23 października 2014

Czy Pan Bóg ma jakiś szczególny zamiar wobec mnie? Co jest Jego wolą dla mnie? Codziennie modlimy się „Bądź wola Twoja”. Jest w tym wezwaniu gotowość do zrobienia czegoś co proponuje Bóg i czego nie wypada (nie można!) odrzucić.

Najczęściej po woli Bożej spodziewamy się czegoś co jest niezgodne z naszymi pragnieniami, czegoś trudnego, nawet bolesnego, przed czym byśmy chętnie uciekli. Wolę Bożą rozumiemy jako zagrożenie dla naszego status quo. Wolimy urządzać sobie życie wedle znanych pomysłów niźli zdać się niepewność Bożej inwencji. Jeśli na dodatek wierzymy i znamy nieco historię, wiemy co kryło się za „wolą Bożą” – Abraham musiał opuścić ziemię rodzinną, Mojżesz zmagał się z wyprowadzeniem narodu z niewoli, Maria weszła w dziwny związek z Józefem, Jezus przyjął śmierć na krzyżu. Dlatego modląc się o spełnienie woli Boga w naszym życiu obawiamy się, że możemy źle na tym wyjść. W rzeczywistości mówiąc „Bądź wola Twoja” w głębi duszy dopowiadamy „ byleby wszystko było po staremu”.

Co jest wolą Boga wobec mnie, wobec każdego z nas? Przede wszystkim postępowanie według miłości, myślenie, wybieranie i działanie w miłości. Tak podpowiadają nam myśli, marzenia, tęsknoty i pragnienia, które są wewnątrz nas. Na wolę Bożą nie oglądajmy się ponad głowami, objawia ją w nas. Prawdopodobnie Pan Bóg mało kogo z nas zechce wysłać na Madagaskar do posługi trędowatym, za to częściej wzywa do przebaczenia żonie, mężowi, do większego zainteresowania dziećmi, do szybszych odwiedzin rodziców lub pójścia dzisiaj do spowiedzi. Każdy musi poszukać w swoich myślach, pragnieniach, tam jest wola Boża.

Bądź wola Twoja, niech zawsze myślę, wybieram i żyję według miłości.

 

Itinerarium

SPRAWY POWIERZONE

Środa 22  października 2014

Przypuszczam, że każdy z nas ma mniej lub więcej Spraw Powierzonych. Nazywam tak informacje, historie, zwierzenia, które ktoś chciał akurat mnie przekazać, w czasie rozmowy, w przesyłce na telefon czy maila. Zwykle są to sprawy trudne, rzadziej radosne. Nie są objęte klauzulą „nie do powtarzania”, ale nikomu o nich nie mówię.

Co można robić ze Sprawami Powierzonymi? Nadawcy chcą, żebyśmy mieli o nich wiedzę, żebyśmy je znali. Możemy o nich myśleć, modlić się i współczuć. Jest taka ładna zachęta św. Pawła „Jeden drugiego brzemiona noście” (Ga 6,2). Sprawy Powierzone mamy gdzieś w duszy, pamięci i „na dnie serca”.  Cieszcie się, jeżeli zostaliście uznani za godnych powierzenia wam cząstki czyjegoś życia. To dodatkowe brzemię, jakiś nowy ciężar, ale i misja solidarności. Na wzór Chrystusa, który obarczył się naszymi sprawami (Iz 53,4).

Itinerarium

WYSŁUCHAJ MNIE PROSZĘ

Wtorek 21 października 2014

Rośnie liczba osób, których nikt nie chce słuchać. W pierwszym rzędzie dotyczy to ludzi chorych i starszych. Przypuszczamy, że ich opowieści są z góry oczywiste i nudne. Tak niejednokrotnie jest, ale za to są to opowieści prawdziwe.

Nie wiem czy jeszcze funkcjonuje w Lublinie Centrum Słuchania, gdzie można było zostać wysłuchanym w różnych sprawach.

Czasy mamy takie, że słuchanie, wysłuchiwanie ludzi, staje się bardzo poważną formą solidarności a nawet spełnianiem miłości bliźniego. Uszy zostały nam dane także po to, by tworzyć mocne więzi z ludźmi. Słuchanie jest zdolnością i wiem, że niekiedy najistotniejsze jest usłyszenie tego, czego ludzie nie potrafią lub boją się powiedzieć.

Nie mamy czasu na słuchanie innych, zwłaszcza opowieści w których jest ból, samotność, lęk czy rozpacz. Zdecydowanie nastawieni jesteśmy na nadawanie, produkcję i emisję słów.

Jezus miał niezwykłą zdolność wyławiania ludzkich głosów, nawet w wrzeszczącym tłumie. Jego uszy były niczym ultrawrażliwe radary zdolne wychwycić ludzkie dramaty.

Wolimy nie słuchać ludzi, zawsze skutkować może to ziarnami zamieszania czy niepokoju w naszych sercach i życiu. Zapominamy, że jedną z najczęstszych naszych modlitw jest prośba „Wysłuchaj nas Panie!” Czy On nas będzie wysłuchiwał, jeśli my uciekamy od słuchania tych, którzy nas proszą?

Itinerarium

JEDNA ROZMOWA O SENSIE ŻYCIA

Poniedziałek 20 października 2014

Dochodziła trzecia nad ranem gdy rozmawialiśmy jeszcze. Był koniec października. Trzecia rano, późna pora, ale warto, bo mówiliśmy o sensie życia. Może nawet nie ma lepszej pory na takie tematy. I nie ma lepszych tematów na rozmowy!

Rozmawialiśmy w pięcioro (nas trzech i dwie koleżanki), przy jednej butelce wina (węgierskiego), dlatego wymiana myśli była dobra, mądra i chwilami pasjonująca. Piszę o wymianie myśli, bo to było już ćwierć wieku temu i wtedy normalną sprawą było dzielenie się myślami, stawianie tez i antytez, podawanie i zbijanie argumentów, odwoływanie się do przeczytanych książek (i wierszy) i rozumienia Biblii. Dziś jest trochę inaczej, zamiast długiej nocnej dyskusji byłoby pokazywanie zdjęć na telefonach albo odniesienia do memów czy wpisów na twitterze – o ile tam sens życia ma prawo istnienia.

Wspominam jedną z wielu rozmów o sensie życia ponieważ jest chyba najlepszą metodą poszukiwania owego sensu. Sens życia nie spada na nas z chmur, rodzi się we wspólnocie myśli, słowa i otwarcia. Pogaduszki przy kawie w galerii handlowej mogą nie wystarczyć. Ale jeżeli macie dwóch, trzech ludzi, którzy zechcą szczerze rozmawiać, długo w noc na przykład, szansa na odnalezienie sensu jest bardzo wysoka.

Itinerarium

ŚWIĘTE ŁAMANIE PRAWA

Kazanie na 29 Niedzielę Zwykłą 19 października 2014

Po 2000 lat tak niewiele się zmieniło. Zaskakująco niewiele. Wezwanie, aby oddać Bogu, co boskie, przechodzi bez echa. Jeśli chodzi o cesarza, czyli obowiązki wobec państwa, prawa i instytucji, idzie nam dobrze. W ogóle bardzo wielu ludzi, nieświadomie pewnie, przyjmuje, że dobre życie to takie, które przebiega zgodnie z prawem. Trzeba płacić podatki, chodzić do szkoły, zatrzymywać się na czerwonym świetle, uiszczać mandaty, głosować w wyborach i w stosownym wieku odejść na emeryturę. To wszystko jest ładne i dobre.

Trzydzieści lat temu zginął męczeńską śmiercią ks. Jerzy Popiełuszko. W zasadzie dlatego, że łamał ówczesne prawo, zabraniające krytyki systemu komunistycznego. Przypomnę bardzo logiczną kwestię – nie wszystko co jest niezgodne z prawem jest złe, przeciwnie czasami jest bardzo dobre i święte, tak oceniamy po latach postawę ks. Jerzego. I dalej, logicznie, nie wszystko co jest zgodne z prawem, ma sens i jest dobre. Zgodnie z prawem można – na przykład – dokonywać aborcji.

Jezus miał konflikt z prawem wieloraki, łamał i rzymskie i żydowskie. Powiedziałbym tak, należy zachowywać normy prawa i państwa, o ile nie są głupie, krzywdzące i bezsensowne. Waldemar Gronowski, piekarz z Legnicy, rozdający bezpłatnie chleb ubogim, został doprowadzony do bankructwa, bo robił to wbrew prawu (historia sprzed kilku lat). Na marginesie dopowiem, że łamanie prawa – na szczęście – doprowadziło do zniesienia segregacji rasowej, dopuszczenia kobiet do udziału w życiu publicznym (np. w wyborach) czy akceptacji trędowatych.

Bogu należna jest przede wszystkim miłość. Nie można jednak kochać Boga, zamykając oczy na biedę ludzi dookoła nas: Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga? (1 J 3,17). Bogu zatem oddajmy to, co boskie. Najpierw i przed wszystkim. Naprawdę, przy ostatecznych rozstrzygnięciach nikt nas nie zapyta czy nie spóźnialiśmy się do szkoły, przechodziliśmy na pasach i jeździliśmy z prawidłowo skasowanym biletem.

Po pierwsze – Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem. I po pierwsze, po raz drugi – Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.

 

LITURGIA SŁOWA

(Mt 22,15-21)
Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.

(Iz 45,1.4-6)
To mówi Pan o swym pomazańcu Cyrusie: Ja mocno ująłem go za prawicę, aby ujarzmić przed nim narody i królom odpiąć broń od pasa, aby otworzyć przed nim podwoje, żeby się bramy nie zatrzasnęły. Z powodu sługi mego Jakuba, Izraela, mojego wybrańca, nazwałem ciebie twoim imieniem, pełnym zaszczytu, chociaż Mnie nie znałeś. Ja jestem Pan, i nie ma innego. Poza Mną nie ma Boga. Przypaszę ci broń, chociaż Mnie nie znałeś, aby wiedziano od wschodu słońca aż do zachodu, że beze Mnie nie ma niczego. Ja jestem Pan, i nie ma innego.

(Ps 96,1.3-5.7-10ac)
Refren: Pośród narodów głoście chwałę Pana

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
śpiewaj Panu, ziemio cała.
Głoście Jego chwałę wśród wszystkich narodów,
rozgłaszajcie cuda pośród wszystkich ludów.

Wielki jest Pan, godzien wszelkiej chwały,
budzi trwogę najwyższą, większą niż inni bogowie.
Bo wszyscy bogowie pogan są tylko ułudą,
Pan zaś stworzył niebiosa.

Oddajcie Panu, rodziny narodów
oddajcie Panu chwałę i uznajcie Jego potęgę.
Oddajcie Panu chwałę należną Jego imieniu,
przynieście dary i wejdźcie na Jego dziedzińce.

Uwielbiajcie Pana w świętym przybytku.
Zadrżyj ziemio cała przed Jego obliczem.
Głoście wśród ludów, że Pan jest królem,
będzie sprawiedliwie sądził ludy.

(1 Tes 1,1-5b)
Paweł, Sylwan i Tymoteusz do Kościoła Tesaloniczan w Bogu Ojcu i Panu Jezusie Chrystusie. Łaska wam i pokój! Zawsze dziękujemy Bogu za was wszystkich, wspominając o was nieustannie w naszych modlitwach, pomni przed Bogiem i Ojcem naszym na wasze dzieło wiary, na trud miłości i na wytrwałą nadzieję w Panu naszym Jezusie Chrystusie. Wiemy, bracia przez Boga umiłowani, o wybraniu waszym, bo nasze głoszenie Ewangelii wśród was nie dokonało się przez samo tylko słowo, lecz przez moc i przez Ducha Świętego, z wielką siłą przekonania. Wiecie bowiem, jacy byliśmy dla was, przebywając wśród was.

(Mt 12,21)
Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.

 

Itinerarium

GŁUPIE SZCZĘŚLIWE GIBONY I MANDRYLE

Sobota 18 października 2014

Pieniądze nie dają szczęścia w życiu. Słyszeliśmy to, znamy. Niektórzy dopowiadają: „To prawda, ale ześlij Panie Boże kufereczek stóweczek!”

Postanowiłem zbadać w tej sprawie opinię publiczną ( a nawet kosmiczną), dziś przecież sondowanie nastrojów i wyobrażeń  jest niemal podstawą słuszności (bądź niesłuszności) poglądów. I wyszło mi tak: żaba, żmija, łosoś, kormoran zgodziły się, że pieniądze szczęścia nie dają. Zatem opinia płazów, gadów, ryb i ptaków była zgodna. Postanowiłem, dla większego obiektywizmu zrobić ankietę wśród ssaków. I wyszło mi tak: mrówkożery, nietoperze, słonie i orki popierały brak zależności między kasą a szczęściem. Ściślej przepytałem reprezentantów „ssaków naczelnych”, pawiany, mandryle, orangutany, szympanse, goryle, gibony, czepiaki i wyjce odpowiedziały, że nie zajmują się głupotami, nie wiedzą co to rubel, dolar, frank czy jen. Poza tym muszą skakać po drzewach, huśtać się na lianach i nie mają czasu na filozofowanie.

Dla jeszcze bardziej jasnej opinii pytałem wiatr, ale śmignął mi sprzed nosa, mgła na dźwięk słowa „pieniądze” rozwiała się nagle, gwiazdy milczały a Słońce akurat przenosiło się na drugą półkulę.

Wniosek z moich badań nad szczęściem i pieniędzmi jest następujący: przeważająca część kosmosu, flory i fauny, nie podziela zdania przyjmowanego przez gatunek Homo Sapiens. Skonsultowałem swoje dociekania ze znajomym. A ten skomentował:

 

– Oj, co ty się pytasz nietoperzy i gibonów? Przecież to głupie stworzenia, rozumu wcale nie mają!

 

 

 

 

 

Itinerarium