ŁOTR NA NIEBIESKIEJ LINII

Kazanie na św. Dobrego Łotra piątek 26 marca 2021

Wiesiek miał silną rękę i niezbyt mocną głowę. Najlepiej wiedziała o tym, żona, siniaki na jej ciele potwierdzały siłę męża.  Wiesiek kiedy pił rozdzielał pięściami mocne ciosy. Jednego razu tak trafił kolegę, że tamtemu nos wyszedł z tyłu głowy. Poszedł do więzienia, tam go poznałem. Pisał listy, ja odpisywałem, regularnie wysyłałem paczki, z szamponem, konserwami, co jakiś czas spotykaliśmy się za murami. Dosyłałem od czasu do czasu jakieś sumy, żeby na święta Wiesiek mógł kupić sobie kawę i czekoladę. Nie żałuję żadnej złotówki, o czym dalej.

Po kilku latach, w przerwie kary, Wiesiek pojechał do wcześniej zmasakrowanego kolegi, przeprosił go i poprosił o przebaczenie, pojednał się z nim. Potem jeszcze kilka razy wysyłał mu listy z przeprosinami.

Po wyroku Wiesiek zastał żonę z nowym partnerem, zdenerwował się, rozwalił drzwi, kredens, szafę i stół. Patrol policyjny zawiózł go na oddział psychiatryczny, dobrzy policjanci pozwolili mu zadzwonić do mnie. Był już późny wieczór, pojechałem, pytam policjantów co będzie. „Recydywa, parę lat za kratkami”, orzekł szef patrolu. „Pan by się nie wkurzył, jakby pan zastał po służbie żonę z innym facetem?” – negocjowałem. „No, szlag by mnie trafił, ale mamy już notatkę, chyba nie ma wyjścia …” Spojrzałem na zapis w notesie, coś mnie natchnęło, lewą ręką wyrwałem kartkę – „O, widzi pan, nie ma już notatki. A dodatkowo należy wam się dobra kolacja …”. Z wdzięcznością położyłem banknot, który spokojnie pokrył koszty tej uczty. „Ale bierze to ksiądz na siebie, żeby ten gość już nie szalał?” – usłyszałem. „Biorę!” Nie wiem jak ta sytuacja rozegrałaby się dzisiaj, prawie 30 lat temu tak jednak wyglądała. Proszę nie komentować i tak nie żałuję.

Nie żałuję, bo 15 lat później Wiesiek został telefonicznym konsultantem Niebieskiej Linii, ten, który dawniej zostawiał siniaki na ciele żony, doradzał innym bitym żonom, co mają robić w stosunku do agresywnych mężów. Ułożył sobie życie z inną kobietą, odnowił relacje z dziećmi i wnukami. Z pasją włączył się w życie społeczne, sam pomógł wielu ludziom. Kilka lat temu odprowadziłem go na cmentarz, zmógł go nowotwór.

Piszę to wspomnienie w dniu Dobrego Łotra, patrona więźniów. Piszę to w dniu, w którym w polskich celach siedzi ponad 60 tysięcy mężczyzn i kobiet. Nauczyłem się już by nikogo z nich nie skreślać, bo wiem, że niemożliwe jest możliwe. Piszę to też, aby poprosić was o wsparcie, obecnie mamy – Centrum Wolontariatu w Lublinie – pod opieką ponad 30 osadzonych. Chcemy każdemu z nich zrobić paczkę za 100 złotych, mam nadzieję, że uda się to jeszcze przed Wielkanocą, numer konta jest dalej.

Oczywiście, nie każdy z nich przejdzie drogę taką jak Wiesiek. Piszę o Wieśku, ale mógłbym opowiedzieć jeszcze kilkanaście podobnych historii. Widziałem, że niemożliwe jest możliwe.

Piszę to też po to, abyście nikogo nie skreślali, spośród tych najbliższych i dalszych znajomych. Abyście nigdy nie skreślali też siebie samych.

Mam w pamięci słowa Chrystusa – „Byłem w więzieniu …”

Centrum Wolontariatu w Lublinie

ul. Gospodarcza 2

20- 217  Lublin

Bank PKO S.A. V oddział w Lublinie

nr konta: 64 1240 1503 1111 0000 1753 2101

Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe – pomoc więźniom

PS. Zdjęcie Wieśka udostępniam za wiedzą i zgodą Jego rodziny.

cof
Itinerarium

JESTEŚMY SZCZĘŚCIARZAMI

Kazanie na uroczystość Zwiastowania NMP

Człowiek jest najlepszy. To dlatego Bóg stał się człowiekiem, dlatego wybrał człowieka na miejsce swojego mieszkania. Brawo!

Dzisiaj jest uroczystość Zwiastowania Marii, ale w istocie jest to święto człowieka, moje i wasze święto.

A świętować radzę dziś z zachwytem nad każdym człowiekiem, którego mamy przy sobie, obok siebie. No i jak ktoś ma poczucie humoru, to można też się zachwycić samym sobą przed lustrem, tam również zobaczymy człowieka, który jest bliski Panu Bogu.

Jesteśmy wielkimi szczęściarzami, mamy wkoło siebie ludzi, w których mieszka Pan Bóg i mieszka On także we mnie, w was! Mamy wielkie święto!

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.

Wszedłszy do Niej, anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami».

Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie.

Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».

Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»

Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».

Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa».

Wtedy odszedł od Niej anioł.

(Ł 1, 26 – 38)

Itinerarium

A SZEWCY BĘDĄ NAPRAWIAĆ BUTY

Środa 24 marca 2021

Piszę raz jeszcze o wirusie. Widzę i słyszę, jak za wszelką cenę – pomimo koszmarnego żniwa pandemii – podejmowane są próby kontynuowania dotychczasowych działań i aktywności. Pomimo tego, że w szpitalach dzieją się dramaty, wciąż toczą się batalie polityczne i rozgrywane są zawody sportowe (bez publiczności na stadionach). To próba tworzenia rzeczywistości alternatywnej, za wszelką cenę muszą odbyć się takie czy inne mistrzostwa świata i olimpiady oraz wybory do jakichś gremiów. Pandemia tratowana jest jak rodzaj chwilowych zakłóceń, przy czym trwają one już ponad rok.

Ze zdziwieniem czytam też o oczekiwaniu na „powrót do normalności”, na czas „po pandemii”, choć są to iluzje. Kiedy wali się dom trzeba pomyśleć o budowie nowego. Nasza cywilizacja dobrnęła do punktu krytycznego. Nie musimy jednak zaczynać od niczego. Wystarczy powrót do rzeczywistości, nauczyciele zaczną znów przede wszystkim uczyć i wychowywać, lekarze troszczyć się o chorych, księża służyć ludziom, artyści wrócą z dziwactwa do piękna, politycy dosłyszą głosy ludzi, może nawet szewcy będą w końcu naprawiać buty.

Już wkrótce, my chrześcijanie, świętować będziemy z martwych wstanie Chrystusa i nadzieję naszego powstania z martwych. A z tego płynie moc, aby zacząć robić „wszystko nowe”, zgodnie z Chrystusowym przesłaniem – „Oto wszystko czynię nowe”.

Itinerarium

JEDYNY NIE ZAMKNIĘTY KOŚCIÓŁ

Wtorek 23 marca 2021

Zamknięte kościoły na Wielkanoc to coraz bardziej realna perspektywa nadchodzących Świąt. Wskaźniki zakażeń wirusem rosną z dnia na dzień.

Jedna świątynia na pewno nie będzie zamknięta żadnym rozporządzeniem. Być może zamknięcie murowanych kościołów pozwoli nam otworzyć – może pierwszy raz w życiu – najważniejsze świątynie.

„Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście!”, pisał 2 tys. lat temu św. Paweł. I dodawał niedowierzającym – „Czyż nie wiecie, że Jezus Chrystus w was jest?”. O tym wewnętrznym wymiarze spotkania z Bogiem uczył też Chrystus – „Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie”.

Przesunęliśmy mocno granice spotkania z Panem Bogiem poza swoje serca, tak jakby mury kościołów to gwarantowały. Pandemia daje nam szansę na pielgrzymkę do najważniejszego sanktuarium, do siebie samego, do swojego serca. Tam, gdzie mieszka Chrystus.

Itinerarium

PANIE JEZU PISZ NA PIASKU

Poniedziałek 22 marca 2021

Trochę wyobraźni wystarczy, żeby poczuć się jak kobieta z dzisiejszej Ewangelii. Przez minutę wyobraźmy sobie jej lęk, przerażenie, pragnienie by czym prędzej ktoś ją zabił.

Co tej sceny wynika? Przestać krytykować, oceniać, pisać złośliwe komentarze. Przy złu i grzechu innych milczeć i przygarniać. Porzucić wszystkie kamienie i klawiatury, które je dzisiaj zastępują.

No i jeszcze na chwilę wyobraźmy sobie, że to my jesteśmy na miejscu tej kobiety. Panie Jezu, pisz na piasku przy naszych grzechach.

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich.

Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.

Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi.

Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku.

Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».

(J 8,1 – 11)

Itinerarium

NAJPIERW ŚMIERĆ  POTEM ŻYCIE

Kazanie na 5 Niedzielę Wielkiego Postu 21 marca 2021

Mam długą listę osób, które w jakiejś części żyją we mnie, zapamiętałem ich słowa, próbuję naśladować ich czyny, uczestniczę w ich dziełach. Zmarli, ale ich życie przyniosło jakiś plon w moim życiorysie. Jestem Bogu wdzięczny, że ich spotkałem, poznałem zanim odeszli. Są na tej liście moi przodkowie wileńscy i kaszubscy, „po mieczu i kądzieli”, jak się dawniej mówiło. I są nauczyciele, profesorowie, księża. Są też przyjaciele, o których myślę, że odeszli zbyt wcześnie. Wiele stron mojej księgi życia to plon Ewangelii, wiem, że wciąż za mało.

Widziałem już – na Pomorzu – pierwsze zasiewy zbóż jarych (wiosennych), będzie z nich chleb, kasza, makaron i płatki owsiane. Ziarna obumierają i rodzą owoce.

Patrzymy i myślimy – najpierw życie, potem śmierć. A ewangelicznie jest tak – najpierw śmierć, potem życie.

I to jest radość, to jest siła, siła do życia i miłości.

Z Ewangelii na dzisiaj

Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. (J 12)

Itinerarium

BEZ WIRUSA NA TAJWANIE

Sobota 20 marca 2021

Na Tajwanie wskutek pandemii zmarło dotychczas kilkanaście osób, zaraziło się nie więcej niż tysiąc. Tajwan jest terytorialnie 10-krotnie mniejszy od Polski, choć zamieszkuje go 23,5 miliona ludzi. Tajwan leży bardzo blisko Chin kontynentalnych, Polska i Europa o wiele dalej. O liczbach zakażonych i zmarłych w Europie doskonale wiemy.

Dużo czytałem na temat sukcesu Tajwańczyków w walce z wirusem, dziele się z Wami najważniejszymi uwagami. Pierwsza jest taka, że Tajwańczycy od początku uznali, że to oni sami muszą przeciwstawić się pandemii. Nikt nie nakazał im nosić maseczek, to było oczywiste. Jak to jest w Polsce? Wedle moich obserwacji u nas trwają zawody jakby tu nie nosić maseczek udając, że je nosimy (i nie zarobić mandatu).  Tajwańczycy sami rozporządzili, że będą nosić maseczki i noszą je konsekwentnie. U nas rozporządzenia wydają ministrowie, którym i tak nie wierzymy. Zresztą u nas od lat połowa obywateli nie wierzy rządowi, ta połowa zmienia się w zależności od tego, kto akurat rządzi. W pewnym momencie – pamiętacie to dobrze, właśnie mija rocznica tego absurdu – rządy nasze wydały zakaz wstępu do lasów. Tajwańczycy wierzą swoim rządom, a jak my możemy wierzyć naszym, skoro zakazano nam wstępu do lasów? Mamy też śmieszne  przekonanie, że problem pandemii powinien rozwiązać rząd. Tak jakbyśmy sami nie umieli.

Na Tajwanie nie było lockdownu ani masowych testów na wirusa, skutecznie tylko i szybko odizolowano się od Chin. Kwarantanny przestrzega się radykalnie, tam jest to normalne, u nas ma formę kary.

Patrzymy, my Polacy, od kilku dekad na Zachód, teraz też, jak sobie (nie)radzą z pandemią Niemcy, Francuzi i Hiszpanie. I oczekujemy, że stamtąd przyjdą skuteczne recepty. I figa.

Piszę tu oczywiście na skróty, ale z ważnym przesłaniem. Pandemia rozszerza się u nas na nasze własne życzenie, żaden rząd jej nie wstrzyma. Wszystko zależy od nas samych.

Itinerarium

POKRZEPCIE OSŁABŁE RĘCE

Piątek 19 marca 2021

W czasie walki, zwłaszcza długiej, ubywa sił, przychodzi osłabienie. I pokusa, żeby się poddać – a niech już będzie co ma być, ja nie mam siły! Tak chyba obecnie wygląda stan ducha Polaków wobec narastającej liczby zakażonych wirusem.

Historia biblijna przekazała opowieść o walce Izraelitów z Amalekitami, dopóki Mojżesz trzymał uniesione w górę ręce zwyciężali Izraelici, kiedy je opuszczał przewagę mieli wrogowie. Wtedy zdrętwiałe dłonie Mojżesz podtrzymywali jego dwaj przyjaciele, Aaron i Chur.

Walka z wirusem trwa, musimy się wzajemnie podtrzymywać, żeby zwyciężyć.

Jeszcze w innym miejscu Izajasz nawołuje – Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe!

Mamy dość siły, aby zwyciężyć, dość siły, żeby jeszcze walczyć i żeby wzajemnie się wzmacniać. I nadal wznosić ręce.

I mamy jeszcze więcej siły, aby pokrzepiać serca, dodawać wzajemnie sobie otuchy.

Itinerarium

PRZEJDZIEMY PRZEZ TE CIEMNE DOLINY

Czwartek 18 marca 2021

Od wielu lat w trudnych chwilach przypominam sobie – a dziś i wam – słowa z psalmu 23. Chociażbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Często dodaję do nich inny werset z psalmu 94 – Gdy w moim sercu mnożą się niepokoje, Twoja pociecha orzeźwia moją duszę.

Ciemne doliny, ociemnione wirusem, jeszcze ciągle przed nami, powodów do mnożących się niepokojów nie ubywa.

Uciekanie się do Pana Boga nie jest dezercją ani słabością. Zawsze uciekamy się do kogoś, kto nas kocha, przy nim czujemy się bardziej bezpieczni. I kto może nas wzmocnić.

Przejdziemy te ciemne doliny, wyjdziemy z oparów niepokojów, nie jesteśmy w tym sami.

Itinerarium

NA STRONĘ UKOCHANEGO

Środa 17 marca 2021

Fragment dzisiejszej Ewangelii dowodzi, że ludzie nie lubią jak Bóg wtrąca się w ich sprawy. Żydzi mieli swoje prawa (szabat) i zrobili wszystko, aby je zachować, łącznie z uśmierceniem Jezusa.

Próbujemy sobie jako tako ułożyć relacje z Panem Bogiem, tak, aby był po naszej stronie.

Jeśli się jednak nawracamy, to ma być na odwrót, to ja muszę przejść na stronę Pana Boga. To jednak jest zrozumiałe tylko w miłości. Bo ten kto kocha rzuca wszystko i przechodzi na stronę ukochanego.

Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat.

Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam».

Dlatego więc Żydzi tym bardziej usiłowali Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. (J 5)

Itinerarium