Środa 24 marca 2021
Piszę raz jeszcze o wirusie. Widzę i słyszę, jak za wszelką cenę – pomimo koszmarnego żniwa pandemii – podejmowane są próby kontynuowania dotychczasowych działań i aktywności. Pomimo tego, że w szpitalach dzieją się dramaty, wciąż toczą się batalie polityczne i rozgrywane są zawody sportowe (bez publiczności na stadionach). To próba tworzenia rzeczywistości alternatywnej, za wszelką cenę muszą odbyć się takie czy inne mistrzostwa świata i olimpiady oraz wybory do jakichś gremiów. Pandemia tratowana jest jak rodzaj chwilowych zakłóceń, przy czym trwają one już ponad rok.
Ze zdziwieniem czytam też o oczekiwaniu na „powrót do normalności”, na czas „po pandemii”, choć są to iluzje. Kiedy wali się dom trzeba pomyśleć o budowie nowego. Nasza cywilizacja dobrnęła do punktu krytycznego. Nie musimy jednak zaczynać od niczego. Wystarczy powrót do rzeczywistości, nauczyciele zaczną znów przede wszystkim uczyć i wychowywać, lekarze troszczyć się o chorych, księża służyć ludziom, artyści wrócą z dziwactwa do piękna, politycy dosłyszą głosy ludzi, może nawet szewcy będą w końcu naprawiać buty.
Już wkrótce, my chrześcijanie, świętować będziemy z martwych wstanie Chrystusa i nadzieję naszego powstania z martwych. A z tego płynie moc, aby zacząć robić „wszystko nowe”, zgodnie z Chrystusowym przesłaniem – „Oto wszystko czynię nowe”.


