WSPANIALI LUDZIE PRZY NAS

Poniedziałek 19 kwietnia 2021

Sam sobie i wam wszystkim przypominam, że dostaliśmy nowy dzień i tydzień, abyśmy byli szczęśliwi. No bo popatrzcie, jest słońce na niebie, może czasem skryte za chmurkami. Popatrzcie, lasy zaścieliły się kobiercami zawilców, na gniazdach rozgościły się już na dobre bociany. Popatrzcie, autobusy kursują punktualnie, świeże pieczywo jest w każdym sklepie. Popatrzcie dalej, nikt nas nie okrada i nie bije po głowie.

I większość z nas ma ładne fryzury pomimo zamkniętych fryzjerów! I prawie wszyscy kierowcy trzymają się prawej strony. I wszyscy znajomi mówią nam „Dzień dobry” zza maseczek! I mamy pod dostatkiem proszku do prania!

Dostajemy dni, tygodnie, lata i dekady – które szybko mijają – aby być szczęśliwi. Tak to Pan Bóg zamierzył i wymyślił!

No, oczywiście, chcecie sobie zatruć duszę i zgorzknieć w dwie minuty? Chcecie? To przejrzyjcie swoje onety, interie, wirtualne polski i co tam jeszcze. Albo obejrzyjcie wiadomości w telewizji.

 Ale nie zapominajcie, że są zawilce, świeże bułki, proszek do prania i bardzo wspaniali ludzie przy nas.

Itinerarium

NAS SZEŚCIU I JEDNA BUTELKA

Kazanie na 3 Niedzielę Wielkanocną  18 kwietnia 2021

Chyba prawie ćwierć wieku temu jadłem kolację wspólnie z dwoma Senegalczykami, jednym Francuzem, Amerykaninem i Czechem. To było podczas Światowych Dni Młodzieży w Paryżu, organizatorzy wymyślili, że podchodziliśmy do punktu wydawania posiłków w sześciu rzędach, aby odebrać pakiet przygotowany właśnie na 6 osób. Tak trafiłem do bardzo międzynarodowego towarzystwa, w którym odegrałem nawet dość istotną rolę. Amerykanin mówił tylko po angielsku (amerykańsku), Francuz tylko po francusku, Senegalczycy po francusku (ale właściwie po senegalsku), a Czech tylko po czesku i trochę po rosyjsku. Pech chciał, że ja mówiłem i po angielsku i po francusku i po rosyjsku, po czesku i senegalsku raczej słabo. Przez całą kolację usiłowałem po rosyjsku wytłumaczyć Czechowi co mówi do mnie po angielsku chłopak z Denver, a Senegalczykom po francusku to, co po rosyjsku mówił do mnie chłopak z Ołomuńca (Czechy). Dobrze, że organizatorzy dołączyli do pakietu butelkę wytrawnego wina.

A teraz o dzisiejszej Ewangelii. Apostołowie byli razem, jedli wspólnie kolację, rozmawiali i wtedy „On stanął pośród nich”. Tak wygląda zaskakująco krótka podpowiedź na odkrycie obecności powstałego z martwych Chrystusa. Oczywiście, podobnie jak apostołowie, będziemy mieć jakieś wątpliwości w sercach.

Na razie, z powodu pandemii, wystarczy jak będziemy naśladować apostołów w mniejszych gronach, dajmy na to po dwanaścioro. Spotykajmy się, wspólnie coś tam jedzmy, rozmawiajmy. Wspólnoty są gwarancją bliskości z martwych wstałego Chrystusa.

Ewangelia

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba.

A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»

Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.

Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich.

Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.

I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego».

(Łk 24,35 – 48)

Itinerarium

KOMU UFAJĄ SROKI

Sobota 17 kwietnia 2021

Na pewno każdy z nas ma w zasięgu wzroku jakieś ptaki, w mieście nie brakuje kawek, gawronów, sikorek, srok, kosów, grzywaczy, mazurków i całych chmar gołębi.  Teraz niemal wszystkie kończą już budować gniazda, niektóre nawet dochowały się potomstwa.

Skrzydlate nie mają internetów, telewizji, prognoz pogody i całych zespołów ekspertów do spraw wszystkich. Kierują się wewnętrznymi impulsami, nazywamy to – lekceważąco – ślepymi instynktami. Ptaki ufają sobie, swoim sercom i myślom, dobrze na tym wychodzą.

Zachęta z tego wpisu jest oczywista, zaufajmy poruszeniom naszych serc, wewnętrznym głosom, najgłębszym pragnieniom. A mówiąc jeszcze prościej, Panu Bogu, który tak właśnie działa.

Na zdjęciu pozują cudne małe śpiewaki.

Itinerarium

JAK PIĘKNIE ŻYCIEM SIĘ CIESZYĆ

Piątek 16 kwietnia 2021

O narodzeniu Pana Jezusa ewangeliści piszą mało, Marek i Jan w ogóle ten temat pomijają. Za to o śmierci i z martwych wstaniu Jezusa zapisów mamy dużo. Nie jest to oczywiście dowód w starej dyskusji o wyższości świąt Wielkanocy nad świętami Bożego Narodzenia lub odwrotnie, ale proste wskazanie na istotę wiary. Pierwsze wyznania wiary w ogóle zawierały zasadniczo trzy prawdy – Jezus umarł, powstał z martwych i ukazał się żywy różnym ludziom.

Mnie najbardziej urzeka chaotyczna beztroska z jaką ewangeliści piszą o z martwych wstałym Jezusie, „nie owijają niczego w bawełnę”,  są trochę jak oszołomieni reporterzy, próbujący na gorąco uchwycić coś niesamowitego. Bez patosu odnotowują, że Jezus po swoim z martwych wstaniu jest głodny, że je chleb i pieczone ryby, pije wodę i wino. „Wziął i jadł wobec nich”. Piszą o romantycznej rozmowie Marii Magdaleny w ogrodzie w pobliżu grobu, przyznają się też do swojej niewiary i strachu.

I teraz, na koniec, jakie to ma znaczenie dla mnie, dla nas? Takie, że życie jest piękne, że warto jadać i pić dobre rzeczy, cieszyć się wiatrem i słońcem, słuchać ludzi i rozmawiać z nimi, mówić też miłe rzeczy do swoich psów i kotów, śpiewać piosenki i pisać ładne esemesy.

To życie jest piękne, bo będziemy żyli wiecznie, z martwych wstaniemy, jednemu z nas, ludzi, Jezusowi z Nazaretu, już to się udało.

Itinerarium

NA KOTLECIE Z GŁODNYMI

Czwartek 15 kwietnia 2021

Od czasu do czasu zdarza mi się, że zjadam na kolację talerz zupy razem z osobami bezdomnymi czy głodnymi. Od czasu do czasu, bo jak widzę, że chętnych jest wielu to powstrzymuję się. Jeszcze przed pandemią udało mi się zaprosić grupkę bezdomnych panów na późny obiad do prawdziwej restauracji. Początkowo myślałem, że sam zrobię im obiad, ale pomyślałem, że jajecznica i herbata – na tym się jako tako znam – to słaby obiad. Zatem była restauracja, było menu z kilkoma zupami do wyboru, znakomitymi drugimi daniami i nawet deserami. Moi goście wybierali co chcieli, celowali w potrawy duże i konkretne, czyli kotlety, udźce i drobiowe piersi. A wszystko to podawały młode i sympatyczne panie kelnerki, przekazujące kucharzowi wyrazy uznania dla jego dobrej roboty.

No dobrze, teraz wyjaśniam, dlaczego o tym piszę. Kilka miesięcy po wspomnianym obiedzie czytam w Ewangelii (św. Łukasza, rozdz. 14): „Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych.  A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć.”

No dobrze, nie piszę o tym dlatego, żeby wam pokazać jaki jestem fajny i dobry, bo wcale taki nie jestem, wszyscy moi znajomi chętnie to potwierdzą. Piszę dlatego, żeby wam powiedzieć, że co rusz odkrywam, że Ewangelia jest „do zrobienia”, a nie tylko „do słuchania”. Trochę mi się udaje przekładać Ewangelię w fakty z życiorysu.

Piszę to też dlatego, że tak widzę przyszłość Kościoła i chrześcijaństwa. W przejściu od gadania i słuchania do robienia, do konkretnego zamieniania najpiękniejszej Księgi w proste fakty życia.

Na zdjęciu akurat nalewam  zupę, to też idzie mi nieźle …

Itinerarium

KIEDY KOCHAMY

Środa 14 kwietnia 2021

Nie mogę, nie dam rady, to mnie przerasta, to za dużo dla mnie. Znacie te słowa? Są bardzo podstępnym manewrem szatana, aby zabić w nas moc z martwych wstania.

Wiem, są rzeczy trudne, bardzo trudne i arcytrudne. Nie ma jednak niemożliwych. A wiem to z własnego życiorysu. Największym szaleństwem, które powinno być odradzane przez psychologów i psychiatrów, jest miłość. Jeśli ktoś oddaje swoje siły, zdrowie, czas i wszystkie pieniądze, aby kogoś innego uszczęśliwić, to szkodzi sobie najbardziej.

Niech jednak ktoś znajdzie lekarstwo na to szaleństwo. Nie znajdzie, choć nasza współczesna kultura robi wszystko, abyśmy wyznawali egoizm. W miłości tkwi moc z martwych wstania, przecież kto siebie oddaje, to wierzy – nawet jak tego nie powie – że warto było kochać, warto bo jest życie bez końca. Nie ma rzeczy niemożliwych, wiemy to, bo kochamy.

Itinerarium

OD MEMÓW DO GŁĘBI

Wtorek 13 kwietnia 2021

Do czasu pandemii naszemu pokoleniu (w ogólności) Lepiej kojarzyło się z Więcej, Szybciej i Szerzej. Trochę upraszczając, ten był lepszy kto miał więcej, był szybszy i dalej sięgał. Bez wątpienia ta nowa religia, dawno dominująca już na Zachodzie, przeniknęła do naszych polskich dusz.

Oprócz wszystkich fałszywych dóbr – w gruncie rzeczy do zjedzenia, wypicia, obejrzenia, dotknięcia – prowadzi do płycizny, której symbolami stały się memy, klipy i tweety. Jestem bardzo doświadczonym wędkarzem i wiem, że płycizn trzymają się kiełbie i ukleje, dorodne węgorze czy sumy trafiały mi się na głębiach.

Płycizny zagościły w kulturze masowej, w produkcjach artystycznych, życiu społecznym i w języku. Szczerze mówiąc dawało się to wyczuć w różnych debatach, konferencjach czy nawet codziennych rozmowach.

Mam wrażenie, że coś drgnęło w kierunku Głębi. Może nie spodziewam się, że pojawi się ktoś na miarę Dostojewskiego, zdolny przeniknąć do rdzenia naszych dusz. Zauważyłem jednak, że ludzie rozmawiają trochę poważniej, nie tylko o życiu i śmierci. Trafiają się ciekawe rozmowy o wolności i miłości, a nawet o prawdzie!

Bardzo życzyłbym sobie, abyśmy odkryli to, co najgłębsze w nas i pomiędzy nami.

PS. Przepraszam za przerwę w wysyłaniu wpisów, przyczyny były czysto techniczne.

Itinerarium

MAM TO W CO WIERZĘ

Czwartek 8 kwietnia 2021

Na początek tego wpisu pomęczę króciutko was teologią. Kilka dni temu większość chrześcijan świętowała  z martwych wstanie Chrystusa. Piszę celowo „z martwych wstanie” a nie „zmartwychwstanie”, bo ten pierwszy zwrot podkreśla, że Chrystus był martwy, nieżywy. Nie umarł na niby, pozornie, tylko faktycznie skonał, przestał oddychać, ustało mu krążenie, miał wszelkie syndromy nieboszczyka. No ale po kilku dniach  pojawia się znowu wśród żywych, nawet – zgodnie z relacjami ewangelistów – je z apostołami chleb i ryby, choć Jego nowe życie jest już inne. „Powstał”, znowu żyje.

Teraz my, prędzej czy później ustanie nam krążenie, przestaniemy oddychać, itd. I trafimy do jakiegoś grobu. I co dalej? No, może życie wieczne? Świetnie! Jak je zdobyć?  Trzeba być grzecznym,  a nie grzesznym, przestrzegać przykazań (ogromnie dużo, bo Bożych i kościelnych), słowem zapracować sobie Tutaj na to, co ma być Tam.

Co na to Pan Jezus? – Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy, ma życie wieczne (zapisane przez św. Jana, w Ewangelii, np. 6,47). Kto wierzy, ma życie wieczne. Kto wierzy, ten ma! Ma życie wieczne!

I teraz podzielę się z wami oczywistą zasadą – mamy i będziemy mieli to, w co wierzymy. Jak dotąd, ta zasada bardzo mi się potwierdza. Ponieważ nie wierzę w totolotka i nigdy nie gram (w inne gry też nie), pieniędzy za dużo nie mam, nawet cały czas za mało. Ale – na przykład – wierzę w ludzi i ich powstawanie. I tak się dzieje – mam dość długą listę panów i pań, którzy pili non-stop przez dwa czy trzy lata, dzień w dzień, spali w śmietnikach, śmierdzieli tak, że od razu weryfikowałem czy mam wirusa (czułem, aż zanadto). No a teraz pachną aż miło (co znowu potwierdza brak wirusa), chodzą do pracy a niektórzy nawet jeżdżą samochodami.  Cóż, mam to, w co wierzę.

A już najbardziej wierzę w miłość, im jestem starszy tym mocniej i bardziej. Ho, ho, ho! Miłość potrafi pokonywać tysiące kilometrów na gapę, potrafi przenikać granice, odwracać życiorysy, łamać prawa. Wszystko to widziałem, słyszałem i czułem.

Tak więc sprawa jest prosta. Mamy to, w co wierzymy. A każdy kto wierzy – cieszę się, że i Wy też – ma życie wieczne.

Itinerarium

O WIEWIÓRCE I ŻYWYM PANU JEZUSIE

Środa 7 kwietnia 2021

Jestem trochę jak ta siostra zakonna z żartu o małym Jasiu, siostra pokazała dzieciom zdjęcie z wiewiórką i zapytała – Co to? Jasiu odrzekł rezolutnie – Moim zdaniem to wiewiórka, ale jak znam siostrę, to i tak usłyszę, że Pan Jezus …

Na zdjęciu jest nie ognisko, ale słońce, które złapałem o zachodzie w aparacie. I oczywiście skojarzyło mi się z Panem Jezusem. Powstał z martwych. No dobrze, i co dalej? Gdzie jest? „Siedzi po prawicy Ojca”, odpowie ktoś kto zna Credo.

Może i siedzi tam też, ale bardzo energicznie działa tutaj. Jestem pewien, że jeśli komuś dziś poprawimy humor dobrym żartem, jeśli kogoś mądrze wysłuchamy, jeśli podzielimy czyjś ból, jeśli do kogoś odezwiemy się z prawdziwą troską, jeśli oderwiemy się od swoich – zawsze przecież najważniejszych – kłopotów, zaniesiemy tak obecność żywego Chrystusa!

Tak się dzieje, że rozpalając nadzieję, mnożąc dobro i służąc z miłością, pozwalamy innym odczuwać bliskość Tego, który z martwych powstał i żyje między nami.

Itinerarium

WSZYSTKO JEST MOŻLIWE

Wtorek 6 kwietnia 2021

Może nadszedł czas, abyśmy zaczęli tworzyć nowe wspólnoty. Po z martwych wstaniu Pana Jezusa coś drgnęło między ludźmi, opisy pierwszych wspólnot – a nie są to baśnie, tylko reporterskie zapisy w Dziejach Apostolskich – promieniują braterstwem, współpracą, solidarnością i praktyką miłości.

Przyszła pandemia, może to najlepszy czas, żeby na nowo budować relacje z ludźmi, może potrzebujemy nowych wspólnot, nowych parafii, nowych gmin, samorządów, nowego państwa. Pusty grób Chrystusa uczy, że wszystko jest możliwe.

SONY DSC
Itinerarium