No cóż, żyjemy w takim kraju, że jak Prezes powie jak ma być, tak będzie. Skoro zatem nasza Prezes powiedziała, jak ma być z Radiem, tak też i będzie.
https://vimeo.com/410714183/90abc98788
Melduję Pani Prezes, że zadanie będzie wykonane!

No cóż, żyjemy w takim kraju, że jak Prezes powie jak ma być, tak będzie. Skoro zatem nasza Prezes powiedziała, jak ma być z Radiem, tak też i będzie.
https://vimeo.com/410714183/90abc98788
Melduję Pani Prezes, że zadanie będzie wykonane!
Życie niesie nowe wyzwania dla tych, co wierzą w Ewangelię.
Resztę mówię już głosem.
A jak ktoś wymyśli ewangeliczne uzasadnienie dla maseczek chirurgicznych – bardzo proszę, dziękuję.
Dużo pracy i to doskonale wykonywanej mają teraz policjanci. I dlatego należy się im podziękowanie od społeczeństwa i nie tylko polskiego!
Jest promocja naszego Nowego, po żołniersku i po lwowsku. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Uzupełnię tylko słowa Leny – po tym jak jej siostra Mariana wlazła na dźwig wysokościowy i zamieściła na nim urodzinowe baloniki dla Leny, co zarejestrowały kamery ochrony, do mieszkania dziewcząt wpadł oddział antyterrorystów. Na koniec pożyczył jubilatce zdrowia.
Cała sprawa rozeszła się po kościach, a kierownik budowy, gdzie stoi dźwig, dla rozładowania sytuacji, podarował sprawczyniom zamieszania butelkę dobrego wina.
Mama dziewcząt pije codziennie pół butelki nerwosolu.
Coś czuję, że podobnie będzie w naszym Nowym. Albo jeszcze ciekawiej.
PS. Od kilku dni nie mam na klawiaturze dużego „ś”.
Ks. Mietek
Bogu dzięki, rozdajemy nadal – za darmo, bo z pieniędzy od Was otrzymanych – maseczki chirurgiczne, mamy też maseczki duchowe (Aneta Urlich) i psychologiczne (Basia Cholewa), o czym jest w filmie.
Tutaj:
https://vimeo.com/409837394/686e46ee99
Kolejna tona żywności pomknęła dziś do ubogich, to z Waszych i naszych pieniędzy. Jedna transza – 1000 paczek po 25 kg każda – kosztuje ok. 70 000 złotych. Rozdajemy już drugi tysiąc paczek, a myślimy o trzecim, bo wciąż urywają się telefony od tych, co stracili pracę. Niech Pan Bóg Was błogosławi.
Siostry i bracia, Dzban Maki się nie wyczerpie, jak u proroka Eliasza, Alleluja!
Ks. Mietek
Jak możecie wspomagać?
Użyteczne telefony – 81 5342652 – maseczki zbieranie krawcowych i krawców.
TELEFONICZNE WSPARCIE PSYCHOLOGICZNE
663 551 680
Użyteczne konto:
Maseczki:
Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu
ul. Jezuicka 4
20-113 Lublin
64 1240 1503 1111 0000 1753 2101
Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – maski.
Żywność dla ubogich:
Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu
ul. Jezuicka 4
20-113 Lublin
64 1240 1503 1111 0000 1753 2101
Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – dzban.
Służba zdrowia we współczesnej formie, czyli wielkie szpitale wojewódzkie czy miejskie, specjalistyczne kliniki, przychodnie i sieć gabinetów lekarskich, to osiągnięcia dopiero ostatnich 100 lat. Do tego czasu przez wieki jedyną zorganizowaną opiekę nad ludźmi chorymi prowadziły parafie, a przede wszystkim zgromadzenia zakonne. Dzięki nim dotknięci słabością ciała czy innymi nieszczęściami mieli zapewnione leczenie, a często także dach nad głową i pożywienie.
Tu jest link do filmu:
https://vimeo.com/409813441/7cff229f70
Dwa lubelskie szpitale w sposób szczególny dowodzą kościelnych korzeni służby zdrowia. Państwowy Szpital Kliniczny przy ul. Staszica do dzisiaj zajmuje pomieszczenia dawnego klasztoru najpierw karmelitanek a potem szarytek. Te ostatnie kierowały szpitalem p. w. św. Wincentego á Paulo aż do r. 1927. Niewielką część byłego klasztoru siostry zajmują do dziś. Inny stary lubelski szpital p. w. św. Jana Bożego przy ul. Biernackiego, zawdzięcza swą nazwę założycielowi zakonu bonifratrów. Zgromadzenie to, mające w regułach czwarty ślub (oprócz posłuszeństwa, ubóstwa i czystości) troski o chorych, opiekowało się szpitalem przyległym do kościoła do r. 1864, wtedy placówka przeszła w ręce rosyjskich zaborców, a potem pod zarząd miasta. Bonifratrzy wcześniej prowadzili szpital i przytułek w drewnianych budynkach przy Pl. Litewskim. Religijne proweniencje ma również obecny szpital położniczy przy ul. Lubartowskiej, wybudowany z funduszy Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w r. 1886. Przy infirmerii do r. 1942 funkcjonowała bożnica, którą zburzyli Niemcy, wymordowali również wszystkich chorych i lekarzy.
Intensywny rozwój kościelnego szpitalnictwa datuje się w Europie na VIII wiek, w Polsce pierwsze szpitale powstają pod koniec XII w. Dużą rolę odegrały zakony troszczące się o chorych, samotnych i starszych. Od początku istniały trzy formy opieki związane z instytucjami kościelnymi. Pierwszą były przytułki przy klasztorach, niemal przy każdym funkcjonowała przynajmniej jedna izba dająca schronienie wszystkim potrzebującym pomocy, głównie chorym. Podobny charakter miały szpitale parafialne, zakładane początkowo głównie w większych miastach, potem pojawiały się również na wsiach, pod koniec XVIII w. na terenie Lubelszczyzny doliczymy się ich ponad sto. Utrzymywane były i zarządzane przez parafie, wspomagali je niekiedy zasobni donatorzy. Najlepiej zorganizowaną strukturą były jednak prepozytury szpitalne, samodzielne instytucje administracyjne, zwykle nadzorowane przez władze kościelne. Każda prepozytura miała przyszpitalny kościół i oddelegowanego do pracy kapłana (prepozyta). Fundowane były przez zamożnych obywateli albo przez rajców miejskich, często przy współudziale parafii; uposażano je dochodami z wynajmu kamienic w miastach bądź z dzierżawy pól uprawnych na wsiach, stąd też były one zwykle zasobne finansowo.
OPIEKA POD WEZWANIEM DUCHA ŚWIĘTEGO
Najstarszą prepozyturą był szpital Świętego Ducha w Lublinie przy Krakowskim Przedmieściu, prawdopodobnie działający od połowy w. XIV, przy nim wzniesiono kościół, erygowany w r. 1419. Szpital i kościół ufundowane zostały przez rajców miejskich, wspartych ofiarami mieszczan, na ich utrzymanie przeznaczono dochody z czterech kamienic i przyległych do nich ogrodów, później liczbę kamienic zwiększono do siedmiu. Szpital obejmował opieką nie tylko chorych, ale także samotne matki, starców, osoby niepełnosprawne, żebraków, sieroty, niejednokrotnie pełnił również funkcję „okna życia” przyjmując podrzucone dzieci. Za niewielką sumę można było także zapewnić sobie status dożywotniego rezydenta. Pomieszczenia były wieloosobowe, na początku XVII w. władze kościelne nakazały oddzielenie sal dla kobiet i mężczyzn a potem również dla chorych zakaźnie. Pensjonariusze infirmerii mieli także przypisane obowiązki, zbierali jałmużnę, zobowiązywali się do codziennych modlitw za dobrodziejów, usługiwali w czasie nabożeństw w kościele. Warunki były przyzwoite, sypialnie ogrzewano, posiłki podawano przynajmniej dwa razy dziennie, podopieczni mogli liczyć na odzież a obłożnie chorzy na pielęgnację. Ważną rolę odgrywało także przygotowywanie pacjentów do godnej śmierci oraz pewność chrześcijańskiego pogrzebu.
Większość prepozytur szpitalnych na Lubelszczyźnie nosiła wezwanie Ducha Świętego, tak było oprócz Lublina w Kraśniku, Urzędowie, Łęcznej, Kocku, Parczewie, i Markuszowie. Końskowola i Kazimierz miały za patronkę św. Annę a Kurów św. Leonarda. Po Lublinie drugą najstarszą prepozyturą była urzędowska (1447), wzniesiona z funduszy mieszkańców miasteczka. Pozostałe powstawały licznie po Soborze Trydenckim. Niemal każdy z zacnych rodów magnackich i szlacheckich miał ambicje zbudowania i utrzymania szpitala, dlatego wśród fundatorów i mecenasów znajdziemy Firlejów, Zamojskich, Lubomirskich, Branickich i Tęczyńskich.
W niektórych miejscowościach fundacje szpitalne miały charakter międzyreligijny. Okazały szpital parafialny w Bełżycach (1641), kryty rzadką wówczas dachówką, w znacznej mierze został sfinansowany przez tamtejszą żydowską synagogę, dużą sumę przekazał także lubelski złotnik Abraham Bomerson oraz „Żyd Kudłaty” po sprzedaży swojego domu na przedmieściach. Powstawały także szpitale innowiercze, we wspomnianych Bełżycach zaraz po katolickiej otworzono infirmerię kalwińską. Podobnie było w Babinie i Urzędowie. Żydowskie przytułki a potem szpitale, razem z bożnicami, istniały w Lublinie, Kazimierzu i Piaskach. W Łęcznej przy ul. Ruskiej (1620) oraz Ostrowie Lubelskim powstały szpitale cerkiewne, unickie.
BYŁEM CHORY A ODWIEDZILIŚCIE MNIE
Ze względu na centralne znaczenie w regionie największą koncentrację kościelnych placówek zdrowia znajdziemy w Lublinie. Oprócz najstarszej prepozytury Świętego Ducha, szpitala bonifratrów i szarytek, doniosłą rolę odgrywał szpital św. Łazarza przy kościele św. Wojciecha na Podwalu (obecnie diecezjalny dom rekolekcyjny). Ufundowany został przez krakowskiego wojewodę Mikołaja Zebrzydowskiego w r. 1605 i oddany w opiekę Bractwa Miłosierdzia, potem służyły tam szarytki. One otworzyły przy szpitalu szkołę dla sierot, w której uczono sztuki czytania i pisania oraz „innych pospolitych robót”. Niezwykłą inicjatywą wykazał się w r. 1663 ks. Mikołaj Sługocki, który wraz z konfratrami doprowadził do powstania „szpitala księży inwalidów” przy ul. Zamkowej w Lublinie; dotacja pochodziła z funduszy pozostawionych przez księży zmarłych bez testamentów. Lubelscy ewangelicy mieli swoją niewielką infirmerię w pobliżu dzisiejszego „murku z kwiatkami”, przy Krakowski Przedmieściu.
W kilkadziesiąt lat po śmierci Chrystusa w Jerozolimie, a potem w Antiochii i Aleksandrii, Jego uczniowie otwierali pierwsze leprozoria dla trędowatych. Była to znakomita forma naśladowania Pana w Jego trosce o chorych i odepchniętych. Wszystkie późniejsze fundacje, ochronki, przytułki, wreszcie szpitale, były odpowiedzią na Chrystusowe wezwanie: „Byłem chory, a odwiedziliście Mnie” (Mt 25).
PS. W nagraniu powiedziałem, że kościół – obecnie Karmelitów Trzewiczkowych – jest pod wezwaniem św. Jana Bożego. Nie, kościół jest pod wezwaniem św. Eliasza (proroka), a szpital pod wezwaniem św. Jana Bożego.
Nowe Radio? To ja o czymś nie wiem? Zawsze doceniałem talent kabaretowy świerszcza czy chrząszcza (duetowy kabaret Marcina), no i teraz jeszcze się bardziej objawił. Ja bym radził z przymrużeniem obydwu oczu słuchać Marcina, a nawet z przymrużeniem uszu. Ja zawsze to, co on mówi sprawdzam u jego żony. Teraz nie mogę, bo się im właśnie urodziła Helena(gratulacje).
https://vimeo.com/409854478/4dca037210
No ale, tak sobie gdybam, skoro on jest dyrektorem tego nowego, to może nie buja? Pożyjemy, usłyszymy!
Zagadkę znajdziecie w filmie. Po dobrym odpoczynku jutro od rana ruszają nasze fabryki – Maseczek Chirurgicznych (rozdaliśmy dzięki Wam już ponad 40.000 sztuk), Dzban (rozdaliśmy już blisko 40 ton). Cały czas przez weekend działały Dwie nasze Instytucje – Pomoc Psychologiczna i Maseczki Duchowe.
https://vimeo.com/409536357/c40d4b2efd
Ale! Ale! Oprócz tego Nowego – o czym mówią Krysia, Marcin i Grzegorz – wkrótce będą jeszcze najmniej dwie Nowe i Dobre Rzeczy. Dopracowują się właśnie.
Alleluja Siostry i Bracia!
Ks. Mietek
Jak możecie wspomagać?
Użyteczne telefony – 81 5342652 – maseczki: zbieranie krawcowych i krawców.
TELEFONICZNE WSPARCIE PSYCHOLOGICZNE
663 551 680
Użyteczne konto:
Maseczki:
Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu
ul. Jezuicka 4
20-113 Lublin
64 1240 1503 1111 0000 1753 2101
Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – maski.
Żywność dla ubogich:
Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu
ul. Jezuicka 4
20-113 Lublin
64 1240 1503 1111 0000 1753 2101
Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – dzban.
Przyzwyczajeni jesteśmy do miejsc w których widzimy od lat kościoły i świątynie, rzadko zdając sobie sprawę, że geografia architektury sakralnej ulegała dużym zmianom na przestrzeni wieków. Najlepiej widać to w Lublinie, gdzie w miejscu dawnych obiektów religijnych znajdziemy dzisiaj zaskakujące instytucje.
Największą bodaj zmianę dostrzec można w centrum Starego Miasta skąd zniknął ostatecznie w r. 1856 kościół p.w. św. Michała Archanioła. Najstarsza lubelska świątynia przez prawie 600 lat od swojego powstania stanowiła okazałe i centralne miejsce kultu w mieście, przez kilkanaście lat pełniła nawet funkcję katedry. Zniszczona przez Tatarów, kilkukrotnie ulegała pożarom, zawsze jednak była odbudowywana i odnawiana. Jej znaczenie zaczęło maleć po ustanowieniu diecezji lubelskiej (1805) i rozpoczęciu prac adaptacyjnych przy dawnym kościele jezuitów, przekształcanym w katedrę. Dodatkowym czynnikiem było narodowe zniechęcenie wywołane trzecim zaborem rosyjskim. Znakomity historyk kościelny ks. Jan Ambroży Wadowski tak podsumował przyczyny upadku fary św. Michała: „Społeczeństwo miejscowe ogarnęła jakaś martwota, magistrat miejski mało obchodziły teraz świątynie, a duchowieństwo wyższe, składające się z prałatów i kanoników, opuściło ręce i mniej gorliwym i ofiarnem okazywało się w podtrzymywaniu świątyni. Coraz więc większa postępowała ruina, bo żadnej nie przedsiębrano gruntownej restauracyi.” Uposażenie kościoła rozdysponowano do kilkunastu innych świątyń w diecezji, najwięcej przedmiotów przeszło do bazyliki dominikanów, do katedry trafił słynny krzyż trybunalski. Od 1846 r. przez 12 lat dokonywała się rozbiórka starodawnych murów, fundamenty wysadzano przy użyciu prochu. Szczątki ludzi pochowanych w przykościelnych grobowcach ekshumowano i przeniesiono do wspólnej mogiły na cmentarz przy ul. Lipowej. Historycy szacują, że koszty demontażu kościoła przewyższały potrzebne do jej naprawienia. Upadek fary św. Michała to jedno z najbardziej smutnych wydarzeń w historii Lublina, kładące się cieniem zarówno na duchowieństwo jak i wiernych świeckich. Od kilku lat pojawiają się inicjatywy reaktywacji kościoła, powstał nawet Społeczny Komitet Promocji Odbudowy Fary, jednak nie podjęto skutecznych działań w tej sprawie.
W czasach świetności lubelskiej fary inaczej wyglądało jej sąsiedztwo. Obecny Młodzieżowy Dom Kultury pierwotnie był plebanią, po zniknięciu kościoła zagościł tam żydowski sierociniec, a po wojnie kolejno dom starców i dom dziecka. Po drugiej stronie zachował się budynek księży mansjonarzy, obsługujących liturgię w farze, potem oddany na potrzeby wikariuszy, obecnie jest w rękach prywatnych. Tuż obok niego, przy ul. Archidiakońskiej dzisiaj mieści się Dom Opieki Społecznej, dawniej była tam m.in. szkoła parafialna, a także kościelny akademik, gdzie znalazł mieszkanie ks. Stefan Wyszyński, student KUL-u w l. 1925 – 1929.
RATUSZ I BROWAR W MIEJSCE KOŚCIOŁÓW
Dzisiejsza siedziba władz miasta, przy pl. Łokietka, nie przypomina w niczym budynku kościelnego. Jednak przez prawie dwa wieki w tym miejscu stał pierwszy kościół i klasztor karmelitów bosych p.w. NMP z Góry Karmel. Ufundowany został, wraz z dużym ogrodem, w r. 1619, przy nim powstała jedna z pierwszych kościelnych szkół z dobrym poziomem nauczania. Zabudowania zakonne zostały poważnie zniszczone przez Szwedów w r. 1655, a kompletnie zrujnował je pożar w r. 1803. Dopiero 20 lat później na jego miejscu powstał nowy budynek miejskiego ratusza, a zakonnicy przenieśli się do zabudowań przy ul. Świętoduskiej, gdzie rezydują do dzisiaj.
Bywalcy piwiarni przy ul. Bernardyńskiej nie zdają sobie sprawy, że ucztują w miejscu gdzie przez 150 lat wznosił się klasztor i jednonawowy kościół p.w. św. Kazimierza, prowadzony przez ojców reformatów od r. 1663. Na początku XIX w. kaznodzieje zakonni ostro krytykowali poglądy jakobińskie, co nie spodobał się gen. Jozefowi Zajączkowi ówczesnemu namiestnikowi Królestwa Polskiego. Dokonał on kasaty zakonu, a klasztor i kościół zostały zamienione początkowo na szpital, potem służyły jako koszary. Karol Vetter, jeden z bardziej zasłużonych inwestorów lubelskich, przebudował dawne dobra zakonne i umieścił w nich destylarnię wódek, a potem po rozbudowie, wielki browar. Podobne przeznaczenie obiekt ma i dzisiaj.
Zupełnie inne niż pierwotne przeznaczenie miał także obecny budynek Archiwum Państwowego w Lublinie, usytuowany na lewo od gmachu archikatedry. Tu przez prawie 200 lat mieściło się znakomite kolegium jezuickie utworzone w r. 1586 z fundacji późniejszego prymasa Polski Bernarda Maciejowskiego. Oprócz szkoły zabudowania wokół dzisiejszego Placu Katedralnego mieściły również pokaźną bibliotekę, drukarnię, aptekę oraz sale wykładowe dla alumnów seminarium duchownego. Brewe kasacyjne papieża Klemensa XIV z 1173 r. dotknęło także fundację lubelską. Opuszczone przez jezuitów budynki szybko się degradowały, renowacja przyszła wraz z lokalizacją w zakonnym kościele lubelskiej katedry (1832).
NA PLACU LITEWSKIM
Dominujący obecnie w krajobrazie Placu Litewskiego kościół św. Piotra i Pawła z r.1726, jest dzisiaj jedyną zachowaną świątynią w tej przestrzeni. Pierwszą były jednak drewniane zabudowania ojców bonifratrów, ulokowane na placu od strony obecnej ul. 3 maja już w r. 1649. Konwent lubelski obejmował kościół, klasztor oraz szpital. Wskutek braku donatorów bonifratrzy opuścili Plac Litewski w r. 1818, a ich budynki wyburzono. Trzecią, także dziś nieistniejącą budowlą sakralną, była prawosławna cerkiew, Sobór Podwyższenia Krzyża Świętego, zajmujący miejsce dzisiejszych fontann na placu. W zamiarze władz carskich, karzących zbuntowane miasta po Powstaniu Styczniowym, cerkiew miała być symbolem panowania cara i dominacji żywiołu rosyjskiego. Kościół górował nad płaszczyzną placu i przyćmiewał gabarytami stojący naprzeciw katolicki kościół kapucynów. Tuż po r. 1918, wskutek rosnących nastrojów antyrosyjskich zapadła decyzja o zburzeniu cerkwi, cegły i kamienie posłużyły za budulec Domu Żołnierza (im. Marszałka Józefa Piłsudskiego) przy ul. Żwirki i Wigury. Prace te sfinalizowano w r. 1927.
Zupełnie inną funkcję pełnił także piękny pod względem architektonicznym budynek Centrum Kultury, przy ul. Peowiaków. W 1749 r. wzniesiono tam klasztor sióstr wizytek, czyli Zakonu Sióstr Nawiedzenia NMP. Po pół wieku, w trakcie kampanii napoleońskiej siostry usunięto a obiekt zamieniono w szpital i koszary wojskowe. Władze carskie przekształciły kaplicę zakonną w cerkiew, do czasu zbudowania większej na Placu Litewskim.
Przejeżdżając al. Solidarności w kierunku Zamościa mijamy po prawej stronie zamek królewski z posągiem lwa, symbolu łączności Lublina ze Lwowem i raczej nie wiemy, że na miejscu tej ulicy stała największa żydowska synagoga, jedna z prawie 300 bożnic i synagog przedwojennego Lublina. Skromna tabliczka przypomina o bolesnej historii tej świątyni: „W tym miejscu mieściła się synagoga Maharszala i Maharama wzniesiona w 1567 r. zburzona przez Niemców w 1942 r.”
I tak można byłoby dalej wyliczać. Pierwsze chrześcijańskie kościoły – w sensie budowli – zaczęły powstawać dopiero w III wieku. Ruiny bodaj najstarszego budynku znajdują się w Duro Europos, w Syrii, w pobliżu granicy z Irakiem. Jego replikę możemy znaleźć w Yale Gallery, w mieście New Haven, w stanie Connecticut, w USA. To jeden z niewielu powodów, dla których warto odwiedzić kraj dawnych kowbojów.
Jednak przez pierwsze wieki chrześcijaństwa istniały Żywe Wspólnoty Wiernych, Ecclesia. Jak pisze znakomity liturgista ks. prof. Bogusław Nadolski – „Sakralne budowle nie należą do wewnętrznej istoty chrześcijaństwa…” Sw. Piotr w swoim pierwszym Liście (2,5) przypomina – Wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa”.
A to Jego Miłosierdzie, bez końca, wszystkie grzechy gładzące, radosne i proste, gorące. Miłosierdzie, które płynie z Jego Serca, Bożego Serca, obejmującego naszą maleńką Ziemię, i cały ogrom Wszechświata. Siostry moje i bracia moi! Ja wiem, że wirus, pandemia, ale jest Jego Miłosierdzie! Alleluja!
Dobre rzeczy jedzcie, dużo się śmiejcie i śpiewajcie!
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»
Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.
(J 20, 19 – 31)
PS. Duchowy odcinek Itinerarium pojawia się od niedawna o godz. 5:00 rano, chyba, że ktoś na stronie internetowej www.itinerarium.pl subskrybuje sobie przesyłkę – wtedy ma wieczorem poprzedniego dnia.