JAK LUBLIN KOCHA ŚW. JANA PAWŁA II

Lublin ma po Krakowie drugą pod względem długości ulicę imienia Jana Pawła II, dłuższą nawet o pół kilometra od alei w Warszawie. Lublin, a konkretnie KUL, wyprzedził jednak Kraków o 4 lata, przyjmując imię św. Jana Pawła II, krakowski Uniwersytet Papieski uczynił to w r. 2009. Jak jeszcze Lublin żyje dziedzictwem wielkiego polskiego świętego?

https://vimeo.com/411514767/e11c9a5556

Karol Wojtyła pierwszych 18 lat życia spędził w Wadowicach, następne 40 w Krakowie, pozostałe 27 już jako Jana Paweł II w Rzymie. Przez 24 lata, od października 1954 r. aż do wyboru na Stolicę Piotrową, Wojtyła jako profesor etyki prowadził zajęcia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Zatem Lublin jest w doborowym gronie czterech miast, naznaczonych długoletnią obecnością i aktywnością św. Jana Pawła II.

KUL – NASZ PROFESOR PAPIEŻEM

Do legendy przeszły nocne podróże koleją Wojtyły z Krakowa do Lublina, aby rano zaczynać wykłady z etyki. Oprócz zajęć dydaktycznych Wojtyła pracował naukowo czego owocem były wydawane przez uniwersytet książki, z „Miłością i odpowiedzialnością”  (1960) na czele. Pobyt w Lublinie przyczynił się także do powstania nieformalnego środowiska przyjaciół i uczniów, udających się na wspólne wakacje z „Wujkiem”; wśród nich byli wybitni późniejsi profesorowie KUL, choćby Maria i Jerzy Gałkowscy, którym biskup Wojtyła udzielił ślubu. Chyba największym dziełem duszpasterskim krakowskiego biskupa w Lublinie były wielkopostne rekolekcje dla studentów w 1961 r.

Wydaje się, że do r. 1978 KUL nie w pełni wykorzystywał potencjał Wojtyły, w jakiejś mierze wynikało to z Jego coraz bardziej sporadycznych przyjazdów do Lublina, zwłaszcza po przyjęciu godności kardynalskiej (1967). Po wyborze swojego profesora na papieża, uniwersytet szybko nobilituje Jana Pawła II. Już w 1982 r. startuje Instytut Jana Pawła II, międzywydziałowy ośrodek naukowy z misją podjęcia “studiów nad myślą i dziełem Papieża   Jana Pawła II oraz budowania wspólnoty osób w duchu głoszonej przez Niego nauki Chrystusa” (fragment statutu). Ta instytucja bardzo dynamicznie rozwija się pod kierownictwem ś. p. ks. prof. Tadeusza Stycznia, przyjaciela i następcy Wojtyły w katedrze etyki. W ostatnich latach skutecznie konkurują z lubelskim ośrodkiem podobne Instytuty w Krakowie i Warszawie, wspierane hojnie przez tamtejsze samorządy. W maju 1983 r. na dziedzińcu uniwersytetu zostaje odsłonięty pomnik papieża, jeden z najbardziej udanych w Polsce, a miesiąc później Jan Paweł II otrzymuje tytuł doktora honoris causa KUL. Collegium Jana Pawła II, 11- piętrowy gmach dydaktyczny wyłania się z fundamentów w r. 1985. Rok 1987 przynosi wizytę Papieża w murach uczelni, przy okazji Jego pobytu w Lublinie. Po śmierci Ojca Świętego, w hołdzie Jego osobie i dziełu, KUL wpisuje imię Św. Jana Pawła II w swoją oficjalną nazwę.

PAPIEŻ W BUDYNKACH I SERCACH

Mniej znanym dziełem, choć niezwykle cennym, związanym z osobą Jana Pawła II jest Fundacja Jego imienia. Powstała z Jego inicjatywy w r. 1981 i ma swoje domy w Rzymie oraz w Lublinie (od 1994 r.); jej celem w Polsce jest stworzenie pomostu pomiędzy Wschodem i Zachodem, co realizuje poprzez programy stypendialne, skierowane do studentów z  dawnych republik ZSRR, podejmujących naukę w Polsce, wsparcie otrzymuje rocznie ponad 150 osób. Lubelskim domem od początku kierują księża sercanie, bezsprzecznie największy wkład w ten ośrodek wniósł ks. Marian Radwan.

Nasza archidiecezja ma od r. 2012 parafię pod wezwaniem św. Jana Pawła II, w Lublinie. Wizytę św. Jana Pawła II w czerwcu 1987 r. upamiętnia gigantyczny krzyż z wizerunkiem Chrystusa, stojący w miejscu celebracji Mszy Świętej, obecnie w parafii św. Rodziny. Od ub. roku w dniu wizyty papieża w Lublinie, czyli 9 czerwca, w parafii tej można otrzymać odpust zupełny. Dla jego uzyskania, oprócz zwykłych warunków, należy także wezwać imię Maryi oraz św. Jana Pawła II. Papieska pielgrzymka sprzed 30 lat rozpoczynała się na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu na Majdanku, padły tam m.in. słynne słowa – „Niech pamiętają wszyscy, że człowiek nie może stać się dla człowieka katem, że musi pozostać dla człowieka bratem”. Do tego wydarzenia nawiązywały międzyreligijne spotkania modlitewne, w intencji pokoju na świecie, organizowane na terenie obozu przez ś. p. Abpa Józefa Życińskiego, skupiające przedstawicieli chrześcijaństwa, judaizmu, islamu i buddyzmu. Znakiem pamięci o obecności i słowach św. Jana Pawła II jest organizowana od 20 lat Droga Krzyżowa na Majdanku; nabożeństwo co roku odbywa się przed Niedzielą Palmową, zostało zainicjowane przez niżej podpisanego.

Miasto Lublin i region odwdzięczyły się Wojtyle i św. Janowi Pawłowi II mniej konkretnie. Ulica biegnąca obok miejsca papieskiej celebry zyskała miano Jana Pawła II  w r. 1990. Ojciec Święty został także odznaczony tytułem „Honorowego Obywatela Miasta Lublin” w r. 1998, była to inicjatywa ś. p. Abpa Józefa Życińskiego. Niestety, nie spełniły się zapowiedzi powołania, wspólnie przez miasto i diecezję, Centrum Jana Pawła II. W pierwotnej wizji, z r. 2006, miało ono być ośrodkiem naukowym, charytatywnym i kulturalnym nawiązującym do dziedzictwa papieża. Patrząc na inicjatywy w Krakowie (Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”) czy Warszawie (Centrum Myśli Jana Pawła II), trzeba stwierdzić, że Lublin nie wykorzystał, jak dotąd, możliwości dobrego spożytkowania obecności i działania Karola Wojtyły w mieście i regionie. Pozbawione innego wsparcia lubelskie Centrum Jana Pawła II działa jako instytucja kościelna, prowadzi fundusz stypendialny dla ubogiej i zdolnej młodzieży, organizuje marsze za życiem oraz koncerty charytatywne. Prezes Centrum, ks. prałat Tadeusz Pajurek, niestrudzenie podejmuje wysiłki w celu stworzenia godnego miejsca dla funkcjonowania ośrodka.

Lublin, podobnie jak inne miasta w Polsce, niezwykle mocno przeżywał dni po śmierci św. Jana Pawła II. W kwietniu 2005 r. dziesiątki tysięcy głównie młodych ludzi, maszerowały w skupieniu i modlitwie do miejsc, w których złożył wizytę Ojciec Święty, do par. św. Rodziny na Czubach, na Majdanek, na KUL i do archikatedry. Tamte wydarzenia dokumentuje unikatowy album „Pora na nas” oraz film telewizyjny.

Z inspiracji św. Jana Pawła II i Jego wezwania – „W wielu miejscach na świecie cierpi człowiek i woła o drugiego człowieka” – powstały w Lublinie dwa stowarzyszenia, Centrum Wolontariatu i Solidarności Globalnej, realizujące idee budowania cywilizacji miłości i szerzenia solidarności poprzez konkretne dzieła na rzecz bezdomnych, więźniów, uchodźców i chorych. Do myśli Papieża odwołuje się w swoich dziełach wychowawczych Fundacja Szczęśliwe Dzieciństwo, obejmująca troską zagubione dzieci i młodzież. Bardzo pozytywnym przejawem miłości do św. Jana Pawła II jest szkoła podstawowa nr 51 w Lublinie z ambitnym programem wychowawczym, opartym się na nauczaniu naszego papieża. W obliczu 40-lecia wyboru kard. Wojtyły na następcę św. Piotra ważne jest pytanie, co pozostało w naszych sercach z Jego przesłania i jak je realizujemy w życiu.

Itinerarium

STO LAT WIELKICH LUDZI Katolicki Uniwersytet św. Jana Pawła II

PS. Bywa na początku post scriptum – wiem, że KUL zakładał ks. Idzi Radziszewski, w nagraniu udało mi się tego zacnego rektora nazwać … Idziszewskim. Mea culpa.

https://vimeo.com/411513259/e25cb45b23

W pochmurne wtorkowe południe 9 czerwca 1987 r. stałem na dziedzińcu KUL wciśnięty w ponad pięciotysięczny tłum studentów, profesorów i innych szczęśliwców, wsłuchiwałem się w słowa „naszego” Papieża, nie mając świadomości, że uczestniczę w najbardziej historycznym momencie uczelni oraz  całego miasta. Przemawiał „nasz” Papież, nasz bo Polak, nasz bo profesor Uniwersytetu na którym ukończyłem studia ja sam i większość zgromadzonych wtedy słuchaczy. 

Dziedziniec Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego św. Jana Pawła II jest miejscem, gdzie rozegrały się bodaj najważniejsze wydarzenia w dziejach uczelni, obchodzącej właśnie stulecie istnienia. Żadna lubelska szkoła wyższa nie ma takiego miejsca, prostokąt otoczony murami dawnego podominikańskiego klasztoru, połacie zielonej trawy, dwie akacje, dwumetrowy pomnik św. Jana Pawła II ze składającym Mu homagium Prymasem Tysiąclecia, kard. Stefanem Wyszyńskim. Kardynał chadzał po tym dziedzińcu przez pięć lat, od 1925 do 1929 r., wkuwał tu prawo kanoniczne i przygotowywał swój doktorat na temat praw rodziny, Kościoła i państwa do szkoły. Potem, po wojnie, przez dwa lata (1946 – 1948) jako Wielki Kanclerz KUL – tytuł i funkcja przysługujące biskupom lubelskim – przemierzał tę przestrzeń na posiedzenia senatu. Sześć lat później, w październiku r. 1954, na ten dziedziniec wszedł młody ksiądz doktor Karol Wojtyła, z dyplomem rzymskiego Angelicum i rozpoczął wykłady z etyki. Kontynuował je przez następne 24 lata, zanim konklawe obwołało go papieżem w r. 1978, czterdzieści lat temu.

PAPIEŻ ODNAWIA DUCHA NA KUL

Wojtyła, już jako papież Jan Paweł II, wrócił na uniwersytet dziewięć lat później, 9 czerwca 1987 r. Po spotkaniu z przedstawicielami polskich uniwersytetów Ojciec Święty wyszedł na dziedziniec i po ustaniu wrzawy powitania mówił:

Jest Eucharystia równocześnie źródłem tej miłości – w nas. Źródłem tej miłości tu, w tym Katolickim Uniwersytecie… Uniwersytecie! Alma Mater! Jesteś objęty tą miłością, którą Chrystus do końca umiłował. Jesteś objęty Eucharystią. Trwaj w tym zbawczym uścisku Odkupiciela świata.

Służ Prawdzie! Jeśli służysz Prawdzie – służysz Wolności. Wyzwalaniu człowieka i Narodu. Służysz Życiu!

I na koniec, już poza oficjalnym przemówieniem: Zostawię wam przynajmniej jedną myśl bardzo osobistą … Jest to myśl o papieżu… próbuję zachować równowagę ducha wśród wszystkich zapóźnień zawodowych… Między innymi także w tym celu przyszedłem dzisiaj do KUL-u, ażeby tutaj doznać odmłodzenia, odmłodzenia ducha.

Nie przypuszczaliśmy także, że w rok później tym samym dziedzińcem przejdzie udając się po odbiór honorowego doktoratu prefekt Kongregacji ds. Doktryny Wiary kard. Joseph Ratzinger. Przez myśl nie przeszło nam wtedy, że gościmy przyszłego papieża, Benedykta XVI. Proroczo wybrzmiały również Jego słowa, wypowiedziane dokładnie 30 lat temu, w październiku 1988 r.: Przestajemy właściwie mówić o człowieku w należny mu sposób, o jego godności, o jego prawach, gdy mowę o Bogu skażemy – jako nienaukową – na wygnanie z obrębu rzetelnego myślenia, przenosząc ją w sferę czegoś, co jedynie subiektywne, choć może budujące. Mowa o Bogu należy do mowy o człowieku, stąd należy ona także do posłannictwa uniwersytetu. Jest ona w szczególności prawem i obowiązkiem katolickiego uniwersytetu.

NOBLIŚCI I PREZYDENCI NA DZIEDZIŃCU UCZELNI

Kilka lat wcześniej na tym samym KUL-owskim dziedzińcu  rozegrało się inne, bez wątpienia także historyczne spotkanie. Wówczas,  w gorące piątkowe południe 12 czerwca 1981 r. siedziałem z kolegami na rusztowaniu przy remontowanej właśnie jednej ze ścian budynku KUL. Na niepokaźnej scenie pośrodku dziedzińca stał Czesław Miłosz i recytował: „Który skrzywdziłeś człowieka prostego/ Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając …  Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta/ Możesz go zabić – narodzi się nowy. Spisane będą czyny i rozmowy”. Wsłuchiwaliśmy się w słowa, które tętniły wolnością i nadzieją zarazem. Niektórzy płakali. Długo czekaliśmy na taki dzień. Stał przed nami pierwszy polski noblista od ponad pół wieku, którego książek nie wydawano w kraju, a jego „Rodzinną Europę” czytaliśmy w samizdatach. To spotkanie było darem dla KUL-u i Polski, szczególnie dla uniwersytetu, który wówczas był jedyną wolną i katolicką uczelnią od Łaby do Władywostoku. Wyjątkowy charakter tamtego spotkania wzmagała także obecność Lecha Wałęsy, bohatera roku 1980. Nie wiedzieliśmy jeszcze, że za dwa lata on także powiększy grono polskich laureatów Nobla, tym razem będzie to nagroda pokojowa.

Wspominanym już dziedzińcem kroczyli również inni wspaniali i wielcy ludzie, zapraszani przez światłych rektorów i kanclerzy KUL. Wśród honorowych doktorów dostojny uniwersytet ma całą plejadę świata katolickiego – założyciela neokatechumenatu Kiko Arguelo, inicjatorkę ruchu Focolari Chiarę Lubich, charyzmatycznego lidera Wspólnoty Św. Idziego Andrea Riccardiego oraz kilkudziesięciu wybitnych kardynałów i biskupów. Kilkukrotnie KUL odważał się na wyróżnienia o charakterze absolutnie przełomowym. Do tych zaliczyć należy doktorat dla Helmuta Kohla (1989), niemieckiego kanclerza zasłużonego dla pojednania polsko – niemieckiego, dla księcia polskich poetów współczesnych  ks. Jana Twardowskiego (1999), dla wybitnego polskiego kompozytora Henryka Góreckiego (2004) czy znakomitego reżysera Krzysztofa Zanussiego (także 2004). Wyjątkowy charakter miały także honorowe doktoraty w trakcie pierwszego Kongresu Kultury Chrześcijańskiej (2000 r.), kiedy uniwersytet przyznał je – po raz pierwszy w historii – naczelnemu rabinowi Rzymu, Elio Toaffowi (zaprzyjaźnionemu ze św. Janem Pawłem II) oraz prawosławnemu patriarsze Bukaresztu, Teoktystowi. Dziewięć lat później te same tytuły odebrali prezydenci wolnych od sowieckiego jarzma państw słowiańskich – ś. p. Lech Kaczyński, Wiktor Juszczenko (Ukraina), Valdas Adamkus (Litwa), Valdis Zatlers (Łotwa) i pierwszy prezydent niepodległej Białorusi Stanisław Szuszkiewicz.

Dziedziniec KUL-u poznała również Joan Baez, wielka gwiazda  zaangażowanej muzyki rockowej; w listopadzie r. 1985 pojawiła się niespodziewanie w Lublinie (po zachęcie Wałęsy) i w auli kard. Wyszyńskiego zaśpiewała o wolności i solidarności, przy okazji kpiąc z Leonida Breżniewa. W ten sposób wolny świat zagościł w KUL-owskich murach, w mrocznych czasach tuż po stanie wojennym.

Pisząc o wielkich ludziach i KUL-u w roku stulecia uniwersytetu nie mogę pominąć bpa Mariana Fulmana, który podjął wraz z ks. Idzim Radziszewskim ideę powołania katolickiej uczelni w wolnej Polsce i przez pierwsze cztery lata użyczał jej sal w lubelskim seminarium duchownym.

O wielkości uczelni, a tak możemy mówić o KUL, świadczą m.in. wielcy ludzie, którzy dzielili się tutaj wielkością swojego ducha i myśli, swoich dzieł i czynów, rozmachem wyobraźni i umiłowaniem Boga oraz Ojczyzny. Ufać chcemy, że uniwersytecki dziedziniec i inne jego obiekty nadal gościć będą podobnych opisanym tytanów wiary, intelektu i otwartego serca.

Itinerarium

IDŹ I ROZMAWIAJ Kazanie na 3 Niedzielę Wielkanocną 26 kwietnia 2020

Dzisiaj na filmie komentuję ten fragment Ewangelii.

https://vimeo.com/411753049/9ba5d0d448

W razie pytań pozostaję do dyspozycji.

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali.

On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało».

Zapytał ich: «Cóż takiego?»

Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A my spodziewaliśmy się, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».

Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.

Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»

W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

(Łk 24, 13 – 35)

Itinerarium

OGŁOSZENIA PARA NORMALNE Niedziela 26 kwietnia 2020

Kazanie znajdziecie tutaj jutro rano, ale ogłoszenia dam już dzisiaj. Nie są parafialne, bo parafii nie mam, nie są tęż normalne, są prawie normalne (tak, już widzę komentarz – „jak autor …”).

Bilans naszej walki z wirusem wygląda następująco:

1. Mamy ok. 300 szyjących maseczki (do niektórych flizelina trafi dopiero w poniedziałek, bo najpierw musieliśmy ją zdobyć a potem pokroić na odpowiednie kawałki) Tu się można zgłaszać do szycia  81 5342652

2. Liczba wykonanych maseczek sięgnęła prawie 45 000. Powędrowały do szpitali, hospicjów, domów samotnej matki, policji, straży miejskiej, straży pożarnej i w wiele innych miejsc

3. Maseczki duchowe zamieniają się w koronki, psalmy i różańce, danych liczbowych brak. Tu się można zgłaszać – 514 245 292

4. Porady psychologiczne czynne są w godz. 8:00 – 20:00. Dzwonimy tutaj:   663 551 680

5. Liczba przekazanych paczek z żywnością przekroczyła 1 800 rodzin, w tonach jest tego ponad 50

6. Wysokość ofiar zebranych na tacę, czyli na konto wynosi … Nie wiem ile, bo księgowa była w polu i sadziła maliny, może w poniedziałek powie. Na pewno jest za mało, ale nie narzekam.  Konto Centrum Wolontariatu w Lublinie to: 64 1240 1503 1111 0000 1753 2101. Gdyby ktoś znał szczęśliwe numerki w totka, prosimy o kontakt telefoniczny lub mailowy.

7. Liczba sprzedanych Róż, bez których ani Rusz, w ciągu 2 dni wyniosła 168 sztuk, pozostały jeszcze 132. Trzeba je wykupić w poniedziałek lub wtorek, bo zwiędną i będzie strata. Róże dają pracę Monice i zasilą fundusz na wynajęcie trzeciego Domu Dla Wychodzących z Bezdomności w Lublinie. Numer do Róż 508 635 061, dzwonimy od poniedziałku od 9:00, smsy można wysyłać i dzisiaj

8. Liczba rannych w walce z wirusem to 2 osoby (Lena i Bogdan). Ich rany wynikają z powodu oddawania przez ww. osoby krwi. Bogdana nakłuto i krew pobrano. Lenę odesłano do poprawy

9. Imieniny w najbliższym tygodniu obchodzą:  Marzena (26.04), Zyta, Felicja (27.04), Waleria (28.04), Robert, Rita (29.04), Katarzyna, Marian (30.04), Józef (1.05), Zygmunt (2.05). Najlepszym upominkiem dla solenizantów jest bukiet róż

10. O urodzinach informuje na bieżąco Mark Zuckerberg na FB.

11. Nasze działania filmowała w sobotę ekipa z telewizji. Efekty mają być w połowie maja

12. Odwołano dwa śluby, brak informacji o planowanych chrztach.

13. Msza święta w intencji czytelników tych ogłoszeń odprawiona będzie w niedziele 27 kwietnia o 11:00. Niestety, uczestnicy są już w komplecie, brak wolnych 15 metrów.

14. Chrystus z martwych powstał i my tak samo z martwych wstaniemy. Alleluja!

https://vimeo.com/411716312/ece1ffae81

Itinerarium

DOBRY DOM DLA INNYCH o wielonarodowym obliczu Lubelszczyzny

Nikogo dzisiaj nie dziwi język ukraiński na ulicach miast czy we wsiach naszego regionu. Statystyki pokazują, że nasi wschodni sąsiedzi stanowią drugą co do liczebności narodowość. Wieloetniczność Lubelszczyzny ma wielowiekową historię, choć dzisiaj znajdziemy w tej mozaice przedstawicieli innych niż dawniej narodów, nawet bardzo odległych terytorialnie. A tu jest filmik:

https://vimeo.com/411064278/95afc36f97

DOBRY DOM DLA INNYCH

o wielonarodowym obliczu Lubelszczyzny

Trudno precyzyjnie określić liczbę obywateli Ukrainy przebywających w naszym regionie, niektóre dane mówią o prawie 100 000. Przeważają wśród nich etatowi pracownicy przedsiębiorstw i firm, pokaźny procent przyjmuje także prace sezonowe, zwłaszcza w sadownictwie i rolnictwie. Większość dużych sklepów ma wśród obsługi Ukraińców. Wszystkie lubelskie uczelnie kształcą ukraińskich studentów, na niektórych kierunkach stanowią oni procentową większość i decydują o istnieniu katedr i instytutów naukowych; w szkołach średnich (Lublin, Bychawa) funkcjonują klasy ukraińskojęzyczne. Obecność wschodnich sąsiadów da się także zauważyć w kadrze uniwersyteckiej i gronach nauczycielskich, działa u nas także blisko trzysta firm prowadzonych przez Ukraińców.

Coroczny przyrost przybyszów zza Bugu wynika z kilku przyczyn. Najpierw decyduje o tym bliskość geograficzna, w województwie lubelskim jest pięć z wszystkich ośmiu przejść drogowych łączących Ukrainę z Polską (i Unią Europejską), Lubelszczyzna jest naturalnym „pierwszym miejscem” do którego przyjeżdżają Ukraińcy. Po drugie, warunki płacowe w Polsce są zdecydowanie bardziej korzystne, tu też można bez problemów nabywać i przewozić towary, potrzebne zwłaszcza do zrobienia tzw. „euro – remontu”, czyli urządzania mieszkań i domów według standardów zachodnich. Po trzecie, wyraźny wzrost liczby imigrantów ze wschodu nastąpił po r. 2014 wskutek zagrożenia ze strony Rosji. Być może ostania eskalacja agresji rosyjskiej spowoduje kolejne fale przybyszów. Rodzice ukraińscy nie ukrywają, że wolą aby ich dzieci uczyły się i studiowały w bezpiecznym kraju, nieodległym od ich ojczyzny.

Oczywistym efektem napływu Ukraińców jest także rosnąca liczba małżeństw mieszanych, odczuwają to nawet parafie w archidiecezji, w kilku z nich w ostatnich latach zostało zawartych więcej małżeństw polsko – ukraińskich niźli pomiędzy obywatelami polskimi. Katolicy obrządku rzymskiego z Ukrainy nie mają problemu ze znalezieniem opieki duszpasterskiej, podobnie jest w przypadku wiernych obrządku greckiego, mogących uczęszczać na liturgie w parafii Narodzenia NMP przy al. Warszawskiej. W trudniejszej sytuacji są prawosławni, niechętnie korzystający z posługi Cerkwi, uznającej zwierzchność Patriarchatu Moskiewskiego. Rychłe potwierdzenie autokefalii dla Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego może stanowić wyzwanie dla tamtejszego duchowieństwa do objęcia duchową opieką wiernych przebywających w Polsce, także w naszym regionie.  

Inną nacją przybierającą na liczebności są Białorusini, z ich krajem sąsiadujemy również bezpośrednio. Szukają u nas pracy ze względu na bardzo trudną sytuację ekonomiczną u siebie, podejmują studia, niekiedy kontestując w ten sposób autorytarny system polityczny w swoim kraju.

Ze względu na atrakcyjne koszty studiów w ostatnich latach, da się zauważyć szczególnie w Lublinie, młodzież z innych krajów i kontynentów. Dotyczy to głównie Uniwersytetu Medycznego, na którym studenci pochodzą z ponad 50 krajów, wyróżnia się wśród nich duża grupa z Tajwanu. Biorąc pod uwagę wszystkie szkoły wyższe w mieście znajdziemy w nich studentów z prawie 100 państw, jest młodzież z Tajlandii, Arabii Saudyjskiej, Nepalu i Chin. Pod względem umiędzynarodowienia studiów Lublin jest liderem w skali kraju. Msze święte w języku angielskim odprawiane są w kościele akademickim KUL i rektoralnym przy ul. Staszica.

SZKOCI I WŁOSI

W dziejach Lublina bywały okresy, gdy drugą po Polakach nacją byli Niemcy, a trzecią … Szkoci. Tak było pod koniec XVI w., kiedy przybysze z północnej części Wysp Brytyjskich uciekali przed prześladowaniami religijnymi ze strony Anglików (i zarazem anglikanów). Dotarli również do Lublina, zajmowali się głównie handlem, a jeden z nich, Jan Autinlect został nawet wybitnym rajcą miejskim. Część szkockich rodzin uległa z czasem spolonizowaniu.

Znacznie wcześniej zaczęli napływać do naszego regionu Niemcy, początkowo osiedlając się głównie w miastach, poza Lublinem zamieszkiwali m.in. w Krasnystawie i Urzędowie. Trudnili się kupiectwem i rzemieślnictwem, szybko zajmowali także eksponowane stanowiska we władzach miasta. Niemieckiego pochodzenia był pierwszy konstytucyjny prezydent Lublina, Teodor Gruel – Gretz (1792 – 1794) a także Edward de Toll, rządzący miastem w l. 1838 – 1847. Bodaj najbardziej zasłużonymi dla miasta obywatelami pochodzenia niemieckiego byli Vetterowie. Seniorowi rodu, Karolowi, zawdzięczamy powstanie browaru, najpierw z Zawieprzycach a potem w Lublinie. Jego synowie, August i Juliusz przyczynili się do uruchomienia cukrowni i powołali pierwszą polską placówkę edukacyjną pod zaborem rosyjskim (1902), Szkołę Handlową – do dzisiaj funkcjonuje jako renomowane liceum ekonomiczne z imionami założycieli w nazwie. Juliusz Vetter był także fundatorem szpitala dziecięcego przy dawnej ul. Poczętkowskiej (dziś Staszica), z jego znacznym wsparciem finansowym zbudowano także gmach biblioteki miejskiej (im. H. Łopacińskiego) i muzeum lubelskiego.

Archiwa miejskie dowodzą, że w Lublinie pojawiali się i dość licznie osiadali od XVII w. Włosi. Najpierw byli to kupcy z Genui, potem specjaliści od budownictwa (dominowali w cechu murarskim), dużą rolę odegrali również aptekarze, lekarze i cyrulicy. Gilberti Georgius był bardzo znanym i cenionym lubelskim złotnikiem.  

PRZYBYSZE  Z KAUKAZU

Długą historię ma też diaspora Ormian na Lubelszczyźnie, pojawiają się już w średniowieczu a większy ich napływ odnotowuje się od r. 1630, po zawarciu unii pomiędzy kościołem ormiańskim i rzymskim. Nowym zjawiskiem jest współczesna emigracja z Armenii od l. 90-tych ub. wieku, obecnie w mieście i regionie zamieszkuje kilkadziesiąt rodzin pochodzących z tego kaukaskiego kraju. W 2005 r. lubelscy Ormianie ufundowali obelisk wdzięczności dla św. Jana Pawła II, który znajduje się przy kościele św. Rodziny w Lublinie.

 Innym narodem z Kaukazu, tym razem północnego,  którego przedstawiciele dość licznie zamieszkują nasz region są Czeczeni, uchodźcy po wojnach z Rosją w końcu ub. wieku. Funkcjonujący do niedawna w Lublinie ośrodek dla uchodźców oraz działające nadal trzy inne w pobliżu przyjmowały głównie Czeczenów, wielu spośród nich znalazło pracę i mieszkanie i dobrze zasymilowało się z tutejszym społeczeństwem. Społeczność muzułmańską w Lublinie, oprócz Czeczenów, stanowią także osoby pochodzenia arabskiego, przede wszystkim z Syrii i Iraku. Syryjskie korzenie ma Riad Haidar, ceniony lekarz i wieloletni radny sejmiku województwa lubelskiego. W Lublinie od lat działa Centrum Kultury Islamu, pełniące rolę ośrodka informacyjnego oraz domu modlitwy dla lokalnych muzułmanów.

https://vimeo.com/411064278/95afc36f97
Itinerarium

RELACJA Z PIĄTKU 24 KWIETNIA 2020

Tak to wszystko wyglądało, oglądajcie, czytajcie, rozpowszechniajcie, z podziękowaniami. MP

https://vimeo.com/411402928/d15a4b924d
Itinerarium

AD MAIORA NATUS SUM

Wzgórze na Czwartku należy do najwyższych w Lublinie, tam też miało swoje początki miasto. Archeologowie datują osadnictwo na Czwartku na koniec pierwszego tysiąclecia. Aż do r. 1934 na wzgórzu królował najstarszy lubelski kościół p.w. św. Mikołaja. Wtedy na gruntach parafii wyrósł okazały budynek Wyższego Gimnazjum Biskupiego Męskiego, od początku zwanego Biskupiakiem.

20200424 Słowo Boże Piątek 

https://vimeo.com/411059065/649975f7b9

Do swojej właściwej funkcji Biskupiak wrócił 27 lat temu, kiedy Archidiecezja odzyskała budynek, a ówczesny metropolita lubelski, abp Bolesław Pylak wydał dekret o powołaniu XXI Liceum Ogólnokształcącego im. św. Stanisława Kostki. Za dewizę przyjął słowa Świętego, Ad maiora natus sum – Do wyższych rzeczy jestem stworzony. Wcześniej szkoła podzieliła los większości katolickich placówek edukacyjnych, likwidowanych przez komunistyczne władze w Polsce na przełomie lat 50 i 60-tych ub. wieku. Ocalało tylko kilka znakomitych szkół; w Lublinie, gdzie po wojnie zainstalowała się Polska Ludowa, pogrom dotknął wszystkie szkoły katolickie, włącznie z Biskupiakiem. Pomimo pierwotnych zamiarów zaniechano zamknięcia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Katolicka edukacja po represjach niemieckiego okupanta rychło doznała kolejnych dotkliwych szykan ze strony komunistów.

NARODZINY SZKOŁY

Biskupiak zawdzięcza swoje istnienie niezwykłej wizji bpa Mariana Leona Fulmana. Tuż po pierwszej wojnie światowej pasterz kościoła lubelskiego widział konieczność polonizacji edukacji, noszącej po zaborach piętna rusyfikacji i germanizacji. Jednocześnie zabiegał o katolicki charakter nauczania wobec pojawiających się tendencji laicyzujących w życiu społecznym. Ideę kształcenia i wychowania w duchu katolickim realizował bp Fulman najpierw przez powołanie KUL-u (1918), następnie poprzez utworzenie Mniejszego Seminarium Rzymskokatolickiego czy Wyższego Gimnazjum Biskupiego Męskiego w Lublinie – początkowo Biskupiak funkcjonował pod tymi dwiema nazwami. Lubelski ordynariusz pisał: – Kapłana do szkoły wieść powinien duch apostolski i pragnienie szerzenia królestwa Bożego. Gdyby nie kochał szkoły i nie stanowiło jego radości przestawanie z dziećmi i nauczanie ich słowa Bożego, to by świadczyło o braku powołania i braku poczucia obowiązku bardzo ważnego na jego stanowisku.

Bp Fulman potrafił znakomicie dobierać sobie współpracowników do realizacji prawdziwie Bożych dzieł. Powstanie nowej szkoły powierzył ks. Zenonowi Kwiekowi, doświadczonemu i skutecznemu działaczowi katolickiemu. Wśród kolejnych dyrektorów znajdziemy m.in. ks. Kazimierza Gostyńskiego, dziś błogosławionego męczennika Kościoła Katolickiego. Księdzu Gostyńskiemu Lublin zawdzięcza powstanie najpierw męskiego gimnazjum im. Hetmana J. Zamojskiego i żeńskiego im. Unii Lubelskiej (obydwie szkoły istnieją do dzisiaj). Bardzo istotny wkład w rozwój szkoły wniósł ks. Michał Słowikowski, kierujący gimnazjum w trudnych czasach przed wojną i po jej zakończeniu, aż do likwidacji placówki w r. 1962.

Wzniesienie kilkupiętrowego gmachu Biskupiaka  – wówczas była to bez wątpienia największa szkoła w Lublinie, pięciopiętrowa – wymagało ogromnych nakładów finansowych. Na ten cel udało się zebrać 2 mln przedwojennych złotych, co dzisiaj odpowiada kwocie ponad 30 mln zł. Oprócz datków zbieranych wśród wiernych, niezwykłą ofiarnością wykazali się kapłani, ochotnie opodatkowujący się na potrzeby nowej instytucji. W r. 1934, po jedenastu latach nauki w tymczasowej siedzibie przy ul. Zamojskiej, uczniowie przenieśli się nowej szkoły, jak się okazało jedynie na 4 lata, do wybuchu wojny. Wtedy Niemcy zlokalizowali w niej koszary wojskowe, a Sowieci szpital. Nowa władza oddała jedynie część pomieszczeń do dalszego funkcjonowania szkoły, a w 1962 r. zlikwidowała ją całkowicie, umieszczając w obiekcie Zespół Szkół Pedagogicznych i Technicznych, taki stan trwał do r. 1993.

Pierwotną ideą szkoły było przygotowanie intelektualne, moralne i duchowe przyszłych kandydatów do kapłaństwa. Mury Biskupiaka opuściło ponad 200 przyszłych kapłanów, diecezjalnych i zakonnych. Wśród absolwentów szkoły znajdziemy trzech biskupów – Józefa Drzazgę (biskupa diecezji warmińskiej, zm. 1978), Ryszarda Karpińskiego (biskupa pomocniczego archidiecezji lubelskiej), Antoniego Pacyfika Dydycza (biskupa diecezji drohiczyńskiej), oraz dwóch arcybiskupów, metropolitę archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej abpa Zygmunta Kamińskiego (zm. 2010),  oraz  metropolitę warszawskiego abpa Stanisława Wielgusa.  Biskupiak ukończył także Andrzej Czuma, minister sprawiedliwości (2009), liczne grono wybitnych profesorów KUL, członkowie AK a także późniejsi działacze opozycji antykomunistycznej.

NOWY START

Z zupełnie nową sytuacją przyszło zmierzyć się  organizatorom życia szkoły po decyzji Komisji Majątkowej (2 kwietnia 1992 r.) przywracającej prawowitą własność lubelskiemu Kościołowi. Na fali pierwszego antyklerykalizmu w wolnej Polsce z lat 90-tych ub. wieku, powrót Biskupiaka oprotestowali rodzice uczniów dawnego Liceum Pedagogicznego, nauczyciele oraz lubelski oddział ZNP. Do władzy w Polsce sposobił się właśnie Sojusz Lewicy Demokratycznej, spadkobierca PZPR, niechętnie skłaniający się do oddawania odebranych przemocą dóbr kościelnych (w lipcu 1962 r. milicja otoczyła szkołę i wymieniła zamki w drzwiach). Trudnego zadania wskrzeszenia szkoły katolickiej podjął się pierwszy dyrektor nowego Biskupiaka, ks. Krzysztof Targoński. Ks. Krzysztof nie dokończył gimnazjum na Czwartku, był świadkiem akcji milicji, odbierającej ks. Słowikowskiemu klucze od szkoły. W rok po odzyskaniu budynku ruszyła już nauka w liceum dedykowanym św. Stanisławowi Kostce, patronowi polskiej młodzieży. Rewolucyjne, z perspektywy historii, były dziewczęta, które po raz pierwszy pojawiły się w murach dawnego Mniejszego Seminarium Duchownego w roku szkolnym 1993/94.

Dzisiaj szkoła – dogasające gimnazjum i liceum – kształci 730 uczniów. Reprezentuje znakomity poziom, o czym świadczy wskaźnik zdawalności na maturze, niejednokrotnie stuprocentowy, plasuje się także wysoko w rankingach liceów w skali Polski. Chlubić się może licznymi laureatami konkursów i olimpiad, w zasadzie ze wszystkich przedmiotów. Ks. Grzegorz Strug jest  związany ze szkołą od lat szesnastu, kieruje nią od siedmiu lat; jest dziewiątym dyrektorem w prawie stuletniej historii Biskupiaka.  

Szkoła na Czwartku poprzez wysoki poziom nauczania i standardy wychowania stanowi jeden z ważniejszych czynników podtrzymywania tożsamości katolickiej w archidiecezji i regionie. – Zapewniając nauczanie na wysokim poziomie, szkoła katolicka ukazuje zarazem chrześcijańską wizję człowieka i świata, która umożliwia młodym podjęcie owocnego dialogu między wiarą a rozumem. Jej powinnością jest też przekazywanie wartości, które mają sobie przyswoić, oraz prawd, które winni odkrywać, «ze świadomością, że wszystkie ludzkie wartości znajdują pełne urzeczywistnienie i w konsekwencji swą jedność w Chrystusie» – ten wymóg określony przez św. Jana Pawła II, Biskupiak realizuje w sposób wybitny.

Itinerarium

BEZ RÓŻ ANI RUSZ!

Myślę, że to dobra propozycja dla każdego z Was, no może dla co drugiego.

Relacja z czwartku 23 kwietnia 2020 r.

https://vimeo.com/411054973/388306f7f0
Itinerarium

Z LUBLINA PO WOLNOŚĆ POLSKI

Trzykrotnie Lublin stawał się tymczasową siedzibą najwyższych polskich władz. Po raz pierwszy urzędował tu w r. 1809 Rząd Centralny Obojga Galicji, przez pół roku jego prezesem był hr. Stanisław Kostka Zamoyjski. Ponownie centrum polskiego życia politycznego  zawitało do Lublina sto lat temu, kiedy pod przywództwem Ignacego Daszyńskiego rezydował tu Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej. Pierwsza władza w niepodległej Polsce, zwana „rządem Lubelskim” przetrwała nad Bystrzycą jedynie pięć dni, do 11 listopada 1918 r., dalszą misję Daszyński kontynuował już w Warszawie. Wreszcie pod koniec lipca 1944 r. władze sowieckie zainstalowały w mieście komunistyczny quasi–rząd, Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN), na czele z przewodniczącym Edwardem Osóbką – Morawskim, rządzącym krajem przez kolejne 164 dni.

https://vimeo.com/410738471/1084ee594c

Listopad roku 1918 wieńczył rozbudzone cztery lata wcześniej marzenia o wolnej Polsce, szczególnie żywe na Lubelszczyźnie. Pierwszą nadzieję przyniosły zwycięstwa wojsk austro-węgierskich, latem 1914 r. pokonały armię Mikołaja II pod Kraśnikiem i Komarowem. Po ponad stu latach pierwsi Rosjanie zaczęli opuszczać miasto, definitywnie władze i wojska okupanta ewakuowały się z miasta i regionu w sierpniu 1915 r., po pięknej wiktorii polskich kawalerzystów w bitwie pod Jastkowem. Tuż po niej od strony Strzeszkowic wmaszerował do Lublina 5 szwadron I Brygady Legionów Polskich, przedefilował przez Krakowskie Przedmieście radośnie i tłumnie witany przez mieszkańców. Kolejnego dnia miasto ujrzało na Pl. Litewskim paradę ułanów z 1-go szwadronu, lublinianie dziękowali z nimi Bogu za polskie wojsko w trakcie Mszy Św. w katedrze. Za rok w Lublinie uroczyście proklamowano tzw. Akt 5 listopada 1916, gwarantujący w przyszłości powstanie Królestwa Polskiego, a tysiące mieszkańców modliło się o wolną Polskę wypełniając szczelnie plac przed katedrą oraz sąsiednie ulice.

Wydarzenia na frontach pierwszej wojny światowej, a zwłaszcza rewolucja bolszewicka, szybko przybliżały perspektywę pełnej niepodległości.  Rok 1917 i 1918 przynosi powstanie pierwszych polskich instytucji, Komitetu Technicznego, Krajowej Rady Gospodarczej i Głównego Komitetu Ratunkowego. Legalnie odbywają się obchody rocznic powstań narodowych czy konstytucji 3 maja, szczególnie doniosły przebieg miało świętowanie setnej rocznicy urodzin Tadeusza Kościuszki. Powstają wtedy w Lublinie szkoły z językiem polskim, m.in. zainicjowana przez bł. ks. Kazimierza Gostyńskiego  Szkoła Realna Zrzeszenia Nauczycieli im. Hetmana Jana Zamoyskiego (do dziś renomowane liceum). Miasto gości ogólnopolski zjazd zjednoczeniowy organizującego się ruchu skautingowego, dając początek Związkowi Harcerstwa Polskiego. Czynne są teatry i kabarety, rozkwita prasa, prezentująca poglądy wszelkich opcji politycznych,. Lublin, oprócz Warszawy i Lwowa był wówczas głównym tyglem ścierających się wizji przyszłej Polski, do głosu dochodziły ugrupowania lewicowe, ludowe, narodowe i demokratyczne, nie tylko polskie ale i żydowskie (wyznawcy judaizmu stanowili wówczas większość populacji miasta).

TYMCZASOWY RZĄD POLSKI

Jesień roku 1918 przyniosła rozpad monarchii austro-węgierskiej i słabnięcie Prus, co stwarzało doskonałą okazję dla Polski do wybicia się na niepodległość. Lublin stał się areną wydarzeń, które w istocie zdecydowały o przyszłości odradzającej się Ojczyzny. Stolica austriackiej Generalnej Guberni nadawała się znakomicie do ogłoszenia powstania odnowionego państwa, to było pierwsze wielkie polskie miasto wolne od okupanta, 2 listopada wojska cesarskie opuściły Lublin, Warszawa pozostawała jeszcze w rękach Niemców. Nadchodziło także szybko niebezpieczeństwo ze Wschodu, sympatyzujący z bolszewizmem rewolucjoniści szykowali się do przewrotu na podobieństwo tego w Rosji. Z drugiej strony niejasne stanowisko endecji czekającej na rozwiązania traktatowe, mogło doprowadzić do tego, że o losach Polski decydowałyby europejskie mocarstwa. Stronnictwa niepodległościowe i ludowe silne w Galicji i na Lubelszczyźnie, postanowiły działać szybko i intensywnie. Pod koniec października pojawia się w mieście Jędrzej Moraczewski, reprezentujący uwięzionego wówczas Piłsudskiego, zapadają decyzje o zbrojnym przejęciu władzy, skuteczna okazała się agitacja w polskich pułkach służących dotąd pod flagą austriacką. Już 2 listopada przed lubelską katedrą blisko 1000 oficerów i żołnierzy składa przysięgę służby Polsce. Do Lublina zjeżdżają znani dowódcy wojskowi, płk Edward Rydz-Śmigły, generałowie Tadeusz Rozwadowski i Kajetan Olszewski, a także politycy, którzy za kilka dni ogłoszą powstanie pierwszego polskiego rządu.

Ignacy Daszyński przybywa z Krakowa do Lublina wieczorem 7 listopada, aby stanąć na czele Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej. Tego samego dnia na lubelskich murach rozklejane są afisze z odezwą w której rząd deklaruje, że „przejmuje w swoje ręce pełnię władzy do chwili zwołania Sejmu Ustawodawczego”. Daszyński, mianowany jednocześnie premierem, ministrem spraw zagranicznych i sprawiedliwości, wraz z dziesięcioma innymi ministrami zajmuje pomieszczenia w dawnym pałacu Lubomirskich przy Pl. Litewskim, będącym wcześniej siedzibą władz zaborczych. Następnego dnia drukowane i kolportowane są obwieszczenia z „Manifestem do Ludu Polskiego”, zawierające program nowego rządu. Początkowo do Lublina zamierzał także zjechać Piłsudski, uwolniony z więzienia w Magdeburgu, ostatecznie zostaje w Warszawie, a Daszyński ze swoim gabinetem przemieszcza się do stolicy, aby oddać się w ręce Naczelnika Państwa. Tak kończy się pięciodniowa historia „Rządu Lubelskiego”, który dał początek II Rzeczpospolitej, sto lat temu.

CENA NIEPODLEGŁOŚCI

Kończąca się wojna postawiła przed nowymi władzami wiele poważnych problemów, szczególnie dotkliwie odczuwanych przez wschodnią Polskę. To właśnie ona była terenem najcięższych walk, przez ponad cztery lata trasowały ją wojska rosyjskie, austriackie i niemieckie. Świadectwem tamtych czasów są liczne cmentarze wojskowe a dramat Polaków ukazuje fakt, że byli wcielani, niejednokrotnie siłą, do wrogich armii, stawali przeciw sobie odziani w  mundury zaborców.

Na Lubelszczyźnie tułali się jeńcy wojenni kolejnych chwilowych zwycięzców, uchodźcy z podbijanych terenów, rodziny chłopskie wypędzane ze swoich siedzib. Kontrybucje wojenne zubożyły dziesiątki tysięcy rodzin, nigdy nie policzono ofiar epidemii, głodu, gwałtów i grabieży. Polska niepodległość rodziła się kosztem wielkich ofiar ludzkich i materialnych.

Swoistym epilogiem pamięci o polskiej niepodległości, rodzącej się przed wiekiem w Lubinie jest pomnik Marszałka Piłsudskiego na Placu Litewskim. Jest efektem determinacji Zbigniewa Wojciechowskiego, patrioty i samorządowca, który w r. 2001 doprowadził do ustawienia monumentu w centrum Lublina. Nielegalnie według przepisów prawa, bo bez zgody władz. Stoi do dzisiaj i przypomina, że w imię wolności i niepodległości warto łamać złe prawa. Tak, jak to uczynili Piłsudski, Daszyński i inni w r. 1918.  

Itinerarium

PACZKI DO KOCKA A MASECZKI DO BANKU I DO RÓŻ! Wszystko widać i słychać na filmie, na końcu jest błogosławieństwo.

Ks. Mietek

https://vimeo.com/410719545/ca4c58ca3c

Jak możecie wspomagać?

Użyteczne telefony – 81 5342652 – maseczki: zbieranie krawcowych i krawców.

TELEFONICZNE WSPARCIE PSYCHOLOGICZNE

663 551 680

Użyteczne konto:

Maseczki:

Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu

ul. Jezuicka 4

20-113 Lublin

64 1240 1503 1111 0000 1753 2101

Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – maski.

Żywność dla ubogich:

Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu

ul. Jezuicka 4

20-113 Lublin

64 1240 1503 1111 0000 1753 2101

Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – dzban.

Itinerarium