Wtorek 24 października 2023
Napiszę dziś coś, co może niektórych z Was zirytować, ale pesel mam taki, że muszę pisać to, co myślę i czuję. Nawet za cenę antylajków czy jak tam inaczej nazwać niepochlebne komentarze.
Od pewnego czasu dziękuję Ukraińcom, w Polsce głównie Ukrainkom i ich dzieciom, tam nad Dnieprem i Prutem także mężczyznom. Dziękuję tym, którzy przyszli do nas, przyjechali, czasem na pieszo przywędrowali. Naprawdę szczerze dziękuję.
Bo w końcu wybudzili nas Polaków z tego spokojnego żarcia, picia, wypalania pośladków na wszystkich gorących plażach. Bo wybudzili nas – pokolenie Solidarności, Pokolenie JP2, wielbicieli Piłsudskiego (który zdradził Petlurę) i innych – z błogosławionego szczęścia dogorywania w dobrobycie. Co prawda jeszcze nie takim jak nad Sekwaną czy Tybrem, ale i ten nadwiślański jest bardzo chory.
I wychodzę, kiedy słyszę podziękowania ze strony Ukrainek i Ukraińców. Przecież, my k … (kochani!), my Polacy, nic wielkiego nie zrobiliśmy, przecież jesteśmy Polakami, którzy gościnność mammy w duszach, bo Gość w Dom, to Bóg w Dom!
Bardzo Wam, siostry i bracia z Ukrainy, dziękuję, szczerze i serdecznie. I proszę, jeśli chcecie, zostańcie u nas jak najdłużej. Najlepiej na zawsze albo choćby na sto lat.