KRÓLOWIE NA WOJNIE  NA POCZĄTKU  ROKU

Poniedziałek 3 stycznia 2022

Ach, ten początek roku! W Piśmie Świętym, konkretnie w Księdze Samuela, czytam: „Na początku rokugdy królowie zwykli wychodzić na wojnę …” Ta aluzja biblijna w kontekście tego, co dzieje się na granicy Ukrainy i Rosji, brzmi złowrogo. Bardziej złowrogo niż dawny kabaretowy hit (Tadeusz Ross, link na końcu), kiedy zastanawialiśmy się w stanie wojennym czy na nasz polski kocyk wejdą „czerwone mrówki”.

Armia Czerwona weszła w 1956 r. na Węgry tłumiąc tamtejsze powstanie, ginie kilka tysięcy ludzi. Potem Sowieci wybrali się w 1968 r. do Pragi, znów były ofiary, ostatnim aktem interwencji ZSRR była – nieudana – inwazja na Afganistan (1979). Piętnaście lat później ZSRR przebrany już w szaty Federacji Rosyjskiej, próbował dławić ambicje niepodległościowe Czeczenów, udało się m.in. dzięki milczeniu Reszty Świata, aktu finałowego dokonał Putin. Następnie nowy rosyjski car wszedł w rytm sportowy, w trakcie Olimpiady w Pekinie (2008) ukarał Gruzję za marzenia o UE i NATO. Zimowa Olimpiada w rosyjskim Soczi (2014) kończyła się 23 lutego, ale już 20 lutego zielone ludziki zaczęły opanowywać Krym, a za niespełna dwa miesiące potem Donbas.

Na wszelki wypadek przypominam, że tegoroczne zimowe igrzyska w Chinach rozpoczynają się 3 lutego i kończą 20-go, w niedzielę. Bardzo nie chcę wojny, codziennie modlę się o pokój. Dwa dni temu gościłem w Lublinie ks. Sergieja, prawosławnego kapelana wojskowego, służącego w Donbasie, na froncie. Obejrzałem filmy, które nagrał, dzień w dzień rośnie liczba ostrzałów z jednej i drugiej strony. W słowach i gestach kapelana i towarzyszących mu osób brzmiało przekonanie, że w razie wojny chcą walczyć, a nawet gotowi są umrzeć. Coś w rodzaju – Wchodźcie, pewnie wygracie, ale łatwo się nie damy.

I dwa dni temu mieliśmy Światowy Dzień Pokoju, może nawet wybrzmiała taka intencja w czasie Mszy Świętych.

Pomruki wojenne można różnie przeżywać, wyrzucić poza nawias, zbyć pokiwaniem głowy albo sprowadzić do oglądania przekazów medialnych. Dopóki jakiś dziwny dron nie nadleci nad nasze domy. Niczego podobnego nie życzyłbym sobie ani komukolwiek.

Jeśli macie jakichś przyjaciół, znajomych z Ukrainy, zadzwońcie do nich, wyślijcie esemesa czy maila. I jeśli wierzycie w moc modlitwy pomódlcie się za Ukrainie i o pokój tam i na całym świecie.

Fotka: W drodze z Ukrainy do Polski

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.