PUSTE NIEBO ZIEMIAPEŁNA BOGA

Kazanie Niedziela 2 stycznia 2022

Na jednym z obozów dla młodzieży, już chyba w tym wieku, młody chłopak czytał, pierwszy raz samodzielnie, prolog Ewangelii wg.  św. Jana (dziś wybrzmi w kościołach) i skomentował potem:

– No, musiał gość zdrowo się najarać, żeby odpalić taką bombę. Nic nie kumam, ale podziwiam.

Ten sam chłopak recytował także psalm 114, werset trzeci „Jordan swój bieg odwrócił” , wymawiając „Dżordan …” Potem tłumaczył, że Jordan kojarzył mu się tylko z koszykarzem, Michaelem, a nie z jakąś rzeką w Izraelu. Bywa tak dlatego – być może – ponieważ do zdania egzaminu np. przed przystąpieniem do pierwszej komunii świętej nie wolno mylić się w wyliczaniu przykazań kościelnych, znajomość choćby imion ewangelistów nie jest wymagana.

Wracam do Ewangelii, Słowo Ciałem się  stało. I już się nie odstało, nie pamiętam, który z polskich poetów tak dopowiedział, bardzo trafnie zresztą. Jakie są tego konsekwencje? Po pierwsze – niebo, w znaczeniu przestrzeni ponad nami ale także w rozumieniu jakiejkolwiek innej przestrzeni jest puste, dobrze wyraża to polska kolęda „Opuściłeś śliczne niebo, obrałeś barłogi” (pięknie interpretowała tę pieśń Irena Santor). Jedynym niebem, w którym odnaleźć możemy Wcielonego Boga są nasze serca oraz serca ludzi, których spotykamy. Jeśli mówimy „Ojcze Nasz, któryś jest w niebie”, to właśnie nie patrzmy ku galaktykom, ale w lustra albo w twarze ludzi obok nas.

Szukam i wciąż znajduję ślady bliskiej i mocnej obecności zamieszkałego (zameldowanie stałe, nie tymczasowe!) wśród nas Boga. Jeden przykład, żeby nie nudzić. Rodzice pani Joanny Dudy – Gwiazdy (żony Andrzeja), oddali tuż przed ostatnią światową wojną swoje ślubne, złote, obrączki na Fundusz Obrony Narodowej, nic cenniejszego nie mieli.  A jej matka uratowała z małego muzeum w Krzemieńcu Podolskiego (polskiego wówczas) rękopis „Balladyny” Juliusza Słowackiego. We współczesnym języku  to przypadek, naprawdę to dzieło zamieszkałego wśród nas Boga. To, na wypadek Wojny 2022, przypominam.

To Słowo zamieszkało wśród nas, we mnie i w każdym z Was. Na stałe. Radosnego i pięknego czasu!

Prolog Jana

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.

Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.

Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.

Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie».

Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.

Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

(Ew. św. Jana 1 rozdział)

Fotka – ojciec Igor , Białorusin w tańcu, zdjęcie ilustracyjne , bo Bóg mieszka w każdym z nas.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.