TO WALNIJMY TEN MUR DO USTRZYK NA  ŚWIĘTA

Piątek 3 grudnia 2021

Boże Narodzenie to święta rodzinne, ten mit wymyślił komunistyczny diabeł i skutecznie wcielił w świadomość Polaków, wypierając podstawowy sens tych Świąt. Przypomnę, że określenia „święta rodzinne” komuniści używali zamiast Bożego Narodzenia, chodziło o to, żeby wyrugować z języka treści religijne, prawie się to udało.

W istocie Boże Narodzenie jest świętem Boga, jest początkiem naszego zbawienia i zapowiedzią Życia Wiecznego, świetnie ujmują to polskie kolędy na czele z genialną kompozycją Franciszka Karpińskiego, czyli „Bóg się rodzi!” (zaraz wybije 230 lat, jak po raz pierwszy wybrzmiała).

         A święta rodzinne? Cóż, jeśli nie świętujemy codziennie błogosławionego daru Rodziny, to 24 grudnia gwarantowana jest kłótnia i podła atmosfera.

Poświętujemy w Polsce bardziej ubogo niż wcześniej, rachunki za zakupy sami widzicie, benzynę radzę kupić zawczasu bo cena spogląda już w kierunku siedmiu złotych za litr.

Teraz o uchodźcach, ich rodzinach. Przypomnę, jestem od ponad 40 lat zdecydowanym pro państwowcem, czyli popieram silne, prężne, skuteczne i dobrze zorganizowane struktury państwowe. Nawet doradzam jak to zrobić, będąc członkiem niektórych gremiów ministerialnych. Zawsze postulowałem, że powinniśmy umieć strzec granic Polski i nie wpuszczać niepożądanych intruzów.

Jestem jednak także człowiekiem i chrześcijaninem, wierzącym w Ewangelię i dlatego całym sercem, duszą i energią popieram przyjmowanie uchodźców. W tym przypadku moje państwo poniosło klęskę, wykorzystując sytuację na granicy z Białorusią do celów politycznych. Skutecznie nastraszyło połowę narodu, że na granicy stoją terroryści i źli ludzie. Nieprawda i kłamliwa propaganda. Wiem to, bo bywam na granicy z Białorusią, wcześniej bywałem od strony Białorusi bardzo często. Tam są przeważnie zdesperowani ludzie, rodziny z dziećmi także. Są tam też nabrani przez przemytników naiwniacy, szukający krótkiej drogi do kolorowej i rzekomo szczęśliwej Europy, może i potencjalni terroryści albo szpiedzy różnej maści (Łukaszenki, Putina, może i chińscy). Dobre, skuteczne państwo, potrafi sobie szybko z takimi typami poradzić. Słabe państwo buduje mur i zaraz ten mur trzeba pierdyknąć (jak mawia młodzież) do Ustrzyk Górnych. Na przejściach z Ukrainą wzrasta liczba naszych wschodnich sióstr i braci prących do Polski, bo na granicy z Rosją już jest bardzo gorąco (załączam zdjęcia sprzed tygodnia, z Jaworowa, ukraińskiego miasta leżącego na wprost Lubaczowa, czołgi, armaty i moździerze jadące na wschód). Rzecznik Kremla oświadczył wczoraj, że „prawdopodobieństwo konfliktu na Ukrainie jest wysokie”, co oznacza iż Rosja szuka pretekstu, aby odebrać Donbas a może i wszystko na wschód od Dniepru. I wtedy nawet milion Ukraińców stanie przy polskiej granicy, żadne firmy nie zdążą wybudować tam murów czy zasieków.

I o rodzinie na koniec, o tej kurdyjskiej co chce się dostać do Warszawy a potem pewnie do Niemiec, teraz koczującej na bagnach czy w lasach, może polskich, może białoruskich. I o tych z Ukrainy, które zechcą uciec do bezpiecznej Polski.

Nie wejdziecie, nie będzie dla Was miejsca w Polsce, tak jak nie było miejsca dla Jezusa w niejednej gospodzie.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.