KTO Z DUCHA JEST EUROPEJCZYKIEM Sobota 18 lipca 2020

Myślałem, że pandemia wyzwalać będzie więcej twórczych idei, pomysłów i działań. W Brukseli obecnie naradzają się szefowie państw Unii Europejskiej. Na darmo spodziewałem się, że rozmowy dotkną kondycji wspólnoty europejskiej, jej mocno rozchwianych fundamentów (egoizm innych państw wobec Włoch czy Hiszpanii) i perspektyw na przyszłość.

W relacjach medialnych pojawił się tylko jeden wątek – podział funduszy, kto, ile i na jakich zasadach ma dostać kasy. Choćby nie wiem jak wiele pieniędzy przeznaczono na walkę z kryzysem wywołanym przez pandemię, będzie to jedynie leczenie skutków a nie przyczyn.

Pandemia obnażyła słabości Unii, która zdaje się być nie unią a zlepkiem interesów, do solidarności jest bardzo daleko, zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” jest w tym zlepku nieznana. Wirus pokazał też, że ochrona życia i zdrowia jest dla bogatych, statystyki ubogich starszych osób umierających w domach opieki we Włoszech, Hiszpanii, Francji czy Belgii jest zastraszająca, to oni głównie są ofiarami pandemii.

Doceniam znaczenie Unii, dzięki niej państwa Europy od 75 lat w końcu nie napadają na siebie i wzajemnie się nie wyrzynają, co przez wieki było regułą. Doceniam też znaczenie polskiej obecności w tym gremium, bo dzięki temu nie jesteśmy częścią tzw. Wspólnoty Niepodległych Państw, czyli ZSRR bis, jak Białoruś, Armenia czy do niedawna Ukraina. Nie da się istnieć „pomiędzy” ani dołączyć jako kolejny stan do USA.

Martwi mnie jednak małostkowość przywódców państw Unii i jedyna mocna wiara, jaką wyznają – wiara w moc pieniądza. I wciąż nie tracę nadziei na „Europę ducha”, w której rządzą wartości, takie jak umiłowanie prawdy, solidarność i braterstwo, troska o słabszych, poszanowanie godności każdego człowieka i przyjaźń pomimo różnic. Takim Europejczykiem sam staram się być i każdemu z Was życzę tego ducha.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.