Wciskamy enter i zapisujemy plik, wysyłamy wiadomość lub robimy przelew. Natychmiast, w ciągu sekundy. Tak rośnie w nas świadomość błyskawicznej sprawczości. Zaraz będziemy mieli jeszcze szybszy Internet, specjaliści pracują nad szybszymi samolotami i autami, tempo wznoszenia budynków i dużych konstrukcji także rośnie. Wszystko dokonuje się szybko i natychmiast. Oprócz dobrych stron tego procesu (nazywanego mądrze akceleracją), bezwiednie przenosimy ten model na inne sfery życia.
Z doświadczenia wiem, że przemiana charakteru, rozwój moralny czy wzrost duchowy nie poddają się zasadzie enter. Nikt w mig nie staje się prawdomówny, współczujący ani święty. Podobnie na dobre wino trzeba poczekać minimum 15 lat. Ponieważ potrzebne tu jest dojrzewanie, rozciągnięte na lata, często chyba porzucamy prawdę, dobro a nawet miłość. Dojrzewanie wymaga cierpliwości a my chcielibyśmy efektów natychmiast.
Nie porzuciłem wiary w przemianę ludzi i świata w Królestwo Boże, wiem, że następuje ona powoli, tak jak to podpowiada Chrystus w przypowieściach w dzisiejszej Ewangelii. I mamy niedzielę, nowy dzień, początek nowego tygodnia. Wiem, kto potrzebuje mojej modlitwy, kto czeka na telefon i komu dziś zaniosę chleb i z kim poważnie będę mógł porozmawiać. Cierpliwie trzymał się będę małego, codziennego dobra, prostych uprzejmości, zwykłych życzliwości. Wierzę, że w ten sposób, bez żadnych wzniosłych haseł, włączam się w ewangeliczny zaczyn, w dobre owocowanie, w moc małego gorczycznego ziarna.
Ewangelia na dzisiaj:
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść:
«Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.
A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?”
A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”».
Przedłożył im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, większe jest od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki podniebne przylatują i gnieżdżą się na jego gałęziach».
Powiedział im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło».
To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: «Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata».
Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście».
On odpowiedział: «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie.
Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.
Kto ma uszy, niechaj słucha!»
(Mt 13,24 – 43)


