BOŻY SMUTEK Z POWODU BRAKU POLAKÓW Piątek 17 lipca 2020

O kłopotach z malejącą liczbą Polaków napisano już wiele, niedawno ukazała się prognoza, wedle której pod koniec tego wieku (wcale niedługo) może być nas tylko 17 milionów. Oczywiście jeżeli utrzymają się i nasilą obecnie trwające tendencje.

Ostatnie znaczące wyże demograficzne mieliśmy w latach 50 – tych i na początku lat 80 – tych ub. wieku. Od tamtej pory mamy lekkie falowanie, czyli małe wzrosty i spadki, przełomu w stronę odbudowy tkanki biologicznej narodu nie widać.

Różne diagnozy podają wiele przyczyn owego kryzysu, bodaj najbardziej rozpowszechniona i pewnie słuszna to bezwiedne kopiowanie wzorców cywilizacyjnych z tzw. Pierwszego  Świata, czyli Zachodu Europy i Ameryki. Przy czym umyka uwadze fakt, że ten Pierwszy Świat staje się powoli Ostatnim, jeśli przyjmiemy miarę zmniejszania się populacji. Może się okazać, że za sto lat, w tym Pierwszym Świecie będzie najmniej ludzi, choć będą najbogatsi. A narody czy ludy wymarłe? Z różnych przyczyn nie ma już Etrusków, Longobardów czy nawet bliskich nam Jaćwingów, a Eńców (tak, jest taki naród!) jest tylko 237. Na przykładzie USA, Kanady czy Australii widzimy, że możliwe jest powstawanie zupełnie nowych narodów. I jakiś naród „europejski” możemy sobie wyobrazić.

Czy są to procesy nieuchronne? Przy fatalistycznym rozumieniu biegu cywilizacji tak. Jeśli jednak zgodzimy się, że prawdziwym bogactwem narodów są ludzie, a nie zamożność finansowa czy wzrost PKB, perspektywa może być inna. Postawienie w centrum uwagi człowieka – a nie tzw. rozwoju gospodarczego i wynikającego rzekomo z niego szczęścia – stwarza szansę demograficznego nawrócenia. Do przemiany jest także podstawowa mentalność, tę dziś dominującą św. Jan Paweł II nazywał „anty – life mentality”, mentalnością przeciwną życiu. I nie chodzi tylko o oczywiste akty śmierci w postaci aborcji czy eutanazji, ale także (i może głównie) o stawianie rzeczy nad ludźmi, techniki nad etyką i sztuki posiadania nad sztuką istnienia.

I w tym momencie pojawia się kwestia wiary w obecność i działanie Pana Boga, pojawia się pytanie o Bożą wolę, Jego zamysł wobec nas. Jak czytam w Biblii, On cieszy się z „wielu narodów”, radują Go „wszystkie narody”. Raduje Go też naród polski, na razie jeszcze nie najmniejszy, ale pod koniec wieku może się Mu zrobić smutno.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.