IDIOTA W MASECZCE Sobota 11 lipca 2020

Nie sądzę, żeby istniała jakaś ludzka siła, która skłoni Polaków do ostrożności wobec wirusa. Wczoraj wieczorem wyszedłem na idiotę, paradując w maseczce po sklepie osiedlowym, próbowałem zachować też jakiś dystans, ale kilku młodzianów z puszkami piwa skutecznie napierało na mnie, nie miałem szans.

W narodowych genach mamy zapisany opór wobec władzy, jakiejkolwiek. Ostatnim rządcą, który miał autorytet w Rzeczpospolitej był Jan III Sobieski, potem przez cały wiek XVIII władców mieliśmy słabych. No a później to już trzeba było z władzami mniej czy bardziej otwarcie walczyć, najpierw z zaborczymi, dalej z okupacyjnymi, wreszcie z tymi prosowieckimi. I tak stuknęło nam prawie 300 lat oporu wobec władzy, z małą z punktu widzenia historii przerwą na panowanie Piłsudskiego. Ostatnie 30 lat to za mało, aby gen oporu wobec władzy zaniknął. Przeciwnie, ma się dobrze. Ostrzeżenia epidemiologów i wezwania ministrów (nie zawsze popierane czynami), nie działają. Na rozsądek i myślenie racjonalne nie mamy co liczyć, zwycięża „jakoś to będzie”. Owszem, będzie, ale źle. I dochodzi jeszcze argument z zagranicy – Włosi i Hiszpanie też nie noszą maseczek i balują w kawiarniach.

No cóż, ja sobie jeszcze przez jakiś czas pobędę idiotą w maseczce i z próbami zachowania dystansu w miejscach publicznych. Do czego i Was zachęcam.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.